moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

U pana Buka za piecem

W pamięci podwładnych i przełożonych, a przede wszystkim najbliższych przyjaciół, gen. broni Tadeusz Buk pozostał jako żołnierz niepozornego wzrostu, lecz wielkiego ducha, charyzmatyczny dowódca, oficer o szerokich horyzontach, kawalerzysta z pietyzmem podchodzący do historii, wreszcie człowiek o niekonwencjonalnym poczuciem humoru. Misji podtrzymywania pamięci o generale podjął się mjr Sławomir Miszczuk, jeden z oficerów towarzyszących od 1995 roku mjr. Tadeuszowi Bukowi w dziele tworzenia 7 Pułku Ułanów Lubelskich 25 Dywizji Kawalerii Powietrznej. W książce „Sen o szabli, czyli jak Buk kawalerię tworzył” utrwalił nie tylko fakty przybliżające postać swego dowódcy, lecz także anegdoty na jego temat. To w niej można znaleźć doskonale do dziś pamiętany przydomek „Buk Wojny”, z którego sam generał stroił żarty, mawiając do swych żołnierzy „Będziecie mieć u mnie jak u pana Buka za piecem”.


I mieli, chociaż lekko nie było, bo był dowódcą ogromnie wymagającym, a przy tym konsekwentnym, nieodkładającym nic na później. Sam siebie nie oszczędzał, ale i ludzi potrafił zmobilizować do ciężkiej pracy. Nikt z nim nie miał łatwo, ani podwładni, ani przełożeni. Panowała nawet opinia, szczególnie na wyższych szczeblach, że był trudny we współpracy. Gen. dyw. Jan Kempara, przyjaciel, sąsiad, a także przełożony Tadeusza Buka z okresu, gdy był szefem szkolenia 25 Dywizji Kawalerii Powietrznej, a Buk dowodził 7 Pułkiem Ułanów Lubelskich, zdecydowanie jej jednak zaprzecza. – Tadeusz był wspaniałym partnerem w robocie, ale nie można go było do niczego zmusić, trzeba było przekonać. Umiał bronić swojego zdania, ulegał jednak racjonalnym argumentom. A kiedy się ustaliło ostateczną wersję zadania, to już pilnował wykonania go jak własnego dziecka. Zrażał się jednak, jeśli ktoś jego racje lekceważył, dlatego nie ze wszystkimi przełożonymi miał dobre relacje. Jego upór brał się stąd, że miał swoją wizję wojska. Przykładowo, po zmianie ustroju, a tym samym sytuacji sojuszniczej, uważał za konieczne osłonięcie wschodniej flanki. Nie mógł się pogodzić z tym, że po zmianie układu geopolitycznego likwidujemy w tym rejonie wojsko – wspomina gen. Kempara.

Gen. broni Mirosław Różański od czasu wspólnych studiów w Akademii Obrony Narodowej wiódł ze swym przyjacielem Tadeuszem Bukiem wielogodzinne dysputy. Brakuje mu tego dziś, w chwilach podejmowania trudnych decyzji. – Często się zastanawiam, czy wówczas nie rozstrzygnęliśmy już problemu, który mam do rozwiązania. Tadeusz był bowiem wizjonerem, wyprzedzał swój czas. Przez lata tworzyliśmy różne scenariusze, początkowo w wymiarze taktycznym, a jak już wchodziliśmy na wyższy poziom wtajemniczenia, nasze rozważania dotyczyły poziomu operacyjnego – mówi dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych.

W 2008 roku, gdy dowodził 1 Dywizją Zmechanizowaną, z którą wkrótce pojechał na IX zmianę PKW do Iraku, odniósł się krytycznie do prezentowanego przez przełożonych najwyższego szczebla linearnego postrzegania przyszłej wojny. Przekonywał w publicznej dyspucie, że „czas czterech pancernych już minął”. W żaden sposób nie mógł być wówczas pupilkiem naszych strategów, którzy o działaniach hybrydowych zaczęli mówić przed pięcioma laty… A potwierdzenie swych racji gen. Buk udokumentował już wkrótce w praktyce, w Iraku, jako dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum – Południe, gdy łącząc zmysł taktyczny z podejmowaniem odważnych decyzji, „odbił” z rąk rebeliantów Diwaniję i ustabilizował krytyczną sytuację w tym regionie.

Gen. Buk był prekursorem nowoczesności. Odczuli to jego łącznościowcy i informatycy w 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej, gdy zaraz po objęciu dowodzenia kazał uruchamiać niekompatybilne ich zdaniem systemy, łączyć w całość i korzystać z nich, jak się okazało z dobrym skutkiem, podczas ćwiczeń. Obaj wymieniani generałowie pamiętają też jego minikomputer, którego używał w czasach, kiedy nie było smartfonów i tabletów. – Podczas odpraw przez to urządzenie żołnierze panikowali – wspomina gen. Kempara. – Wyciągał z niego sprawy, o których myślano, że zapomniał. Wielka była radość w brygadzie, gdy podczas skoków spadochronowych wyniosło go w las, przeciągnęło po drzewach i ten minikomputer się roztrzaskał. Nie trwała ona jednak długo, bo kupił nowe urządzenie, w tydzień czy dwa odtworzył wszystkie plany i znowu siał postrach – dodaje.

Mniej zabawne zdarzenie przytacza z kolei gen. Różański. – Tadeusz właśnie objął dowodzenie 34 Brygadą Kawalerii Pancernej, gdy jednostka została poddana kontroli. Jeszcze nie zdążył nic zrobić, a już postawiono mu zarzuty, że w brygadzie panuje bałagan, bo dowódca nie prowadzi zeszytu pracy, lecz używa prywatnego minikomputera. Został więc skarcony za swą ekstrawagancję i parcie ku nowoczesności. Po raz kolejny wyprzedził swój czas i, jak zwykle, został za to napiętnowany.

St. chor. sztab. Jacek Nikodemski, w czasach, gdy mjr Tadeusz Buk tworzył i rozwijał 7 Pułk Ułanów Lubelskich, był instruktorem wychowania fizycznego. Wspomina, że wysoka sprawność kawalerzystów była dla dowódcy czymś oczywistym. – Autobus wiozący żołnierzy na zajęcia sportowe z jednostki w Glinniku do Spały wyjeżdżał punktualnie co do sekundy. Pakował się do niego cały sztab, dowódca wsiadał ostatni, a mnie polecał sprawdzić listę… Nie chciałbym być w skórze tego oficera, który się spóźnił lub nie pojechał, bo miał jakąś ważną robotę – opowiada st. chor. sztab. Nikodemski. Majora można było spotkać na siłowni, na bieżni, na pływalni. Jeździł też konno i biegał po spalskich lasach. – Dowódca pasjami grywał w tenisa ziemnego, najczęściej z mjr. Ireneuszem Bartniakiem lub ze mną – kontynuuje opowieść podoficer. – Do dziś wspominam pierwsze mecze, w których dawałem z siebie wszystko. Przecież nie wypadało, żeby pułkowy wuefiarz był w jakiejkolwiek konkurencji nogą. Nasze pojedynki były zacięte. Jak wygrałem, to od razu widziałem, że nie do końca odniosłem sukces… Nie, nie podkładałem się nigdy, ale po swoim zwycięstwie wódz jakoś łaskawiej patrzył na pokonanego. A potem zazwyczaj przegrany stawiał piwo, przy którym rozważaliśmy, w jaki sposób podnieść na jeszcze wyższy poziom sprawność fizyczną kawalerzystów.

– Byliśmy przyjaciółmi, jeździliśmy konno, polowaliśmy, znajdowaliśmy wspólny język w sprawach wojska – wspomina Jan Kempara. – Wreszcie kupiliśmy ziemię, wybudowaliśmy domy, zostaliśmy w Spale sąsiadami. Tadeusz miał zamiłowanie do przyrody, do lasu. O ile nie był wielkim myśliwym, o tyle konie były jego pasją, która wiązała się z kawaleryjską tradycją brygady. W Spale jeździł na rączym arabie naszego przyjaciela, a bardzo lubił szybką jazdę. Na zbliżające się urodziny miał dostać w prezencie wierzchowca. Nie doczekał już tej chwili. Zgodnie z ułańską tradycją, osiodłanego i okrytego kirem konia prowadzono w jego orszaku pogrzebowym. Nie był to jednak ani ten, którego miał dostać, ani ten, na którym jeździł.

Piotr Bernabiuk

dodaj komentarz

komentarze


Nowa odsłona Wizjera
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Rekordowa licytacja „Kasku weterana”
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Ważka, czyli bezzałogowce w wirtualnym świecie
Drony „przewodowe”
Fachowcy od zadań specjalnych
„Horyzont” przedłużony
Toczki na miny, radary na granicę
PZL Mielec w planach MON-u
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Bezzałogowe wsparcie na lądzie
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Premiery MSPO ‘26: system Gladius 2
Przeciwlotnicy i terytorialsi w Brzesku
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Zobacz nowoczesny sprzęt polskiego wojska
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Nowy hełm dla polskich żołnierzy
Pomerania Has Potential
Karaluch pokazał się na MSPO
Nowości z „Łucznika”
Prezydencka wizyta na MSPO
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Flanka pod strażą
Walka w dwóch światach
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Wyrok po tragedii w Krzekowie
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Kanada – wiodący kraj MSPO
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Bezzałogowy myśliwiec przyleci z Polski?
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
Pomorze ma potencjał
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Hity MSPO 2026: polski CBWP, Gladius 2 i systemy antydronowe
Hercules PL za półtora roku
Gorący lipiec PKW Łotwa
Najpierw poligon, potem studia
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Naprawianie Jelcza
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Powstanie „Agencja Uzbrojenia 2.0”
San nabiera kształtów
Abordaż z polskim wsparciem
Eksportowy Rosomak
Antydronowe ponczo z Polski
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
„Zielona lista” już za miesiąc
Pole wokół Baobaba
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Pod okiem Chronosa
„Wielka ucieczka” okiem historyka
„Zielona lista” to przełom w przepisach mundurowych
Europejski debiut Iryda+ X1
Polska stal dla K2PL
Wspólne zakupy z SAFE
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Borsuk z unikatowym Rakiem na MSPO
Z prądem i pod prąd
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Battalions of the Future
„Model 44”. Mniej wozów, więcej dronów
Polska wzmacnia ochronę nieba
Laserowy Rosomak
Polska bliżej Turcji
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO