moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Nie ma nudy

Dowodzi ludźmi, którzy muszą działać szybko, precyzyjnie i bez marginesu błędu. Sam łączy chłodną analizę z doświadczeniem zdobytym w realnych warunkach wojny. – Jest pracowity, sumienny, zaangażowany. Lepszego dowódcy nie mogę sobie wyobrazić – mówi o nim jeden z podwładnych. Ppłk Karol Bibik jest jednym z laureatów Buzdyganów’25, nagrody „Polski Zbrojnej”.

Karol Bibik już jako chłopiec chciał służyć w armii. Wzorował się na ojcu, żołnierzu zawodowym. Później wahał się, czy wybrać wojska lądowe, czy lotnictwo. Ostatecznie postawił na te pierwsze i w 1995 roku ukończył wrocławską Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Zmechanizowanych (WSOWZ, zwaną przez żołnierzy Zmechem). Później – już jako doświadczony oficer – zaczął świadomie łączyć to, co pozornie odległe: doświadczenie żołnierza wojsk lądowych, fascynację lataniem i logistykę. – Karol jest niezwykle kompetentny, ma ogromną wiedzę i rozległe kontakty. To typ zadaniowy, który nie ma w zwyczaju stwierdzać, że czegoś się nie da. Mogę mu zlecić dowolne zadanie i wiem, że z marszu powie, co i jak trzeba zrobić – opowiada płk pil. Sławomir Byliniak, dowódca 8 Bazy Lotnictwa Transportowego. – Z takim oficerem mógłbym iść na wojnę – dodaje.

W 2003 roku na lotnisku Wrocław-Strachowice, gdzie służył Karol Bibik, pojawili się Amerykanie, którzy mieli pomóc w ekspediowaniu ludzi i zaopatrzenia do polskiego kontyngentu wojskowego (PKW) w Iraku. To wtedy po raz pierwszy zetknął się z amerykańską filozofią „mobility”. Krok po kroku poznawał system dopracowywany od czasów wojen w Korei i Wietnamie, który w pełnej okazałości rozwinął się podczas operacji „Pustynna burza”. – Nie sądziłem, że lotnicza logistyka może działać z takim rozmachem – przyznaje oficer.

REKLAMA

Kolejnym punktem zwrotnym był Kandahar, gdzie Bibik trafił w 2007 roku w ramach I zmiany PKW Afganistan. Praca na lotnisku w strefie działań bojowych – często po zmroku, przy zaciemnionej infrastrukturze – pokazała mu, jak wygląda logistyka w realnych warunkach wojny. I jak bardzo różni się od tego, co dotąd znał z ćwiczeń. – Chciałem się uczyć, cały czas o coś pytałem – wspomina. Jeden z Amerykanów pół żartem, pół serio stwierdził nawet, że musi być z wywiadu, a nie z logistyki, skoro zadaje tyle szczegółowych pytań.

Rok później, podczas unijnej misji w Czadzie (EUFOR), doszedł kolejny element układanki. Francuskie i hiszpańskie rozwiązania były dostosowane do mniejszych sił i środków niż amerykańskie. – Po tej misji miałem już przekrojowy obraz – wiedziałem, jak organizują transport wojskowy giganci i jak średniacy – mówi ppłk Bibik. – Później okazało się to przydatne przy projektowaniu procedur adaptowanych do skromniejszych, polskich realiów – dodaje oficer i przyznaje, że po misjach nie miał już żadnych wątpliwości co do tego, jak należy myśleć o lotnictwie transportowym. – To nie jest zbiór pojedynczych lotów, ale system, który musi działać niezależnie od miejsca, pory dnia i skali operacji. I który – jeśli jest dobrze przygotowany – pozwala stworzyć lotnisko dokładnie tam, gdzie jest potrzebne.

Pełnoskalowa wojna w Ukrainie potwierdziła zasadność tych słów. Z dnia na dzień port Rzeszów-Jasionka stał się kluczowym hubem logistycznym. Komenda Obsługi Lotniska we Wrocławiu delegowała część swoich sił i środków na Podkarpacie. Samoloty z pomocą dla Ukrainy przylatywały falami. Walczący sąsiad potrzebował broni i amunicji, jakiekolwiek przestoje oznaczałyby wymierne straty po ukraińskiej stronie. – Musieliśmy być gotowi na obsługę kilku statków powietrznych jednocześnie, w zmiennych warunkach i bez luksusu długiego postoju – opowiada ppłk Bibik.

W Jasionce działa lotniskowy moduł przeładunkowy (LMP). W 2025 roku, gdy rzeszowski pas startowy wymagał remontu, został on przeniesiony na lotnisko Lublin-Świdnik, a po zakończeniu prac wrócił do Jasionki. Od sprawnego przeprowadzenia tych relokacji zależała dynamika, z jaką przez polskie lotniska przechodziła pomoc dla Ukrainy. Odpowiadał za to ppłk Bibik i wywiązał się z tego zadania wzorowo. – Nie było żadnego zacięcia – podkreśla płk pil. Byliniak. A dowodzona przez ppłk. Bibika komenda ani na chwilę nie wycofała się z innych zobowiązań. Wrocławska KOL wykonuje zadania unikatowe w skali całej armii: przygotowanie, załadunek, zabezpieczenie i rozładunek materiałów dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych oraz wojsk sojuszniczych. Obsługuje ćwiczenia, kontyngenty za granicą, realizuje inne misje związane np. z udzielaniem pomocy humanitarnej. Specjaliści KOL-u pracują we Wrocławiu i na innych lotniskach. W razie potrzeby LMP mogą uruchomić nie tylko w już istniejącym porcie, lecz także na zaimprowizowanym lotnisku.

St. chor. sztab. Marek Rudzki, kierownik Sekcji Wspomagającej KOL Wrocław, jest prawą ręką ppłk. Bibika. – Pracowitość, sumienność, zaangażowanie i umiejętne zarządzanie ludźmi – wymienia najważniejsze cechy przełożonego. – A jest kim zarządzać – podkreśla. KOL powstała w 2010 roku, po rozwiązaniu 3 Bazy Lotniczej, i służyły w niej wówczas 83 osoby. Dziś to około 450 żołnierzy i pracowników, a w perspektywie – nawet 600. – Bibik potrafi ich wszystkich zmotywować. Lepszego dowódcy nie mogę sobie wyobrazić – mówi chorąży. Spytany o wady szefa, uśmiecha się szeroko. – Pracowitość… – dodaje po chwili.

Ppłk Bibik mówi, że jego praca ma dwa oblicza. Jedno to służba we Wrocławiu – gdzie m.in. nadzoruje rozbudowę wielkiej lotniczej bazy załadunkowo-rozładunkowej Sił Zbrojnych USA. Drugie – zadania realizowane w wysuniętych punktach i operacje, jak ta w Jasionce. – Już nie jeżdżę tyle w teren, częściej dowodzę na odległość. Ale nie czuję zmęczenia. Jest jeszcze sporo rzeczy, które chciałbym zrobić – przyznaje.

Za taką gotowością do działania stoi także prywatne zaplecze. Żona nauczyła się funkcjonować w rytmie jego służby. – Bez jej wsparcia wiele rzeczy nie byłoby możliwych – zapewnia oficer. To właśnie ten cichy fundament pozwala mu zachować spokój i koncentrację w pracy, w której, jak zapewnia, „nie ma nudy”.

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: Łukasz Kermel

dodaj komentarz

komentarze


Pierwsze ćwiczenia Husarzy jeszcze w tym roku
Żandarmi wojskowi świętowali w Lublinie
Saperzy rozglądają się za systemami bezzałogowymi
Generał z cienia
Natowskie manewry na Bałtyku
Polski wkład w operację „Overlord”
Bezpłatna komunikacja miejska w stolicy dla weteranów
NATO wzmacnia wschodnią flankę
Kosiniak-Kamysz u marynarzy z 8 Flotylli
Wsparcie ma znaczenie
U pancerniaków „Wakacje z wojskiem” już się rozpoczęły
Co dalej z orderem Zełenskiego?
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Wojsko wykonało misję. Chora studentka jest już w kraju
Litwini z polskimi Gromami
Zagraniczni kadeci na szkoleniu w Karkonoszach
Sojusz kontra drony
Terytorialsi i gwardziści z USA odpierają atak
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Polska SAFE, czyli inwestycje w bezpieczeństwo
Studia z obrony granic
Merops nad Ustką
Polskie szkolenie na AH-64 trwa
Czerwieńsze będą…
Marokańczyk podejrzany o zabójstwo sierż. Sitka
Szef MON-u o wzmożonych działaniach dezinformacyjnych
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce
Najzdrowsi z najtwardszych
Marsz prawdę ci powie
Od eksperymentu do elity NATO
Podróż w ciemność
Przemysł dla bezpieczeństwa morskiego
Jego ofiara – nasza pamięć
Pierwszy raz! Polskie Apache’e otwierają ogień
Hegseth odznaczył polskiego generała
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Szef MON-u: Gloryfikacja UPA nie do przyjęcia
Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”
Rosyjski dron uderzył w Rumunii
Sołtysi uczą się działań antykryzysowych
„LibertyCity 2026”, czyli gotowi do walki
Jak hartują się przyszli specjalsi OSŻW
Kraków zaprosił weteranów
Fińska misja Jastrzębi i Bielików
Wyjątkowy przelot polskich F-35
Powitanie F-35 z Polską
MON o priorytetach rozbudowy Wojska Polskiego
Bez zmian w emeryturach
Sierż. Mateusz Sitek. Chłopak, który marzył o wojsku
Śmierć w sercu Azji
Rekordowy XII Ćwierćmaraton Komandosa
Zmienił się dowódca, misja DORSZ pozostaje ta sama
Równanie z „Iksem”
Europejski myśliwiec przyszłości w rozsypce
Nowy Grot zatwierdzony
Pływacy „Czarnej Dywizji” znów najlepsi
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
F-35 – nowa jakość, która ciągle się rozwija
Koszykarskie widowisko
Wielka gra na ukraińskim froncie
ASzWoj – uczelnia wielu pokoleń
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Drugi dom efów
SGWP: jest plan zakupu kolejnych F-35
Husarze dla mieszkańców Polski
Wojskowy ratunek dla cywilnego szpitala
Strzeleckie pożegnanie z Goździkami
Polsko-tureckie rozmowy o przemyśle zbrojeniowym
Łączą nas wspólne cele
Biało-czerwona na Monte Cassino
Za sterami Husarza
Groźny incydent w Libanie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO