moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Zbieramy owoce

Nadchodzący rok 2026 będzie dla rodzimych wojsk lądowych przede wszystkim czasem realizacji podpisanych w ostatnich latach kontraktów ramowych i wykonawczych na nowoczesne systemy uzbrojenia ze szczególnym naciskiem na sprzęt pancerny, artyleryjski i przeciwlotniczy. Żołnierze równie mocno trzymają kciuki za program „Szpej” i nowe elementy indywidualnego wyposażenia, które w jego ramach mają trafiać do jednostek. Biorąc pod uwagę uwarunkowania unijnego mechanizmu SAFE, należy spodziewać się również dużych międzypaństwowych umów, a na liście priorytetowych zakupów z całą pewnością znajdą się drony i systemy antydronowe.

W większości armii na całym świecie trzonem narodowych sił zbrojnych są wojska lądowe, które dysponują nie tylko siłami i środkami, aby bronić ojczyzny na przysłowiowej „ziemi”, ale również narzędziami do udzielania wsparcia z powietrza (lotnictwo śmigłowcowe wojsk lądowych) oraz do osłony przed środkami napadu powietrznego (obrona przeciwlotnicza).

Takie nakreślenie zadań wojsk lądowych jest bardzo pomocne, gdy omawia się ich proces modernizacji, pozwala bowiem lepiej uświadomić ogromną skalę zadań, jakie się z tym wiążą. Kiedy mówimy o unowocześnieniu marynarki wojennej, to koncentrujemy się na nowych okrętach. Przy siłach powietrznych – na samolotach i śmigłowcach. Natomiast w przypadku wojsk lądowych lista sprzętu i uzbrojenia, o których trzeba pamiętać i na które trzeba znaleźć pieniądze, zdaje się nie mieć końca.

Polskie wojska lądowe w 2026 roku będą kontynuowały trudny i kosztowny proces kompleksowej modernizacji technicznej, która zapoczątkowana została na początku pierwszej dekady XXI wieku. Konieczność jednoczesnej wymiany wielu modeli przestarzałych czołgów, transporterów opancerzonych, systemów artylerii lufowej i rakietowej, systemów obrony przeciwlotniczej oraz dziesiątków typów pojazdów logistycznych była konsekwencją tzw. „choroby lat osiemdziesiątych”, czyli okresu, w którym ludowe wojsko polskie masowo wycofywało uzbrojenie z lat pięćdziesiątych, zastępując je nowoczesnymi produktami. Pozyskana wówczas broń, wzorem odpowiedników na całym świecie, po upływie dwóch, trzech dekad, zaczęła mocno odstawać od oczekiwań i wymagań współczesnego pola walki i wyczekiwała następców.

Dodatkowym czynnikiem mającym ogromny wpływ na modernizację techniczną polskiej armii w XXI wieku było przystąpienie naszego kraju do NATO. Wstępując do Sojuszu, zobowiązaliśmy się bowiem do interoperacyjności, czyli posiadania broni tożsamej w zakresie amunicji z orężem naszych partnerów. To dlatego pod koniec pierwszej dekady XXI wieku uruchomiony został program modernizacji polskiej artylerii, którego głównym punktem było zastąpienie leciwych systemów Goździk nowoczesnymi armatohaubicami Krab kalibru 155 mm. W wojskach pancernych zadziałał podobny mechanizm. Udane skądinąd czołgi z rodziny T-72 z działami kalibru 125 mm musiały zastąpić czołgi Leopard 2 z armatami kalibru 120 mm.

Ale to, co obecnie dzieje się w rodzimych wojskach lądowych, to jednak nie tylko stopniowa wymiana uzbrojenia pozyskanego w latach osiemdziesiątych czy siedemdziesiątych. Sytuacja geopolityczna w naszej części Europy w ciągu ostatniej dekady zmieniła się tak gwałtownie, że nasze siły zbrojne musiały porzucić mrzonki o „misyjnych” zdolnościach, które zakładały, iż będziemy koncentrować się wraz z sojusznikami z Unii Europejskiej i NATO na misjach stabilizacyjnych w odległych zakątkach globu.

Po aneksji Krymu i siłowej zmianie granic w Europie, dla naszej części kontynentu nierealna jeszcze dwie dekady temu groźba kolejnej wojny w Europie i ataku zbrojnego Rosji na któreś z państw Sojuszu, nabrały zupełnie nowego wymiaru. Dziś, z perspektywy wojny w Ukrainie, wnioski wydają się oczywiste, ale pięć lat temu na zachodzie Europy ze świecą trzeba było szukać polityków popierających pomysły znaczącego zwiększenia wydatków obronnych.

Polska była wówczas po innej stronie galaktyki. Na początku ubiegłej dekady zdecydowaliśmy o modernizacji sił pancernych, unowocześnieniu artylerii oraz budowie nowoczesnego, kompleksowego systemu obrony powietrznej. Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, błyskawicznie podjęliśmy decyzję o dokupieniu kolejnych systemów uzbrojenia tak, aby tym, co mamy, wesprzeć walczącego sąsiada.

Czołgi Abrams M1A2 SEPv3 dla 18DZ dostarczone we wrześniu, 2025 r.

W przyszłym roku w rodzimych wojskach lądowych zdecydowanie będzie przybywało różnego typu pancerzy. Poza dostawami amerykańskich Abramsów, do naszego kraju dotrą również kolejne koreańskie Czarne Pantery, których produkcja, co bardzo istotne, ma być uruchomiona nad Wisłą, podobnie zresztą jak armatohaubic K9. Trzecim typem czołgów, których liczba ciągle rośnie w naszej armii, to niemieckie Leopardy 2 w wersji PL. Ten program, choć z opóźnieniami, także jest realizowany i nie możemy go deprecjonować.

Jeśli chodzi o broń pancerną, mnie osobiście najbardziej cieszy Borsuk, czyli opracowany przez naszych inżynierów nowoczesny bojowy wóz piechoty, który ma zastępować w polskiej armii wysłużone BWP-1. W tym roku do jednostek trafiają kolejne egzemplarze tych pojazdów i trzeba trzymać kciuki za zamówienia na kolejne. Dzięki temu ich producent będzie mógł obniżyć koszty wytwarzania Borsuków, a także przekonać decydentów (nie tylko tych w mundurach), iż jest w stanie podołać projektowi ciężkich BWP-ów.

O co chodzi? Otóż nasza armia chce, aby wojska lądowe posiadały dwa typy gąsienicowych transporterów: średnie, przeznaczone dla brygad zmechanizowanych (to zadanie spełnią Borsuki) oraz ciężkie dla brygad pancernych uzbrojonych w Abramsy. Przyznam, iż mam spore wątpliwości, czy zakup ciężkich BWP-ów na pewno powinien być jednym z priorytetów modernizacyjnych na najbliższe lata, ale jeśli tak, to zdecydowanie ich produkcję powinniśmy powierzyć polskiej zbrojeniówce. Borsuki udowadniają, że nasz przemysł potrafi konstruować pojazdy na najwyższym światowym poziomie. Tylko musi dostać szansę.

Drugim, obok czołgowego, programem modernizacyjnym wojsk lądowych, który przyciągać będzie w przyszłym roku sporo uwagi, zdecydowanie jest artyleria: lufowa i rakietowa. Bardzo liczę na to, iż w 2026 roku uda się niekorzystne decyzje o pozyskaniu koreańskich armatohaubic, zamiast podwojenia produkcji polskich Krabów, przekuć w pozytywny impuls dla opracowania i pozyskania drugiej generacji krajowej armatohaubicy. Poza tym niecierpliwie wyczekuję uruchomienia w Polsce produkcji pocisków do wieloprowadnicowych wyrzutni Homar. Dobrze, że mamy te systemy uzbrojenia w linii, bardzo dobrze, że ich przybywa, ale absolutnie kluczowe są zdolności do lokalnej produkcji amunicji do nich, tak abyśmy na wypadek wojny nie byli skazani na zagranicznych dostawców.

Nowy Rosomak z wieżą ZSSW-30, dostarczony do 18DZ w listopadzie, 2025 r.

W ostatnim czasie dużo mówi się o obronie przeciwlotniczej, zwalczaniu środków napadu powietrznego i budowie przez nasz kraj zintegrowanego systemu obrony powietrznej. Może zabrzmię tutaj jak malkontent, ale mam nadzieję, iż w 2026 roku zapadną wreszcie decyzje w zakresie systemów obrony przeciwlotniczej z poziomu taktycznego. Owszem, bardzo cieszy mnie, jakie zdolności dają naszej obronie powietrznej Pilica+, Narew i Wisła, ale wydaje mi się, że nieco zapomnieliśmy o obronie przeciwlotniczej związków taktycznych, którą obecnie pełnią zestawy Osa i Kub. One naprawdę muszą zostać zastąpione przez nowoczesne samobieżne systemy przeciwlotnicze, czy to na podwoziu kołowym, czy gąsienicowym. Na szczęście nasza zbrojeniówka pokazała w tym zakresie ciekawe propozycje, chociażby zestawy SA-35, ale czeka na zakupowy ruch ze strony polskiej armii.

O ile w kontekście modernizacji technicznej łatwo i przyjemnie mówi się o „dużym kalibrze” i skomplikowanych systemach uzbrojenia, o tyle zdecydowanie nie możemy zapominać o tym, że to koszula jest najbliższa ciału. Żołnierze potrzebują nie tylko nowoczesnych karabinów, super czołgów czy armat, ale także, a może przede wszystkim, dobrych i wygodnych mundurów, kamizelek kuloodpornych i hełmów balistycznych, osobistych systemów łączności. Dobrze, że nad problemem niedoborów w tym zakresie pochyliły się MON i Sztab Generalny WP, a program „Szpej” stał się jednym z priorytetów na 2026 rok.

Na koniec o programie modernizacyjnym wojsk lądowych, do którego mam ambiwaletny stosunek. Chodzi mianowicie o odmieniane przez wszystkie przypadki drony. Nie zaprzeczam, że nasze wojsko musi mieć w tym zakresie odpowiednie narzędzia, zarówno ofensywne, jak i defensywne. Mam jednak nadzieję, że uda nam się zachować zdrowy rozsądek i kupować tylko to, co naprawdę jest nam potrzebne. Szczerze obawiam się scenariusza, w którym wydamy miliardy na rozwiązania, które błyskawicznie się zestarzeją. Najbardziej zadowolony byłby z tego nasz potencjalny przeciwnik, który skłonił nas do opóźnienia zakupów innych, kluczowych typów broni, np. przeciwpancernej.

Krzysztof Wilewski , publicysta portalu polska-zbrojna.pl

autor zdjęć: 18DZ

dodaj komentarz

komentarze


Baobaby dla 18 Pułku Saperów
Pierwszy krok do Invictusa
NATO ćwiczy na Morzu Czarnym
Mark Rutte: nasza jedność fundamentem pokoju!
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Pancerne starcie
Medale żołnierzy w kajakarstwie i spadochroniarstwie
Ostatnia niedziela…
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Inwestycje w bezpieczeństwo
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
MSPO i PGZ strategicznymi partnerami na kolejne lata
Wyścig snajperów
PKW Irak zostaje w Jordanii
Kolejny Husarz w powietrzu. Tym razem we Włoszech
Święto wojska pod hasłem SAFE
Rząd: cele na szczyt w Ankarze osiągnięte
Rosja testuje, Polska przechwytuje
Wojsko stawia na „armię talentów”
„Koalicja chętnych” szykuje kolejne działania
Pieta Michniowska
Wsparcie ma znaczenie
Szef MON-u uhonorował bohaterów AK
Spadochronowy triumf
Atak i przejęcie dokumentów
Saperzy z Bundeswehry budują „Tarczę Wschód”
Śmierć w sercu Azji
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Triumf wojskowych lekkoatletów
MON i MSZ o szczycie NATO
Model 44. Batalion przyszłości już na poligonie
Złoto-srebrne kajakarki, srebrni żeglarze
„Jak nas karmicie, tak będziemy wojować”. Dole i niedole 8 Pułku Piechoty
Kajakiem na światowe podium
MON szuka dronów do zwalczania dronów
Polski Gnom
Szczyt w Ankarze okiem eksperta
Innowacje z PERUNA
Odniesione w walce rany łączą
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Żołnierz uratował życie na wakacjach
Marzenia częściowo spełnione
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Polskie Państwo Podziemne w oczach Niemców
Rakietowcy na Hawajach
Poskromić kolosa
Test w stratosferze
Saperzy z Bolesławca usunęli ponad 40 min i bombę lotniczą
Paliwowy krwiobieg NATO
Polski napęd dla Kraba i Borsuka
Kierunek południe, czyli letnie praktyki na „Wodniku”
Milowy krok PGZ-etu i „Nitro-Chemu”
Gen wojownika
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Azjatycka szansa
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Jelcze z Raciborza
Baobaby docierają do wojska

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO