moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Armia Czerwona niesie śmierć

Cywile ginęli od kul i w płomieniach. Kobiety były gwałcone, całe rodziny mordowane, a domy plądrowane. Sowietów nie bardzo interesowała tożsamość etniczna ofiar. Dla nich Górny Śląsk to była Rzesza. Terrorem chcieli odpłacić za bestialstwa, których niemiecka armia dopuściła się w ZSRS. W styczniu 1945 roku przeprowadzili zmasowane mordy na mieszkańcach Miechowic i Przyszowic.


Rekonstrukcja wydarzeń ze stycznia 1945 roku na Górnym Śląsku, kadr z filmu „Tragedia Górnośląska 1945”. Fot. IPN Katowice

Pierwszy zginął Wincenty Bober, robotnik. Kiedy usłyszał warkot czołgu toczącego się przez Wikarekstrasse, wyjrzał na podwórze, żeby zobaczyć, co się dzieje. Sowiecki żołnierz zwrócił w jego stronę lufę karabinu i pociągnął za spust. Nawet specjalnie nie mierzył. Chwilę później Bober leżał w głębokim śniegu. Po białym puchu rozchodziła się czerwona strużka krwi.

Kolejne kule dosięgły Pawła Schikory, Roberta Kuscha, Walentego Drzesgi. Piotr Gawenda został zastrzelony, gdy wychodził z piekarni, a ksiądz Jan Frenzel tuż po wyspowiadaniu grupki kobiet ukrywających się w jednej z piwnic przy Kubothstrasse. Byli też tacy, którzy śmierć zadali sobie sami. Wilhelm Sotor powiesił się we własnym mieszkaniu zaraz po tym, jak zobaczył ciała dwóch synów. Chłopcy mieli tak zmasakrowane twarze, że nie było wiadomo, czy zginęli na skutek postrzału, czy może sołdaci po prostu zatłukli ich kolbami karabinów.

W sumie pomiędzy 25 a 28 stycznia 1945 roku Sowieci zamordowali w Miechowicach co najmniej 240 mieszkańców. Według części źródeł liczba ofiar sięgnęła 380.

Gdzie ta granica?

Dwa tygodnie wcześniej Armia Czerwona rozpoczęła wielką ofensywę wiślańsko-odrzańską. Operacja miała zakończyć się w Berlinie. Droga do ostatecznego tryumfu wiodła przez Górny Śląsk. 25 stycznia Sowieci stanęli pod Miechowicami, które wówczas nosiły nazwę Mechtal. Przed wojną miejscowość znajdowała się niemal dokładnie na granicy Polski i Niemiec, tyle że po stronie niemieckiej (dziś to dzielnica Bytomia). Natarcie ruszyło wczesnym popołudniem. Według świadków, sołdaci szli luźną tyralierą przez pokryte świeżym śniegiem pola. Piechota chowała się za czołgami. Wkrótce dotarli do pierwszych zabudowań. Niemieckie pododdziały złożone w dużej części z Volkssturmu stawiły opór, ale w dłuższej perspektywie nie miały szans. Ostatecznie uciekły z Miechowa. Sowieci natomiast wzięli na celownik cywilów.

Przez trzy dni strzelali, gwałcili i rabowali. Powód? – Wiele wskazuje na to, że żołnierze otrzymali od swoich dowódców przyzwolenie na rewanż za bestialstwa, których dopuszczała się niemiecka armia na terytorium ZSRS – tłumaczy prof. Maciej Fic, historyk z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. – Kiedy Armia Czerwona maszerowała przez ziemie przedwojennej Polski, wyżsi rangą oficerowie mimo wszystko starali się trzymać wśród swoich podwładnych względną dyscyplinę. Gdy jednak Sowieci poczuli, że znaleźli się w Niemczech, wszelkie hamulce puściły – dodaje. Dodatkowo rozwścieczyła ich kolportowana wśród oddziałów wieść, jakoby mieszkańcy zabili pewnego sowieckiego majora. Razy zadawali na oślep, nie bacząc na tożsamość ofiar. Wśród zabitych byli Polacy, Niemcy, ale też ludzie, którzy nie definiowali jasno swojej przynależności etnicznej. Mówili, że są po prostu „stąd”. – Na pograniczu narodowości się mieszały. Po obydwu stronach granicy były spore mniejszości narodowe, a także polsko-niemieckie rodziny. Do tego miejscowi mówili specyficznym dialektem. Na co dzień Polacy używali wielu niemieckich słów – przypomina prof. Fic. Sowieccy żołnierze, zwykle młodzi, często niewykształceni, z reguły chowani na zapadłej prowincji, nie wychwytywali takich niuansów. Zresztą siejąc spustoszenie, nie bawili się w narodowościowe analizy. Ofiarą terroru padli nie tylko miejscowi, lecz także Polacy z Generalnego Gubernatorstwa, zwiezieni na Śląsk w ramach robót przymusowych.

Na tym jednak nie koniec. Można domniemywać, że czerwonoarmiści często nawet nie zdawali sobie sprawy, gdzie przebiegała dawna polsko-niemiecka granica. Dowód: masakra w pobliskich Przyszowicach.

Umykaju, umykaju...

Sowieckie oddziały podeszły pod wieś 27 stycznia. Przed wojną Przyszowice były ostatnią miejscowością po polskiej stronie. Czerwonoarmiści najpewniej jednak byli przekonani, że właśnie wkroczyli do Niemiec. Rozpoczęli regularną rzeź. W ciągu kilku godzin wymordowali ponad 50 cywilów i puścili z dymem 70 zabudowań. Najmłodsza ofiara miała dziewięć miesięcy, najstarsza – 78 lat. Niepełnosprawny Teodor Klimek przeszło dwie dekady wcześniej walczył w jednym z powstań śląskich... Z zeznań świadków, które po latach zgromadził Instytut Pamięci Narodowej, wyłania się przerażający obraz. Dawna mieszkanka Przyszowic, ukryta pod inicjałami L.Ch. w chwili masakry miała 15 lat. Wspomina, że po wkroczeniu Sowietów ojciec służył im za tłumacza. W ich sztabie przypadkowo zobaczył dokumenty braci. Zaniepokojony wsiadł na rower i pojechał do domu, gdzie mieszkali, by zobaczyć co się stało. Zastał rozrzucone po mieszkaniu ciała. L.Ch.: „Tato zobaczył, że mężczyźni są pozabijani serią z automatu w głowę. Ciotki leżały na schodach do piwnicy. Były zadźgane bagnetami – na ich ciałach było dużo ran. Ojciec powiedział po cichu do mamy, że maleństwo w poduszce było najprawdopodobniej uduszone (…). Z wypowiedzi ojca, nie uległo wątpliwości to, że wszystkich tych ludzi zamordowali żołnierze radzieccy”. Inny świadek M.L. (rocznik 1916) zeznawał, że wspólnie z rodzicami ukrywał się w piwnicy sąsiadów o nazwisku Lomania. „W pewnym momencie do piwnicy wszedł żołnierz radziecki i wyprowadził Annę Lomanię. Ten żołnierz gdzieś z nią chodził, chyba szukał innych dziewczyn. Gdy wrócił do domu, Anna zaczęła krzyczeć „ratunku” i wołała brata Roberta. Padł strzał i usłyszeliśmy, jak coś pada na klapę wejściową do piwnicy. Od razu zaczęła kapać krew spomiędzy desek. Krew ciekła do beczki z kiszoną kapustą”. Ginęli nie tylko miejscowi. R.B. (rocznik 1921) wspomina, że jej rodzice ukrywali w piwnicy zbiegów z marszu śmierci, który wyruszył z obozu w Auschwitz. Kiedy rozpoczynały się walki o Przyszowice rodzina B. postanowiła opuścić dom. Więźniowie jednak nie chcieli uciekać. Bali się strzałów, brakowało im sił. Zostali w piwnicy. Po ustaniu walk R.B. wraz z siostrą chciała zobaczyć, co dzieje się z budynkiem i ukrywającymi się tam ludźmi. „Zobaczyłyśmy straszne rzeczy – opowiada kobieta. – Dom był zajęty przez Rosjan. Cały dom był splądrowany i przeszukany. Rosjanie mówili do nas, że w tym domu mieszkali burżuje i dlatego trzeba go zniszczyć. Żołnierzy w naszym domu było kilkunastu. Chodzili w kapeluszach mojej mamy. Zdewastowali wszystkie meble, popalili książki. Przez moment zobaczyłyśmy piwnicę, w której ukrywali się więźniowie. Na podłodze piwnicy zobaczyłyśmy dwa ciała. Nie dawali oni znaków życia. Całe pomieszczenie było we krwi. W tym czasie podszedł do nas major ruski i powiedział: „Umykaju, umykaju”. Jak zobaczyłyśmy, co się stało w naszym domu, natychmiast uciekłyśmy do rodziców”.

Długa cisza po zbrodni

Ofiary masakr zostały po cichu pochowane przez swoich krewnych i sąsiadów. W Miechowicach część zabitych trafiła do zbiorowej mogiły naprzeciw miejscowego cmentarza. Zostali ekshumowani dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych. W 1945 roku do podobnych mordów dochodziło też w innych częściach Górnego Śląska. Jak szacują historycy, z rąk Armii Czerwonej zginęło wówczas co najmniej dwa tysiące cywilów. W PRL-u nie można było jednak o nich oficjalnie mówić. Kilkanaście lat temu IPN wszczął śledztwo w tej sprawie. Obydwa wydarzenia prokuratorzy zakwalifikowali jako zbrodnie przeciwko ludzkości. Do sądu nie udało się jednak skierować aktów oskarżenia. Personaliów żołnierzy odpowiedzialnych za konkretne czyny nie sposób ustalić. Większość sprawców zapewne już nie żyje.

Zeznania świadków masakry w Przyszowicach pochodzą z prokuratorskiego śledztwa w tej sprawie. Zostały zamieszczone w publikacji „Tragedia w cieniu »wyzwolenia«. Górny Śląsk w 1945 roku”, wydanej w 2015 roku przez katowicki IPN. Podczas pisania korzystałem też z opracowania autorstwa prokurator Ewy Koj pt. „Masakra w Miechowicach – rekonstrukcja zbrodni”, które zamieszczone zostało w półroczniku „CzasyPismo” nr 1/2012. 

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: IPN Katowice

dodaj komentarz

komentarze


Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Wsparcie z morza
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Wsparcie z powietrza
Uratowali życie koledze z NATO
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Wojna na satelitarnym łączu
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Lotnicze „drzwi” transportowe
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Musimy powstrzymać agresora
Ares kontra drony
Uniewinniony za strzał na granicy
Cywilne drony na służbie
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Drużyna Invictusa na starcie
„Zdrzałka” na pustyni
Drugie rozdanie SAFE
Rusza mały przegląd strategiczny
Flanka pod strażą
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Nocny ogień na Łotwie
Kormoran in the West
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Co z wysługą po powrocie do wojska?
MON zmienia system gotowości obronnej
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Mural na 65-lecie komandosów
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Serce Rosomaka
Wojna o dane
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Rowerowe upamiętnienie poległych
„Horyzont” przedłużony
Morscy lotnicy w akcji
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Dwie dekady na polskim niebie
Constans historii
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Bombowiec na dnie Bałtyku
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Gorący lipiec PKW Łotwa
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Abordaż z polskim wsparciem
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Artylerzyści z Wielbarku
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Wirtualna wojna na AWL-u
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Ukraina kontra odrzutowe drony
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Ratunek pod ogniem
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Syreny wyją. Co robić?
Mocne wsparcie dla Homara-K

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO