Nie ma NATO bez Stanów Zjednoczonych. Ale nie ma też potęgi Stanów Zjednoczonych bez NATO – mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w Jasionce, odnosząc się do wypowiedzi Donalda Trumpa o możliwym opuszczeniu NATO przez USA. Szef MON-u podkreślił, że Polska powinna wzmacniać swoje zdolności obronne i aktywnie uczestniczyć w budowaniu europejskiego systemu bezpieczeństwa.
– Słowa Donalda Trumpa pokazują, w jak trudnym momencie jesteśmy dziś na świecie – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, podczas debaty „Bezpieczna Polska”, która odbyła się w ramach Europejskiego Forum Rolniczego. Szef MON-u odniósł się do stwierdzenia prezydenta USA, który w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph” określił Sojusz Północnoatlantycki mianem „papierowego tygrysa” i zasugerował możliwość wyjścia Stanów Zjednoczonych z NATO lub ograniczenia zaangażowania w sojusz.
Tego typu wypowiedzi prezydenta USA – w czasie rosnących napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie oraz w Ukrainie – padają coraz częściej. Stały się one jednym z głównych tematów debaty zorganizowanej w Jasionce koło Rzeszowa, w której oprócz ministra obrony wziął udział były premier Mateusz Morawiecki.
– Nie ma NATO bez Stanów Zjednoczonych. Ale nie ma też potęgi Stanów Zjednoczonych bez NATO. Musimy zabiegać o ten sojusz, bo jest on gwarancją naszego bezpieczeństwa – stanowczo podkreślał Kosiniak-Kamysz. Według wicepremiera obecna sytuacja nie powinna prowadzić do osłabienia sojuszu, lecz do jego wzmocnienia.
Nieco odmienną perspektywę prezentował Mateusz Morawiecki, który wyraźnie studził nadmierne oczekiwania wobec mechanizmów sojuszniczych. – Jeżeli ktoś wierzy, że artykuł 5 działa jak zasada muszkieterów „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, to wolałbym wyprowadzić go z tej strefy komfortu. Nie ma takiego automatyzmu w art. 5. Musimy liczyć przede wszystkim na siebie – przekonywał były premier.
O skali wyzwań stojących dziś przed Polską i Europą mówił jeszcze przed rozpoczęciem debaty Jerzy Buzek, przewodniczący Rady Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej, były premier i poseł do Parlamentu Europejskiego. – Jesteśmy w punkcie zwrotnym, w którym liczą się tylko silni. A silnym można być tylko wtedy, kiedy połączymy siły – tłumaczył Buzek. Odwołał się także do doświadczeń historycznych. – Dziś jesteśmy w równie trudnej sytuacji jak 45 lat temu. Dlatego tak dramatycznie potrzebujemy porozumienia ponad podziałami – dodał.
SAFE w centrum debaty
Jednym z głównych punktów sporu pomiędzy uczestnikami debaty stała się kwestia unijnego programu SAFE i szerzej – roli europejskich instrumentów finansowych w modernizacji polskiej armii. Kosiniak-Kamysz przekonywał, że wobec bezprecedensowej skali zagrożeń Polska nie może pozwolić sobie na ograniczanie źródeł finansowania. – Potrzeby są ogromne. Polskie bezpieczeństwo potrzebuje nie tylko 185 miliardów z Krajowego Planu Odbudowy czy 185 miliardów z Narodowego Banku Polskiego, potrzebujemy nawet 600 miliardów złotych na inwestycje – nie tylko w zakupy sprzętu, ale też w jego utrzymanie, rozwój infrastruktury, budowę obrony cywilnej i mobilność militarną – przekonywał szef resortu obrony.
W tym kontekście SAFE, wzorowany częściowo na mechanizmach zastosowanych przy KPO, ma być jednym z kluczowych narzędzi finansowania. – Nie odpuszczę ani jednego euro i ani jednej złotówki, wszystkie pieniądze są nam potrzebne – mówił stanowczo wicepremier. Dodał, że środki te będą wykorzystywane szybko i efektywnie. Kontrakty mają zostać podpisane w tym i w przyszłym roku.
Kosiniak-Kamysz odnosił się również do obaw byłego premiera Morawieckiego o warunkowość i ewentualną ingerencję instytucji unijnych, wskazując, że mechanizmy kontroli wynikają z ogólnych zasad wydatkowania środków publicznych i nie stanowią realnego zagrożenia. – Warunkowość wynika z rozporządzenia z 2020 roku o rzetelnym wykorzystaniu środków i nigdy wobec Polski nie została zastosowana. Nikt tych pieniędzy nam nie odbierze, bo Unia Europejska wie, że musi się zbroić – dodał minister. Wyraźnie podkreślił, że realnym zagrożeniem dla suwerenności pozostaje Federacja Rosyjska, a nie sojusze na Zachodzie.
Mateusz Morawiecki z kolei poddał SAFE krytyce, wskazując na trzy główne zastrzeżenia. – Po pierwsze koszt: ta pożyczka jest dosyć droga w porównaniu do tego, co moglibyśmy pozyskać z rezerw walutowych lub innych krajowych źródeł – mówił. – Po drugie, warunkowość, która może ograniczać swobodę decyzyjną państwa. I wreszcie po trzecie, ryzyko polityczne: jest konieczność konsultacji z Komisją Europejską i możliwość odebrania tych pieniędzy za kilka lat – wymieniał były premier.
Jednoznacznie opowiedział się za alternatywnym modelem finansowania opartym na krajowych zasobach, w tym rezerwach banku centralnego. – Mamy tam dużą poduszkę finansową, którą można przeznaczyć na wieloletni strumień finansowania armii bez zwiększania długu publicznego – argumentował Morawiecki.
Rosnące nakłady i spór o „polonizację”
Paneliści rozmawiali także o rozwoju krajowego przemysłu zbrojeniowego. – Około 5 mld zł przeznaczono w ostatnim czasie na ten cel, a udział polskich firm w zamówieniach obronnych wzrósł z około 20 do 40 procent – podkreślał podczas debaty Kosiniak-Kamysz. Jak podał wicepremier, kiedy przyszedł do MON-u, około 20 proc. środków trafiało do polskiego przemysłu zbrojeniowego, a 80 proc. było kontraktowane za granicą. – Dziś to już około 40 proc., a naszym celem jest osiągnięcie proporcji 50 na 50 – dodał minister.
Mówił też, że zmiana ta przekłada się na konkretne inwestycje w spółki krajowego sektora obronnego, w tym rozwój produkcji amunicji oraz wsparcie dla zakładów takich jak Huta Stalowa Wola, Nitro-Chem czy Belma. Wicepremier zaznaczył, że wzmacnianie krajowego przemysłu nie oznacza rezygnacji z zakupów zagranicznych, lecz budowanie równowagi między współpracą międzynarodową a rozwijaniem własnych zdolności. – Podpisaliśmy kontrakt na czołgi K2, ale już część produkcji będzie realizowana w Polsce. To jest kierunek, który konsekwentnie realizujemy – podkreślał szef MON-u.
Mateusz Morawiecki opowiadał się natomiast za zdecydowanie większym udziałem krajowych producentów. – Nie pakujmy 40 czy 50 procent, tylko 85–90 procent środków w polskie firmy, to jest warunek sine qua non bezpieczeństwa Polski – argumentował były premier. Jego zdaniem maksymalna „polonizacja” zakupów zbrojeniowych powinna stać się priorytetem, bo w ten sposób można rozwijać własne technologie i produkcję. – Szanuję naszych sojuszników, ale powinniśmy w jak największym stopniu kupować od polskich producentów. To buduje nie tylko bezpieczeństwo militarne, ale i gospodarcze – podkreślał.
Różnice zdań dotyczyły także oceny dotychczasowych działań modernizacyjnych. Kosiniak-Kamysz krytykował poprzednie kierownictwo resortu za brak spójnej strategii w niektórych obszarach. – Mój poprzednik kupował czasem na oślep, zdarzało się, że sprzęt trafiał do Polski bez odpowiedniego uzbrojenia. My te zaległości nadrabiamy – zaznaczył.
Mimo tych wszystkich, dość wyraźnych różnic, wspólnym mianownikiem obu prelegentów pozostało przekonanie, że bez silnego zaplecza przemysłowego Polska nie będzie w stanie budować trwałych fundamentów bezpieczeństwa państwa odpornego na kryzysy.
Patrioty zostają w Polsce
Podczas debaty minister Kosiniak-Kamysz kolejny raz stanowczo uciął spekulacje dotyczące ewentualnego przekazania polskich systemów obrony powietrznej poza granicę. – Nie ma mowy o przemieszczaniu naszych baterii Patriot, bo one są odpowiedzialne dziś za polskie bezpieczeństwo i bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO – zaznaczył szef MON-u. Wypowiedź ta stanowiła nie tylko reakcję na bieżące spekulacje, lecz także wyraźny sygnał priorytetów strategicznych. W sytuacji rosnących zagrożeń na wschodzie Europy podstawowym zadaniem polskich systemów obrony powietrznej pozostaje ochrona własnego terytorium i infrastruktury krytycznej.
Jak wyjaśniał minister, decyzja ta wpisuje się w szerszy kontekst zmieniającego się środowiska bezpieczeństwa, w którym – jak pokazują doświadczenia wojny w Ukrainie – skuteczna obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa staje się jednym z kluczowych elementów odstraszania. Jednocześnie szef MON-u zaznaczył, że utrzymanie Patriotów w Polsce nie podważa relacji sojuszniczych. – To nie wywoływało negatywnych emocji z drugiej strony – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Forum w Jasionce organizowane jest przez Fundację Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej.
autor zdjęć: 18DZ, Europejskie Forum Rolnicze

komentarze