moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Pierwsza, polska i pancerna

Choć początkowo wydawało się, że pomysł utworzenia jednostki pancernej przekracza możliwości organizacyjne, szkoleniowe i sprzętowe, udało się znakomicie. 1 Polska Dywizja Pancerna, utworzona 80 lat temu, wsławiła się bojami pod Falaise i o Mont Ormel. Żołnierze pod dowództwem gen. bryg. Stanisława Maczka zdobyli też Gandawę, Bredę i Wilhelmshaven.

Ćwiczenia 1 Dywizji Pancernej przed inwazją na kontynent. Odjazd czołgów Cromwell VII szwadronu sztabowego. Na czołgu z prawej widoczni od lewej: gen. Stanisław Maczek, rotmistrz T. Wysocki. Lipiec 1944 r.

Gdy generał Tadeusz Klimecki, szef sztabu Naczelnego Wodza zwołał 17 stycznia 1942 r. naradę dotyczącą przyszłości polskich wojsk na Wyspach Brytyjskich, nie było jeszcze decyzji o stworzeniu dużej polskiej jednostki pancernej. Dowództwo Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie debatowało jednak o tym od dłuższego czasu. Obawiano się jednak, że w Wielkiej Brytanii może nie być tyle Polaków, by udało się obsadzić wszystkie etaty, jednostka miała przecież powstać na obcej ziemi, z dala od ojczystego kraju. Wyzwaniem było również zaopatrzenie – tych, których udało się zebrać – we właściwy sprzęt, a ten mógł pochodzić tylko od sojuszników.

Podczas styczniowej narady padła propozycja o konieczności utworzenia jednostek, które będą odpowiadać wymogom nowoczesnej wojny. „Będzie to – co na naradzie podkreślał generał Klimecki – jedyna legitymacja powrotu dla nas do kraju”. Jak wspominał później Stanisław Maczek, w sztabie większość dowódców była przekonana o konieczności stworzenia dywizji piechoty. Jednak doświadczenie Maczka podpowiadało mu, że lepszym rozwiązaniem będzie budowa dużej jednostki pancernej. Generał Klimecki na styczniowej naradzie stwierdził: „Trzeba wykorzystać bliskość najobfitszych źródeł zaopatrzenia w sprzęt wojenny. Zupełnie łatwo można zbudować dywizję pancerną, 1–2 brygady zmotoryzowane, samodzielną brygadę spadochronową, wojska i służby korpusu”.

Ćwiczenia 1 Dywizji Pancernej przed inwazją na kontynent. Piechota 1 Dywizji Pancernej na stanowiskach podczas ćwiczeń. Na pierwszym planie widoczny moździerz Ordnance SBML 2-inch. Lipiec 1944 r.

Ale ostateczna decyzja nie zapadła szybko. Miesiąc później, na kolejnej naradzie, tym razem już z udziałem gen. Władysława Sikorskiego wystąpił generał Tadeusz Kossakowski, podówczas zastępca dowódcy I korpusu utworzonego w Wielkiej Brytanii w 1940 r., a jednocześnie referent ds. broni pancernej i saperów. Przekonywał, że do stworzenia dywizji pancernej brakuje ludzi, zwłaszcza specjalistów przygotowanych do obsługi sprzętu. Stanisław Maczek bardzo sugestywnie opisuje to w swych wspomnieniach: „Referat swój zakończył gen. Kossakowski ironicznym zwrotem w kierunku moim słowami, które do dziś dnia pamiętam: „może ktoś być wielkim wirtuozem gry na fortepianie, ale fortepianu zbudować nie potrafi – ja na fortepianie nie gram, ale zbudować go potrafiłbym, gdyby było z czego”.

A jednak! Okazało się, że to właśnie Stanisław Maczek miał rację: było z czego zbudować dywizję. Do Wielkiej Brytanii napływali Polacy z całego świata, ochotnicy ze Stanów Zjednoczonych i Ameryki Południowej, uciekinierzy z Polski i „wyprowadzeni ze Związku Sowieckiego na podstawie układu ze Stalinem. Naczelnego Wodza przekonały argumenty Maczka o potrzebie stworzenia jednostki nowoczesnej, silnie uzbrojonej, mobilnej i zdolnej do samodzielnych zadań. 25 lutego 1942 r. Sikorski wydał zatem rozkaz o formowaniu 1 Dywizji Pancernej. Nie miał też wątpliwości, kto powinien przeprowadzić ją przez szkolenia, a potem poprowadzić do boju. Maczek otrzymał depeszę Naczelnego Wodza ze słowami: „Mianuję Pana Generała dowódcą Pierwszej Dywizji Pancernej”.

Niepokonany

Stanisław Maczek był wówczas tuż przed pięćdziesiątką i miał za sobą imponujące doświadczenie żołnierskie. Pochodził spod Lwowa i jako poddany Franciszka Józefa służył w armii austro-węgierskiej. Walczył wówczas m.in. pod Isonzo, dosłużył się stopnia podporucznika. Gdy „wybuchła niepodległość, zdezerterował z armii upadającej CK monarchii i wstąpił do odrodzonego Wojska Polskiego. Szlify zdobywał w wojnie polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej. Prawdziwy pazur pokazał podczas wojny obronnej w 1939 r. jako dowódca 10 Brygady Kawalerii. Przeszedł ze swą jednostką cały szlak bojowy na południowym odcinku walk, zadając niemieckim oddziałom poważne straty, m.in. w bitwie pod Jordanowem. Gdy 17 września Sowieci wkroczyli do Polski, Stanisław Maczek podporządkował się rozkazowi Naczelnego Wodza i całą swoją jednostkę wyprowadził w pełnym szyku na Węgry. Stamtąd przedostał się do Francji, gdzie awansowany przez gen. Władysława Sikorskiego do stopnia generała brygady, przystąpił do odtwarzania na Zachodzie polskich oddziałów pancernych z ochotników i własnych żołnierzy, którym udało się przedrzeć.

1 Dywizja Pancerna w Szkocji. Czołg "Churchill I". 1942–1944 r.

Gdy wiosną 1940 r. Niemcy najechali Francję, dowodzona przez niego 10 Brygada Kawalerii Pancernej wzięła udział w walkach. Francja jednak upadła, jednostka zaś musiała zostać rozwiązana. Żołnierze na własną rękę różnymi drogami musieli przeprawiać się do Wielkiej Brytanii. Tam we wrześniu 1940 r. Stanisław Maczek objął dowództwo nad 2 Brygadą Strzelców. I choć nie miał na stanie ani jednego czołgu, szybko doprowadził do zmiany nazwy jednostki na 10 Brygadę Kawalerii Pancernej. Wiedział jednak, że z polskich żołnierzy napływających do Wielkiej Brytanii będzie można sformować prawdziwą jednostkę pancerną.

Do trzech razy sztuka

Podjęta 25 lutego 1942 r. decyzja o utworzeniu 1 Dywizji Pancernej była tylko pierwszym krokiem do powołania pełnowartościowej jednostki. Zaczął się bowiem bardzo żmudny i długotrwały proces organizacyjny i szkoleniowy, który miał zamienić tę zbieraninę żołnierzy, którzy przedarli się do Wielkiej Brytanii, polskich ochotników, uciekinierów i wychodźców w pełnowartościowe wojsko. Zadanie było poważne, trzeba było bowiem wyszkolić kilka tysięcy żołnierzy, od kierowców, przez mechaników i radiotelegrafistów, po oficerów. Trzeba było poznać broń i sprzęt, ćwiczyć współdziałanie i komunikację, a potem przeprowadzać ćwiczenia bojowe. Potrzeba było na to sporo czasu i mnóstwo wysiłku organizacyjnego. Stanisław Maczek wspominał później ten etap, pisząc: „Do trzech razy sztuka, mówili nasi chłopcy, nie wyszło w Polsce, nie wyszło we Francji, teraz chyba kolej na nasze szczęście żołnierskie”.

Rzeczywiście, tym razem się udało. W kwietniu 1944 r. dywizja liczyła 16 095 żołnierzy, w tym 885 oficerów, miała też w dyspozycji 381 czołgów, 473 działa i około 4 tys. pojazdów. Gdy latem 1944 r. w Normandii utworzono drugi front, 1 Dywizja Pancerna została przerzucona na kontynent. Odbywało się to na przełomie lipca i sierpnia 1944 r., więc żołnierze – do których dochodziły pogłoski o tym, co się dzieje w kraju – mówili, że idą na pomoc Warszawie. Jednostkę przydzielono do 1 Armii Kanadyjskiej i już wkrótce wzięła ona udział w walkach w północnej Francji wokół Falaise. Wyróżniła się szczególnie w niezwykle zaciętych bojach z 2 Dywizją Pancerną SS i 9 Dywizją Pancerną SS o Mont Ormel w dniach 19–21 sierpnia 1944 r.

Żołnierze 1 Dywizji Pancernej podczas mszy polowej w Belgii, 1944 r.

Potem walki przeniosły się do Belgii – gdzie w połowie września 1944 dywizja brała udział w wyzwoleniu Gandawy, Ypres i Tielt, pod koniec miesiąca zaś po dwu dniach walk zajęła holenderską Bredę. To właśnie wtedy głośne stało się hasło wywieszane przez Holendrów na ulicach: „Dziękujemy wam, Polacy!”. W kwietniu 1945 r. maczkowcy wyzwolili obóz koncentracyjny Oberlangen, gdzie Niemcy więzili ponad 1,7 tys. kobiet, w tym Polki, żołnierki skierowane tu po upadku powstania warszawskiego. Swój szlak bojowy dywizja zakończyła 6 maja 1945 r. zajmując port Kriegsmarine w Wilhelmshaven.

Przez następne dwa lata jednostki dywizji kontrolowały tzw. polską strefę okupacyjną, będącą wydzielonym obszarem strefy brytyjskiej w północno-zachodnich Niemczech. Na cześć dowódcy 1 DP miasteczku Haren nadano wówczas nawet nazwę Maczków. Zwierzchnictwo nad dywizją przejął wówczas generał Klemens Rudnicki. W czerwcu 1947 r. dywizja została przeniesiona do Anglii i zdemobilizowana.

Bibliografia:

Janusz L. Englert, Krzysztof Barbarski, Generał Maczek i żołnierze 1 Dywizji Pancernej, Londyn 1992.
Stanisław Maczek, Od podwody do czołga, Warszawa 1996.
Jadwiga Nadzieja, Falaise 1944, Warszawa 2003.
Materiały do dziejów polskiego uchodźstwa niepodległościowego: Władze RP na obczyźnie podczas II wojny światowej, Londyn 1994.

Robert Sendek

autor zdjęć: NAC

dodaj komentarz

komentarze


Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
 
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Zmiany w dodatkach stażowych
Jakie wyzwania czekają wojskową służbę zdrowia?
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Głos z katyńskich mogił
Przełajowcy z Czarnej Dywizji najlepsi w crossie
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Wojna w świętym mieście, epilog
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Przygotowania czas zacząć
Na straży wschodniej flanki NATO
25 lat w NATO – serwis specjalny
Zachować właściwą kolejność działań
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
NATO on Northern Track
Znamy zwycięzców „EkstraKLASY Wojskowej”
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Front przy biurku
Kolejne FlyEle dla wojska
Wojna w świętym mieście, część druga
W Italii, za wolność waszą i naszą
Active shooter, czyli warsztaty w WCKMed
Wojskowy bój o medale w czterech dyscyplinach
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
SOR w Legionowie
Strażacy ruszają do akcji
Sandhurst: końcowe odliczanie
Bezpieczeństwo ważniejsze dla młodych niż rozrywka
Szpej na miarę potrzeb
Barwy walki
Rozpoznać, strzelić, zniknąć
Święto stołecznego garnizonu
Wojna na detale
Polscy żołnierze stacjonujący w Libanie są bezpieczni
Aleksandra Mirosław – znów była najszybsza!
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Kosiniak-Kamysz o zakupach koreańskiego uzbrojenia
Cyberprzestrzeń na pierwszej linii
Szarża „Dragona”
Kadisz za bohaterów
Czerwone maki: Monte Cassino na dużym ekranie
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
NATO na północnym szlaku
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Morze Czarne pod rakietowym parasolem
Charge of Dragon
Systemy obrony powietrznej dla Ukrainy
Ramię w ramię z aliantami
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Operacja „Synteza”, czyli bomby nad Policami
Sprawa katyńska à la española
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO