Pieniądze z instrumentu SAFE opartego na długoterminowych, atrakcyjnie oprocentowanych pożyczkach, nie tylko tworzą możliwość przyspieszenia modernizacji technicznej Wojska Polskiego, ale są też szansą dla naszego przemysłu. Potrzebne są jednak działania, aby te środki wykorzystać. Rząd zapowiada walkę o kontrakty dla polskiego przemysłu oraz międzynarodowe partnerstwa.
Komisja Europejska zaakceptowała w końcu stycznia polski wniosek o fundusze z europejskiego instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy (Security Action for Europe, SAFE). To pakiet 139 projektów na kwotę 43,7 mld euro. Musi on być jeszcze zaakceptowany przez Radę Unii Europejskiej. Równocześnie potrzebne jest stworzenie w kraju podstaw prawnych do wykorzystania unijnych pieniędzy.
Dlatego w przyszły wtorek, jak zapowiedział Konrad Gołota, wiceminister aktywów państwowych odpowiedzialny w resorcie za przemysł obronny, na obrady Rady Ministrów powinien trafić projekt ustawy regulujący tę kwestię i wskazujący źródło finansowania przyszłych zamówień. Dopiero po uchwaleniu tego dokumentu przez parlament i podpisaniu przez prezydenta, Agencja Uzbrojenia będzie mogła negocjować i podpisywać nowe kontrakty na dostawy sprzętu wojskowego.
Wiceminister Gołota poinformował, że na przełomie lutego i marca przedstawiciele rządu planują też wizyty w kilku europejskich krajach. Wśród państw, które odwiedzą, będą na pewno Szwecja, Norwegia i Włochy. Celem tych wizyt będzie promowanie polskiego przemysłu obronnego. – Promocja należy do kompetencji przemysłu obronnego i Polska Grupa Zbrojeniowa to robi, natomiast zarówno ja, jako nadzorujący zbrojeniówkę, jak i minister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka (pełnomocnik rządu ds. SAFE – przyp. red.) deklarowaliśmy, że wesprzemy te starania z poziomu rządowego – powiedział Gołota podczas niedawnego spotkania z dziennikarzami. Podsumował na nim swoją roczną pracę na stanowisku wiceministra.
Jest też jeszcze inny powód tych wizyt: wspólne zakupy obronne. Gołota podkreślił, że Polska jest otwarta na partnerstwa z firmami z różnych państw, w tym spoza Europy. Czego oczekujemy od firm zagranicznych? Współpracy na partnerskich warunkach, transferu technologii, ale jesteśmy też gotowi na współpracę projektową i tworzenie spółek joint venture. – Wszystkim partnerom mówimy: chcemy z wami współpracować. Jednak sygnalizujemy też, że nie są jedynymi – stwierdził wiceszef Ministerstwa Aktywów Państwowych. Dodał, że wbrew zarzutom opozycji, zamówienia w ramach SAFE nie oznaczają rezygnacji z zakupów uzbrojenia w Stanach Zjednoczonych czy Korei Południowej.
Unijny instrument finansowy to wielka szansa, ale też i wyzwanie dla polskiej zbrojeniówki. Przyjęty został bowiem wymóg bardzo szybkich terminów dostaw zakontraktowanego uzbrojenia i sprzętu wojskowego – do końca 2030 roku. To pozwoli firmom nabyć kompetencje w szybkiej produkcji wyrobów, na które jest zapotrzebowanie na rynku. – Nie wiemy jeszcze, jakie dokładnie kontrakty będą podpisane, ale będzie to wymagało inwestycji i zwiększenia mocy produkcyjnych – przyznał wiceminister Gołota.
To oznacza konieczność dalszego dofinansowania firm zbrojeniowych, które w ostatnich latach otrzymały już wsparcie z Funduszu Inwestycji Kapitałowych w wysokości około 7,5 mld zł. Wstępnie oszacowano, że aby zaspokoić potrzeby wojska, w tym obsługę i utrzymanie nabytego sprzętu, potrzebne będzie wzmocnienie spółek PGZ kwotą kilkunastu miliardów złotych. Wpływ na ostateczną kwotę wsparcia będą miały umowy zawarte w ramach SAFE.
Gołota wskazał też wyzwania na najbliższe lata, przed którymi stoi państwowa zbrojeniówka. Jako pierwsze wymienił podwojenie produkcji systemu przeciwlotniczego Piorun, co wynika m.in. z dużego zainteresowania tym produktem ze strony wielu państw. Obecnie powstaje 1300 pocisków rocznie, czyli o tysiąc więcej niż w 2022 roku. Jednocześnie do produkcji ma wejść Piorun 2.
Innym ważnym projektem jest ciężki bojowy wóz piechoty Ratel. Konrad Gołota ocenił, że może być on gotowy w ciągu trzech–czterech lat, ale zastrzegł, że na ten termin wpływ będą miały siły zbrojne, w tym ich wymagania wobec tego pojazdu. Kolejnym wyzwaniem jest rozwój zdolności w obszarze systemów bezzałogowych, w tym lądowych.
Jednocześnie przeprowadzona ma być konsolidacja PGZ tak, aby uniknąć konkurencji wewnętrznej między spółkami grupy. Ważne będzie też dostosowanie zdolności produkcyjnych firm do wielkości długoterminowych zamówień. Tu pojawia się kwestia partnerstw produkcyjnych z firmami zagranicznymi, bo Wojsko Polskie nie może być jedynym klientem naszej zbrojeniówki. Optymalnym rozwiązaniem jest pogłębiona współpraca Polski z różnymi krajami w konkretnych obszarach produktowych, tak aby obie strony mogły być dla siebie zapleczem przemysłowym.
autor zdjęć: PGZ

komentarze