moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Rachunek za bazy USA, czyli po pierwsze pragmatyzm

Zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich było symbolicznym tryumfem biznesowej pragmatyki nad idealizmem, zwłaszcza że USA od końca II wojny światowej odgrywały na świecie rolę obrońcy zachodnich wartości. Dziś prezydent Trump nie wyklucza, że dalej będzie bronił Zachodu. Tyle że wystawi za to rachunek. 

Tygodnik „Time” opisał forsowaną przez Donalda Trumpa – jak twierdzą przedstawiciele Pentagonu – koncepcję „Koszt+50 proc.” O co chodzi? Otóż prezydent – jak czytamy w magazynie – uznał, że kraje, w których znajdują się bazy US Army powinny pokrywać koszty pobytu amerykańskich żołnierzy i dokładać jeszcze 50 proc. za przywilej ich goszczenia. Ta koncepcja dobrze obrazuje, na czym polega zamiana amerykańskiego idealizmu w pragmatyzm. Innymi słowy: wartości wartościami, ale odkąd Fenicjanie wymyślili pieniądze...

Można w tej propozycji Trumpa – nawet jeżeli ostatecznie się nie potwierdzi (Pentagon oficjalnie się od niej odciął, może się więc okazać, że będzie to tylko swego rodzaju balon próbny, ostrzeżenie wysłane sojusznikom) – widzieć dowód na polityczne nuworyszostwo. Przykład tego, że poruszanie się przez prezydenta USA po ścieżkach znanych z poprzedniego, biznesowego życia, w polityce prowadzi na manowce. W Pentagonie i Departamencie Stanu podobno już rwą sobie włosy z głowy na myśl o tym, jak na tę propozycję zareagują sojusznicy USA w Azji i Europie. Dziś Niemcy pokrywają zaledwie ok. 28 proc. kosztów pobytu wojsk USA w tym kraju. Trump szykowałby im więc podwyżkę o kilkaset procent!

Jednak w tym pozornym szaleństwie jest pewna metoda. Odkąd Trump zasiadł w Białym Domu nieustannie powtarza, że nie podoba mu się układ, w którym NATO stało się dla niektórych państw polisą ubezpieczeniową, pozwalającą wydawać im na obronność małe kwoty, bo w razie czego są przecież Stany Zjednoczone. Prezydentowi nie podoba się to z dwóch powodów. Po pierwsze, im mniej na bezpieczeństwo wydają w NATO inni, tym więcej muszą wydawać Stany. I po drugie, im mniej inwestują w obronność inni sojusznicy, tym mniej przeznaczają na zakupy uzbrojenia w Stanach. A to Trumpowi, który mottem swojej prezydentury uczynił hasło „America First” („Najpierw Ameryka”) zupełnie się nie kalkuluje. Dlatego szuka różnych metod wywierania presji na sojuszników, którzy nie kwapią się z budowaniem swojej wojskowej potęgi. Prezydent USA niewątpliwie z irytacją patrzy na Bundeswehrę, armię państwa z potężną gospodarką, której stan jest – o czym, co jakiś czas alarmuje chociażby pełnomocnik Bundestagu ds. obronności – w najlepszym wypadku średni. A w Niemczech stacjonuje ok. 35 tys. żołnierzy USA, którzy w dużej mierze zwalniają Berlin z konieczności troszczenia się o swoje bezpieczeństwo. Zapewne i inni europejscy członkowie NATO podchodzą do sprawy podobnie. Trump chce więc tę pewność i spokój europejskich sojuszników nieco zmącić.

Propozycja prezydenta USA w tym świetle rysuje się mniej więcej tak: możemy was dalej bronić, ale nie za darmo, coś nam się należy za fatygę. Ale pamiętajcie, że z perspektywy waszego bezpieczeństwa, jeśli żołnierze USA w końcu opuszczą Europę, nic wam po tych miliardach euro nie zostanie. Dlatego możecie równie dobrze zainwestować te pieniądze w swoją armię, zapraszamy, mamy dużo sprzętu do zaoferowania. I choć wtedy miliardy też trafią za ocean, to jednak kupiony za nie sprzęt zostanie u was na zawsze…

Niewątpliwie Trumpowi zależy na tym, aby potencjał wojskowy europejskich sojuszników z NATO wzrósł i aby nie uzależniali oni swojego bezpieczeństwa wyłącznie od armii USA również dlatego, że wówczas Waszyngton miałby więcej elastyczności w wielkiej, międzynarodowej polityce. W sytuacji, gdy Europa jest militarnie uzależniona od Stanów, muszą one automatycznie pełnić w tym regionie świata rolę obrońcy Zachodu przed Wschodem. Stawka toczy się przecież o to, aby nie doprowadzić do zachwiania równowagi strategicznej w tej części świata. Gdyby potencjał europejskich sojuszników NATO – nawet bez pomocy Stanów – równoważył potencjał militarny Rosji, wówczas USA mogłyby w razie potrzeby swobodnie przesuwać siły i środki np. w rejon Azji Południowo-Wschodniej, gdzie Waszyngton toczy wielką grę z Chinami. Poza tym mogłyby występować poniekąd w roli arbitra w toczącym się w Europie sporze Zachodu i Rosji. A to otwierałoby pole do różnych politycznych manewrów w geopolitycznej rzeczywistości, w której najpoważniejszym rywalem USA nie jest już Rosja (kiedyś ZSRR), lecz właśnie Chiny.

Formuła „Koszt+50 proc.” w kształcie opisanym przez „Time” daje też USA narzędzie do nakłaniania państw, które liczą na US Army, by kierowały się w swoich działaniach interesami amerykańskiej polityki. Otóż „Time” pisze, że kraje, które realizowałyby politykę zgodną z interesem USA, mogłyby liczyć na rabat w uiszczaniu opłat za obecność na ich terytorium amerykańskich wojsk. Takie rozwiązanie to również przejaw pragmatyzmu. Można by tu zastosować maksymę Henry’ego Temple’a, która głosiła, że Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów – ma tylko wieczne interesy. USA również.

Z perspektywy Polski i stałej obecności wojsk USA w naszym kraju, o którą czynimy starania, opisany przez „Time” mechanizm w krótkiej perspektywie nie stwarza zagrożenia, bo wszystko wskazuje na to, że Warszawa zostałaby potraktowana w ramach takiej strategii jako kraj zasługujący na rabat. Wydatki Polski na armię – liczone w stosunku do PKB kraju – czynią nasz kraj jednym z prymusów w NATO, co zresztą Trump wiele razy podkreślał. Jednak w dłuższej perspektywie powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego tryumfu pragmatyzmu nad idealizmem. Jakie? Przede wszystkim – w obecnym, znacznie mniej bezpiecznym niż jeszcze kilka lat temu świecie – priorytetem powinno być podnoszenie wartości bojowej własnej armii, tak aby była ona w stanie w jak największym stopniu zagwarantować bezpieczeństwo terytorium naszego kraju. Jednocześnie opierając się na amerykańskim filarze, powinniśmy podejmować działania zmierzające do wzmocnienia europejskiego filaru bezpieczeństwa Polski. Choćby po to, aby nie okazać się bezbronnym, gdy bieżący interes polityczny USA sprawi, że bezpieczeństwo Europy zejdzie na liście priorytetów Waszyngtonu na dalszy plan. My też musimy być pragmatyczni. 

Artur Bartkiewicz , dziennikarz „Rzeczpospolitej”

dodaj komentarz

komentarze

~a
1553093700
Nie tylko amerykanie sprzedaj sprzęt wojskowy. Ale tylko amerykański jest/będzie kompatybilny w ramach NATO.
35-2B-43-D8

Wojskowi w akcji po tragedii w DPS-ie
Wojsko na pomoc Polakom na Bliskim Wschodzie
Nowa ścieżka finansowania
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
New Line of Financing
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Polscy żołnierze dobrze zorientowani
Gala MMA coraz bliżej
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Nowe zdolności podniebnego strażnika
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
SAFE kością niezgody
Kosiniak-Kamysz: Pieniądze z SAFE są bardzo potrzebne
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Together on the Front Line and Beyond
Polsko-słowacka współpraca zbrojeniowa
The Army Builds Drones
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
Kosmiczny nadzór
Nie stracić głowy w razie zagrożenia
Koniec olimpijskich zmagań
Tankowanie w przestworzach
Rośki i Borsuki kuszą SAFE-m
Saperzy z dronami
Zagrzmiały K9 Thunder
Drony w akcji: operatorzy z 17 BZ pokazali swoje możliwości
Wózki na Leopardy
Polski bezzałogowy myśliwiec dla Turcji
Polska w NATO: od aspiranta do filaru wschodniej flanki
Nowe Abramsy do szkolenia
Oko na Bałtyk
Kaszubia dla lokalnej społeczności
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Piekło „Pługa”
Pentagon nad Wisłą? MON ma inny pomysł.
Bezpieczeństwo to priorytet
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
ORP „Wodnik” zimową porą
„Delty” w komplecie
Wojsko ewakuuje Polaków z Bliskiego Wschodu
System San z koreańskimi elementami
Szlify pod lodem
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Krok przed wrogiem
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Opowieść o partnerstwie wojskowym Polski i USA
Wyższa rekompensata dla rannych weteranów
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Nowa linia kolejowa w Małopolsce
Przeprawy na Odrze
Konflikt na Bliskim Wschodzie przybiera na sile
Buzdygany – nagradzamy najlepszych
Siła współpracy
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Walka o pierwszą dziesiątkę
Zacięta walka o medale pod siatką
Nie pozwala spocząć na laurach
Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Łask z amerykańską akredytacją
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Nie ma nudy
Północnica, czyli nocne szkolenie terytorialsów
Nowe brygady i inwestycje WP
Strzelnice wojskowe: reaktywacja

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO