moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

JWK: Tu wygrywają najlepsi

W nogach mieli już 130 kilometrów. Brudni, niewyspani i głodni rozpoczęli swoje kolejne zadanie w górach: maraton. Ale instruktorzy po kilku kilometrach przerwali rywalizację. Zapakowali kandydatów do wojskowych pojazdów, a następnie przewieźli w oddalone o kilkaset kilometrów miejsce, gdzie czekały ich kolejne wyzwania. Oto kulisy selekcji do JWK.

– Bolały nas nogi, wydawało się, że każda rzecz w plecaku waży znacznie więcej niż jeszcze kilka dni temu. Dlatego resztkami sił wykonaliśmy marsz na azymut – mówi jeden z 29 kandydatów, którzy próbowali swoich sił na selekcji do Jednostki Wojskowej Komandosów. Po trzech dniach wytężonego wysiłku fizycznego, ciągłych marszów, biegów i ćwiczeń fizycznych nadszedł dla kursantów trudny moment. Instruktorzy ogłosili, że kandydaci na operatorów mają w ograniczonym czasie pokonać dystans maratonu po górskich szlakach.

Nikt nie dyskutował. 21 mężczyzn, bo tylu dotrwało do trzeciego dnia selekcji, ruszyło przed siebie. Kilka kilometrów od startu instruktorzy zatrzymali kursantów i kazali wsiąść do wojskowych ciężarówek. – Grę terenową, czyli selekcję podzieliliśmy na dwa etapy: indywidualny w górach oraz fazę grupową – wyjaśnia st. chor. Adam Kraszewski, starszy podoficer dowództwa Jednostki Wojskowej Komandosów. – Kandydaci nie wiedzą dokąd jadą, co będą robić i jak długo potrwa ich sprawdzian. W górach walczyli sami ze sobą, pokonywali niemoc fizyczną, walczyli sercem i głową. Teraz przychodzi czas na sprawdzian współdziałania w grupie. Tu zobaczymy, kto nadaje się do zespołu bojowego – dodaje.

Kilka godzin zajął transport kursantów (nie możemy podać, gdzie odbywa się druga faza selekcji JWK). Zmęczeni i zmarznięci tuż po północy dostali kolejne zadanie. Podzieleni tym razem na dwie grupy musieli posługując się mapą i kompasem znaleźć w terenie wyznaczone przez instruktorów punkty. – Maszerowaliśmy po lesie kilka godzin. Nie wiem ile dokładnie, bo nie mieliśmy zegarków. Z całym swoim ekwipunkiem transportowaliśmy dodatkowo przydzielone przez instruktorów ładunki – mówi „Dwudziestka”, jeden z kandydatów do JWK. W czasie selekcji wszyscy jej uczestnicy byli bowiem tylko numerami na liście.

Każda z drużyn dostała balast ważący kilkadziesiąt kilogramów. – Byli zdezorientowani, zmęczeni, ale właśnie o to chodziło. Chcieliśmy sprawdzić, czy nie puszczą im nerwy, czy nie będą na siebie krzyczeć, czy będą wiedzieli jak rozłożyć zadania – mówi jeden z instruktorów. W tej roli podczas drugiego etapu selekcji występowali doświadczeni operatorzy ze wszystkich zespołów bojowych JWK. – Operatorzy zawsze brali udział w procesie selekcyjnym, ale teraz ich rola jest znacznie większa. Będąc z kandydatami non stop podczas fazy grupowej mogą dobrze się im przyjrzeć. Wyłapują ich mocne i słabe strony, cechy charakteru, zdolności przywódcze. Obserwując ich działanie w deficycie snu i jedzenia, oceniają czy są odporni na stres i gotowi do działania w trudnych sytuacjach – mówi ppłk Michał Strzelecki, dowódca lublinieckich komandosów.

Nie chcemy tu Ronaldo

Chorąży Kraszewski „Kraszan” prowadzi fazę grupową selekcji. Żołnierz od roku jest starszym podoficerem dowództwa JWK, ale wcześniej od 1996 roku jako operator służył w pododdziałach bojowych. – Wiem, kogo potrzeba w „bojówce”, bo sam przez lata się tym zajmowałem. Potrzebujemy ludzi z inicjatywą, pomysłem. Cieszę się, że u niektórych kandydatów wyraźnie widać cechy przywódcze, to że potrafią zorganizować grupę, a później motywować ją do działania – mówi „Kraszan”. – Dobry operator to taki gracz zespołowy. To piłkarz, ale nie taki jak Ronaldo, który gra zawsze na siebie. Ale taki, który potrafi w odpowiednim momencie podać lub przyjąć piłkę – dodaje.

– Jak ci idzie? Jesteś zmęczony? – pytaliśmy kandydatów. Za zgodą instruktorów godzą się na krótką rozmowę. Porzucali już swoje fałszywe tożsamości (stworzone podczas etapu górskiego) i zaczynają mówić szczerze o tym, co przeżywają podczas selekcji. – Wolałbym wrócić w góry. Tam maszerując indywidualnie mieliśmy odrobinę wpływu na to co się dzieje. Mogliśmy iść wolniej lub szybciej, sami decydowaliśmy o tym, kiedy jemy, pijemy. Tu wszystko dzieje się na rozkaz, a tempo jest mordercze – mówi numer „26”. Żołnierz od 6 lat służy w JWK w pododdziałach zabezpieczenia. To jego druga próba podejścia do selekcji, z pierwszej wykluczyła go kontuzja. – Popracowałem nad formą, wyleczyłem kolano i wróciłem do sportu. Jestem zawodnikiem MMA, mam już na koncie kilka sukcesów, jestem m.in. wicemistrzem Wojska Polskiego w MMA oraz mistrzem Polski służb mundurowych w tej dyscyplinie – opisuje.

Kandydaci obowiązkowo działali w mundurach. Każdy nosił gumową broń, dostali też łopatki, a zadania które wykonują mają charakter taktyczny. – Oceniamy sposób realizacji zadań, zaangażowanie i inicjatywę. Na tym etapie nie oczekujemy finezyjnej taktyki, na to przyjdzie czas później – opisuje chor. Kraszewski.

Jakie jeszcze zadania czekały kandydatów? Uczestnicy selekcji musieli np. odnaleźć w terenie punkt, w którym zgodnie ze scenariuszem, mógł leżeć zestrzelony przez przeciwnika pilot. Zadaniem kandydatów było jak najszybsze dotarcie w to miejsce i podjęcie rozbitka zanim trafi w ręce obcych wojsk. Zgodnie z określonymi współrzędnymi po godzinie marszu kandydaci dotarli do celu. Musieli znaleźć sposób, by jak najszybciej przenieść rozbitka do bazy. Do pokonania było kilka kilometrów, ale przy takim obciążeniu, to naprawdę sporo – mówi jeden z instruktorów. – Jak długo maszerowaliście – pytamy następnego dnia. – Całą wieczność! – odpowiadają jednym głosem.

Lęk wysokości

– Na selekcji zadanie dostaje nie kandydat, a grupa. Cały czas powtarzam, że to współpraca w drużynie jest najważniejsza. Niektórzy w takich sytuacjach zdradzają cechy niepożądane przez nas, czyli np. narzucanie woli innym, brak akceptacji, wyzwalają w sobie agresję. Takich w JWK nie chcemy – zaznacza „Kraszan”.

Ale transport rannego to nie wszystko. Kandydaci mierzyli się z nocnymi i dziennymi marszami na orientację, musieli zbudować tratwę i przeprawić się na drugi brzeg rzeki. Kursanci brali także udział w rozmowach z kadrą instruktorską oraz sami musieli typować najsłabszych kolegów.

Ostatnim wyzwaniem był dla kandydatów test siły i sprawdzian z działania na dużej wysokości. Ubrani w kaski i uprzęże musieli wejść na wysokość 20 m posługując się jedynie niewielką i bardzo chwiejną drabinką. – Jeśli ktoś nie wykorzysta siły nóg i będzie ciągnął swój ciężar jedynie na rękach, to może nie wytrzymać siłowo – mówi „Mixu”, instruktor z JWK.

Podczas fazy grupowej dwóch kandydatów musiało oddać numerki. Jeden, bo jak ocenili instruktorzy, choć był wyjątkowo silny fizycznie, nie potrafił współpracować w grupie. Drugi ze względu na kontuzję nóg. – Na tym etapie wszystkich szkoda. „Dziewiątka” przecież tak walczył w górach. Miał pierwszy stopień hipotermii, ale jakoś z tego wyszedł, nie poddał się. Teraz jednak pokonały go rany stóp – opisuje inny z kandydatów, numer „28”. – Takie są reguły gry. Mówili, że wrócą jesienią. Może tak będzie – dodaje „Mixu”.

Ppłk Strzelecki, dowódca JWK podkreśla, że dla niego selekcja to coś więcej niż sprawdzian fizyczny. – Selekcja to staranny dobór kandydatów. Dobrze wiemy, kogo potrzebujemy. Po to organizujemy fazę grupową, by przy pomocy operatorów z zespołów bojowych wybrać kandydatów, którzy sprostają wymaganiom stawianym operatorom JWK. Odchodzimy od „sportowego” profilu selekcji, w stronę weryfikacji opartej na ocenie zdolności do działania zespołowego. To efekt naszych doświadczeń m.in. z kursu bazowego. Zdarzało się, że w połowie „bazówki” z kursu usuwany był kandydat, który zupełnie nie radził sobie w pracy zespołowej w warunkach stresu. Tacy ludzie często z wysokimi ocenami przechodzili proces kwalifikacji do jednostki. Znaleźliśmy więc sposób, by wykryć te błędy już na etapie selekcji. Nie szukamy najszybszych chartów w Wojsku Polskim, ale ludzi o najlepszych zdolnościach i osobowości – podkreśla dowódca. – To mają być ludzie sprawni, ale przede wszystkim dojrzali psychicznie i samodzielni – dodaje.

Kolejna selekcja do JWK odbędzie się jesienią. Program gry terenowej będzie na pewno modyfikowany.

Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: Irek Dorożański dla JWK, Magdalena Kowalska-Sendek

dodaj komentarz

komentarze


Naprawianie Jelcza
Z prądem i pod prąd
Przeciwlotnicy i terytorialsi w Brzesku
Hercules PL za półtora roku
Najpierw poligon, potem studia
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu
Eksportowy Rosomak
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Europejski debiut Iryda+ X1
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
„Horyzont” przedłużony
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Pole wokół Baobaba
Powstanie „Agencja Uzbrojenia 2.0”
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Polska wzmacnia ochronę nieba
Antydronowe ponczo z Polski
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Karaluch pokazał się na MSPO
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Walka w dwóch światach
Pomerania Has Potential
Zobacz nowoczesny sprzęt polskiego wojska
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Prezydencka wizyta na MSPO
Hity MSPO 2026: polski CBWP, Gladius 2 i systemy antydronowe
Wyrok po tragedii w Krzekowie
Pod okiem Chronosa
„Zielona lista” już za miesiąc
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Toczki na miny, radary na granicę
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Polska stal dla K2PL
Laserowy Rosomak
Drony „przewodowe”
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Gorący lipiec PKW Łotwa
Polska bliżej Turcji
San nabiera kształtów
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Fachowcy od zadań specjalnych
Rekordowa licytacja „Kasku weterana”
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
„Zielona lista” to przełom w przepisach mundurowych
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Abordaż z polskim wsparciem
PZL Mielec w planach MON-u
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Ważka, czyli bezzałogowce w wirtualnym świecie
Pomorze ma potencjał
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Battalions of the Future
Kanada – wiodący kraj MSPO
„Model 44”. Mniej wozów, więcej dronów
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Nowy hełm dla polskich żołnierzy
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Flanka pod strażą
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
Wspólne zakupy z SAFE
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Bezzałogowe wsparcie na lądzie
Premiery MSPO ‘26: system Gladius 2
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Nowa odsłona Wizjera
Nowości z „Łucznika”
Bezzałogowy myśliwiec przyleci z Polski?
Borsuk z unikatowym Rakiem na MSPO

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO