moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Terytorialsi zakończyli pierwsze ćwiczenia

Za nimi 16 dni wypełnionych szkoleniem z taktyki, strzelania i łączności. Pierwsi żołnierze terytorialnej służby wojskowej zakończyli właśnie „szesnastkę”, czyli pierwsze z cyklu szkoleń nowego rodzaju sił zbrojnych. Obserwowaliśmy jak na poligonie w Nowej Dębie  ćwiczyło 160 żołnierzy z 24 Batalionu Obrony Terytorialnej z Rzeszowa.

6 maja bramy 3 Podkarpackiej Brygady WOT przekroczyło 160 ochotników. Wśród kandydatów na żołnierzy terytorialnej służby wojskowej byli mężczyźni i kobiety. Różnili się wiekiem, doświadczeniem zawodowym, ale łączyła ich ta sama idea: wszyscy chcieli założyć mundur i rozpocząć służbę.

– Szesnastodniowe szkolenie podstawowe dla terytorialsów przeszli ludzie w wieku od 20 do 45 lat. Żaden z nich nie był wcześniej związany z wojskiem zawodowym, ale niektórzy należeli do organizacji proobronnych czy stowarzyszeń takich jak Związek Strzelecki rzelec” – mówi por. Tomasz Jajko, dowódca jednej z dwóch kompanii ćwiczących na poligonie w Nowej Dębie. – Są tu osoby, które wcześniej nie miały żadnej styczności z musztrą czy strzelaniem: informatycy, ludzie prowadzący własną działalność gospodarczą czy pracownicy wyższych uczelni – dodaje.

Jak wyglądał pierwszy dzień szkolenia żołnierzy nowego rodzaju wojsk? – Ochotnicy otrzymali mundury. Poznali zasady użytkowania i budowy karabinka Beryl. Zwracaliśmy na to szczególną uwagę. Przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo, dlatego chcieliśmy, żeby opanowali niezbędne zasady. To ważne, bo żołnierze terytorialnej służby wojskowej przez 16 dni szkolenia mieli broń ze sobą przez cały czas – mówi por. Jajko.

Żołnierze zostali podzieleni na dwie kompanie szkolne: jedna stacjonowała w Rzeszowie, druga w Jarosławiu. – Podczas pierwszego dnia w sumie nie wydarzyło się wiele, ale ja i tak zapamiętam ten moment. W czasie wieczornego apelu spojrzałem na żołnierzy, których miałem szkolić. Zobaczyłem ich wielkie zaangażowanie i pomyślałem, że nie jest źle, że będzie z tego coś dobrego, że warto inwestować w nich swój czas – mówi dowódca kompanii.

Pora na taktykę

Kolejne dni minęły na szkoleniu taktycznym. Na początek była nauka czołgania i poruszania się w terenie. – Sekcja, czyli 12 osób, miała poruszać się po terenie i porozumiewać bez użycia słów. Żołnierze musieli więc nauczyć się, jak komunikować się ze sobą wyłącznie za pomocą sygnałów i gestów – wyjaśnia por. Jajko.

Nad treningiem nowo powołanych cały czas czuwali instruktorzy – żołnierze zawodowi wojsk obrony terytorialnej. To oni przeprowadzali wszystkie zajęcia, byli odpowiedzialni za to, by terytorialsi poznali podstawy wojskowego rzemiosła. Sprawdzali m.in., jak reagują na kontakt ogniowy. – Gdy na przykład pada komenda: „kontakt z prawej!”, to muszą właściwie się zachować – wyjaśnia jeden z instruktorów. Oprócz tego żołnierze ćwiczyli wejścia do budynku, organizowali zasadzki i ewakuowali rannych z pola walki. 

Przez cały czas mieli ze sobą broń. – To celowe działanie. Musieli poznać karabinek i dbać o niego. Poza tym uczyli się ostrożności w kontakcie z bronią. To nowość w szkoleniu młodego wojska. Ale jesteśmy przekonani, że dzięki temu w tych chłopakach i dziewczynach zaszczepimy szacunek do broni i poczucie odpowiedzialności – mówią instruktorzy. – Podejrzewam, że gdyby po zajęciach oddawali karabinek do magazynów, to szkolenie nie przyniosłoby zamierzonego efektu – dodaje. Sami terytorialsi też przyznają, że była to dla nich dobra lekcja. Opowiadają, że każdego wieczoru, po zajęciach ćwiczyli składanie i rozkładanie broni na czas.

Ostro na strzelnicy 

Zajęcia na strzelnicy terytorialsi zaczęli od treningu z użyciem ślepej amunicji. Musieli oswoić się z hukiem, odrzutem broni, zapachem i dymem. Na początku ćwiczyli celność i skupienie się oraz zajmowanie właściwych postaw. Po kilkunastu godzinach treningu dostali ostrą amunicję. – To mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że tak szybko będziemy mogli sprawdzić się na strzelnicy – mówi Basia Dudek-Leś, żołnierz WOT.

Każdy wystrzelał około 100 sztuk amunicji bojowej. To więcej niż podczas szkolenia praktycznego, jakie przechodzą żołnierze szeregowi na przykład w Narodowych Siłach Rezerwowych. Terytorialsi strzelają zarówno w dzień, jak i w nocy. 
W czasie jednego ze strzelań mierzyli do oddalonych od siebie o 100 metrów tarcz. Cel pokazywał się cztery razy i żołnierze mieli kilkadziesiąt sekund, by trafić do każdej z plansz. – Tak naprawdę to musieli strzelić celnie tylko raz, by zaliczyć zadanie. Ale wyniki były o wiele lepsze niż minimalna ocena pozytywna. Nikt nie oblał testu, były niemal same piątki – mówi instruktor.

16 dni w polu

Ostatnie dwa dni szkolenia w Nowej Dębie to sprawdzian na pętli taktycznej. Jakie zadania czekały terytorialsów? Żołnierze musieli czołgając się pokonać 50 metrów, założyć opaskę uciskową na rękę lub nogę, ewakuować rannego czołgając się przez 15 metrów, założyć maskę przeciwgazową oraz obliczyć współrzędne wskazanego na mapie miejsca. – Ten egzamin podsumowuje szkolenie podstawowe. Poza tym, że żołnierze byli oceniani w wykonywaniu różnego rodzaju zadań, mieli strzelać na ocenę. Jednak ze względu na zagrożenie pożarowe, strzelanie zostało odwołane – mówi ppor. Sławomir Woch, dowódca plutonu i instruktor.

Wszystkie zadania wykonywali na czas. – Im szybciej, tym wyższą ocenę otrzymywali. I mimo że niektórzy byli już zmęczeni po dwutygodniowym szkoleniu, to na koniec dawali z siebie wszystko – mówi ppor. Woch. Ich ostatnim zadaniem był marsz na azymut do wyznaczonego przez instruktorów punktu. Tam żołnierze musieli przygotować bazę i spędzić w niej noc.

– Pętla taktyczna pokazuje, jakie predyspozycje ma każdy z nich. Nie chodzi o to, by ten kto strzela gorzej niż inni odpadł ze szkolenia i pojechał do domu, ale o to by znaleźć w nim to, co robi dobrze: na przykład świetnie radzi sobie z pomocą medyczną albo walką wręcz. Nie marnujemy potencjału ludzi – mówi por. Tomasz Jajko. Instruktorzy przez cały czas szukali też osób, które mają zdolności dowódcze. To oni w przyszłości będą dowodzić pododdziałami. 

Co podczas szkolenia było najtrudniejsze? Żołnierze zgodnie przyznają, że wyzwaniem była walka z własnym organizmem. W kompaniach szkolnych obok wysportowanych strzelców, byłych harcerzy czy instruktorów sztuk walki są np. urzędnicy państwowi, którzy do tej pory nie uprawiali regularnie sportu. Podczas szkolenia w Nowej Dębie zdarzały się kontuzje, bo nie wszyscy byli gotowi do długotrwałego wysiłku, chodzenia w ciężkich butach, czy działania w lasach. – Na wieczornym apelu widziałem zmęczone twarze, bo chodziliśmy naprawdę dużo, a zajęcia trwały od rana do nocy. Ale wystarczyło kilka pozytywnych słów i już wracali do normy. Mają wysokie morale i są zmotywowani. Niektórzy nad kondycją muszą jednak popracować – mówi dowódca kompanii.

W niedzielę uroczystą przysięgę wojskową złoży 379 ochotników – żołnierzy wojsk obrony terytorialnej z Rzeszowa, Lublina i Białegostoku. Będzie to dla nich uroczyste zakończenie „szesnastki”.

Magdalena Kowalska-Sendek, Ewa Korsak

autor zdjęć: Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


Dwa marzenia spełnione naraz
Bitwa Warszawska, dzień trzeci: Triumf w Radzyminie
Sonda dla Jastrzębia
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Walka w dwóch światach
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Premiery Grupy WB na targach zbrojeniowych
Ukraina zgodziła się na ekshumacje w Hucie Pieniackiej
Pantera przejdzie do historii
Zmarł gen. Mirosław Różański
Coraz więcej Alpha Scramble
Prezent chodziarki na Święto Wojska Polskiego
Gorący lipiec PKW Łotwa
Kolejne Czarne Pantery dotarły do Polski
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Battalions of the Future
Tysiące Piorunów dla Polski i sojuszników
Kolejne F-35 lecą do Polski
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Prawie 9 tys. osób wybrało „Wakacje z wojskiem”
F-15 dla Polski?
Dekada Tygrysa. Kulisy, pasja i najwyższa cena za miłość do latania
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Bitwa Warszawska, dzień czwarty: Zwycięska kontrofensywa
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Flanka pod strażą
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Wojsko szuka tłumaczy, psychologów i BHP-owców na misje
„Mewa” na północnym szlaku
Dowódca, który wie szybciej i więcej, wygrywa
Kolejne nominacje w strukturach armii
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Bitwa Warszawska, dzień szósty: Bitwa wygrana!
Bohaterka powstania, strażniczka pamięci
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Patrioty pod Płockiem
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Przyszłością wojsk pancernych jest działanie różnych środowisk
Z prądem i pod prąd
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Brąz płotkarza na mistrzostwach Europy
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Jakie limity dla przyszłych oficerów?
Sojusznicze samoloty ćwiczyły nad Polską. To były planowane manewry
Nowa era polskiego lotnictwa
Bitwa Warszawska, dzień piąty: Bolszewika goń!
Trwa nabór do szkół podoficerskich
Razem dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO
Resort o przyszłości M28, Black Hawków i i MiG-ów 29
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
CEPS – strategiczny projekt NATO się rozwija
Test testu
Abordaż z polskim wsparciem
Obrona powietrzna w gotowości przez całą dobę
Tarcza i miecz
Pół eskadry Husarzy już w Polsce
„Wielka ucieczka” okiem historyka
„Kryzysowy” Jaśmin
Lancaster PA163 nie dotarł do Szczecina
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Sojusznicze wsparcie nad Bałtykiem

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO