moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Sierż. Mateusz Sitek. Chłopak, który marzył o wojsku

Rozsądny, skromny, lubił sport. I już w szkole miał jasny cel: służbę w wojsku. Tak o sierż. Mateuszu Sitku mówią nauczyciele, dowódcy i koledzy. 21-letni żołnierz został dwa lata temu ugodzony nożem podczas służby na polsko-białoruskiej granicy. – Liczyliśmy, że wyjdzie z tego cało – wspomina Monika Kluczek, dyrektor szkoły w Wyszkowie, do której chodził Mateusz. Nie wyszedł…

– Nie pamiętam takiej ciszy podczas żadnego apelu, w którym uczestniczyło tysiąc dwustu uczniów naszej szkoły – wspomina Monika Kluczek, dyrektor Centrum Edukacji Zawodowej i Ustawicznej „Kopernik” w Wyszkowie. Wiadomość o śmierci Mateusza Sitka, absolwenta szkoły i żołnierza Wojska Polskiego, bardzo poruszyła wychowanków i kadrę placówki.

Monika Kluczek poznała Mateusza, gdy był uczniem klasy maturalnej. – Wysoki, o ciemnych włosach i szaroniebieskich oczach, zwracał uwagę także wyglądem – wspomina. – Był lubiany przez rówieśników, ale nie lubił brylować, cechowała go skromność. Nigdy nie stawał w pierwszym rzędzie. Do dziś pamiętam go siedzącego w przedostatniej ławce – opowiada nasza rozmówczyni. W jej pamięci Mateusz pozostanie jako osoba poukładana, spokojna i odpowiedzialna. – Ostoja rozsądku i równowagi. Wydawał się nawet zbyt poważny jak na swój wiek. – Kiedy zabierał głos w jakiejś spawie, to konkretnie wyrażał swoje zdanie – dodaje Monika Lipka, nauczycielka-koordynatorka klas mundurowych w CEZiU.

REKLAMA

Sumienny, z marzeniami

Mateusz aktywnie uczestniczył w życiu szkoły. Należał do tych uczniów, na których można było liczyć. Nie trzeba go było prosić, zawsze był obecny. Chętnie angażował się w szkolne uroczystości, reprezentował placówkę, niosąc sztandar szkoły. – Kiedy przeglądam wiadomości od niego na messengerze, w których prosiłam o udział w jakimś wydarzeniu, widzę, że zawsze odpowiadał: „oczywiście”, „będę”, „tak jest” – relacjonuje Monika Lipka.

Mateusz był też zaangażowanym sportowcem. Trenował pod okiem Łukasza Abramczyka od 13. roku życia w klubie piłkarskim WKS Rząśnik. Podczas naszej rozmowy szkoleniowiec przywołuje scenę uwiecznioną na zdjęciu zrobionym w czasie jednego z meczów, tuż po strzelonym golu. Kolega z drużyny podnosi Mateusza wznoszącego ręce w geście radości. – Takiego chcę go pamiętać – deklaruje trener.

Mateusz grał najczęściej na pozycji napastnika lub pomocnika ofensywnego. – Zawsze przygotowany, sumienny, pracowity, zaangażowany. Poważnie podchodził do zajęć – wspomina trener. – Na boisku nie był liderem, ale dobrze odnajdował się wśród rówieśników. A jego podejście do sportu i obowiązków mogę stawiać za wzór młodym ludziom – podkreśla Abramczyk. – Jako bardzo wysportowany chłopak trafił do szkolnej drużyny wytypowanej na trudne i wymagające zawody sportowo-obronne – dodaje Monika Lipka. – W ich trakcie zawodnicy pokonują 14-kilometrową pętlę taktyczną „usianą” wieloma zadaniami. Drużyna Mateusza zajęła wówczas drugie miejsce, radość była ogromna…

Z opowieści Moniki Kluczek wynika, że Mateusz Sitek był dobrym uczniem. – Wyróżniał się z przedmiotów wojskowych – zaznacza dyrektor CEZiU. – Już wtedy miał jasno określony cel życiowy: służbę w wojsku – dodaje. A Monika Lipka wspomina, że Mateusz nie od razy wybrał klasę mundurową. Początkowo trafił do technikum spedycyjnego. Lekcje musztry na szkolnym patio obserwował przez okno z sali i po miesiącu poprosił o przeniesienie. – Od tamtej pory konsekwentnie dążył do tego, by zacząć służbę w armii.

– Był zakręcony na punkcie wojska – potwierdza kolega z licealnej klasy. – Chciał służyć w siłach specjalnych, opowiadał o tym także podczas lekcji, na których mówiliśmy o planach na przyszłość. Podkreślał wówczas, że służba wiąże się z dyscypliną i honorem, to były ważne dla niego wartości – mówi rówieśnik Mateusza. Po szkole każdy z nich poszedł w swoją stronę, choć obydwaj do wojska. Mężczyźni stracili kontakt, a ich drogi skrzyżowały się ponownie, kiedy jednostka kolegi ze szkolnej ławy oddawała salwy honorowe podczas pogrzebu sierżanta Sitka. Dawny druh dostał zgodę dowódcy, by wziąć udział w ceremonii jako prywatna osoba i w ten sposób pożegnać Mateusza.

Odebrana przyszłość

28 maja 2024 roku Mateusz Sitek pełnił służbę na granicy polsko-białoruskiej w rejonie Dubicz Cerkiewnych. 21-latek miał za sobą zaledwie kilka miesięcy służby w 1 Warszawskiej Brygadzie Pancernej, wcześniej krótki epizod w wojskach obrony terytorialnej. Był jednym z wielu żołnierzy skierowanych do wsparcia działań prowadzonych na granicy.

W tym czasie sytuacja na polsko-białoruskim pograniczu była już daleka od spokojnej. Od miesięcy dochodziło do coraz bardziej agresywnych prób forsowania zapory granicznej. Żołnierze i funkcjonariusze Straży Granicznej byli obrzucani kamieniami, konarami drzew i butelkami. Meldunki spływające z granicy pokazywały, że napięcie systematycznie rośnie, a agresja osób próbujących przedostać się do Polski przybiera coraz bardziej niebezpieczne formy.

Tego ranka grupa migrantów podjęła kolejną próbę sforsowania bariery. Sitek był w patrolu, który usiłował im to uniemożliwić. W pewnym momencie jeden z napastników przecisnął przez szczelinę w stalowej zaporze długi, ostry przedmiot i ugodził nim Mateusza. Ostrze przebiło płuco. Żołnierzowi udzielono pierwszej pomocy, po czym został przewieziony do szpitala w Hajnówce. – Zadzwonił do mnie dowódca batalionu pełniącego służbę w zgrupowaniu na Podlasiu i poinformował o sytuacji – wspomina gen. bryg. Artur Kozłowski, ówczesny dowódca 1 Warszawskiej Brygady Pancernej.

Podobny telefon odebrał gen. dyw. Arkadiusz Szkutnik, wtedy dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej. – Wiedzieliśmy tylko, że jeden z żołnierzy został poważnie poszkodowany i trafił do szpitala. Na początku nie było jasne, co dokładnie się wydarzyło. Pojawiały się informacje, że mógł zostać uderzony kamieniem albo konarem. Dopiero później wyszło na jaw, że został ugodzony ostrym narzędziem – opowiada ówczesny dowódca 18 Dywizji.

Obaj generałowie niemal natychmiast ruszyli na wschód, spotkali się na szpitalnym dziedzińcu. – Mateusz był na stole operacyjnym – wspomina gen. Szkutnik. – Lekarze poinformowali nas o szczegółach urazów, podkreślając, że sytuacja jest bardzo ciężka.

Równolegle uruchomiono procedury wsparcia rodziny. Do domu Sitków pojechali wojskowi wraz z psychologiem. Podpułkownik Marcin Wdowiak – dowódca batalionu, w którym służył Mateusz – nie chciał przekazywać informacji przez pośredników. – Nie lubię wyręczać się innymi, szczególnie w trudnych sytuacjach. Wolę sam przekazywać ważne informacje – mówi. Razem z Emilią Sitek, mamą Mateusza, ruszył do Hajnówki. – Jechaliśmy zaniepokojeni – tak opisuje swoje wrażenia ppłk Wdowiak. – Ale i ja, i pani Sitek, i kierowca byliśmy przekonani, że wszystko dobrze się skończy. Wiem, że tak samo myśleli żołnierze w batalionie i brygadzie. Wszyscy wierzyliśmy, że za jakiś czas spotkamy się z Mateuszem i będziemy mogli normalnie porozmawiać.

Podobna nadzieja przebija z relacji innych rozmówców.

– Miałem to szczęście, że podczas misji zagranicznych wszyscy moi żołnierze wracali do domu cali i zdrowi – opowiada gen. Kozłowski, który służył m.in. w Iraku na trzeciej zmianie, podczas której poległo dziesięciu żołnierzy WP. – Wierzyłem więc, że i tym razem nie zabraknie żołnierskiego szczęścia i Mateusz wyjdzie z tego. Modliliśmy się o to razem z rodziną i kapelanem.

W tym czasie ranny żołnierz został przewieziony z Hajnówki do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Niestety, jego stan się pogarszał. – Był 6 czerwca, czwartek po południu, kiedy lekarze przekazali, że Mateusza nie udało się uratować – w głosie gen. Kozłowskiego słuchać smutek.

Szeregowy Emil służył z Sitkiem w jednym plutonie. O ataku na kolegę dowiedział się podczas służby w garnizonie. I on sądził, że Mateusz wyzdrowieje. – To był szok, gdy okazało się, że tak nie będzie – przyznaje.

Śmierć Mateusza Sitka była pierwszą nieodwracalną stratą związaną z operacją na granicy.
– Zabolało – mówi gen. Szkutnik.
– To nie był żołnierz po wielu misjach, doświadczony weteran, a ktoś, kto dopiero skończył szkołę, zaczynał budować swoją przyszłość – dodaje ppłk Wdowiak. – Przyszedł do wojska z marzeniami, planami i ogromnym zapałem. Miał pomysł na siebie i nagle ktoś mu to po prostu zabrał. Nie mogę się z tym pogodzić – przyznaje oficer.

Wojsko to rodzina

Na pogrzeb Mateusza Sitka, który odbył się 12 czerwca 2024 roku w Nowym Lubielu, przyjechali nie tylko bliscy, sąsiedzi i koledzy. W ostatniej drodze młodemu żołnierzowi towarzyszyli również najwyżsi przedstawiciele państwa, wśród nich ówczesny prezydent Andrzej Duda, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.

Jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości prezydent odznaczył Mateusza pośmiertnie Krzyżem Zasługi za Dzielność. Wyróżnienie zostało przyznane „za czyny spełnione w specjalnie ciężkich warunkach z wykazaniem wyjątkowej odwagi, w obronie nietykalności granicy państwowej oraz życia”. Odznaczenie odebrała matka żołnierza.

Mateusz Sitek został również pośmiertnie awansowany ze stopnia szeregowego do stopnia sierżanta oraz odznaczony Złotym Medalem „Za Zasługi dla Obronności Kraju”.

W południe, gdy trwały uroczystości pogrzebowe, w całej Polsce rozległy się sygnały pojazdów Policji, Straży Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej. Był to gest solidarności służb mundurowych i hołd oddany poległemu żołnierzowi.

„Nigdy nie wiemy, co przyniesie nam jutro” – mówiła podczas ceremonii Emilia Sitek. „Jedyne, co możemy, to w pełni wykorzystać każdą sekundę tak, aby być z siebie dumnym. Duma to właściwe słowo. To uczucie towarzyszyło naszemu synowi, gdy wstąpił w szeregi Wojska Polskiego. Spełniał swoje największe marzenie. W jego realizacji pomogła mu odwaga, hart ducha i niezłomność. (…). Kiedyś powiedział, że wolałby się zderzyć z tirem, niż nie dostać się do wojska” – wyznała matka Mateusza.

– Dzielna, wspaniała kobieta – stwierdza gen. bryg. Artur Kozłowski. – Kiedy Mateusz przebywał jeszcze w Hajnówce, regularnie z nią rozmawiałem. Jako dowódca brygady miałem pod sobą kilka tysięcy ludzi, trudno więc, bym znał wszystkich. A Mateusz był młodym żołnierzem, służył w brygadzie od niedawna. Już po tragedii podwładni przypomnieli mi, że kiedyś obserwowałem jego szkolenie i pochwaliłem go za sposób wykonywania zadań. Sam jednak tego spotkania nie pamiętam. To dzięki pani Emilii – jej opowieściom o tym, jakim dzieckiem, chłopcem, mężczyzną był Mateusz – miałem okazję go poznać. Żałuję, że tak późno i w takich okolicznościach.
– Utrzymuje pan kontakt z bliskimi Mateusza? – pytamy.
– Oczywiście. Brygada również o nich pamięta. To bardzo bliskie relacje. Zawsze powtarzam, że wojsko to nie tylko wspólna służba, ale również odpowiedzialność za siebie nawzajem. Rodzina.

O Mateuszu nie zapomina też lokalna wspólnota. W kolejną rocznicę jego pogrzebu – 12 czerwca tego roku – w Centrum Edukacji Zawodowej i Ustawicznej „Kopernik” w Wyszkowie zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa poświęcona sierżantowi. Uroczystości – organizowanej przez powiat wyszkowski oraz Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej pod patronatem MON-u – towarzyszyć będzie odświętna oprawa, orkiestra wojskowa, kompania honorowa oraz wspomnienia kolegów i nauczycieli. – Mateusz jest naszą dumą, naszym żalem, który trwa, i pamięcią, którą będziemy pielęgnować – mówi dyrektor Monika Kluczek.

Anita Blinkiewicz, Marcin Ogdowski

autor zdjęć: SGWP, Ira/ 12 DZ, 1 WBPanc, 18 DZ

dodaj komentarz

komentarze


„Horyzont” przedłużony
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Defender dla StormRidera, C-Obry i QGebo
Pamięć o amerykańskim bohaterze
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
Army Days – by lepiej poznać Wojsko Polskie
Belma na MSPO: tu rozmowy zamieniają się w projekty
Żołnierze z medalami w kurash
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Samorządy filarem odporności państwa
„Czarny obrońca” na Bałtyku
Dron z Bałtyku był uzbrojony
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Współpraca i technologia – rusza „Czarny Obrońca”
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Defendery dla najlepszych z najlepszych
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Polska z tarczą
Gotowi na wszystko
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Z prądem i pod prąd
Pierwszy lot osiemnastego Husarza
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Leopardy pokonały rzekę
Flanka pod strażą
Cios w plecy
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Wyróżnienia dla najlepszych
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Putin eskaluje. Tusk: Musimy być gotowi na najgorsze warianty
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Polska broń z SAFE
PZL P.11c – Pościgowy taran!
„Nieustraszony orzeł”
Polska w koalicji antybalistycznej
Od hełmów po ponczo antydronowe. Wyposażenie osobiste na MSPO 2026
Czołgi, drony i... Francuzi
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
Rój dronów wesprze walkę z okrętem podwodnym
Abordaż z polskim wsparciem
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Bezzałogowiec u wybrzeży Polski
„Czarny obrońca” zabytków
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Miny przeciwpiechotne wróciły na MSPO
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Czołgi K2 będą naprawiane w Poznaniu
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Krok w krok za Jastrzębiami
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Laury MSPO: następca „orzeszka”, LUZES i Dzięcioł
Jak przetrwać kryzys?
Gorący lipiec PKW Łotwa
Strażnicy lotniska
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO