moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Polski komandos szkolił afgańskich nawigatorów naprowadzania

Chciałem, by afgańscy żołnierze naprowadzający lotnictwo na cel mieli wiedzę, jak robić to skutecznie, pewnie i zgodnie z prawem. To bardzo odpowiedzialne zadanie, dlatego nie każdy może zostać wysuniętym nawigatorem naprowadzania lotnictwa – mówi „Soyers”, komandos z Lublińca. Operator niedawno wrócił ze swojej 10. misji w Afganistanie.

Kilkanaście dni temu, po 21 latach służby, odszedłeś z wojska. Byłeś jednym z najbardziej doświadczonych żołnierzy Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. Uczestniczyłeś w dziesięciu misjach w Afganistanie, gdzie brałeś udział w ponad dwustu operacjach najwyższego ryzyka. Ostatnie trzy zmiany spędziłeś pod Hindukuszem na misji szkoleniowej „Resolute Support”. Kogo szkoliłeś?

„Soyers”: Pierwszy raz do Afganistanu pojechałem w 2004 roku. Była to wówczas jeszcze misja „Enduring Freedom”. Później sześć zmian spędziłem na misji ISAF, a ostatnie trzy na misji „Resolute Support”. Nasza jednostka pod Hindukuszem już w czasie misji ISAF zajmowała się szkoleniem afgańskich policyjnych antyterrorystów. Początki nie były łatwe, zwłaszcza że afgańska armia była dopiero formowana. Uczyliśmy podstaw taktyki i trenowaliśmy umiejętności posługiwania się bronią.Tak było jeszcze w 2014 roku. Ale gdy w 2016 roku wróciłem do Afganistanu, byłem pozytywnie zaskoczony.

Umiejętnościami Afgańczyków?

Tak. Afgańska armia zrobiła ogromne postępy. Nie tylko dysponują nowym sprzętem, takim jak śmigłowce i samoloty, np.: Mi-17, MD-530, UH-60, A-29 i C-130, lecz także wyszkolili specjalistów w różnych dziedzinach. Mają zarówno pilotów, jak i ATAC-ów, czyli żołnierzy, którzy zajmują się naprowadzaniem lotnictwa na cele naziemne. Skrót ATAC pochodzi od Afghan Tactical Air Coordinator.

W NATO na żołnierzy, którzy wykonują takie zadania, mówi się JTAC.

JTAC (Joint Terminal Attack Controller) ma inne uprawnienia niż afgański ATAC, ale obaj mają podobne zadania. W jednym i w drugim przypadku chodzi o to, by naprowadzić samolot lub śmigłowiec na cel naziemny. Różnica polega na tym, że JTAC podczas operacji zarządza przestrzenią powietrzną. To on decyduje o tym, co porusza się w powietrzu, jakie są odległości między samolotami i śmigłowcami, wydaje rozkazy pilotom i ostatecznie decyduje o zrzuceniu bomb na wskazane miejsce. ATAC nie ma takiej władzy. Wprawdzie naprowadza statki powietrzne na cel, jednak o użyciu uzbrojenia decydują piloci. Jednak fakt, że Afgańczycy mają wykwalifikowanych specjalistów w tej dziedzinie, zasługuje na duże uznanie.

Przez wiele lat służyłeś jako JTAC. W Afganistanie do twoich obowiązków należało koordynowanie wsparcia lotniczego, użycia bezzałogowców. Doradzałeś też dowódcom w sprawie wykorzystania lotnictwa, a w czasie działań bojowych na twój rozkaz myśliwce zrzucały bomby, atakując pozycje przeciwnika. Później swoją wiedzę przekazałeś Afgańczykom?

Gdy pojechałem do Afganistanu na misję RSM, miałem być mentorem dla ATAC-ów, czyli pomagać w ich szkoleniu. Afgańczycy szkolą specjalistów w tej dziedzinie na sześciotygodniowym kursie organizowanym niedaleko Kabulu. Na tych szkoleniach mentorami są żołnierze m.in. z JWK, ale także Amerykanie i Słowacy, natomiast wykładowcami – tylko Afgańczycy. Kurs nie jest prosty i niewielu żołnierzy oraz policjantów jednostek specjalnych go kończy. Zauważyłem jednak inny problem. Po kursie jego absolwenci wracali do swoich jednostek, gdzie nie kontynuowali szkolenia w specjalności ATAC-a, na skutek czego szybko zapominali, jak powinien pracować wysunięty nawigator naprowadzania lotnictwa. Chciałem to zmienić, bo ich dobre wyszkolenie wpływa bezpośrednio na bezpieczeństwo polskich żołnierzy podczas prowadzonych wspólnie operacji. Na początku 2017 roku opracowałem program ich szkolenia poziomie jednostki. W armiach NATO to nic nadzwyczajnego, bo każdy JTAC szkoli się w trybie ciągłym. Na przykład w Polsce, po kursie w WSOSP w Dęblinie, uczestniczy w jednostce w 18-miesięcznym cyklu szkoleniowym, który kończy się ewaluacją, czyli egzaminem. Ciągły trening jest niezbędny, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę odpowiedzialność, jaka ciąży na takim żołnierzu w czasie walki.

Wróćmy do Afganistanu. Stworzyłeś program szkolenia i ....

Opracowując program, opierałem się na afgańskich wytycznych szkoły ATAC-ów, na prawie użycia siły, czyli ROE, oraz na własnym doświadczeniu. Stworzoną przeze mnie koncepcję najpierw zaakceptowali moi przełożeni w Afganistanie, później strony natowska i afgańska. Oprócz nowego programu szkolenia koncepcja dotyczyła także wprowadzenia kilku zmian w funkcjonowaniu ATAC-ów. Zaczęliśmy od tego, że ustaliliśmy częstotliwości, na których ATAC może połączyć się z lotnictwem, i nadaliśmy im callsigny, czyli znaki wywoławcze. Wyeliminowało to chaos w korespondencji radiowej, który dotąd był powszechny. Wybraliśmy także oficera, który miał nadzorować szkolenie ATAC-ów na poziomie jednostki oraz dowództwa wyższego szczebla.

Czego uczyłeś Afgańczyków?

W szkoleniu uczestniczyli wykwalifikowani już ATAC-owcy oraz funkcjonariusze z pododdziału ATF444 [Narodowa Jednostka Antyterrorystyczna Policji Afganistanu – red.], którzy byli kandydatami na wysuniętych nawigatorów. Dla jednych kurs był ugruntowaniem zdobytej wiedzy, drudzy zdobyli dobrą podstawę do dalszej edukacji. Kilku przygotowanych na moim szkoleniu funkcjonariuszy kurs ATAC-ów ukończyło później z wyróżnieniem, z czego jestem bardzo dumny. Program szkolenia podzieliłem na kilka bloków tematycznych. Każdy składał się z wykładów i zajęć praktycznych. Uczyłem m.in., jak przygotowywać mapy do operacji, jak nanosić na nie współrzędne i ważniejsze punkty, jak czytać mapy i nawigować w terenie. Dużo miejsca poświęciłem zasadom użycia wsparcia powietrznego oraz omawiałem na różnych przykładach zasady stosowania siły – ROE. Wszystkie bloki tematyczne kończyły się egzaminem. Jeśli ktoś go nie zaliczył, prowadziliśmy dla niego dodatkowe lekcje. Nie chodziło o to, by eliminować ludzi, lecz by mieć pewność, że opanowali niezbędną wiedzę.

Początkowo prowadziłem zajęcia sam, potem wyszkoliłem instruktora, który zajął moje miejsce. Gdy wyjechałem z Afganistanu pod koniec ubiegłego roku, nadzór nad programem szkolenia ATAC-ów przejęli inni JTAC-owcy z JWK, którzy przyjechali na kolejną zmianę misji „Resolute Support”.

Co sprawiało Afgańczykom największy problem?

Zdecydowanie najwięcej trudności mieli z orientacją w terenie i pracą z mapą. Ale systematyczne szkolenie przyniosło efekty. Zaskoczyła mnie ich chęć do nauki i zaangażowanie w zajęcia. Miło też było patrzeć, jak zaczęła się układać współpraca między ATAC-ami i afgańskim lotnictwem. Afgańscy żołnierze i policjanci wzięli też udział w kilku zintegrowanych ćwiczeniach, które zorganizował polski SOAT (operatorzy JWK). Był to sprawdzian ich umiejętności oraz możliwość zweryfikowania, jak układa się współpraca między nawigatorami, pilotami i szwadronami. Za każdym razem ćwiczenia kończyły się bojowym naprowadzaniem. ATAC-y radzili sobie świetnie. W organizacji tych ćwiczeń bardzo pomagali nam polscy piloci, którzy w Afganistanie szkolą tamtejszych pilotów śmigłowców.

Szkolenie Afgańczyków sprawiało mi dużą satysfakcję. Nauczyłem ich uproszczonych procedur, które doskonale sprawdzają się w walce. Wiem, że dziś sami z sukcesami wykonują misje bojowe i naprowadzają samoloty i śmigłowce na cel.

Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: arch. Soyers

dodaj komentarz

komentarze


Medal Honoru dla Ollisa
Dwa razy po 10 km ze zmianą nart
Czekamy na pierwsze podium wojskowych
SAFE: szansa i wyzwanie dla zbrojeniówki
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
Premier wojenny
Bezzałogowa rewolucja u brzeskich saperów
Maj polskich żywych torped
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Vespa, czyli jak wykorzystać drony na polu walki
Buzdygan Internautów – głosowanie
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Husarz z kolejnym kamieniem milowym
Weterani razem przełamują bariery
Amerykanie zarobią na Duńczykach
Szef MON-u o wzmacnianiu NATO
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Trzymajcie kciuki za Biało-Czerwonych!
Nie tylko przemyt, także ataki hybrydowe
Szansa dla systemu bezpieczeństwa
Ułamki sekundy dzieliły żołnierza od medalu
ŻW zatrzymała operatora drona, który spadł na teren wojskowy
Bądź gotowy dzięki nowej aplikacji
Rośnie pancerna pięść Sił Zbrojnych RP
Kosiniak-Kamysz o strategii na 2026 rok
Wojsko buduje drony
Gorąco wśród lodu
Rosyjskie inwestycje wojskowe na kierunku północnym
Abramsy zaparkowały u pancerniaków z Wesołej
„Horyzont” (dla) bezpieczeństwa
Czarne Pantery odsłaniają swoje tajemnice
Armia ma liczyć pół miliona!
Bez medalu na torze łyżwiarskim w Mediolanie
Kolejne nominacje w wojsku
Invictus, czyli niezwyciężony
Polak szefem jednego z dowództw NATO
Klucz do przyszłości
Tusk: Ukraina nie może pozostać sama
Ostatnia minuta Kutschery
Oko na Bałtyk
Bojowy duch i serce na dłoni
Szef SKW odpowiada na rosyjskie oskarżenia
Engineer Kościuszko Saves America
Outside the Box
„Wicher” rośnie w oczach
HIMARS-y w Rumunii
Kierunek Rumunia
W Pałacu o SAFE i… bezpieczeństwie
POLSARIS, czyli oczy wojska
To nie mogło się udać, ale…
Trójkąt Warszawa–Bukareszt–Ankara
Ojciec chrzestny bojowego wozu piechoty Borsuk
Mistrzyni schodzi ze ścianki
Co nowego w przepisach?
Taniec na „Orle”
Żołnierz z zarzutami gwałtu. Jest reakcja resortu
Z Ustki do kosmosu
Ekstremalne zimowe nurkowanie
Together on the Front Line and Beyond
W Sejmie o zmianach w ASzWoj-u
Miliardy euro na polskie bezpieczeństwo
Ulgi dla mundurowych coraz bliżej
Łyżwiarz przebił się z czwartej pozycji na pierwszą
Polscy oficerowie obejmą prestiżowe stanowiska
Przez uchylone okno

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO