moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Generał Kościuszko – przyjaciel wolności

Stał się symbolem niezłomnej walki o wolność. Chciał ją wywalczyć dla Polski i Stanów Zjednoczonych, dla wyzyskiwanych na plantacjach bawełny niewolników i obrabiających pola chłopów pańszczyźnianych. 4 lutego 1746 roku urodził się generał Tadeusz Kościuszko, przywódca insurekcji i bohater dwóch narodów. 

W Polsce gwiazda Kościuszki pełnią blasku rozbłysła na krótko przed insurekcją 1794 roku. Wówczas to zaczęły masowo ukazywać się poświęcone mu druki ulotne i medaliony z jego wizerunkiem. Ludzie widzieli w nim już nie tylko bohatera – traktowali go niemal jak zbawcę, jedyną nadzieję na ocalenie Rzeczpospolitej przed potężnymi sąsiadami. – W kraju zapanował kult Kościuszki, który umiejętnie podsycali go przedstawiciele znamienitych rodów, między innymi Izabela i Adam Czartoryscy, łożąc na ten cel pokaźne kwoty. Dziś powiedzielibyśmy, że Kościuszko został przez nich wypromowany – podkreśla Wojciech Kalwat z Muzeum Historii Polski. Dlaczego? – Zwolennicy powstania szukali człowieka, który mógłby stanąć na jego czele. A Kościuszko nadawał się do tego celu idealnie, gdyż ogromne rzesze Polaków mogły się z nim utożsamiać. Pochodził z drobnej szlachty, społeczny awans zawdzięczał przede wszystkim samemu sobie. Był zdolnym i doświadczonym żołnierzem, w dodatku człowiekiem rozpoznawalnym w świecie – wylicza historyk – Był bohaterem uniwersalnym. Tak zresztą jest do dziś...

 

Saratoga, czyli historia wyczerpania

Tadeusz Kościuszko urodził się w 1746 roku w Mereczowszczyźnie (dzisiejsza Białoruś). Jako chłopiec przez pewien czas uczył się w lubieszowskim Kolegium Pijarów, stosunkowo szybko jednak zdecydował się na karierę wojskową. Wstąpił do nowo utworzonej Szkoły Rycerskiej, która w zamyśle jej założyciela króla Stanisława Augusta Poniatowskiego miała kształcić elity Rzeczpospolitej. Należał do wyróżniających się uczniów. Jako młody kapitan wyjechał kontynuować naukę do Francji. Tam zgłębiał tajniki budowy fortyfikacji, ale też studiował malarstwo i rzeźbę. Po powrocie do kraju zamierzał wstąpić do armii. Jednak ta go nie chciała. Po pierwszym rozbiorze Polski wojsko zostało poważnie zredukowane i dla ambitnego oficera po prostu zabrakło w niej miejsca. Kościuszko błąkał się trochę po Europie, by w połowie lat siedemdziesiątych zdecydować się na wyjazd za ocean. Impulsem stały się obiegające kontynent wieści o wojnie, jaką Amerykanie toczyli przeciwko Wielkiej Brytanii. Stawką była niepodległość tworzącego się kraju. Kościuszko dostrzegł w tym swoją szansę.

Do amerykańskiego wojska zaciągnął się w 1776 roku, a pierwszym poważnym zadaniem, jakie otrzymał, było fortyfikowanie Filadelfii. Potem budował obozy wojskowe, zaprojektował i wzniósł West Point, który uchodził wówczas za najpotężniejszą twierdzę w północnej Ameryce. Jednak chyba najbardziej zasłużył się w bitwie pod Saratogą.

Bitwa pod Racławicami, rys. Aleksandra Orłowskiego. 

W 1777 roku z terytorium Kanady wkroczyły do USA liczące 10-tysięcy żołnierzy, doskonale uzbrojone i zorganizowane oddziały brytyjskie. Amerykanie, dowodzeni przez gen. Horatio Gatesa, nie byli w stanie przeciwstawić się im w otwartym starciu. Zaczęli się więc cofać, ale jednocześnie inicjowali liczne akcje zaczepne i jak mogli opóźniali brytyjski marsz. – Kościuszko już wówczas wykazał się, projektując liczne przeszkody terenowe i kierując ich budową – podkreśla Wojciech Kalwat. Ale prawdziwy popis inżynierskich umiejętności dał fortyfikując Saratogę. Wycieńczeni długim marszem Brytyjczycy nie byli w stanie sforsować miasta, a przegrana przez nich bitwa miała niebagatelny wpływ na rezultat całej kampanii. Niedługo później po stronie Amerykanów otwarcie opowiedziała się Francja.

Na czym polegał kunszt Kościuszki? – Budując fortyfikacje, sięgnął po nowatorskie techniki. Po mistrzowsku wykorzystywał ukształtowanie terenu: góry, wzniesienia, bagna. Doskonałym przykładem jest West Point, który wyrósł na wzgórzach położonych tak, że można z nich było przykryć ogniem artylerii możliwie największy obszar – tłumaczy historyk. Amerykanie docenili jego zasługi mianując go generałem brygady i przyznając 250 hektarów ziemi oraz pokaźną nagrodę pieniężną.

Milicjant z kosą

Kościuszko wrócił do Polski w glorii bohatera, niezłomnego bojownika o wolność. Wkrótce nadarzyła się okazja, by tę opinię ugruntować. Obradujący w latach 1788–1792 Sejm Czteroletni postanowił zwiększyć armię, by przeciwstawić się rosnącemu zagrożeniu ze strony Rosji. Kościuszko został w niej mianowany generałem i otrzymał dowództwo jednej z dywizji. Wojska rosyjskie wkroczyły do Polski w maju 1792 roku. Kościuszko staje do obrony ojczyzny. Triumfuje w bitwie pod Zieleńcami, za co dostaje jeden z pierwszych orderów Virtuti Militari, później stawia silny opór pod Dubienką. Jednak losów wojny nie jest w stanie odwrócić. Tym bardziej że sam król staje po stronie prorosyjskiej konfederacji targowickiej i nakazuje wstrzymać walki. Dla Polski kończy się to drugim rozbiorem, dla Kościuszki emigracją. Do kraju wróci rok później, w przededniu insurekcji nazwanej potem od jego nazwiska. 24 marca 1794 roku na rynku w Krakowie składa przysięgę na wierność narodowi i zostaje naczelnikiem Siły Zbrojnej Narodowej. Tak rozpoczyna się ostatnia kampania w dziejach I Rzeczpospolitej.

– Wówczas ostatecznie ugruntowała się legenda Kościuszki – podkreśla Wojciech Kalwat. – My pamiętamy go przede wszystkim ze zwycięskiej bitwy pod Racławicami, ale militarne talenty naczelnik potwierdził także w innych miejscach, choćby podczas oblężenia Warszawy. Wojska rosyjskie i pruskie nie mogły jej sforsować przez dwa miesiące. Kościuszko projektował umocnienia, odpowiednio rozmieszczał broniące się oddziały, a kiedy było trzeba sam prowadził kontruderzenia, na przykład w okolicach Powązek – wylicza Kalwat.

Przysięga Kościuszki na rynku krakowskim 24 marca 1794. Wikimedia

Podczas insurekcji korzystał z nowatorskich rozwiązań. Jedną z takich nowinek byli – wprowadzeni kilka lat wcześniej przez Kościuszkę – strzelcy wyborowi, wzorowani na amerykańskich Rangersach. Inną nowością, zastosowaną po raz pierwszy w czasie insurekcji, były zbrojne oddziały chłopów i mieszczan. Tu z kolei za przykład posłużyły znane z USA milicje obywatelskie, które rekrutowały przede wszystkim farmerów. – W XVIII wieku stosowana w Europie taktyka bitewna była bardzo schematyczna. A Kościuszko ten schemat rozbił. Rosjanie bardzo bali się oddziałów chłopskich, właśnie dlatego, że wyłamywały się z ogólnie obowiązujących zasad. Atakowały zaciekle, często nie reagując na wołania „pardon”, które były znakiem, że rosyjscy żołnierze się poddają. Po prostu wielu chłopów w ogóle nie wiedziało, co to znaczy – przyznaje historyk.

Kościuszko Polski nie zdołał ocalić. Ostatecznie połączone siły rosyjsko-pruskie wygrały, a Rzeczpospolita na skutek trzeciego rozbioru przestała istnieć. Sam naczelnik został ranny i trafił do niewoli. Marną pociechą dla niego pozostał fakt, że wrogowie się go bali, zwolennicy zaś coraz bardziej podziwiali. Caryca Katarzyna nazywała go „bestią”. Thomas Jefferson widział w nim „najczystszego syna wolności”. Ale pośród tych skrajnych opinii były też półcienie. Bo Kościuszko wymykał się ówczesnym schematom.

Mały Żółw daje fajkę

Kościuszki bali się nie tylko nieprzyjaciele. Przestraszył się go także król Stanisław August Poniatowski. – W przededniu insurekcji z niepokojem patrzył na jego rosnącą popularność. Kościuszko miał przecież opinię rewolucjonisty. A wszyscy przecież wiedzieli, co dzieje się w ówczesnej Francji – zauważa Kalwat. Dla Kościuszki wolność stanowiła nadrzędną wartość. Postrzegał ją przy tym nie tylko w wymiarze państwowym, lecz także społecznym. W Stanach Zjednoczonych stał się gorącym zwolennikiem wyzwalania czarnoskórych niewolników. Wszystkie pieniądze darowane przez amerykański Kongres przeznaczył na wykupywanie ich z niewoli i kształcenie. Wspierał też walczących o swoje prawa Indian. Słynne stało się jego spotkanie z jednym z wodzów – Małym Żółwiem, któremu podarował parę rewolwerów i radę, by używał ich przeciwko wszystkim, którzy zapragną zabrać jego ludowi wolność. W zamian dostał fajkę pokoju.

Swoje wolnościowe wizje realizował także po powrocie do Polski. – Im chłop ma więcej swobody, tym jest wydajniejszy – dowodził. W rodzinnym majątku ograniczył więc pańszczyznę mężczyznom,  kobiety zaś zwolnił z niej zupełnie. – To z pewnością nie podobało się okolicznej, konserwatywnej szlachcie – przyznaje Kalwat. Kościuszko podczas insurekcji podpisał Uniwersał połaniecki, który znosił w Rzeczpospolitej poddaństwo chłopów, ograniczał pańszczyznę i pozwalał im opuszczać ziemię, na której pracowali. – W gruncie rzeczy jednak zapisy dokumentu były umiarkowane. Już wtedy było wiadomo, że Kościuszko to rewolucjonista, ale nie taki, co to będzie ścinał głowę króla i magnatów – podkreśla historyk.

Naczelnik raczej kiepsko poruszał się za to w świecie polityki. – Był maksymalistą, nie rozumiał, że w międzynarodowych rozgrywkach często trzeba chodzić na ustępstwa, zawierać kompromisy – uważa Kalwat. Drażniło to na przykład Napoleona, który z jednej strony nazywał go „bohaterem północy”, z drugiej miał za naiwnego idealistę.

Po zwolnieniu z rosyjskiej niewoli Kościuszko na krótko wyjechał do USA, później do Francji, a wreszcie osiadł w Szwajcarii. Brał udział w organizowaniu Legionów Polskich, ale do kraju nie wrócił. Zmarł 15 października 1817 roku w Szwajcarii. Dziś spoczywa na Wawelu, a jego nazwisko znane jest bez mała na całym świecie. Pomnik Kościuszki stoi na dziedzińcu najbardziej prestiżowej amerykańskiej uczelni wojskowej, którą stał się West Point, a jego imię nosi najwyższy szczyt Australii. – Kościuszko to jeden z najpopularniejszych naszych bohaterów, między innymi dlatego, że jego życie stanowi odzwierciedlenie polskich losów na przełomie XVIII i XIX wieku: walczył o wolność, był więziony, stał się emigrantem, a potem powstańcem – wylicza Kalwas. Kościuszko był trochę, jak sama Polska.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: WCEO

dodaj komentarz

komentarze


Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Wojsko zobaczy więcej
Amerykanie drugi raz wychodzą z Iraku
Szef MON-u: bez rezerwistów nie ma silnej armii
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Cyfrowy strażnik
Morscy lotnicy w akcji
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Siła integracji
Zmiany na granicy. Mniej żołnierzy, więcej bezzałogowców
W cieniu wojny
Delegacja MON-u z wizytą w Waszyngtonie
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Jak drapieżne ptaki chronią lotnisko
Ratunek pod ogniem
Dwie dekady na polskim niebie
Technologie SECO/WARWICK wzmacniają przemysł obronny
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Horyzont” przedłużony
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Coraz więcej Daglezji w armii
MON przedstawił zasady „zielonej listy”
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Rusza mały przegląd strategiczny
Drużyna Invictusa na starcie
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Podróż pamięci
Cios w plecy
Pentagon o stałej bazie US Army w Polsce
„Huragan” coraz bliżej
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Cisi i skuteczni od 65 lat
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Ukraina kontra odrzutowe drony
Wojna o dane
Trening z robotem
Ujarzmić wzburzony tłum
Flanka pod strażą
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Mural na 65-lecie komandosów
Polska i Norwegia razem dla bezpieczeństwa
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
MON zmienia system gotowości obronnej
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Wypalanie Marków
Leopardy na dnie Odry i test Batalionu Model 44
Abordaż z polskim wsparciem
Sukcesy na basenie i strzelnicy
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Inauguracja roku akademickiego na WAT
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Namierzyć i wskazać cel
Czego nie wiesz o komandosach z Lublińca?
„Zdrzałka” na pustyni
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Jeden cywil w gronie żołnierzy na podium
Całkiem nowe otwarcie
Wsparcie z morza
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Jak wspierać żołnierzy w kryzysie?
Musimy powstrzymać agresora
Sukces polskich żołnierzy na czempionacie szermierzy
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
350 mln zł dla 86 firm, by były w gotowości
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Gorący lipiec PKW Łotwa
Działajmy razem!

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO