moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Zmiana warty nad Sangro

Pierwsze walki o przełamanie niemieckich pozycji pod Monte Cassino rozpoczęły się u schyłku 1943 roku i z każdym kolejnym dniem zażartych bojów stawało się dla aliantów jasne, że otwarcie drogi na Rzym nie będzie łatwe. Ofensywa zmieniła się w wielką i krwawą bitwę pozycyjną, do której rzucano wciąż nowe siły. 21 marca 1944 roku na froncie włoskim znalazł się cały 2 Korpus Polski.

Saperzy plutonu ppor. Leszka Skoniecznego (2. z lewej) na czołgu M4 Sherman w drodze do Gardzieli.

Walki pozycyjne o takiej zaciętości w II wojnie światowej to była rzadkość, a na froncie zachodnim – ewenement. W marcu 1944 roku w bezskutecznych atakach na niemieckie pozycje wokół klasztoru – a dokładnie jego ruin po lutowym bombardowaniu – wykrwawił się 2 Korpus Nowozelandzki. Wcześniej zdziesiątkowani zostali tu Francuzi i Amerykanie. Dowództwo brytyjskiej 8 Armii, której przypadło w udziale przełamywanie niemieckich pozycji zagradzających drogę na Rzym, rzucając do boju kolejne swe jednostki, jednocześnie ściągało na front nowe rezerwy. W ich składzie znalazł się między innymi 2 Korpus Polski generała Władysława Andersa.

19 marca 1944 roku okazał się dniem kulminacyjnym dla korpusu nowozelandzkiego. „Najwaleczniejsi z walecznych” elita 2 Korpusu Nowozelandzkiego – Gurkhowie, którzy niemal już dotykali rękoma klasztornych murów, zostali zdziesiątkowani i zmuszeni przez niemieckich spadochroniarzy broniących ruin opactwa do wycofania się. Rzecz wcześniej niebywała. W dywizjach nowozelandzkiej i hinduskiej ponad półtora tysiąca żołnierzy zostało wówczas rannych lub zabitych. Walki trwały jeszcze kilka dni, ale stało się jasne, że bitni żołnierze z Antypodów nic tu już nie wskórają. 2 Korpus Nowozelandzki praktycznie przestał istnieć.

W obronie nad rzeką Sangro

Gdy dogasały te walki, nazwane trzecią bitwą o Monte Cassino, zapadła decyzja, by na front wprowadzić cały 2 Korpus generała Andersa. Tym samym do 3 Dywizji Strzelców Karpackich, która już od 31 stycznia 1944 roku pełniła służbę frontową, 21 marca dołączyła 5 Kresowa Dywizja Piechoty. Polacy otrzymali więc zadanie obrony blisko 60-kilometrowego, wysokogórskiego odcinka frontu w centralnych Apeninach. Jedynie skrzydła tego frontu trzymały jednostki niepolskie – zachodnie pod Monte Cassino i nad rzeką Garigliano oraz wschodnie w rejonie Pescary. 3 Dywizja Strzelców Karpackich broniła odcinka rzeki Sangro od miejscowości Borello do górskich grzbietów na południowy zachód od Montenero i Castel San Vincenzo. Odcinek ten liczył około 40 km.

Natomiast kresowiacy z 5 Dywizji zajęli kolejny odcinek frontu na południowym zachodzie aż po miejscowość San Biagio, gdzie zostali sąsiadami Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego. Już dzień wcześniej, 20 marca, do walki weszła dywizyjna artyleria – działa z 5 Pułku Artylerii Lekkiej i z III dywizjonu 4 Pułku Artylerii Lekkiej ostrzelały niemieckie pozycje. W wyniku nieprzyjacielskiego kontrostrzału ranny został kanonier Józef Burski. Był to pierwszy ranny 5 Kresowej Dywizji Piechoty na froncie włoskim.

Do zadań żołnierzy obu polskich dywizji należały, prócz obrony powyższego odcinka frontu, ochrona linii komunikacyjnych 8 Armii oraz akcje patrolowe aż do pozycji nieprzyjacielskich. To ostatnie zadanie, i to na rzecz obu dywizji – karpackiej i kresowej – spełniały przede wszystkim szwadrony Pułku Ułanów Karpackich. Nieprzypadkowo, gdyż w pułku tym służyli prawdziwi mistrzowie patrolowania bojowego, jeszcze z piasków Tobruku, z podporucznikiem Adolfem Bocheńskim na czele. To właśnie Bocheński, żołnierz 3 szwadronu, zostawił niezwykle barwne wspomnienia z tego okresu, oddające atmosferę pierwszych tygodni polskich żołnierzy na froncie włoskim. Tak relacjonował jeden z patroli do wioski La Selva: „Miejscowość [ta] zasługuje na dokładniejszy opis, gdyż zdaje się, iż jest ona niezmiernie charakterystycznym przykładem stanu, w jakim znalazł się pas Apenin w pobliżu frontu 1943–1944. Ani jeden dom nie był cały. Wszystkie były rozbite przez artylerię względnie przez moździerze. […] Dookoła leżało wiele zabitych i rozkładających się mułów, rozbrojone miny i olbrzymia ilość kabli najrozmaitszego gatunku. W pośrodku miejscowości znajdowały się dwa cmentarze: niemiecki i francuski. Niemiecki zawierał około 15 grobów, w tym dwóch żołnierzy pochodzenia polskiego, jakiegoś Fr. Moskwy i innego. Francuski zawierał same groby muzułmańskie z półksiężycami, na których widniały nazwiska poległych Marokańczyków i piękny napis: »Mort pour la France«. […] Aby opisać koszmarną La Selvę nie wystarczy powiedzieć, że wszystkie domy były zniszczone przez pociski. Były one poza tym kompletnie zdemolowane”.

Rodzi się przyjaźń

Właśnie 3 szwadron, w którym służył podporucznik Bocheński, był przydzielony do patrolowej obsługi 5 Kresowej Dywizji Piechoty, sąsiadującej z Francuzami, a właściwie z żołnierzami wywodzącymi się z ówczesnych kolonii francuskich w Afryce Północnej, dowodzonymi przez oficerów Francuzów. Te ślady wandalizmu, o których wspomniał Bocheński, dokonane zostały przez żołnierzy z Maghrebu, którzy traktowali Włochy jako terytorium nieprzyjacielskie (mimo że włoski rząd obalił Mussoliniego i przeszedł na stronę aliantów), zresztą zachęcani do tego przez swych francuskich dowódców nie mogących wybaczyć Włochom „ciosu w plecy”, czyli wypowiedzenia wojny w 1940 roku. Francuski Korpus Ekspedycyjny bardzo źle zapisał się w pamięci Włochów, niestety nie tylko z powodu demolowania i rabunków, ale także licznych morderstw i gwałtów dokonywanych na ludności cywilnej.

Samodzielna 2 Brygada Pancerna 2 Korpusu Polskiego w bitwie o Monte Cassino. Saperzy na czołgu M4 Sherman w drodze do „Gardzieli”.

Zupełnie inaczej było w wypadku żołnierzy 2 Korpusu Polskiego, którzy bardzo szybko nawiązali z ludnością włoską dobre, wręcz przyjazne relacje. To właśnie wtedy, w marcu 1944 roku, zrodziło się polsko-włoskie braterstwo. Tak pierwsze spotkanie 5 Kresowej Dywizji Piechoty z mieszkańcami pewnego włoskiego miasteczka opisał jeden z jej żołnierzy, podchorąży Tadeusz Zajączkowski: „Nagle brama się rozwarła. Pierwsza ukazała się Lucia sempre sorridente. Coś pośredniego pomiędzy bambina a ragazza – krótko mówiąc po polsku – kilkunastoletni podrostek z małymi czarnymi warkoczykami i gębą roześmianą od ucha do ucha. Rzuciła się jak kot do samochodu. Próżnośmy [pisownia oryginalna – PK] tłumaczyli dziewczynie, że sami zaniesiemy rzeczy. »Nie, Lucia będzie nosić«. Potem pojawiła się Ama, potem jakiś czarniawy wyrostek. W mig nasz dobytek został wniesiony do mieszkania. […] Wreszcie [pojawiła się] »mama« i zaproszenie na herbatę. Próżno tłumaczyliśmy, że mamy swoją kuchnię i nie chcemy robić kłopotu, nic nie pomogło. Zażenowani tą prostą serdecznością, zasiedliśmy przy nakrytym czystą serwetą stole. […] Niemcy wypompowali stąd, co się dało. Ludzie żyją tu bardzo biednie. Więc tym większej ceny nabiera ich gościnność”.

Niebagatelne w tym było to, że Włosi poczuli się bezpiecznie pod opieką Polaków – tak ze strony Niemców, jak i wspomnianych wyżej francuskich sojuszników. Po tej obronie odcinka frontu nad rzeką Sangro, służbie patrolowej i życia wśród przyjaznych Włochów, polscy żołnierze w połowie kwietnia 1944 roku ruszyli ku swemu przeznaczeniu pod Monte Cassino. Oddajmy na koniec raz jeszcze głos podporucznikowi Bocheńskiemu: „W ostatnią [z 13 na 14 kwietnia] noc [Niemcy] dali nam szalonego łupnia z artylerii. Walili przez całą noc w Selvę i w jej okolice, przeplatając to przemowami po polsku przez megafon, że idziemy pod Cassino, że [to] jedyna chwila, aby się poddać itd. […] Deszcz lał jak z cebra i było tak ciemno, że na metr nie było nic widać. Jedyne światło pochodziło z pocisków artylerii nieprzyjacielskiej, które rozrywały się dookoła”. Taki to był czas „spokoju” przed „polską bitwą” o Monte Cassino. 

Bibliografia:

Kresowa walczy w Italii, praca zbiorowa pod red. Lucjana Paffa, Rzym 1945
Ułani Karpaccy. Zarys historii, praca zbiorowa pod red. Jana Bielatowicza, Londyn 1966
Zbigniew Wawer, Monte Cassino, Warszawa 2019

Piotr Korczyński

autor zdjęć: Narodowe Archiwum Cyfrowe

dodaj komentarz

komentarze


CEPS – strategiczny projekt NATO się rozwija
„Wielka ucieczka” okiem historyka
F-15 dla Polski?
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Pół eskadry Husarzy już w Polsce
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Tarcza i miecz
Dwa marzenia spełnione naraz
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Bohaterka powstania, strażniczka pamięci
Bitwa Warszawska, dzień czwarty: Zwycięska kontrofensywa
Patrioty pod Płockiem
Battalions of the Future
Kolejne nominacje w strukturach armii
„Kryzysowy” Jaśmin
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Tysiące Piorunów dla Polski i sojuszników
Coraz więcej Alpha Scramble
Pantera przejdzie do historii
Resort o przyszłości M28, Black Hawków i i MiG-ów 29
Sonda dla Jastrzębia
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Ukraina zgodziła się na ekshumacje w Hucie Pieniackiej
Bitwa Warszawska, dzień piąty: Bolszewika goń!
Flanka pod strażą
Bitwa Warszawska, dzień trzeci: Triumf w Radzyminie
Trwa nabór do szkół podoficerskich
Brąz płotkarza na mistrzostwach Europy
Gorący lipiec PKW Łotwa
Nowa era polskiego lotnictwa
Sojusznicze samoloty ćwiczyły nad Polską. To były planowane manewry
Abordaż z polskim wsparciem
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Bitwa Warszawska, dzień szósty: Bitwa wygrana!
Prawie 9 tys. osób wybrało „Wakacje z wojskiem”
Kolejne Czarne Pantery dotarły do Polski
Lancaster PA163 nie dotarł do Szczecina
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Jakie limity dla przyszłych oficerów?
Wojsko szuka tłumaczy, psychologów i BHP-owców na misje
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Test testu
Walka w dwóch światach
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Sojusznicze wsparcie nad Bałtykiem
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Kolejne F-35 lecą do Polski
Z prądem i pod prąd
Razem dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Mewa” na północnym szlaku
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Dekada Tygrysa. Kulisy, pasja i najwyższa cena za miłość do latania
Dowódca, który wie szybciej i więcej, wygrywa
Przyszłością wojsk pancernych jest działanie różnych środowisk
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Premiery Grupy WB na targach zbrojeniowych
Zmarł gen. Mirosław Różański
Prezent chodziarki na Święto Wojska Polskiego
Obrona powietrzna w gotowości przez całą dobę
W Sejmie o rosyjskim pocisku

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO