moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Nie zostawiają nikogo

Ewakuacja, dostarczanie produktów pierwszej potrzeby, a w końcu usuwanie bezpośrednich skutków powodzi. Żołnierze z 22 Karpackiego Batalionu Piechoty Górskiej, mimo że sami znaleźli się w trudnej sytuacji, od kilku tygodni pomagają mieszkańcom Kłodzka i okolic w powrocie do normalności. O tym, jakie działania podejmują, rozmawiamy z ppłk. Grzegorzem Sową, dowódcą jednostki.

Panie Pułkowniku, wszyscy pamiętamy przerażające obrazy spustoszonego przez wodę Kłodzka. A co się działo, zanim powódź nadeszła? Brał pan pod uwagę, że może ona spowodować takie szkody? Żołnierze zdawali sobie sprawę, że mogą zostać zaangażowani do pomocy w usuwaniu jej skutków?

Z racji tego, że 22 Karpacki Batalion Piechoty Górskiej stacjonuje właśnie w Kłodzku, ta sytuacja dotyczyła nas bezpośrednio. Dlatego z wielką uwagą śledziliśmy zarówno informacje meteorologiczne, jak i te dotyczące poziomu wód. Przeżyliśmy powódź w 1997 roku, więc dobrze wiedzieliśmy, jakie mogą być jej konsekwencje, choć przed laty sytuacja wyglądała inaczej. Wówczas deszcz padał przez półtora tygodnia, teraz wszystko potoczyło się o wiele szybciej. Już kilka dni przed powodzią nie tylko my, ale i 163 Batalion Lekkiej Piechoty wojsk obrony terytorialnej utrzymywaliśmy siły w gotowości do ewentualnego działania. Do naszej jednostki skierowano też saperów wyposażonych w łodzie i PTS-y. W gotowości byli też żołnierze 18 Dywizji Zmechanizowanej, którzy odbywali u nas bazowy kurs podoficerski. W sobotę, kiedy wskaźniki alarmowe na rzekach zaczęły się podnosić, w jednostce przebywało dwie trzecie tych wszystkich sił, pozostali żołnierze mieli określony czas stawiennictwa – cztery godziny. Taki rozkaz padł o drugiej w nocy.

I od razu przystąpiliście do działania?

Nasza jednostka znajduje się na wzniesieniu, dlatego stała się pewnego rodzaju hubem ewakuacyjnym. To właśnie u nas stacjonowała większość służb, powstało też lądowisko dla śmigłowców, zarówno wojskowych, jak i policyjnych. Ich uziemianiem zajmował się jeden z naszych żołnierzy, który posiada do tego odpowiednie uprawnienia. To m.in. na pokładach tych maszyn trafiały do nas osoby ewakuowane z okolicznych miejscowości. Zapewnialiśmy im ciepłe napoje, możliwość ogrzania się, a następnie straż pożarna transportowała ich do szkoły podstawowej, gdzie powstał tymczasowy punkt pobytu. Przez pierwsze godziny to były nasze zadania.

A jak zmieniały się one z biegiem czasu?

Pierwsze dni były bardzo ciężkie. Kłodzko zostało odcięte, bo fala powodziowa pozrywała mosty, drogi były zalane. Przestały działać także przekaźniki BTS, nie było zatem łączności komórkowej. Ludzie nie mieli ze sobą kontaktu, nie wiedzieli, co z ich bliskimi. Nasi żołnierze, z uwagi na to, że znają okoliczne tereny, wspólnie z saperami wyposażonymi w łodzie ruszyli w teren, aby rozpoznać sytuację, sprawdzić, kto i gdzie może potrzebować pomocy bądź ewakuacji. Takich osób było sporo. W jednym wypadku, kiedy w mieszkaniu na drugim piętrze utknął sparaliżowany mężczyzna, konieczne było zastosowanie technik linowych, aby go wydostać. Kiedy woda zaczęła opadać, dostarczaliśmy mieszkańcom Kotliny Kłodzkiej artykuły pierwszej potrzeby, wodę, żywność. Ponieważ wiele dróg wciąż pozostawało nieprzejezdnych, rozpoznawaliśmy też alternatywne drogi przejazdów, aby te nasze konwoje mogły dotrzeć w miejsca, gdzie były najbardziej potrzebne. Niestety, do takich miejscowości jak Stary i Nowy Gierałtów czy Bielice nadal nie można było dostać się drogą lądową, więc tam artykuły pierwszej potrzeby trafiały na pokładach śmigłowców.

Wtedy zapadła też decyzja, żeby do Kłodzka wrócili żołnierze, którzy stacjonowali wówczas na granicy polsko-białoruskiej. Nie tylko po to, aby wspierali nasze działania, ale przede wszystkim, by mogli być z bliskimi. Przez to, że znajdowali się tak daleko od rodzin potrzebujących wsparcia, czuli się bezradni.

Żołnierze nie tylko pomagają, lecz pewnie także sami odczuwają skutki powodzi.

Tak, dotyczy to niemal 70 żołnierzy. W domach wielu z nich wody nie było dużo, jednak trzeba pamiętać o tym, że już jej niewielka ilość może doprowadzić do tego, iż wszystkie sprzęty, artykuły gospodarstwa domowego trzeba wymienić, konieczny może być też gruntowny remont. Kilka osób znalazło się w sytuacji, w której nie mają do czego wracać. Ale nie zostawiamy swoich, żołnierze pomagają tym poszkodowanym w powrocie do normalności.

A jak obecnie wygląda sytuacja w Kotlinie Kłodzkiej? Jakie siły są zaangażowane do usuwania skutków powodzi?

W szczytowym momencie, czyli już po tym, jak woda opadła, w działania było zaangażowanych 300 żołnierzy z 22 batalionu, wspierało nas też 100 żołnierzy 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Wówczas w rejon Kotliny Kłodzkiej zostało też skierowanych około 3 tys. terytorialsów. Obecnie pomocy poszkodowanym udziela 150 wojskowych z naszej jednostki. Cały czas współpracujemy też z 16 Dolnośląską Brygadą OT, a także siłami przydzielonymi jej w ramach operacji „Feniks”. Do tego dochodzi też współdziałanie ze Strażą Pożarną, Graniczną, Policją.

Koordynacja działań wszystkich sił, przedstawicieli różnych służb, chyba nie jest prosta?

Wszystko przebiega znakomicie. Podzieliliśmy się zadaniami. Żołnierze WOT-u działają na ulicach, mają przydzielone konkretne sektory, a my, jako że jesteśmy stąd i znamy miejscowych, skupiliśmy się na tym, aby wspierać osoby starsze, matki samotnie wychowujące dzieci, które nie poradzą sobie np. z opróżnianiem zalanych pomieszczeń, piwnic, usuwaniem popowodziowego mułu. Staramy się im też dostarczać artykuły pierwszej potrzeby, które zostały przekazane dla nich przez darczyńców. Na początku były to woda i żywność, teraz przede wszystkim kołdry, koce, poduszki, kuchenki gazowe, agregaty, środki piorące, dezynfekujące, ale też łopaty i miotły. Nie będę ukrywał, że w koordynacji działań bardzo nam pomaga aplikacja SIRON. Na co dzień korzystają z niej służby ratownicze, m.in. GOPR. Jeden z żołnierzy należy do tej formacji i zaproponował wdrożenie takiego rozwiązania. Dzięki temu możemy na bieżąco monitorować, gdzie i jakie zadania realizuje konkretna grupa, a także kierować żołnierzy do kolejnych lokalizacji, gdzie ich wsparcie jest potrzebne. Sama obsługa jest bardzo prosta i odbywa się za pośrednictwem telefonu komórkowego, więc mogliśmy takie rozwiązanie szybko wdrożyć.

A co z samymi żołnierzami? Pewnie woleliby wrócić na poligon, aby się dalej szkolić…

To nie jest tak, że szkolenia nie ma. W końcu wojsko od zawsze było angażowane do działań antykryzysowych. Choć teraz nie używamy słowa ćwiczenia, to jednak jest to wielki sprawdzian, nie tylko dla udzielających pomocy żołnierzy, lecz przede wszystkim także dla oficerów sztabów, wszystkich komórek planistycznych oraz logistyków, którzy muszą zabezpieczyć działania wojska. Różnica jest taka, że teraz nie można przerwać działań i powiedzieć: zaczynamy od początku. 

Jakie zatem macie plany na kolejne dni? 

Samo Kłodzko jest już w zasadzie uprzątnięte, popowodziowy gruz i muł są wywożone, powoli dzieje się to też na wsiach. Jednak w wielu budynkach, szkołach, przedszkolach konieczne jest skuwanie podłóg, tynków i na tym się teraz skupiamy. Wspieramy też osoby starsze, które nie mają możliwości, by zrobić to samodzielnie. A czasu jest niewiele, bo zima coraz bliżej. Następnie będziemy prawdopodobnie zajmowali się oczyszczaniem terenów przy samych rzekach, o ile pozwolą na to warunki, bo wiele miejsc jest wciąż niedostępnych. Jakiekolwiek będą to zadania, będziemy wspierać tę społeczność. Bo my jesteśmy stąd. Będziemy działać tak długo, jak to będzie konieczne.

Rozmawiała: Magdalena Miernicka

autor zdjęć: 22 Karpacki Batalion Piechoty Górskiej

dodaj komentarz

komentarze


„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Pięściarka Wojska Polskiego z brązem
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Polska Grupa Zbrojeniowa na MSPO 2026 – więcej niż premiery
Długa droga do domu
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Medale strzelców z „armii mistrzów”
Inauguracja roku akademickiego na WAT
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Konstelacja MikroGlob już w kosmosie
Latający miecz przy granicy
Z prądem i pod prąd
Okoń z bezzałogowcami
Silny gryf na Litwie
Żołnierze Czarnej Dywizji orientowali się najlepiej
Odeprzeć siły przeciwnika od rzeki
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Oni podjęli wyzwanie
Abordaż z polskim wsparciem
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Delegacja MON-u z wizytą w Waszyngtonie
Pentagon o stałej bazie US Army w Polsce
Za kulisami zlotu tygrysich eskadr NATO
Gry w wojnę w AWL-u
„Horyzont” przedłużony
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Wojsko wraca do Łowicza po 14 latach
Kłopotliwa pamiątka na dnie Bałtyku
„Rybitwa” wyszła na morze
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Gorący lipiec PKW Łotwa
Polska w koalicji antybalistycznej
Alert RCB? Nie panikuj, działaj
Pierwszy „europejski” Husarz już w Polsce
Nowi obrońcy polskiego nieba
20 kilometrów z radiostacją
Sukces polskich żołnierzy na czempionacie szermierzy
Co zrobić, gdy wybuchnie konflikt?
Kajakarka, pięcioboiści nowocześni i taekwondzistka na podium
Leopardy bez tajemnic
Cios w plecy
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Koniec przerw w lataniu. Szkoła Orląt zmieni system szkolenia
Biatloniści „armii mistrzów” w medalowej formie
Obrona powietrzna będzie strzelać szybciej
Flanka pod strażą
Latające oko dla polskich żołnierzy
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
350 mln zł dla 86 firm, by były w gotowości
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Urzędnicy na poligonie
FA-50 na straży polskiego nieba
Amerykanie drugi raz wychodzą z Iraku
Dwie dekady Jastrzębi
Offset za Apache'e
Batalion Model 44 pokazał moc
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Saperzy przesiadają się na nowe mosty PFM

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO