moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Polska krew pod Lenino

Żołnierze armii Berlinga to w dużej mierze ci, którzy „nie zdążyli do Andersa”. Trudno przypuszczać, by oficerowie i szeregowi, w swojej masie, po kilkuletnim pobycie w łagrach i sowchozach pałali miłością do kraju i ustroju, „gdie tak wolno dyszit cziełowiek”. Walka z Niemcami była dla nich sposobem opuszczenia „gościnnej” ziemi sowieckiej. Chcieli wrócić do Polski z bronią w ręku i niekoniecznie chcieli w niej wprowadzić komunizm – pisze z okazji rocznicy bitwy pod Lenino mjr Andrzej Łydka z 10 Opolskiej Brygady Logistycznej, znawca historii wojskowości, publicysta portalu polska-zbrojna.pl.

Kolejna, już 70. rocznica bitwy pod Lenino minęła w kraju raczej cicho, jeśli nie liczyć kilku artykułów opublikowanych na internetowych portalach tematycznych. Warto przypomnieć, że 12 października w latach 1950–1991 roku był obchodzony jako Święto Wojska Polskiego. Od początku transformacji ustrojowej w 1989 roku data ta powoli znika ze świadomości społecznej. Dzieje się tak głównie ze względów politycznych. Pamiętają o niej głównie kombatanci polskich formacji wojskowych walczących u boku Armii Czerwonej oraz żołnierze jednostek wojskowych dziedziczących tradycje 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki.

Aby zrozumieć znaczenie bitwy pod Lenino, trzeba wspomnieć o Związku Patriotów Polskich – organizacji utworzonej przez Józefa Stalina, a kierowanej przez Wandę Wasilewską. Związek powstał jeszcze przed zerwaniem stosunków dyplomatycznych z polskim rządem w 1943 roku. Należący do niego działacze komunistyczni byli przygotowywani do przejęcia władzy w Polsce. Miało to nastąpić zaraz po tym, gdy Armia Czerwona wkroczy na tereny uznawane przez ZSRR za polskie, tj. na zachód od Linii Mołotow–Ribbentrop z 28 września 1939 roku. Linia ta z grubsza, z wyjątkiem Białostocczyzny, pokrywała się z Linią Curzona. Przyjęta nazwa „Związek Patriotów Polskich” miała rozwiać wszelkie pojawiające się wątpliwości dotyczące jego składu osobowego oraz stosunku do Polski jako ojczyzny.

Po uzgodnionej z sojusznikami ewakuacji armii gen. Andersa do Iraku na terenie ZSRR pozostała grupa oficerów (z ppłk. Berlingiem na czele), co zostało potraktowane jako dezercja w wyroku sądu polowego skazującego przywódcę grupy na karę śmierci. Współpracę z NKWD ppłk Berling podjął podczas pobytu w obozie jenieckim w Starobielsku. Od listopada 1940 roku w „willi szczęścia” w Małachówce wraz z grupą oficerów opracowywał między innymi etat polskiej dywizji, która miała zostać sformowana w ramach Armii Czerwonej. Był współautorem deklaracji hołdu i lojalności przesłanej na ręce Józefa Stalina w marcu 1941 roku. Po niemieckim ataku na Związek Radziecki Berling wraz z oficerami z „willi szczęścia” skierowali sześciopunktowy manifest do Ławrientija Berii, w którym zadeklarowali chęć walki z III Rzeszą oraz budowę Polski w ramach ZSRR. Trudno się dziwić, że Berling został uznany przez Józefa Stalina za idealnego kandydata na dowódcę formacji polskich budowanych u boku Armii Czerwonej.

1 maja 1943 roku Rosjanie mianowali Berlinga na stopień pułkownika. Z kolei 10 sierpnia Państwowy Komitet Obrony ZSRR na wniosek STAWKI (Kwatera Główna Naczelnego Dowództwa RKKA) oraz ZPP wyraził zgodę na sformowanie 1 Polskiego Korpusu według sowieckich etatów, z polskimi komendą, regulaminami i dowództwem. Jeszcze tego samego dnia Rada Komisarzy Ludowych ZSRR, na wniosek ZPP poparty przez Stalina, nadała przyszłemu dowódcy stopień generała majora. Przy czym RKL ZSRR nie miała kompetencji do mianowania kogokolwiek na stopień generała brygady.

Do formujących się dywizji i pułków korpusu zaczęli przybywać z najdalszych zakątków ZSRR byli łagiernicy i zesłańcy, których po 17 września 1939 roku, jako Polaków, wywieziono z Kresów daleko na wschód. Mówi się o nich teraz, że byli to ci, którzy „nie zdążyli do Andersa”. Lecz to nie była ich wina, że nie zdążyli. Chcieli służyć Polsce i jej wyzwoleniu spod niemieckiej okupacji.

Ze względu na duże braki kadrowe, jeśli chodzi o oficerów i podoficerów, do formujących się dywizji zostali skierowani oficerowie i podoficerowie Armii Czerwonej, którzy mieli polskie pochodzenie lub znali język polski. Regulaminy służby wewnętrznej wartowniczej oraz musztry podyktowali z pamięci przedwojenni podoficerowie zawodowi, których kilkunastu znalazło się w dywizji. Stroje liturgiczne dla kapelana dywizji ks. Kubsza znaleziono w rekwizytorni jednego z teatrów w Moskwie, gdzie były wykorzystywane przez aktorów grających negatywnych bohaterów w ówczesnych przedstawieniach teatralnych.

Po czteromiesięcznym szkoleniu dywizja została skierowana na front. Według pierwotnych założeń miała zdobywać Smoleńsk w ramach 10 Armii Gwardii, ale gen. Berling zdawał sobie sprawę, że w walkach w mieście straci całą dywizję, nieprzygotowaną do działań w terenie zurbanizowanym. Nagabywany przez Rosjan stwierdził podczas odprawy, że Polacy tyle razy zdobywali Smoleński od zachodu, że ostatecznie raz mogą go zdobyć od wschodu. Rosjanie zmienili zdanie i skierowali dywizję do 33 Armii dowodzonej przez gen. Wasilija Gordowa.

Dywizja miała za zadanie przełamać niemiecką obronę na odcinku od wsi Połzuchy do wzgórza 215,5, opanować rubież rzeki Pniewkana, a następnie nacierać w kierunku Łosiewa i Czuriłowa. Jej atak miały wspierać radzieckie oddziały: 42 Dywizja Piechoty na prawym i 290 Dywizja Piechoty na lewym skrzydle oraz 67 Brygada Artylerii Haubic.

Generałowi Berlingowi przekazano jedynie wyciąg z rozkazu informujący o zadaniach polskich oddziałów, bez wskazania zadań sąsiadów. W dniach 12–13 października dywizja stoczyła krwawą bitwę. Kościuszkowcy osiągnęli podstawowy cel, jakim było przełamanie linii obrony nieprzyjaciela. Kosztem olbrzymich strat udało im się wedrzeć dwa kilometry w głąb silnie bronionych pozycji niemieckich i przejść do obrony. Jednak sytuacja na tym odcinku frontu nie zmieniła się aż do czerwca 1944 roku, kiedy na Białorusi rozpoczęła się nowa sowiecka ofensywa.

Przeciwnikiem dywizji był nie tylko Wehrmacht. Zagrożenie tkwiło również w rozkazach i zmianach rozkazów wydawanych przez dowódcę 33 Armii gen. Gordowa. Niepotrzebny rozkaz rozpoznania walką przez 1 batalion, skrócenie czasu trwania artyleryjskiego przygotowania ataku ze 100 do 60 minut oraz rozkaz zatrzymania natarcia sowieckich dywizji, powodujący odsłonięcie skrzydeł polskiej dywizji i wystawienie jej oddziałów na uderzenia Niemców z trzech stron trudno uzasadnić jedynie niechęcią bądź nienawiścią dowódcy armii do Polaków. Mało prawdopodobne jest, by gen. Gordow wydawał jakiekolwiek rozkazy polskiej dywizji wbrew intencjom Stalina.

To pierwsze, krwawe starcie kościuszkowców Stalin mógł wykorzystać jako argument w sprawie rozstrzygnięcia kwestii polskiej podczas zbliżającej się konferencji Wielkiej Trójki w Teheranie. Jak skrupulatnie policzono, w bitwie pod Lenino dywizja straciła 3054 żołnierzy, tj. 23,7% ogólnego stanu, w tym 510 zabitych, 1776 rannych, 116 wziętych do niewoli oraz 652 zaginionych (w dużej części wziętych do niewoli). Niemcy stracili około 1400 zabitych i rannych żołnierzy, a 320 dostało się do niewoli.

Rosjanie nie byli zaskoczeni wielkością polskich strat. Były one typowe dla sowieckich dywizji. Polska dywizja została wycofana z walki w celu otrzymania uzupełnień. Polskie jednostki ponownie weszły do akcji bojowej nad Turią i Bugiem w lipcu 1944 roku. Rosjanie nie chcieli, by Polacy wyzwalali tereny wschodnich województw II RP.

Wysiłek bojowy oraz straty wśród polskich żołnierzy zostały wykorzystane zarówno przez kierownictwo ZSRR, jak i przez ZPP, którego znaczenie wzrosło. Jednak nie można za to winić żołnierzy, którzy walczyli o Polskę bez przymiotników. Trudno przypuszczać, by oficerowie i szeregowi, w swojej masie, po kilkuletnim pobycie w łagrach i sowchozach pałali miłością do kraju i ustroju, „gdie tak wolno dyszit cziełowiek”. Walka z Niemcami była dla nich sposobem opuszczenia „gościnnej” ziemi sowieckiej. Chcieli wrócić do Polski z bronią w ręku i niekoniecznie chcieli wprowadzić w niej komunizm. W następnych latach, podczas wyzwalania terenów Polski spod niemieckiej okupacji, złożyli olbrzymią daninę krwi. Nie można pominąć faktu, że wśród żołnierzy nowo utworzonych 1 i 2 Armii WP było również kilka tysięcy żołnierzy AK, którym okopy na pierwszej linii dawały większe poczucie bezpieczeństwa niż tereny „Polski lubelskiej”, gdzie szalało UB i NKWD. Polskie cmentarze wojenne rozsiane na terenie całego kraju zapewniły tym, być może zapomnianym dziś żołnierzom, należne miejsce w panteonie chwały polskiego żołnierza.

12 października 2007 roku dowódca IX zmiany PKW w Iraku gen. Tadeusz Buk (wówczas dowódca 1 WDZ im. T. Kościuszki) na odprawie stwierdził, że jakkolwiek polityczne wykorzystanie bitwy pod Lenino było i jest różnie oceniane w zależności od barw politycznych oceniającego, to jednak krew przelana przez polskiego żołnierza w walce z Niemcami podczas tej bitwy waży tak samo, jak ta przelana pod Monte Cassino czy Tobrukiem, i nie można żołnierza obciążać rachunkiem wystawionym politykom.

ppłk Andrzej Łydka
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych

dodaj komentarz

komentarze


25 lat w NATO – serwis specjalny
 
Wojna w świętym mieście, część druga
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Polscy żołnierze stacjonujący w Libanie są bezpieczni
Cyberprzestrzeń na pierwszej linii
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Kurs z dzwonem
Wieczna pamięć ofiarom zbrodni katyńskiej!
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Barwy walki
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
Aleksandra Mirosław – znów była najszybsza!
W Ramstein o pomocy dla Ukrainy
Jakie wyzwania czekają wojskową służbę zdrowia?
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
Zmiany w dodatkach stażowych
Prawda o zbrodni katyńskiej
Ramię w ramię z aliantami
Na straży wschodniej flanki NATO
Przełajowcy z Czarnej Dywizji najlepsi w crossie
NATO na północnym szlaku
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
Marcin Gortat z wizytą u sojuszników
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Głos z katyńskich mogił
Szarża „Dragona”
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Optyka dla żołnierzy
Przygotowania czas zacząć
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Rakiety dla Jastrzębi
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Charge of Dragon
Zbrodnia made in ZSRS
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
Kolejni Ukraińcy gotowi do walki
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Święto wojskowego sportu
Mundury w linii... produkcyjnej
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Odstraszanie i obrona
Jeśli nie Jastrząb, to…
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Potężny atak rakietowy na Ukrainę
Kolejne FlyEle dla wojska
Strażacy ruszają do akcji
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Szpej na miarę potrzeb
Bezpieczeństwo ważniejsze dla młodych niż rozrywka
Sprawa katyńska à la española
WIM: nowoczesna klinika ginekologii otwarta
Ocalały z transportu do Katynia
V Korpus z nowym dowódcą
Kosiniak-Kamysz o zakupach koreańskiego uzbrojenia
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Wojna w świętym mieście, epilog

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO