Czesi chcą szkolić swoich pilotów w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej. W grę wchodzi zarówno przygotowanie pilotów Gripenów, jak i kupowanych przez Czechy samolotów F-35. Warszawski instytut od lat rozwija swoje zaplecze symulacyjne i medyczne, które pozwala podczas szkolenia i badań odtwarzać ekstremalne warunki lotu, w tym przeciążenia sięgające 16 g.
To tu szkoliły się całe pokolenia pilotów. Wojskowy Instytut Medycyny Lotniczej w Warszawie pozostaje jednym z kluczowych ośrodków szkolenia lotniczo-medycznego w tym regionie NATO. Nie dziwi więc, że potencjał WIML-u, obejmujący zaawansowane symulatory, wirówkę przeciążeniową oraz systemy treningu wysokościowego, wzbudza zainteresowanie kolejnych państw sojuszniczych.
WIML trenował już personel lotniczy z kilkunastu państw – od Norwegii i USA po Indie i Jordanię. Instytut działa przy tym na podstawie rygorystycznych standardów NATO i jako jedyny w Europie Środkowo-Wschodniej posiada certyfikat zgodności treningu ze standardami Sił Powietrznych USA.
Trening w warunkach ekstremalnych
Doświadczenie WIML-u zdobyte przez dekady stanowi dziś fundament dla nowoczesnych programów szkoleniowych. Planują skorzystać z nich czeskie siły powietrzne, które stoją dziś przed wyzwaniem modernizacji i dostosowania systemu szkolenia do nowych platform bojowych. Dowodzi tego ostatnia wizyta delegacji Sił Zbrojnych Republiki Czeskiej w instytucie.
W rozmowach pojawił się więc temat przygotowania pilotów samolotów Gripen, a w dalszej perspektywie również F-35. To szczególnie istotne w kontekście rozpoczętej procedury zakupu tych maszyn przez Pragę. – Rozmowy z czeską delegacją, które prowadziliśmy wspólnie z przedstawicielami Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON, zapowiadają się bardzo owocnie – mówi płk rez. dr n. med. Krzysztof Kowalczuk, kierownik Zakładu Badań Symulatorowych, Szkolenia i Treningu Lotniczo-Lekarskiego WIML.
Goście zapoznali się z najważniejszymi elementami infrastruktury instytutu: Laboratorium komór ciśnieniowych, Pracownią widzenia nocnego oraz wirówką przeciążeniową. Stanowi ona dziś jeden z najbardziej zaawansowanych tego typu systemów na świecie i zrobiła największe wrażenie na zagranicznych partnerach.
– Tak nowoczesne symulatory, jak w WIML-u, ma zaledwie kilka ośrodków medycyny lotniczej na świecie, a parametrami podobnymi do naszej wirówki przeciążeniowej może się pochwalić chyba tylko ośrodek w Indonezji – podkreśla płk Kowalczuk. – Podobne wirówki do naszej działają np. w NASA i służą do treningu astronautów. Ale tam osiąga się około 7 g, u nas nawet ponad dwukrotnie więcej – dodaje kierownik zakładu.
Wirówka AMST, uruchomiona w 2011 roku, pozwala symulować przeciążenia od –3 do +16 g. Gondola rozpędza się do ponad 240 km/h, a prędkość 100 km/h osiąga w zaledwie 0,82 sekundy. Dla porównania – astronauci podczas startu rakiety doświadczają około 3–4 g, kierowcy Formuły 1 do 5 g przy hamowaniu i do 8 g w zakrętach, a piloci myśliwców – około 9 g. Urządzenie umożliwia więc nie tylko przygotowanie pilotów do ekstremalnych sytuacji, ale także badanie granic ludzkiej wytrzymałości. W kapsule można zamontować symulatory kabin MiG-29, F-16 oraz F-35.
Na wysokości 42 km
W tym samym czasie, gdy goście z Pragi analizowali możliwości szkoleniowe dla swoich pilotów, w WIML-u trenowali żołnierze z Litwy. Spadochroniarze specjalizujący się w tzw. skokach wysokich sprawdzali odporność organizmu na warunki niskiego ciśnienia. Tego typu operacje wykonywane są z wysokości przekraczających 4000 m i wymagają użycia aparatury tlenowej.
Trening prowadzono w Komorze niskich ciśnień „Wawelska”, która umożliwia symulowanie warunków panujących nawet na wysokości 42 km. – Możemy bardzo szybko odtworzyć warunki zbliżone do tych na szczycie Mount Everestu, ćwiczący „dociera” tam w zaledwie 4,5 min – wyjaśnia płk Kowalczuk. Jak dodaje, możliwe jest również odwzorowanie zmian ciśnienia odpowiadających swobodnemu opadaniu z prędkością sięgającą 90 m/s. Tego typu szkolenia pozwalają przygotować żołnierzy do działania w ekstremalnych warunkach, gdzie kluczowe znaczenie ma odporność organizmu, a niewielki nawet błąd decyduje o powodzeniu całej operacji.
WIML łączy nowoczesne technologie z bogatą historią polskiego lotnictwa wojskowego. W tzw. starej wirówce, która w przyszłości ma stać się częścią ekspozycji muzealnej, szkoliły się całe pokolenia pilotów. Wśród nich Mirosław Hermaszewski – pierwszy Polak w kosmosie, który w 1978 roku wziął udział w misji Sojuz 30.
Dziś te same przestrzenie i zaplecze technologiczne, które służyły kolejnym generacjom pilotów, są rozwijane i modernizowane z myślą o nowoczesnych platformach bojowych. Jeśli rozmowy z Czechami zakończą się sukcesem, Warszawa może stać się jednym z kluczowych punktów szkolenia pilotów najnowocześniejszych myśliwców w ramach NATO.
autor zdjęć: ISz/ WIML

komentarze