moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Fort zagłady

Najpierw osadzano tu Polaków na podstawie sporządzonych przed wojną list proskrypcyjnych: powstańców wielkopolskich, społeczników, przedstawicieli inteligencji. Potem trafiali tu także działacze podziemia, a nawet osoby uchylające się od pracy. 80 lat temu Niemcy założyli w Poznaniu pierwszy na ziemiach polskich obóz koncentracyjny.

– Już samo osadzenie w Forcie VII, ze względu na warunki tam panujące, uznać należy za zbrodnię – mówi Mirosław Więckowiak, prokurator z Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu, który prowadził w tej sprawie śledztwo.

Głodowe racje żywnościowe, małe wilgotne cele, w których temperatura oscylowała w granicach dziesięciu stopni Celsjusza. Stłoczeni ludzie spali wprost na podłodze.

A przecież nie to było najgorsze. W forcie na porządku dziennym były egzekucje. Przez niespełna pięć lat mogło tam zginąć nawet kilkanaście tysięcy osób.

Ci, którym udało się uniknąć śmierci byli nękani i torturowani. Niemcy mieli swoje „zabawy”, jedną z nich nazwali „wycieczką w Karpaty”. Więźniowie przy wtórze wrzasku strażników musieli wbiegać po stromej skarpie, a potem robiąc przewroty w przód, staczać się na sam dół. Były też „schody śmierci”. Osadzony dźwigał ważący kilka kilogramów głaz i mozolnie wspinał się po kolejnych stopniach. Na samej górze czekał na niego esesman. Jeśli więzień mu się nie spodobał, dostawał solidnego kopniaka, po którym staczał się w dół, zgarniając po drodze idących za nim towarzyszy.

Śmierć w „Dzwonie”

Fort powstał w latach 1876–1880. Był jedną z 18 podobnych budowli, które Niemcy wznieśli w samym Poznaniu i wokół niego. Ich załogi miały w razie wojny bronić miasta przed armią rosyjską i zatrzymać jej pochód na Berlin. W 1919 roku fort zdobyli powstańcy wielkopolscy. W II Rzeczypospolitej służył polskiej armii. A potem znów przyszli Niemcy, tym razem pod flagami ze swastyką. W Forcie VII urządzili pierwszy na dopiero co zagarniętych ziemiach polskich obóz koncentracyjny. Zaczął działać 10 października 1939 roku.

– Początkowo trafiali do niego Polacy z list proskrypcyjnych sporządzonych jeszcze przed wojną – wyjaśnia Leszek Wróbel z Muzeum Martyrologii Wielkopolan, które ma siedzibę właśnie w Forcie VII. – Znaleźli się na nich wszyscy, których Niemcy uznali za niebezpiecznych: powstańcy wielkopolscy, działacze społeczni, przedstawiciele inteligencji. Ale byli też tacy, którzy po prostu im podpadli. Wystarczyło przy piwie zażartować już nawet nie z Hitlera, ale z cesarza albo choćby ponarzekać na czasy, gdy Poznań był pod jego władzą – dodaje Wróbel. Takie informacje gromadzili przedstawiciele bardzo licznej w mieście mniejszości niemieckiej. Spora ich część z uznaniem spoglądała na porządki zaprowadzane za zachodnią granicą przez nazistów, licząc, że wkrótce dotrą one także nad Wartę.

Z czasem do wytypowanych wcześniej więźniów, zaczęli dołączać działacze tworzących się organizacji konspiracyjnych, a nawet Polacy uchylający się od pracy. Tak zwani „niedzielnicy” przetrzymywani byli w celach od soboty wieczorem do poniedziałku rano. Nawet tak krótki pobyt miał ich zmiękczyć i wybić z głowy wszelki opór. Wielkopolska formalnie nie była terytorium okupowanym, ale wcielonym do Rzeszy, dlatego sytuacja Polaków była tutaj cięższa niż w Generalnym Gubernatorstwie. W Forcie VII więźniowie masowo umierali na skutek chorób, tortur, głodu. Każdego dnia, na podstawie wyroków doraźnego sądu, przeprowadzane były egzekucje. – Skazanych rozstrzeliwano lub wysyłano na szubienicę – wyjaśnia Wróbel. – Część z nich wieszana była w tradycyjny sposób, część za nogi, głową w dół – dodaje. Odbywało się to w specjalnym pomieszczeniu, zwanym „dzwonem”. Strażnicy rozhuśtywali tam unieruchomionego więźnia, który z impetem uderzał głową o ściany pomieszczenia. – W Poznaniu Polacy byli też ścinani. Tyle że gilotyna i katowski pień znajdowały się nie w Forcie VII, lecz w więzieniu na ulicy Młyńskiej – dodaje Wróbel.

Również w poznańskim obozie Niemcy po raz pierwszy do uśmiercania skazańców zastosowali gaz. – W październiku i listopadzie 1939 za pomocą dwutlenku węgla zabili blisko 400 pacjentów i członków personelu szpitala psychiatrycznego w Owińskach oraz oddziału psychiatrycznego szpitala przy ulicy Grobla w Poznaniu – wyjaśnia Wróbel. Była to część akcji T-4, która polegała na mordowaniu niepełnosprawnych. – Gazowanie ludzi w Forcie VII było rodzajem eksperymentu, który otworzył drogę do masowych egzekucji w obozach zagłady – podkreśla Wróbel.

Na ślizgawce z oprawcami

Do Fortu VII trafili między innymi Florian Marciniak, pierwszy naczelnik Szarych Szeregów, Franciszek Witaszek, znany lekarz, a zarazem szef Związku Odwetu w okręgu poznańskim, czy Stanisław Pawłowski, światowej sławy geograf, rektor Uniwersytetu Poznańskiego. Dla wielu pobyt w KL Posen kończył się wysyłką do obozów śmierci w innych częściach okupowanej Polski. – Ucieczki i zwolnienia należały do rzadkości – zaznacza Wróbel.

Poznański obóz działał do wiosny 1944 roku. Potem Niemcy urządzili w forcie fabrykę radiostacji dla okrętów podwodnych i samolotów. – Do dziś nie wiemy dokładnie, ile osób było tutaj więzionych i jak wiele z nich zmarło. Niemcy aż do 1941 roku nie zgłosili w urzędzie stanu cywilnego ani jednego zgonu osadzonego. Potem uzupełnili te dane, ale były one w absurdalny sposób zaniżane – mówi Wróbel. Z szacunków poczynionych przez historyków wynika, że przez Fort VII mogło przejść nawet 40 tys. więźniów, z których kilkanaście tysięcy zginęło.

Śledztwo w tej sprawie prowadziła poznańska okręgowa komisja ścigania zbrodni przeciwko narodowi polskiemu. – Rozpoczęło się ono jeszcze w 1981 roku. Prokuratorom udało się wówczas przesłuchać nielicznych świadków zbrodni. Na przykład więźnia, który został członkiem komanda zatrudnionego przy gazowaniu uwięzionych – wyjaśnia prokurator Więckowiak. – Zresztą kilka lat później skazano tego człowieka za podobne czyny na siedem lat więzienia. Z czasem, już w obozie w Chełmnie nad Nerem zbliżył się do Niemców, nawet jeździł z nimi na łyżwach. Sąd uznał, że przekroczył granicę dzielącą kata od ofiary – dodaje.

Śledztwo w sprawie Fortu VII z czasem przejął IPN. W październiku 2013 roku zostało ono jednak umorzone. – W wątku dotyczącym zbrodni przeciwko ludzkości, jaką było osadzenie w obozie ustaliliśmy odpowiedzialnych. Byli to przede wszystkim niemieccy wojskowi. Wszyscy już nie żyli. Niestety, nie udało się ustalić nazwisk tych, którzy bezpośrednio mordowali więźniów – przyznaje prokurator Więckowiak.

Z całej rzeszy osób, którzy zamknięcie w Forcie VII przypłacili życiem, znane są dziś nazwiska zaledwie 676.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Kartki sercem malowane
Ostatnie szlify przed defiladą
Z prądem i pod prąd
Gorący lipiec PKW Łotwa
Nowy ośrodek badań WIML
Bitwa Warszawska, dzień trzeci: Triumf w Radzyminie
Rekordowe zainteresowanie kursem „Sondy”
Sojusznicze wsparcie nad Bałtykiem
Łódź centrum serwisowym Apache’y
Pięć medali młodych strzelców „armii mistrzów”
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Wicher na morzu
Generał w niewoli
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Bitwa Warszawska, dzień pierwszy: Armia Czerwona w natarciu
Pokolenie NATO
Nowi generałowie na święto wojska
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Azjatycka szansa
CEPS – strategiczny projekt NATO się rozwija
Medale dla żołnierzy i pracowników wojska
Święto Wojska Polskiego – transmisja na żywo
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Młodzi medycy na poligonie
Oni strzegą naszego spokoju
Rosną inwestycje w rozwój wojsk obrony cyberprzestrzeni
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Zmiana posterunku honorowego – transmisja na żywo
„Wicher” na wodzie
Fallschirmjäger przeciwko Polsce
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Bitwa Warszawska, dzień drugi: Walka wręcz o stolicę
Wzmocnienie krajowej produkcji amunicji 155 mm
Powietrzna defilada
SMS-y ostrzegą o zagrożeniu z powietrza
Brąz płotkarza na mistrzostwach Europy
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Coraz więcej Alpha Scramble
Olimpijska pływaczka trenowała jak wojskowy pilot
Abordaż z polskim wsparciem
Zapraszamy na Święto Wojska Polskiego
MON i MSZ o szczycie NATO
Kompania dronów zamiast Rosomaków
Bataliony przyszłości
Legion Medyczny na poligonie
Dowódca, który wie szybciej i więcej, wygrywa
Szkolenia na pomostówkę
Walka, entuzjazm i nadzieja
Czworo medalistów mistrzostw Europy w żołnierskich mundurach
Kolejne ofiary zbrodni wołyńskiej odnalezione
Szczyt w Ankarze okiem eksperta
Flanka pod strażą
Wsparcie ma znaczenie
Wicher ochrzczony, jutro stanie na wodzie
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Pamięć, która zobowiązuje
Próba przed morską paradą
Z ORP „Błyskawica” na trasę Tour de Pologne

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO