W Paryżu rozmawiali przedstawiciele 35 państw wspierających Ukrainę. Spotkanie tzw. koalicji chętnych było poświęcone gwarancjom bezpieczeństwa dla Kijowa po zakończeniu wojny, kwestii synchronizacji dostaw wojskowych i finansowych oraz utrzymania spójnego stanowiska wobec Rosji. Europejscy przywódcy wydali także oświadczenie dotyczące Grenlandii.
Spotkaniu w Paryżu przewodniczył prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Łącznie wzięli w nim udział przedstawiciele 35 krajów. Polskę reprezentował premier Donald Tusk. Oprócz przywódców 27 państw europejskich pojawili się specjalni wysłannicy Donalda Trumpa – Steve Witkoff i Jared Kushner – a także m.in. premier Kanady Mark Carney, sekretarz generalny NATO Mark Rutte i szef Rady Europejskiej Antonio Costa. Do Paryża przyjechał również prezydent Wołodymyr Zełenski. Niektórzy uczestnicy dołączyli do spotkania on-line.
– To wygląda już naprawdę obiecująco i konkretnie – tak premier Donald Tusk skomentował wyniki rozmów na temat powojennych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Szef rządu zaznaczył, że Polska nie wyśle swoich wojsk nad Dniepr. – Ale będziemy państwem wiodącym, jeśli chodzi o kwestie logistyczno-organizacyjne – zdradził na konferencji prasowej. Tusk podkreślił przy tym, że zdefiniowano cztery zakresy odpowiedzialności państw mających udzielać gwarancji. Dotyczą one zabezpieczenia ukraińskiej przestrzeni morskiej, powietrznej i lądowej. – Ustaliliśmy w gronie przywódców, że te informacje pozostaną na razie niejawne, mogę jednak zapewnić, że mamy tu zdefiniowane konkretne obszary odpowiedzialności poszczególnych państw i wyraźnie zaakcentowaną wolę zaangażowania się Stanów Zjednoczonych – powiedział szef polskiego rządu.
Owa wola ma dotyczyć również „gotowości do wywierania presji na Rosję”, także poprzez sankcje. – Ukraina jest gotowa do rozmów pokojowych, ale Rosja nie – mówił Tusk o powodach, dla których konieczne jest „dociskanie Moskwy”.
W Paryżu nie podpisano żadnego wiążącego dokumentu w sprawie gwarancji bezpieczeństwa, ale ze słów Donalda Tuska wynika, że może to nastąpić jeszcze w styczniu.
Obrona przeciwlotnicza i wewnętrzne niesnaski
Szczyt koalicji został poprzedzony dwoma ważnymi wydarzeniami. Pierwszym było spotkanie Wołodymyra Zełenskiego z gospodarzem Emmanuelem Macronem. Prezydent Ukrainy napisał w mediach społecznościowych, że rozmawiano m.in. o konieczności wzmocnienia obrony przeciwlotniczej jego kraju. „Każda dostawa rakiet (…) ratuje życie i wzmacnia szanse dyplomacji. Dlatego każde spotkanie powinno przynosić konkretny rezultat – nowe decyzje w sprawie obrony przeciwlotniczej, nowe pakiety pomocy, nowe możliwości ochrony nieba”, napisał. Jak dodał, „właśnie o tym rozmawialiśmy podczas spotkania z prezydentem Emmanuelem Macronem – o realnych możliwościach Ukrainy, by przeciwdziałać terrorowi rosyjskiemu i o wsparciu, które może wzmocnić nasze pozycje w dyplomacji”.
Przed rozpoczęciem obrad europejscy przywódcy wydali również wspólne oświadczenie dotyczące Grenlandii. Liderzy Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Polski i Danii podkreślili w nim jednoznacznie, że „Grenlandia należy do jej mieszkańców” i że tylko Dania oraz Grenlandia mają prawo decydować o kwestiach dotyczących tego terytorium, odrzucając zewnętrzne roszczenia wobec wyspy. W oświadczeniu zaakcentowano także, że bezpieczeństwo w Arktyce jest priorytetem, a region ten musi być chroniony w ramach współpracy z sojusznikami NATO, przy respektowaniu suwerenności i integralności terytorialnej wszystkich stron.
Oświadczenie było bezpośrednią reakcją na sygnały płynące z USA – od Donalda Trumpa i osób z jego otoczenia. Prezydent Stanów Zjednoczonych wrócił do pomysłu „zakupu” Grenlandii przez jego kraj oraz sugerował, że kontrola nad wyspą ma kluczowe znaczenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa. W europejskich stolicach odczytano to jako potencjalne podważenie dotychczasowego statusu wyspy, która jest autonomicznym terytorium wchodzącym w skład Królestwa Danii.
Polska zaangażowana, ale też ostrożna
Tzw. koalicja chętnych (Coalition of the Willing) zawiązała się w 2025 roku jako nieformalny format konsultacyjno-koordynacyjny, skupiający państwa gotowe do długofalowego wsparcia Ukrainy, m.in. w obszarach wykraczających poza minimalny konsensus osiągany na forach UE i NATO. Format ten nie ma stałego składu ani struktury instytucjonalnej, a jego celem jest umożliwienie szybszego uzgadniania stanowisk w sprawach politycznych, wojskowych i bezpieczeństwa w warunkach przedłużającej się wojny. W rozmowach uczestniczy około 20–35 państw, przy czym do grona kluczowych należą m.in. Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Polska, a także państwa bałtyckie i nordyckie. Od początku funkcjonowania koalicji widoczne są istotne różnice między jej członkami – zarówno w skali wsparcia wojskowego, jak i w podejściu do najbardziej wrażliwych kwestii, takich jak gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy czy dopuszczalność obecności wojsk państw trzecich na jej terytorium po zakończeniu działań zbrojnych.
Polska, która jest jednym z państw najaktywniej wspierających Ukrainę, prezentuje ostrożne stanowisko w sprawach bezpośredniego zaangażowania militarnego. Warszawa konsekwentnie deklaruje gotowość do dalszego wsparcia w wymiarze politycznym, logistycznym, szkoleniowym i wojskowym, w tym poprzez dostawy uzbrojenia. Jednocześnie polskie władze wyraźnie podkreślają, że Polska nie przewiduje wysyłania swoich wojsk na terytorium Ukrainy, zarówno w ramach ewentualnych misji stabilizacyjnych, jak i przyszłych gwarancji bezpieczeństwa.
autor zdjęć: Thomas Padilla/Associated Press/East News, Kancelaria Premiera

komentarze