W 1 Brygadzie Pancernej w Wesołej trwają kursy dla operatorów dronów. Prowadzą je instruktorzy z Ośrodka Szkolenia Sekcji BSP Vespa. Żołnierze uczą się pilotować bezzałogowce, chronić przed dronami wroga, sami też pracują nad konstrukcjami BSP. – Umiejętności rozpoznania, które tu zdobywam, potrzebne są także w mojej specjalizacji – mówi strzelec wyborowy, biorący udział w kursie.
Ośrodek Szkolenia Vespa działa w Wesołej od kilkunastu miesięcy i prowadzi kilka rodzajów kursów dla operatorów bezzałogowców. Szkolenia są przygotowane nie tylko dla pancerniaków z 1 Brygady, lecz także dla żołnierzy innych jednostek. Obecnie trwa podstawowy kurs pilota bezzałogowych statków powietrznych typu FPV (steruje się nimi przy pomocy gogli lub niewielkiego ekranu), które na polu walki służą do prowadzenia rozpoznania, ale mogą też być wykorzystywane do rażenia celów. Ten kurs prowadzony jest w trybie hybrydowym. Oznacza to, że żołnierze mogą realizować część szkolenia w swoich jednostkach. – W zajęciach teoretycznych uczestniczą online. W swojej jednostce codziennie ćwiczą na symulatorze. Do Wesołej przyjeżdżają na egzaminy, które przeprowadzane są także na poszczególnych etapach kursu – wyjaśnia kpt. Cyprian Kaczmarczyk, komendant ośrodka szkolenia Vespa.
Mikro i większe konstrukcje
Po sześciu tygodniach szkolenia w trybie hybrydowym następuje tydzień szkolenia praktycznego, podczas którego – już w Wesołej – żołnierze mają okazję sprawdzić swoje umiejętności. Operują dronami różnej wielkości – od 17-gramowych – które służą do nauki techniki precyzyjnego pilotażu, ale także sprawdzają się podczas misji rozpoznawania pomieszczeń – po większe drony o rozpiętości skrzydeł 40 cm, które mogą osiągać prędkość do 200 km/h i przenosić kilkukilogramowe ładunki.
W szkoleniu poza żołnierzami z 1 BPanc uczestniczą m.in. wojskowi z pododdziałów lekkiej piechoty wojsk obrony terytorialnej. – Najtrudniejszym elementem na kursie podstawowym jest opanowanie sterowania manualnego – wskazuje zastępca komendanta ośrodka Vespa (ze względu na specyfikę jednostki nazwiska nie podajemy). Większość dronów używanych podczas szkolenia to proste konstrukcje, które nie są wyposażone np. we wspomaganie sterowania lotem, tak jak te komercyjne. Wszystkie odczyty żołnierz musi wykonywać samodzielnie, a duża moc tych maszyn i zdolność szybkiego przyspieszenia wymagają od operatora długiego treningu na symulatorze. Potwierdza to strzelec wyborowy z 1 BPanc. Przyznaje, że nie jest amatorem gier komputerowych, dlatego musi więcej pracy włożyć w ćwiczenia manualne niezbędne do sterowania bezzałogowcami. – Sam zabiegałem o to, by wziąć udział w tym kursie. Uważam, że umiejętności dotyczące rozpoznania, które tu zdobędę, przydadzą się także w mojej specjalizacji – mówi strzelec wyborowy.
Szkolenia kończą się egzaminami. Jak wskazuje instruktor – 90 proc. kursantów zdaje, a najlepsi będą mogli wziąć udział w szkoleniu zaawansowanym. Obejmuje ono także loty nocne, bojowe ze zrzutami ładunków, misje dronów uderzeniowych kamikadze, loty na długich dystansach powyżej 10 km, a także pracę w sekcjach, które składają się z pilota, nawigatora oraz technika. Ich celem jest trening, który ma zwiększyć szanse przeżycia żołnierzy w razie ataku dronów na polu bitwy. – Dla nas ważny jest nie tylko lot i zadanie, lecz także właściwy dobór miejsca stanowiska dla operatora i takie zaplanowanie działań, by w warunkach maskowania zminimalizować ryzyko wykrycia przez przeciwnika – mówi dowódca Vespy.
Rozpoznać, bronić się, atakować
Jednocześnie w Wesołej trwa także tygodniowe szkolenie dla pilotów dronów uderzeniowych. Uczestniczą w nim żołnierze z pododdziałów zmechanizowanych, rozpoznawczych zmotoryzowanych, ale także z wojsk specjalnych, pododdziałów logistycznych i pododdziałów czołgów. – Zakładamy, że każdy żołnierz niezależnie od specjalności powinien zapoznać się z tego rodzaju dronami, ponieważ nawet jeśli samodzielnie nie będzie ich używał na polu walki, to musi liczyć się z tym, że będzie używał ich przeciwnik – wskazuje instruktor. Poza tym, jak dodaje, nigdy nie wiadomo, jakie zadanie postawi przed żołnierzami dowództwo i samo pole walki. – Uczestnicy kursu dowiadują się, co te maszyny faktycznie widzą, jak się chronić przed bezzałogowcami wroga i jakich zachowań unikać, żeby nie zdemaskować swoich pozycji – podkreśla jeden z żołnierzy prowadzących kurs.
Prace nad nowymi konstrukcjami
Szkolenia w Ośrodku Vespa podzielone są na trzy główne części. Pierwsza dotyczy dronów rozpoznawczych. Druga to szkolenia z operowania dronami uderzeniowymi, kolejna to kursy techniczne, podczas których kursanci uczą się budowy dronów, naprawiania czy ich modyfikacji. Ośrodek liczy obecnie 20 instruktorów. Najkrótsze zajęcia trwają tydzień, a najbardziej specjalistyczne, jak te dotyczące dronów FPV, około siedmiu tygodni.
Do tej pory kursy w Vespie przeszli wojskowi z 16 jednostek, zarówno wojsk lądowych, obrony terytorialnej, jak i wojsk i służb specjalnych oraz jednostek szkolnictwa wojskowego. W sumie ponad 300 żołnierzy. Komendant ośrodka zapewnia, że programy są na bieżąco aktualizowane zarówno pod kątem doświadczeń płynących z ukraińskiego frontu, jak i polskich potrzeb. – Procedury i nowe systemy są testowane podczas ćwiczeń poligonowych – wskazuje kpt. Cyprian Kaczmarczyk.
Większość kadry zdobyła już kompetencje związane z dronami sterowanymi poprzez światłowody, dzięki którym maszyny stają się odporne na zakłócenia radioelektroniczne ze strony wroga.
Żołnierze z ośrodka Vespa podczas prac w laboratorium opracowują nowe rozwiązania techniczne z wykorzystaniem druku 3D, które pozwalają dostosowywać drony do określonych wymagań. Testują rozwiązania dotyczące wykrywania BSP oraz opracowują materiały szkoleniowe dotyczące ochrony przed dronami.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze