moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Kondotierzy z Bachmutu

Kiedy 20 maja Prigożyn ogłosił zajęcie Bachmutu przez Grupę Wagnera w prorosyjskich częściach internetu wybuchł entuzjazm. Jedną z wielokroć powtarzanych fraz było to, że po raz pierwszy we współczesnej historii prywatna firma wojskowa pokonała w bitwie regularną armię, i to armię wspieraną oraz zaopatrywaną przez NATO. To oczywista przesada: Grupa Wagnera ani nie walczyła w Bachmucie sama, ani nie jest do końca prywatnym podmiotem. Ale wydarzenie to rzeczywiście jest znaczące: wojna w Ukrainie wytworzyła kondotierów, przedsiębiorców wojennych i możnowładców posiadających prywatne wojska na skalę niespotykaną od XVII wieku.

Jest taka stara anegdota o Johnie Hawkwoodzie, XIV-wiecznym angielskim kondotierze, służącym różnym włoskim państwom-miastom: pewnego razu dwóch franciszkanów, spotkawszy go na drodze, pozdrowiło go słowami: „Niech Bóg ześle wam pokój, monsignore”. Hawkwood miał na to odpowiedzieć kwaśno: „Niech Bóg odbierze wam wasze jałmużny […]. Przychodzicie do mnie i powiadacie: niech Bóg pozwoli mi umrzeć z głodu. Czyż nie wiecie, że żyję z wojny i pokój by mnie zrujnował?”.

Problem ludzi, dla których pokój był przekleństwem, a wojna błogosławieństwem, został rozwiązany u progu nowożytności, gdy powstały armie z poboru, tworzone i finansowane przez państwo. I choć najemnicy i awanturnicy zawsze istnieli, to aż do XXI wieku stanowili margines konfliktów i wojen. Obecnie zaczęło się to zmieniać.

 

Pierwsze sygnały o rezygnacji państw ze swojego „monopolu na przemoc” pojawiły się podczas tzw. wojny z terroryzmem. Prywatne firmy „ochroniarskie”, liczone razem w okresie najintensywniejszych walk, stanowiły drugą pod względem liczebności, po armii amerykańskiej, siłę militarną w Iraku. W Afganistanie te proporcje były jeszcze bardziej zdumiewające: w 2016 roku, gdy Amerykanie ograniczali swoją obecność wojskową w tym kraju, na jednego regularnego żołnierza przypadało trzech „kontraktorów”. Wówczas jednak prywatne firmy raczej uzupełniały, niż zastępowały państwową armię: zajmowały się ochroną baz, pól naftowych czy VIP-ów, zaopatrzeniem, obsługą logistyczną, szkoleniem, dostarczaniem pomocy humanitarnej. I choć pracownicy tych firm byli uzbrojeni i mogli tej broni używać w obronie własnej (czego często nadużywali), to nie prowadzili samodzielnie żadnych operacji wojskowych. A już na pewno nie na taką skalę jak bitwa o Bachmut.

Ukraińscy żołnierze strzelają z armaty w pobliżu Bachmutu, w którym toczą się zacięte walki z siłami rosyjskimi w obwodzie donieckim na Ukrainie. 15 maja 2023 r. Fot. AP Photo/Libkos/ East News

Grupa Wagnera to coś zupełnie nowego w nowożytnej historii Europy. Jewgienij Prigożyn, mieszanka biznesmena, polityka i dowódcy wojskowego, to klasyczny warlord, watażka żywcem wyjęty z afrykańskich konfliktów zeszłego stulecia. Odpowiednio jednak potężniejszy: to człowiek dysponujący wielotysięcznymi siłami, z wielkimi wpływami w krajach afrykańskich (Wagner nadal prowadzi tam „interesy”), zdolny wejść w otwarty konflikt z szefem Sztabu Generalnego i ministrem obrony czy porywać zmobilizowanych żołnierzy regularnej armii rosyjskiej i wcielać ich siłą do swoich pododdziałów. Nie jest jedyny: Grupa Wagnera to największa i najbardziej znana rosyjska firma wojskowa, ale podobne jednostki tworzone są też przez innych. Siergiej Aksionow, premier okupowanego Krymu, sformował i sfinansował „kozacki” oddział „Konwój”. Były szef Roskosmosu, Dmitrij Rogozin, wspiera prywatnymi „doradcami wojskowymi” milicje Republik Ludowych: Donieckiej i Ługańskiej. Były prezydent Osetii Południowej Anatolij Bibiłow zmuszał zmobilizowanych rosyjskich rezerwistów do podpisywania kontraktów na służbę w tworzonej przez siebie firmie wojskowej „Wilki”. I tak dalej. W sumie dziesiątki tysięcy ludzi, wielu zmuszonych do walki wbrew swej woli, ale z których duży procent to ludzie postrzegający wojnę nie jako tragedię, lecz zawód i sposób na życie.

Z drugiej strony, po stronie ukraińskiej walczą tysiące zagranicznych ochotników z całego świata; istnieją całe jednostki „narodowe”, złożone z Białorusinów, Gruzinów czy nawet Rosjan, którzy sprzeciwiają się polityce Putina. W pełni rozumiejąc ich intencje i podziwiając poświęcenie – zaznaczmy, że wojna kiedyś się skończy, a ci ludzie wrócą do domów. Z historii wcześniejszych wojen wiemy, że takie powroty nie są łatwe. By podać tylko jeden przykład: zagraniczni ochotnicy walczący ze Związkiem Radzieckim w Afganistanie w latach osiemdziesiątych opowiedzieli się po słusznej stronie, a ich poświęcenie pomogło w zwycięstwie nad Związkiem Radzieckim i tym samym dołożyli kamyk do jego upadku. Jednak po zakończeniu wojny, wyklęci w swoich krajach pochodzenia, porzuceni przez sojuszników, straumatyzowani, ale jednocześnie połączeni wspólnym doświadczeniem świętej wojny, zakończonej pokonaniem światowej superpotęgi, stworzyli tzw. międzynarodówkę dżihadu, której członkowie zasilali szeregi dżihadystycznych ugrupowań w wojnach na Kaukazie, Bałkanach i Bliskim Wschodzie. Ci „rycerze spod sztandaru Proroka”, jak nazwał ich Ajman al-Zawahiri, prawa ręka bin Ladena, stworzyli Al-Kaidę, a później Państwo Islamskie i doprowadzili do destabilizacji regionu od Sahelu przez Bliski Wschód po Chorasan, a wojny wywołane w konsekwencji ich czynów trwają nadal w wielu krajach, ponad trzy dekady od wyjścia ostatniego radzieckiego żołnierza z Afganistanu. Nie twierdzę oczywiście, że ochotnicy walczący po stronie Ukrainy po wojnie zajmą się budowaniem struktur terrorystycznych – ale niewątpliwie ludzi tych trzeba będzie, jakkolwiek by to bezdusznie brzmiało, zagospodarować i ułatwić im możliwie gładki powrót do życia w pokoju.

Niezależnie od tego, kiedy i jak zakończy się wojna w Ukrainie, to w naszym regionie, w centralnej i wschodniej Europie, pozostanie dziesiątki tysięcy ludzi, dla których ten koniec nie będzie oznaczał powrotu do normalnego życia, lecz utratę zajęcia. Ludzi nawykłych do stosowania przemocy, często nieumiejących niczego innego poza wojaczką i rozglądających się za nowym zajęciem. A także warlordów, przedsiębiorców wojennych, możnowładców dysponujących prywatnymi armiami i przyzwyczajonych do zarabiania na wojnie oraz wpływania na politykę za pomocą siły lub groźby jej użycia. Nowy system bezpieczeństwa w Europie, jaki zostanie stworzony po wojnie, będzie musiał uporać się i z tym problemem.

Stanisław Sadkiewicz , były żołnierz 6 Brygady Powietrznodesantowej, specjalista ds. bezpieczeństwa i zarządzania ryzykiem

autor zdjęć: AP Photo/Libkos/ East News

dodaj komentarz

komentarze


AWL uruchomi centrum badawcze z Koreańczykami
„Gdynia” koło Jastarni
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Żołnierska pamięć na wieki
MON zmienia system gotowości obronnej
MON dementuje informacje o braku pilotów F-16
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Abordaż z polskim wsparciem
Polska i Wielka Brytania umacniają strategiczne partnerstwo
Ratunek pod ogniem
Odporni na kryzys
Skąd nadleciał ukraiński dron?
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
„Edukacja z wojskiem”, czyli lekcja patriotyzmu i odporności
Bój na cyberpoligonie
Gorący lipiec PKW Łotwa
Nowość dla żołnierzy. Sprawdź, co znajdziesz w aplikacji
Nowe mosty szturmowe
Bazy F-16. O kulisach służby opowiadają dowódcy
Kolejne Kraby w Czarnej Dywizji
„Horyzont” przedłużony
‘Blind’ Sees More
Promień nie do zniesienia
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Wojna o dane
Powrót do wojska, pytania o emeryturę
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Szkoleniowe wsparcie dla Ukrainy
Jelcze, Rosomaki i czołgi ze Śląska z mniejszym CIT
Grecki test współdziałania
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
DiBaX ‘26 – eksperymenty dla rozwoju NATO
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Kolejne sukcesy „armii mistrzów”
Mały start-up też może mieć wpływ na zmiany pola walki
Hub serwisowy pocisków PAC-3 w Polsce
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Modelowy test na poligonie
Wojna na satelitarnym łączu
Nigdy nie zostawiamy swoich
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Kolejne MiG-i-29 polecą do Ukrainy
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
ASzWoj stawia na bezpieczeństwo
Szpej dla wojska
SkyGuardian w styczniu
Constans historii
Kroton-bis gotowy do działania
Generał z cienia
Leopardy atakują z zarośli
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Tarcza Wschód” – bezpieczne granice i odporność społeczna
Pomnik Jordan-Rozwadowskiego odsłonięty
Legion Medyczny rozwija się
Modułowe schrony i zdalne koparki
Bombowiec na dnie Bałtyku
Flanka pod strażą
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Kleszcze w Białej Podlaskiej

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO