moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Rozkaz to rozkaz?

Na ekrany polskich kin wszedł najnowszy film Mela Gibsona pt. „Przełęcz ocalonych”. Opowiada on autentyczną historię Desmonda Dossa, amerykańskiego żołnierza z czasów II wojny światowej, który z powodów religijnych odmówił noszenia broni i brania udziału w walce. Nie przeszkodziło mu to jednak zostać bohaterem wojennym. O samym filmie możecie dowiedzieć się więcej z recenzji, którą dla portalu polska-zbrojna.pl nagrał Artur Pietras „Kinomaniak”. Natomiast ja chciałbym skupić się na innej kwestii. Historia pokazana w „Przełęczy ocalonych” skłania do zadania najważniejszego w wojsku pytania, co oznacza rozkaz. Na ile wiąże on żołnierza, gdzie przebiega granica podporządkowania i w jaki sposób można odmówić jego wykonania. Sięgnijmy zatem do historii i przyjrzyjmy się kilku sytuacjom, w jakich może znaleźć się każdy żołnierz.

Marzec 1945 roku. Amerykański 506 Spadochronowy Pułk Piechoty znajduje się na linii frontu w Alzacji w miejscowości Haguenau. Z kapitalnej książki „Kompania braci” Stephena E. Ambrose’a dowiadujemy się, że żołnierze dostają rozkaz przeprawienia się nocą przez rzekę w celu przeprowadzenia rekonesansu pozycji wroga i zdobycia jeńców. Zadanie zostaje wykonane. Dowództwo pułku jest tak zadowolone z pochwał płynących z dywizji, że nakazuje powtórzyć akcję. Ma to uczynić kompania E. Wywodzący się z niej kpt. Richard Winters wie jednak, że za chwilę jego były pododdział będzie luzowany, a szanse na to, by kolejny rajd za linie wroga przyniósł oczekiwane efekty, są niewielkie. W obliczu niepotrzebnego ryzyka – w powietrzu czuć już przecież koniec wojny – nakazuje swoim żołnierzom, by przeczekali noc po swojej stronie rzeki, a rano złożyli raport, że nie napotkali niemieckich żołnierzy.

Zarówno w książce, jak i w serialu telewizyjnym epizod ten jest ukazany jako dowód rozsądku kpt. Wintersa oraz siły braterstwa broni, jakie w czasie frontowej kampanii zawiązało się między nim a żołnierzami kompanii E. W tym konkretnym przypadku w wyniku niewykonania rozkazu nikomu nic się nie stało, ale czy to wystarczający powód, by będący w środku łańcucha dowodzenia oficer podejmował takie decyzje? Sztab 101 Dywizji Powietrznodesantowej miałby pewnie inne zdanie niż żołnierze kompanii E. Łatwo bowiem wyobrazić sobie sytuację, gdy następnego dnia zostaje wydany rozkaz zajęcia rzekomo opuszczonych pozycji wroga. Kto byłby winny złego rozpoznania? Czy ocena „rozsądku” Wintersa byłaby inna?

Zaniechanie działania czy obawa przed podejmowaniem zbyt dużego ryzyka często są przyczyną nieszczęścia. Przenieśmy się w czasie do Afganistanu, w którym trwa operacja ISAF. Czterech komandosów Navy SEALs zostaje zrzuconych na terytorium wroga, by rozpoznać siły talibów. W czasie akcji napotykają przypadkowego Afgańczyka. Stają przed dylematem: zabić go czy puścić wolno. Zdają sobie sprawę, że darowanie mu życia może zdekonspirować operację i narazić ją na niepowodzenie. Podejmują jednak humanitarną decyzję. Niestety, puszczony wolno Afgańczyk ostrzegł talibów. W efekcie trzech z czterech komandosów zginęło, a szesnastu kolejnych poległo, gdy zmierzali na pomoc kolegom. Pamiętam dyskusję, jaka toczyła się wśród czytelników portalu po publikacji recenzji filmu opowiadającego o tej akcji. Byliście podzieleni, czy bezpieczeństwo operacji uprawnia do zabicia przygodnego cywila.

Jeszcze trudniejszy dylemat mieli żołnierze pododdziałów żandarmerii wojskowej walczący w Powstaniu Warszawskim. Jednym z ich zadań była ochrona włazów do kanałów, które były ważnymi szlakami komunikacyjnymi. W krytycznych momentach, takich jak kapitulacja Starego Miasta, dochodziło do dantejskich scen, gdy AK-owcy musieli blokować cywilom jedyną drogę ucieczki z otoczonej dzielnicy, bo tylko w ten sposób można było przeprowadzić ewakuację oddziałów, tak potrzebnych do kontynuowania walki w innych rejonach miasta. W przypadku Navy SEALs sprawa dotyczyła potencjalnego wroga, żandarmi natomiast musieli celować do rodaków. Musieli być gotowi, by w przypadku zagrożenia ewakuacji powstańczych oddziałów otworzyć ogień do ludzi, w imieniu których prowadzili walkę.

Co więcej, wykonanie przez żandarmów rozkazu de facto skazywało cywilów na śmierć. Wszyscy bowiem wiedzieli, co się działo z mieszkańcami Woli czy Ochoty. Oczywiście prowadzenie operacji ma pierwszeństwo przed troską o los ludności cywilnej. Ale gdzie przebiega granica? Żołnierze walczą przecież w obronie cywilów i jeżeli łatwo przechodziliby nad kwestią poświęcania ich życia w imię korzyści militarnych, to ich służba straciłaby wszelki sens. Byłaby tylko wojną dla wojny.

Jest też drugie pytanie związane z postacią szer. Dossa. Czy tacy ludzie w ogóle powinni trafiać do wojska? Czy ktoś, kto jest tak mocno przywiązany do wyznawanych wartości, nie będzie stanowił zagrożenia dla swoich kolegów czy celu operacji? Jeżeli dopuścimy do sytuacji, gdy każdy żołnierz będzie filtrował otrzymywane rozkazy przez sito indywidualnego systemu wartości, to czy nie stworzymy armii filozofów, której skuteczność będzie mizerna?

A może jest wręcz przeciwnie i mundur powinni wkładać wyłącznie ludzie o ugruntowanych wartościach? Bo kimże jest żołnierz bez moralnego kręgosłupa. Jeżeli nie walczy za słuszną sprawę, jeżeli jego czynom nie przyświeca wyższy cel, to czy wojsko nie staje się bandą najemników? Żołdaków, dla których strona, po której walczą, ma znaczenie drugorzędne i jej wybór sprowadza się wyłącznie do porównania wysokości zarobku.

Powyższe wątpliwości w Polsce AD 2016 nabierają szczególnej aktualności. W ciągu trzech lat szeregi Wojska Polskiego mają zostać powiększone o 50 tys. żołnierzy. Wielu z was, drodzy Czytelnicy, szykuje się do służby w wojskach obrony terytorialnej. Oglądając brawurowo nakręconą historię szeregowego Dossa, warto zadać sobie pytanie, czy byłbym w stanie wykonać każdy rozkaz. Czy wiem, co tak naprawdę znaczą słowa „tak jest!” i czy w sytuacji krytycznej byłbym w stanie zaufać dowódcy, który, czy to się komuś podoba czy nie, wie lepiej.

Maciej Chilczuk , publicysta portalu polska-zbrojna.pl

dodaj komentarz

komentarze


Nowy europejski czołg
Polscy panczeniści rozbili medalowy bank ME
MON wzmacnia południowo‑wschodnią Małopolskę
Zmiany kadrowe w Żelaznej Dywizji i u podhalańczyków
Detektory skażeń dla Tarczy Wschód poszukiwane
Budowlane inwestycje w bezpieczeństwo
Używane Strykery dla Polski, a Rosomaki na eksport
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
PKW „Noteć” – koniec misji
Czas podwodniaków
„Ghost Hunt” w zimowej scenerii
WOT wciąż pomaga w zwalczaniu skutków ataku zimy
Przeżyj to sam
Nowe Daglezje na nowy rok
Terytorialsi wspierają samorządy w walce z zimą
Polski oficer dowodzi zespołem NATO
Krok po kroku przez kwalifikacje
Człowiek, który sprzedał ciszę
Nowe Abramsy na horyzoncie
Dwie karetki dla szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą
Nowa lokalizacja 18 Brygady Zmotoryzowanej
„Dzielny Ryś” pojawił się w Drawsku
Wojskowy triumf na Gali Sportu
Polskie MiG-i dla Ukrainy
Koniec bezkarności floty cieni?
Psy gryzące, tropiące i do detekcji
„Zygalski” na wodzie
Po co Stanom Zjednoczonym Grenlandia?
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Żandarmi na strzelnicy taktycznej
W cieniu dumy floty
Morskie roboty do walki z minami
Medalowe żniwa pływaków CWZS-u
„Bezpieczny Bałtyk” czeka na podpis prezydenta
Góral z ORP „Gryf”
O bezpieczeństwie u prezydenta
WOT wspiera służby miejskie w odśnieżaniu
Czekamy na F-35
Amerykański szogun
USA: chcemy Grenlandii
Piątka z czwartego wozu
„Koalicja chętnych” o gwarancjach dla Ukrainy
Amerykanie nieugięci w sprawie Grenlandii
ORP „Wicher” – pierwszy polski kontrtorpedowiec
Trump i Zełenski zadowoleni z rozmów na Florydzie
Zdarzyło się w 2025 roku – IV kwartał
Oskarżony Maduro
GROM w obiektywie. Zobaczcie sami!
Warto iść swoją drogą
Odpalili K9 Thunder
Pucharowy medal na desce
Projekt ustawy o aneksji Grenlandii w Kongresie USA
Co nowego w przepisach?
Polski oficer na czele zespołu okrętów NATO
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
ORP „Garland” w konwoju śmierci
Sprzymierzeni z GROM dla kolegów z PTSD
Polsko-amerykańska odpowiedź na rosnące cyberzagrożenia
Na tronie mistrza bez zmian
Legia Akademicka czyli studenci w koszarach
Warmia i Mazury dla Polski i NATO
US Army wzmacnia obecność w Niemczech
Świąteczne spotkanie w PKW Turcja
Udane starty biatlonistów CWZS-u w krajowym czempionacie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO