moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Patrol z Syriusza

Wyrusz psim zaprzęgiem przez białą pustkę, w ekstremalnie niskich temperaturach. Zobacz, jak działają członkowie duńskiego Sirius Patrol, jednej z najbardziej elitarnych jednostek specjalnych świata, na Grenlandii – wyspie o strategicznym położeniu, od dziesięcioleci pozostającej w orbicie zainteresowań wojska.

Idealny kandydat do służby? Nie istnieje. Tak przynajmniej wynika z anonsu duńskiej armii. Ale jeśli ktoś chce zachować jakiekolwiek szanse podczas selekcji, musi wykazać się wewnętrzną równowagą. W żadnym razie nie może poddawać się złym nastrojom, a w sytuacjach zagrożenia – panice. Powinien działać metodycznie, dogadywać się z ludźmi, wykazać się samodzielnością i gotowością do nauki. Bo członek Sirius Patrol, duńskiej jednostki specjalnej, to nie tylko wysoko wykwalifikowany żołnierz, lecz także po trosze kucharz, myśliwy, cieśla i mechanik.

Ważne w służbie jest przy tym „dobre i nieskomplikowane” wychowanie. Wyniesiony z domu katalog jasnych zasad, umiejętności pracy w grupie czy też zdolności rzemieślnicze. No i oczywiście ponadprzeciętna sprawność fizyczna oraz odporność na zimno. Bo żeby pomyślnie przejść rozpisane na wiele miesięcy testy, trzeba na przykład wysadzić za pomocą dynamitu lód na jeziorze, wskoczyć do wody i przepłynąć kilkaset metrów, a po zmianie odzieży przetrwać kilka dni w wygrzebanej w śniegu jamie…

REKLAMA

Jednym z żołnierzy służących w Sirius Patrol był Morten Hilmer, dziś uznany duński fotograf dzikiej przyrody i podróżnik. W opublikowanym niegdyś reportażu w magazynie „Greenland Today”, którego był bohaterem, wspominał, że o dołączeniu do Sirius Patrol marzył, odkąd ukończył 14 lat. – Miałem silną potrzebę, by sprawdzić, na jak wiele mnie stać. Przetestować granice mojej wytrzymałości w sytuacji, gdzie będę zdany wyłącznie na własne ręce i swoją głowę. – Do selekcji podchodził dwukrotnie. Za pierwszym razem przepadł. – Studiowałem, miałem dziewczynę. Widać nie byłem na to mentalnie gotowy – mówił. Udało się dopiero po kilku latach – po tym jak uporządkował swoje życie i dojrzał jako człowiek. – Kiedy lądowałem w Danneborgu, miałem poczucie, że oto spełniają się moje sny. – Ta myśl nie opuściła go przez kolejne miesiące. A przecież rychło się przekonał, że trudy selekcji to ledwie namiastka prawdziwej służby.

Przez śnieżną pustkę

2,2 mln kilometrów kwadratowych zasypanych śniegiem i w przeważającej części skutych wiecznym lodem. Temperatura spadająca do –50°C i noc polarna, która w północnych regionach ciągnie się przez trzy miesiące. Do tego ledwie kilkadziesiąt miejscowości – głównie osad i wiosek – zamieszkanych przez niecałe 60 tys. osób. Grenlandia, mimo surowego piękna, do najprzyjaźniejszych miejsc na świecie zdecydowanie nie należy. A jednak ze względu na swoje położenie od dziesięcioleci pozostaje w orbicie zainteresowań wojska.

W czasie II wojny światowej zajęli ją Amerykanie. Chcieli wyprzedzić ewentualny ruch Niemców i w ten sposób zachować kontrolę nad szlakami żeglugowymi, którymi płynęło zaopatrzenie dla walczącej Europy. Na wyspie przez cały czas aktywni byli też Duńczycy. Jeszcze w początkach lat czterdziestych zainicjowali patrole saneczkowe, by zapobiec niemieckiej dywersji i likwidować zakładane przez wroga stacje meteorologiczne. To właśnie one stały się zalążkiem powołanej w 1952 roku specjalnej jednostki, która rychło przyjęła nazwę Sirius Patrol i przetrwała do dziś. – Psie zaprzęgi mają nad skuterami śnieżnymi jedną zasadniczą przewagę – są daleko bardziej wytrzymałe. Używając ich, jesteśmy w stanie operować przez długi czas w najbardziej niedostępnych rejonach wyspy – tłumaczył w niedawnej rozmowie z agencją AFP Sebastian Ravn Rasmussen, były członek Sirius Patrol. – Kiedy skuter ulegnie awarii, utkniemy na pustkowiu, zwykle daleko od bazy. Jeśli zepsują się sanie, możemy je prostym sposobem naprawić i ruszyć dalej. Nie zagrozi nam nawet utrata dwóch–trzech psów. Zaprzęg będzie zmierzał do celu, tylko że wolniej… – dodał.

Niezawodny przyjaciel

Na Grenlandii stacjonuje sześć dwuosobowych zespołów. Ich członkowie podpisują z armią kontrakt na 26 miesięcy. Cały ten czas spędzają na wyspie, z dala od domu i rodzin, bez prawa do regularnego urlopu. Przysługuje im jedynie tydzień wolnego na… wizytę u dentysty na Islandii.

Główna baza jednostki mieści się we wspomnianym Danneborgu – wojskowo-badawczej placówce na wschodnim wybrzeżu wyspy. Tam właśnie świeżo upieczeni członkowie patrolu uczą się Grenlandii. A chwilami nawet wśród ludzi bywa naprawdę ciężko. „Mimo braku opadów wiatr unosi śnieg, a bardzo drobny puch sprawia, że powietrze jest całkowicie nieprzejrzyste. Dlatego, chociaż budynki w Danneborgu są oddalone od siebie o zaledwie 20 m, między domami rozpięliśmy liny, aby nikt się nie zgubił. Czołgając się na kolanach, trzymając się liny, miło jest mieć świadomość, że po drugiej stronie czeka ciepły dom”, można przeczytać na stronie poświęconej Sirius Patrol.

Rytm służby jest ściśle określony. Żołnierze przez pierwszy tydzień przygotowują sanie do misji. „Płozy są wykonane z wodoodpornej sklejki lub drewna jesionu. A wszystko zostaje spięte nylonową linką”, czytamy w materiałach duńskiej armii. Konstrukcja musi być prosta i wytrzymała, a jednocześnie członkowie patrolu muszą znać każdy jej detal. Ale na tym nie koniec. Żołnierze samodzielnie wyplatają też obroże i uprzęże, zbijają skrzynie, szyją torby. Słowem: przygotowują osprzęt, który będą wykorzystywać podczas patrolu. Budują też więź z psami. Jednostka korzysta ze specjalnie hodowanej rasy – psów grenlandzkich. Mają one krótką sierść, ważą około 35–40 kg, są otwarte wobec ludzi. W Sirius Patrol służą po sześć lat, a w tym czasie każdy z nich średnio pokonuje dystans 20 tys. kilometrów. – Psy idące w zaprzęgu traktujesz jak 12 partnerów. Jeśli traktujesz je dobrze, one zawsze dadzą ci coś w zamian – podkreślał Hilmer.

Po dniu wypełnionym codziennymi obowiązkami żołnierze mogą odpocząć. Usiąść wspólnie w salonie, pograć w gry, pooglądać ściąganą przez satelitę telewizję, a czasem po prostu zaszyć się w swoim pokoju z książką i posmakować samotności. Bo oglądanie przez okrągłą dobę tych samych twarzy bywa nużące. W końcu przychodzi dzień, kiedy trzeba wyruszyć na patrol.

Dookoła ziemi

Żołnierze wyruszają w teren dwójkami. Podróżują saniami, które po wypełnieniu sprzętem i prowiantem ważą około 400 kg. Sam zaprzęg skomponowany zostaje w ściśle określony sposób – psy idą w sześciu parach, przy czym młode zwierzę zawsze biegnie obok starszego i doświadczonego. Dzięki temu ma się od kogo uczyć. Każdego dnia patrol pokonuje od 30 do 50 km. Na zaplanowanych trasach żołnierze mają do dyspozycji 65 prostych chat. Tam mogą uzupełnić zapasy – raz na pewien czas załogi przelatujących nad okolicą samolotów zrzucają na spadochronach skrzynie z aprowizacją. Nie zawsze jednak patrole są w stanie dotrzeć do schronów. Żołnierze regularnie spędzają więc noce w rozbitych na śniegu namiotach.

Wiosną i latem takie objazdy trwają od trzech do pięciu miesięcy. Wówczas też na morze wyruszają wojskowe kutry, w powietrze zaś wzbijają się śmigłowce. Żołnierze zgodnie jednak zapewniają: one nigdy nie zastąpią sań. Bo to właśnie z ich poziomu paradoksalnie można wypatrzeć najwięcej. Patrole prowadzone są też jesienią i zimą, kiedy warunki robią się ekstremalnie trudne. Wówczas jednak wyjazdy poza główną bazę są krótsze.

Szczegóły większości misji są niejawne. Obok zadań związanych z rozpoznaniem żołnierze Sirius Patrol pełnią również funkcje policyjne. Monitorują, czy w obrębie miejscowego parku narodowego przestrzegane jest prawo i czy pracujący tam naukowcy nie potrzebują pomocy. – W 2023 roku pomogliśmy załodze statku, który utknął wśród lodu, zatrzymaliśmy też członków rosyjskiej ekspedycji, którzy próbowali wejść na teren parku bez zezwolenia – wspominał Ravn Rasmussen.

O tym, jak ciężka to służba, najlepiej świadczą słowa Mortena Hilmera. – Podczas pierwszych tygodni w Sirius Patrol schudłem 12 kg. Pamiętam przejazd z półwyspu Wulff Land do bazy wojskowej Nord, który trwał sześć tygodni. Kiedy wreszcie stanąłem pod prysznicem, zastanawiałem się, dlaczego woda w brodziku jest brązowa… Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że to mieszanina brudu, potu i psich odchodów, które ze mnie spłynęły – mówił reporterowi „Greenland Today”. Jak informuje duńska armia, w ponad 70-letniej historii Sirius Patrol psie zaprzęgi pokonały kilkaset tysięcy kilometrów. W przeliczeniu oznacza to, że około 20 razy okrążyły kulę ziemską. Przez jednostkę przewinęło się kilkuset żołnierzy.

Jeden psi zaprzęg

– Wiecie, co ostatnio zrobiła Dania dla bezpieczeństwa Grenlandii? Dodali jeden psi zaprzęg i myślą, że to super pomysł – mówił w połowie stycznia prezydent USA Donald Trump. Zamieszanie wokół strategicznie położonej wyspy trwało wówczas w najlepsze. Amerykanie chcieli Grenlandię przejąć, bo jak sugerowali, ich partnerzy z NATO nie potrafią należycie o nią zadbać. „Psie zaprzęgi” w ustach gospodarza Białego Domu miały się stać symbolem duńskiej indolencji. Tymczasem, pomijając istotę samego sporu, jednostki Sirius Patrol mógłby pozazdrościć Duńczykom niejeden kraj.

I choć strzelby, sanie, żelazną dyscyplinę i hart ducha trudno zestawiać z nowoczesnymi rakietami i czołgami, to jednak obecność tych patroli na Grenlandii ma nie tylko wymiar symboliczny. Ostatecznie miarę zaangażowania w budowę zbiorowego bezpieczeństwa zawsze bowiem wyznacza człowiek. A jak wielkie ma to znaczenie, widać szczególnie mocno w warunkach granicznych, gdzie nowoczesna technologia siłą rzeczy schodzi na dalszy plan.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: forsvaret.dk

dodaj komentarz

komentarze


Jeśli modernizacja, to tylko wspólna
Zełenski traci Order Orła Białego?
W oktagonie o Pas Ministra Obrony Narodowej
At the Controls of F-35A Husarz
Równanie z „Iksem”
Sonda dla Jastrzębia
Zwierzchnik sił zbrojnych w bazie İncirlik
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Grot A3 – zobacz jak wygląda
Sportowe jubileusze
Przerzut Abramsów do Lublina
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
„Wojskowe Schengen” coraz bliżej
Bezzałogowe „nietoperze” nad Bałtykiem
Kraków zaprosił weteranów
Nowy sprzęt dla pancerniaków z Wesołej
Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi – jest zgoda prezydenta
Atak w Porcie Elbląg
PKW Irak zostaje w Jordanii
Systemy antydronowe od europejskiego startupu
Dywizja za dywizję – Amerykanie w Polsce rotują
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
Polski wkład w operację „Overlord”
Musztra i marsz ubezpieczony
Apetyt Smoka rośnie
Wojna pod lupą
USA i Iran z porozumieniem ws. pokoju w Zatoce
Baza amerykańska w Świętoszowie – pierwsza inwestycja gotowa
Wsparcie ma znaczenie
Powietrzne cysterny dla Polski
Sojusz Madrytu i Warszawy
Spotkanie ministrów obrony V4 w Budapeszcie
Ratunek na polu walki
Warszawa i Praga stawiają na dalszą współpracę wojskową
Departament Funduszy Zagranicznych MON na nowo
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Niebo bez dominacji
Szermierze i pięściarki na podium
AMW oferuje mieszkania
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce
Podróż w ciemność
„Strzała weterana” spaja środowisko
Bez zmian w emeryturach
Marynarka świętuje i zaprasza na pokłady
„Ognista burza ’26”, czyli kompleksowy sprawdzian zdolności operacyjnych
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Akcja na jeziorze
Cyberparasol nad wyborami
Gdańsk centrum dyskusji o odbudowie Ukrainy
Ważne decyzje w Brukseli
MON i Łucznik podpisały kontrakt na nowe Groty
Śmierć w sercu Azji
Orka tuż, tuż
Miliardy na odbudowę i ukraińskie drony z Polski
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
Święto DGRSZ
Kajakarze i judocy w medalowej formie
Marsz gąsienicowych kolumn
Nowa siła na północno-wschodniej flance NATO
Pamiętamy o bohaterach powstań śląskich
Koło zamachowe gospodarki
Elektronika dla obrony powietrznej
Mundur, medale i duma
Zbrodnicza farsa
Ratunek z powietrza

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO