moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
„Naszym rzemiosłem jest wojna”

Jednym ze skutków inwazji na Ukrainę i ekspansji w Afryce jest wykształcenie się w Rosji skomplikowanego systemu półprywatnych podmiotów wojskowych: batalionów ochotniczych, brygad kozackich, formacji finansowanych przez oligarchów czy regionalną cywilną administrację. A wraz z nimi pojawiła się także specyficzna ni to klasa społeczna, ni to grupa zawodowa – współczesnych landsknechtów, ludzi, dla których wojna stała się pracą zarobkową i sposobem na życie.

„Czy marzyłeś o zwiedzaniu Czarnego Kontynentu jak za dawnych czasów z Wagnerem?”, pada pytanie na początku jednego z ogłoszeń rekrutacyjnych publikowanych na Telegramie. „Chcesz pomóc bronić interesów Ojczyzny na odległych granicach? A także służyć pod dowództwem legendarnych dowódców?”.

Dalej wymienione są rozmaite benefity: pensja wyższa niż dla walczących na Ukrainie, jednorazowa wypłata ponad dwóch milionów rubli przy zaciągu, ubezpieczenie na życie, odpowiednie „narzędzia pracy” i dobrej jakości umundurowanie, a także – w formie żartu – możliwość zobaczenia „unikatowego parku safari”. Całość ilustrowana klipem z dynamicznie zmontowanymi kadrami działań rosyjskich najemników w Afryce, okraszonymi cytatami z Jewgienija Prigożyna.

W ten sposób chętnych do służby w Mali szuka Korpus Afrykański, rosyjska formacja przeznaczona – jak sama nazwa wskazuje – do działań w odleglejszych regionach globu. Co charakterystyczne jednak, choć korpus jest oficjalnie częścią regularnej armii rosyjskiej i podlega ministerstwu obrony, to do Afryki rekrutuje, korzystając z outsourcingu. Kontyngent do Mali formowany jest przez jednego z byłych dowódców Grupy Wagnera o kryptonimie „Kep”, który do promocji tego projektu używa – jako człowiek znany w środowisku, jeden z tych „legendarnych” dowódców z ogłoszenia – własnej marki osobistej. „Kep” jest dowódcą i założycielem 2 Oddziału Szturmowego w ramach tzw. Legionu Wagnera. Legion z kolei formalnie podlega jednej z ługańskich brygad, ale formowany jest w mieście Istra w obwodzie moskiewskim i częściowo finansowany przez tamtejsze władze oraz objęty patronatem przez Aptiego Alaudinowa, dowódcę specnazu Achmat. Ma brać udział w walkach na Ukrainie, jednak dwa ze swoich pododdziałów – wymieniony wyżej oddział „Kepa” i drugi, przeznaczony do Libii – oddelegowuje w podporządkowanie Korpusu Afrykańskiego.

Ten nadmiernie skomplikowany system, nieprzypominający struktury żadnej innej armii na świecie, jest pośrednio wynikiem decyzji Władimira Putina o nieprzeprowadzaniu pełnej mobilizacji. Skoro nie można rekrutów zmusić do pójścia na wojnę, trzeba zachęcać w inny sposób: zazwyczaj pieniędzmi i różnego rodzaju benefitami. To z kolei powoduje wzrost kosztów, więc Kreml sięga do kieszeni ludzi, którzy dzięki jego łasce mają zasoby, by te koszty pokryć: oligarchów, biznesmenów czy polityków różnego szczebla. Własne formacje wystawiały więc zarówno wielkie spółki, takie jak Roskosmos czy Gazprom, jak i pojedynczy ludzie, jak choćby rosyjski gubernator Krymu, Siergiej Aksionow, który patronuje kozackiej jednostce „Konwój”, czy senator i były wicepremier Dmitrij Rogozin, wystawiający oddział „Sarmat”.

Członkowie Grupy Wagnera przygotowują się do opuszczenia siedziby Południowego Okręgu Wojskowego i powrotu do swojej bazy 24 czerwca 2023 r. w Rostowie nad Donem w Rosji.

Po buncie Grupy Wagnera z czerwca 2023 roku wszystkie te jednostki zostały formalnie podporządkowane ministerstwu obrony lub Rosgwardii, jednak de facto pozostają one półprywatne i mają pewną dozę autonomii. A ponieważ nie mogą czerpać rekrutów ze scentralizowanego systemu mobilizacyjnego, to muszą same zadbać o odpowiedni poziom naboru w warunkach wolnorynkowych. Stworzyły więc system zachęt, benefitów i bonusów, przypominający ten z cywilnego rynku pracy. Różne formacje oferują różne warunki służby, konkurując wysokością pensji albo ubezpieczenia, jakością uzbrojenia i wyposażenia czy nawet mundurów i żywności. Oprócz zachęt finansowych sięgają też po mniej wymierne, konkurując choćby reputacją dowódcy lub możliwością uzyskania statusu weterana działań bojowych. Sięgają też coraz głębiej w poszukiwaniu zasobów: niektóre z nich rekrutują w ramach Projektu Parasol, czyli akceptują ludzi chorych na choroby zakaźne, takie jak HIV albo wirusowe zapalenie wątroby; część przyjmuje kandydatów z tzw. kontyngentu specjalnego – skazańców i ludzi, wobec których toczą się postępowania sądowe. Są nawet i takie, które werbują weteranów po amputacjach i innych poważnych ranach.

A skoro istnieje wysoki popyt na chętnych do pójścia na front, to naturalnie wykształciła się podaż. Przez rozmaite ochotnicze formacje przewinęło się przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Część z nich poległa lub odniosła rany uniemożliwiające dalszą służbę, część wróciła do cywilnego życia po odsłużeniu kontraktu. Dla wielu jednak wojna stała się sposobem na życie, pracą jak każda inna. „Dla kogoś, kto pierwszy raz jedzie za wstążkę [na front], może to być przerażające”, pisze na jednym z czatów dla kandydatów do służby doświadczony żołnierz, przekonując niezdecydowanych, że wojna to nic strasznego, „ale dla nas, którzy walczymy od początku, to normalna rzecz”.

Chętnych do służby przyciągają pieniądze, często wielokrotnie większe niż dostępne dla nich w cywilnym życiu, ale i rzeczy bardziej niematerialne: poczucie przynależności, celu i elitarności; są tacy, których życiu sens nadała wojna. „W cywilu nigdy nie spotkało mnie nic dobrego”, pisze na swoim blogu dowódca jednego z oddziałów tworzących tę plejadę najemnych formacji. „Wszystko, co wartościowe w moim życiu, pochodzi z wojny”.

W ten sposób wykształciła się warstwa ludzi w takim czy innym stopniu korzystających z wojny: od oligarchów czy lokalnych polityków na szczycie, którzy finansując własne formacje, zbijają kapitał polityczny i zyskują łaskę Kremla, przez dowódców poszczególnych oddziałów, dla których jest to szansa na awans społeczny, karierę i dobre pieniądze, aż po ludzi na samym dole, szturmujących ukraińskie okopy za obietnicę równowartości dwóch tysięcy dolarów miesięcznie.

„Naszym rzemiosłem jest wojna”, głosi slogan rekrutacyjny Korpusu Afrykańskiego. I jest to wyjątkowo trafne hasło, opisujące nie tylko żołnierzy tej formacji, ale wszystkich członków quasi-najemniczych rosyjskich oddziałów: ludzi, dla których wojna stała się pracą zarobkową, profesją, rzemiosłem właśnie.

Oczywiście można argumentować, że w każdym społeczeństwie taka grupa istnieje, w formie zawodowych wojskowych. Jest tu jednak zasadnicza różnica: w ściśle państwowych siłach zbrojnych żołnierz nie ma żadnego wymiernego interesu – może poza szansą na szybsze awanse – w tym, by wojna trwała. Żołnierz zawodowy pobiera uposażenie i może robić karierę również w czasach pokoju. Dla rosyjskich landsknechtów koniec wojny, kiedykolwiek by nastąpił, będzie oznaczał pozbawienie źródła utrzymania.

A to oznacza, że po zakończeniu konfliktu na Ukrainie pozostaną w Rosji dziesiątki tysięcy ludzi, dla których wojna i przemoc są rzemiosłem i którzy nagle utracą źródło dochodów. A to ogromne zagrożenie dla stabilizacji całego regionu.

Stanisław Sadkiewicz , były żołnierz 6 Brygady Powietrznodesantowej, specjalista ds. bezpieczeństwa i zarządzania ryzykiem

autor zdjęć: Anadolu Agency/ABACAPRESS.COM

dodaj komentarz

komentarze


Morscy lotnicy w akcji
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Wojna na satelitarnym łączu
Gorący lipiec PKW Łotwa
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Wsparcie z powietrza
Abordaż z polskim wsparciem
Drużyna Invictusa na starcie
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Wirtualna wojna na AWL-u
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Ukraina kontra odrzutowe drony
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Mural na 65-lecie komandosów
Artylerzyści z Wielbarku
Rusza mały przegląd strategiczny
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
„Horyzont” przedłużony
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Odporni na kryzys
MON zmienia system gotowości obronnej
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Mocne wsparcie dla Homara-K
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
„Zdrzałka” na pustyni
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Kormoran in the West
Ares kontra drony
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Uniewinniony za strzał na granicy
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Syreny wyją. Co robić?
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Rowerowe upamiętnienie poległych
Nocny ogień na Łotwie
Drugie rozdanie SAFE
Virtuti Militari czasu pokoju
Wsparcie z morza
Musimy powstrzymać agresora
Serce Rosomaka
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Bombowiec na dnie Bałtyku
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Uratowali życie koledze z NATO
Wojna o dane
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Cywilne drony na służbie
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Lotnicze „drzwi” transportowe
Flanka pod strażą
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Ratunek pod ogniem
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Dwie dekady na polskim niebie
Constans historii
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO