moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Wojsko buduje drony

To specjalistyczne komórki z kompleksowo wyposażoną pracownią do wytwarzania bezzałogowych statków powietrznych klasy micro w układzie wielowirnikowca. Laboratoria dronowe powstały w wybranych jednostkach wojskowych z myślą o pasjonatach, którzy mają już pewną wiedzę w dziedzinie dronów czy druku 3D i chcą ją rozwijać. Pilotażowy program etatowych dronlabów już wystartował.

Kilka miesięcy temu Ministerstwo Obrony Narodowej informowało, że w ramach rozwoju infrastruktury bezzałogowej w wybranych jednostkach wojskowych powstają laboratoria dronowe, w których żołnierze zajmą się projektowaniem, montażem, modyfikacjami i serwisowaniem dronów, m.in. z wykorzystaniem technologii druku 3D. – Jest to program pilotażowy, w którym bierze udział dziewięć jednostek wojskowych. Przez cały 2026 rok będziemy zbierać wnioski i je analizować. Choć formalnie jesteśmy dopiero na początku tej drogi, to pierwsze efekty już są widoczne – mówi ppłk nawig. Patrycja Balcerowska, sekretarz zespołu zajmującego się programem z ramienia Inspektoratu Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia (IWBSU), działającego w strukturze Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Czym właściwie jest taki dronlab? Specjalistyczną komórką z kompleksowo wyposażoną pracownią do wytwarzania bezzałogowych statków powietrznych (BSP) klasy mikro w popularnym układzie wielowirnikowca, którego masa własna nie przekracza 5 kg. Dysponując odpowiednim zestawem narzędzi (drukarka 3D to tylko jeden z elementów całej układanki), w takim warsztacie można nie tylko wydrukować kluczowe elementy BSP, ale też projektować, montować, modyfikować i testować rozmaite rozwiązania.

Takie są zresztą założenia programu. Dronlaby powstały z myślą o pasjonatach, którzy mają już pewną wiedzę i umiejętności w dziedzinie dronów czy druku 3D i chcą się nadal rozwijać w tym kierunku. Ppłk nawig. Balcerowska podkreśla, że w programie pilotażowym biorą udział zarówno jednostki, w których takie technologie są już wykorzystywane w stopniu zaawansowanym (np. wojska specjalne), jak i żołnierze, którzy z dronami i drukiem 3D mieli wcześniej do czynienia głównie prywatnie. – Wymiana doświadczeń, wskazywanie kierunku początkującym przez bardziej zaawansowanych kolegów jest istotnym założeniem całego przedsięwzięcia – podkreśla oficer z IWBSU.

Kompleksowy kurs

Działalność dronlabów w ramach programu nadzorowanego przez IWBSU formalnie ruszyła na początku stycznia 2026 roku. Nie oznacza to jednak, że wcześniej w Wojsku Polskim nie było podobnych inicjatyw. Konstruowaniem i wykorzystywaniem niewielkich dronów zajmują się chociażby żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej pod szyldem „Vespa”, kilka miesięcy temu 15 Giżycka Brygada Zmechanizowana ogłosiła powołanie własnego ośrodka szkolenia „Zjawa”. Dronlaby z pilotażowego programu IWBSU są jednak pierwszymi etatowymi zespołami, co gwarantuje im wsparcie i możliwości rozwoju na zupełnie innym poziomie. W każdym zespole są etaty dla kilku żołnierzy, którzy mogą szkolić się w Wojskowej Akademii Technicznej. – W ramach programu powstał tam kompleksowy kurs wytwarzania dronów – wyjaśnia ppłk nawig. Balcerowska. Pierwsza edycja sześciotygodniowego szkolenia zakończyła się 19 grudnia 2025 roku, a w tym roku zorganizowane zostaną trzy kolejne. Chociaż stworzono je na potrzeby personelu etatowych dronlabów, niewykluczone, że w przyszłości będą na nie kierowani także inni żołnierze.

– Zdecydowanie polecam kurs wszystkim, którzy interesują się konstruowaniem dronów – mówi sierż. Radosław Fiuk z 19 Lubelskiej Brygady Zmechanizowanej im. gen. dyw. Franciszka Kleeberga, który dzięki stworzeniu dronlabu w jednostce może realizować i rozwijać swoją wieloletnią pasję do druku 3D. – Kadra WAT-u w fachowy sposób przedstawiła wszystkie zagadnienia: budowę dronów FPV, rozwój technologii, projektowanie, druk 3D, składanie, oblot. Taki kurs jest bardzo cenny nawet dla osób, które mają już pewną wiedzę i umiejętności – ocenia sierż. Fiuk, uczestnik pierwszej edycji. Na szkoleniu poznał on innych pasjonatów i ekspertów, z którymi może dziś wymieniać doświadczenia. – Grupa uczestników na moim kursie była zróżnicowana, ale nikt tam nie znalazł się z przypadku – podkreśla podoficer.

Od projektu do oblotu

Choć w 19 BZ dronlab formalnie działa od stycznia, to w jednostce już wcześniej pracowano nad różnymi projektami. Kleeberczycy samodzielnie projektują, drukują i konstruują wielowirnikowce o różnych rozmiarach (5-, 7-, 10-calowe ramy), które mogą pełnić funkcję dronów obserwacyjnych lub uderzeniowych (tzw. drony kamikadze). Druk 3D umożliwia nie tylko wytwarzanie ram, ale także atrap ładunków, systemów zrzutu, dodatkowych elementów do mocowania anteny, koszyków na baterie itp.

– Technologia druku przyrostowego daje nam ogromne możliwości. To szybka i tania metoda tworzenia sprawdzonych projektów lub testowania prototypów. Wydrukowanie niewielkiej ramy zajmuje dwie–trzy godziny, więc sprawdzanie różnych rozwiązań ani nie jest czasochłonne, ani nie generuje dużych kosztów – mówi sierż. Fiuk. Inną opcją jest praca na frezarce, obróbka metalu czy wykorzystanie włókna węglowego, ale to znacznie droższy i bardziej skomplikowany proces – również pod względem logistyki i zaopatrzenia.

Kleeberczycy zaznaczają, że druk 3D ma ogromne zalety, bo jak mówią, mogą stworzyć wszystko, co zmieści się w drukarce. Nie można jednak pomijać wad konstrukcji z tworzywa sztucznego. Taki materiał nie zawsze sprawdzi się np. w większych BSP, które poza silnikami i akumulatorem muszą udźwignąć ładunek bojowy. Rozwiązaniem w takim przypadku może być zastosowanie ramy ze sklejki, która zachowuje sztywność lepiej niż rama drukowana, a jest kilkadziesiąt razy tańsza niż konstrukcja z włókna węglowego. Ekipa dronlabu w 19 BZ ma już opracowany projekt takiego drewnianego BSP i cały czas szuka nowych rozwiązań. Poza rozwijaniem sprawdzonych technologii kleeberczycy rozważają m.in. wykorzystanie w BSP sztucznej inteligencji czy popularnych w Ukrainie światłowodów.

Tworzenie mikrodronów odbywa się oczywiście nie tylko z pomocą drukarki 3D. Żołnierze muszą bazować na gotowych elementach i podzespołach elektronicznych czy optycznych. Nie generuje to jednak większych problemów. Aparatura do sterowania dronem (pilot z ekranem, gogle FPV) jest powszechnie dostępna na rynku, podobnie jak kontroler lotu, czyli swoisty komputer pokładowy drona. Co ważne, chcąc uniezależnić się od elektroniki pochodzącej z Chin, można korzystać z kontrolerów lotu produkowanych w Europie, również w Polsce. Jedyny element, którego przy produkcji dronów FPV nie można zrobić samemu ani polegać na jego lokalnej produkcji, stanowią silniki.

Dronlab w 19 BZ jest jednocześnie swoistym poligonem doświadczalnym dla BSP opracowanych przez Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia. Mowa m.in. o miniaturowym czterowirnikowcu obserwacyjnym („Pchła” niemalże mieści się na otwartej dłoni) i większych dronach uderzeniowych klasy mikro, które zostały przekazane kleeberczykom do testów i ewentualnych napraw. –Przetestowaliśmy je pod każdym względem, mając do dyspozycji pełne zestawy z niezbędnym wyposażeniem – przyznaje mł. chor. Przemysław Joniec, żołnierz 19 BZ, zachwalając propozycje WITU, które być może będą w przyszłości dostarczane jednostkom do celów szkoleniowych i operacyjnych.

Zbuduj i ćwicz

Program pilotażowy etatowych dronlabów w wybranych jednostkach wojskowych może docelowo przysłużyć się utworzeniu kolejnych tego typu komórek na bazie zebranych doświadczeń, poszerzyć ich możliwości i kompetencje. Ostateczne wnioski IWBSU wyciągnie po 12 miesiącach, ale już teraz widać, że w 19 BZ idzie to we właściwym kierunku. Żołnierze testują gotowe rozwiązania, realizują autorskie projekty, wymieniają się doświadczeniami. Wspierają także brygadowe inicjatywy wdrażania BSP klasy mikro do celów szkoleniowych.

Jedną z nich jest chociażby kurs instruktorsko-metodyczny opracowany przez por. Jakuba Pasztaleńca z 3 Batalionu Zmechanizowanego 19 BZ. – Stworzyłem go na podstawie dostępnych materiałów ze szkoleń wojsk ukraińskich i rosyjskich, omawiałem też z polskimi żołnierzami jednostek liniowych i specjalnych, jak się szkolą w tej materii, co wykorzystują i co się sprawdza – mówi oficer. To pierwszy taki kurs w lubelskiej brygadzie, który szkoli z pilotażu mikrodronów stosowanych zwykle do zadań uderzeniowych. Każdy uczestnik najpierw uczy się budowy tych urządzeń, rozkładania i składania ich, a właściwe loty poprzedzają ćwiczenia na symulatorze – wymagane minimum to 30 godzin w wirtualnym środowisku, przy czym osoby bez jakiejkolwiek wiedzy i umiejętności z obsługi takich platform powinny trenować nawet dwa razy tyle.

Współpraca dronlabu z organizatorem kursu mikroBSP dla żołnierzy z brygady przynosi obopólne korzyści. – Dronlab zaopatruje nas w niezbędne podzespoły, które np. niszczą się w trakcie lotów treningowych. Już teraz złożyłem u kolegów zamówienie na 25 ram i wiem, że mogę na bieżąco zwracać się do nich o tego typu pomoc logistyczno-warsztatową – zapewnia por. Pasztaleniec. Kursanci mają więc na czym trenować, a zespół dronlabu może dzięki nim testować nowe rozwiązania na większą skalę.

Specjalsi nadają ton

Choć formalnie laboratoria dronowe w wybranych jednostkach wojskowych etatowo istnieją dopiero od stycznia 2026 roku, to w niektórych rodzajach sił zbrojnych żołnierze projektowaniem, montażem i modyfikacjami bezzałogowców zajmują się już od kilku lat. Prym w tej dziedzinie wiodą wojska specjalne. Mimo że specjalsi niechętnie opowiadają o wypracowanych rozwiązaniach w zakresie produkcji własnych dronów, to przyznają, że wykorzystanie tychże na polu walki jest dziś absolutnie niezbędne. – Dowodzą tego ostatnie konflikty zbrojne. Wystarczy wspomnieć o wykorzystaniu dronów przez Azerbejdżan w konfliktach z Armenią o Górski Karabach albo podczas wojny w Ukrainie. Nie mamy wątpliwości, jak istotne jest wykorzystanie bezzałogowców rozpoznawczych czy uderzeniowych i jak bardzo drony potrafią wspomóc działanie żołnierzy na polu walki. Dzięki nim możemy zadawać straty przeciwnikowi, ograniczając jednocześnie te własne. W realiach współczesnego konfliktu czasami większy efekt może przynieść operator z dronem niż operator z karabinem – przyznaje oficer Jednostki Wojskowej Komandosów.

Lubliniecka jednostka jako jedna z pierwszych w polskiej armii zaczęła rozwijać zdolności w zakresie produkcji własnych bezzałogowców. – Podczas jednej ze zmian w Afganistanie zauważyliśmy, że talibowie wykorzystują drony do atakowania wojsk amerykańskich. Do komercyjnych, bardzo prostych konstrukcji podczepiali ładunki i zrzucali je na oddziały amerykańskie. To było ponad dziesięć lat temu. Pomyślałem wtedy, że skoro robią to talibowie, to i my powinniśmy się tym tematom przyjrzeć – wspomina były operator JWK, dziś żołnierz etatowego pododdziału dronlabowego z tej jednostki. – Poszukałem informacji na ten temat i razem z kilkoma kolegami zaczęliśmy tworzyć różne konstrukcje. Początkowo nam to nie wychodziło, ale po roku czy dwóch latach nabraliśmy wprawy i umiejętności, by odpowiednio – dla naszych potrzeb – modyfikować dostępne na rynku konstrukcje lub tworzyć własne – opowiada dalej specjals.

Te najprostsze i najtańsze rozwiązania komercyjne komandosi wykorzystywali także w trakcie szkolenia swoich zespołów bojowych do rozwijania umiejętności operatorów bezzałogowców. – Dziś jesteśmy już na zupełnie innym poziomie. Do programu dronlabów wchodzimy z odpowiednią wiedzą, doświadczeniem i niemałymi osiągnięciami – przyznają komandosi. W lublinieckim dronlabie, a formalnie w Laboratorium Technologii Przyrostowej, na co dzień działają różnego rodzaju specjaliści. Większość wywodzi się z zespołów bojowych i ma doświadczenie misyjne. Część osób ma wykształcenie techniczne, inżynierskie lub informatyczne. – Za zgodą dowódcy jednostki jeszcze przed utworzeniem etatowej grupy przygotowywaliśmy się do nowych zadań. Braliśmy udział w różnego rodzaju szkoleniach i wyjeżdżaliśmy za granicę, by zbierać doświadczenia od różnych partnerów. Finalnie rok temu kupiliśmy do jednostki pierwsze drukarki 3D i rozpoczęliśmy wdrażanie autorskich projektów – mówi jeden z komandosów.

Szczegóły ich pracy są objęte tajemnicą. Wiadomo jednak, że żołnierze zajmują się modyfikacją dostępnych na rynku dronów, ale tworzą także własne. Ich konstrukcje to różnego rodzaju wielowirnikowce i stałopłaty (o konstrukcji samolotowej ze sztywnymi skrzydłami). Gros projektów to platformy uderzeniowe (także te typu kamikadze). – Przygotowujemy drony zarówno sterowane radiowo, poprzez światłowód, jak i wdrażamy rozwiązania autonomiczne, które wykonują zadania zgodnie z wcześniej zaprogramowaną trasą lotu – wyjaśnia komandos.

Prace wykonują m.in. przy użyciu techniki przyrostowej. – Rozwijanie zdolności w tej dziedzinie jest dla nas absolutnie kluczowe. Musimy posiadać odpowiednie kwalifikacje i wiedzę, nadążać za postępem technologicznym. Posiadanie własnego laboratorium pozwala nam też uniezależnić się od dostaw rynkowych, co może być bardzo ważne w warunkach kryzysu lub wojny. Mamy ludzi posiadających odpowiednie know-how i swoje laboratorium – które może być także pododdziałem mobilnym. To zwiększa możliwości naszego działania – mówi oficer JWK.

Nowa broń, nowe możliwości

Powoływanie do życia wojskowych dronlabów i ośrodków szkolenia mikroBSP może sprawiać wrażenie bezpośredniej odpowiedzi na sytuację za wschodnią granicą, chociaż w niektórych jednostkach, tak jak to się dzieje chociażby we wspomnianej JWK, taka technologia jest wdrażana i testowana od lat. Nie da się jednak ukryć, że zwłaszcza wojska konwencjonalne mają w tej dziedzinie jeszcze sporo do zrobienia. Na szczęście nie brakuje pasjonatów druku 3D, konstruowania i pilotowania dronów, którzy z chęcią będą się rozwijać w tym kierunku w ramach pełnionej służby, niezależnie od programów związanych z wykorzystaniem etatowych dronów klasy mini (Orbiter, FlyEye, Warmate).

Pilotażowy program sił zbrojnych RP powstał z myślą o ludziach, którzy patrzą na świat mikrodronów nie tylko pod kątem technologicznym, ale również operacyjnym. Po czterech latach pełnoskalowej wojny w Ukrainie nie trzeba nikogo przekonywać, że latające bezzałogowce, z naciskiem na tanie i proste w produkcji drony kamikadze FPV, zmieniły zasady gry na współczesnym polu walki. Żołnierze z dronlabów nie łudzą się, że wyprzedzą technologicznie rozwiązania z Ukrainy, ale chcą robić wszystko, by nie zostać w tyle. Tego wymaga współczesna taktyka.

Użycie mikrodronów obserwacyjnych pozwala znacząco poszerzyć świadomość sytuacyjną, a tym samym podnieść poziom bezpieczeństwa żołnierzy. Drony kamikadze to z kolei niepozorna, ale (jak pokazuje Ukraina) potężna, tania i łatwo dostępna broń, z którą przeciwnik po prostu musi się liczyć. I choć Wojsko Polski jest jeszcze daleko od osiągnięcia takiego standardu, by przynajmniej jeden żołnierz w każdej drużynie posiadał w plecaku mikrodrona, to pilotażowy program dronlabów jest ważnym krokiem i sygnałem, że zmiany na lepsze postępują. 

Jakub Zagalski, Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: Daniel Brzozowski/ 19 BZ

dodaj komentarz

komentarze


Wojsko stawia na „armię talentów”
W drodze po oficerskie gwiazdki
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Kolejny Husarz w powietrzu. Tym razem we Włoszech
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
„Jak nas karmicie, tak będziemy wojować”. Dole i niedole 8 Pułku Piechoty
Mark Rutte: nasza jedność fundamentem pokoju!
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Tour przez garnizony
Azjatycka szansa
Mosty (nie tylko) dla Abramsów
Polskie Państwo Podziemne w oczach Niemców
Innowacje z PERUNA
Paliwowy krwiobieg NATO
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Atak i przejęcie dokumentów
Powstał Komponent Obrony Pogranicza
Kierunek południe, czyli letnie praktyki na „Wodniku”
Odniesione w walce rany łączą
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Ostatnia niedziela…
„Koalicja chętnych” szykuje kolejne działania
MON szuka dronów do zwalczania dronów
Borsuki i roje dronów
Saperzy z Bolesławca usunęli ponad 40 min i bombę lotniczą
Pierwszy krok do specjalsów
Polski napęd dla Kraba i Borsuka
Szef MON-u uhonorował bohaterów AK
Inwestycje w bezpieczeństwo
Śmierć w sercu Azji
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Rosja testuje, Polska przechwytuje
Spadochronowy triumf
Wielki sukces podchorążych z AMW
Jak szkolą się nurkowie bojowi?
MON i MSZ o szczycie NATO
Polski Gnom
Złoto-srebrne kajakarki, srebrni żeglarze
Dawka wiedzy na trudne czasy
Baobaby docierają do wojska
Żołnierz uratował życie na wakacjach
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
Wyścig snajperów
Wsparcie ma znaczenie
Kajakiem na światowe podium
Test w stratosferze
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Pieta Michniowska
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Gen wojownika
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Baza śmigłowcowa. Miliony i strategiczne grunty
Szczyt w Ankarze okiem eksperta
Pancerne starcie
MSPO i PGZ strategicznymi partnerami na kolejne lata
PKW Irak zostaje w Jordanii
Marzenia częściowo spełnione
Rząd: cele na szczyt w Ankarze osiągnięte
Saperzy z Bundeswehry budują „Tarczę Wschód”
Morska bryza w dwóch odsłonach
Poskromić kolosa
Prezydent RP o szczycie NATO
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Pierwszy krok do Invictusa

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO