Jeśli nie Ukraina, to… Myśliwcami MiG-29, których Wojsko Polskie już nie potrzebuje, poważnie zainteresowany jest kraj członkowski NATO – Bułgaria. Tamtejsze siły powietrzne znalazły
się w skomplikowanej sytuacji, ponieważ proces wymiany sowieckiej produkcji samolotów bojowych na zachodnie rozpoczął się bardzo późno. Na domiar złego pojawiły się problemy we wprowadzaniu do służby myśliwców F-16 Block 70. To wszystko zmusiło Bułgarię do wydłużenia czasu użytkowania mocno już wyeksploatowanych, prawie czterdziestoletnich odrzutowców.
Nad bułgarskim programem F-16 zaciążyło jakieś fatum. Niebawem po zamówieniu pierwszych ośmiu amerykańskich myśliwców w 2019 roku wybuchła pandemia COVID-19, która spowodowała problemy z łańcuchem dostaw. Konsekwencją tego były kłopoty z terminową produkcją samolotów, przez co Lockheed Martin dostarczył je do bułgarskich sił powietrznych z dwuletnim opóźnieniem, dopiero w 2025 roku. Jako że proces szkolenia jest skomplikowany i długotrwały, potrzeba czasu zanim nowe myśliwce osiągną pełną gotowość do działań operacyjnych. Tym bardziej, że tuż po przekazaniu ich przez producenta wykryto wady techniczne.
Problemem jest też zbyt mała liczba wyszkolonych pilotów, opóźnienia w dostawach części zamiennych i braki odpowiedniej infrastruktury. A to nie wszystko. Dostawy następnej partii ośmiu „szesnastek” zamówionych w 2022 roku, które pozwolą skompletować Bułgarom pełną eskadrę, również będą opóźnione. Choć planowano, że nastąpią w 2027 roku, obecnie najwcześniejszy ich termin to rok 2028.
Dlatego, aby utrzymać zdolność do obrony przestrzeni powietrznej kraju, bułgarski resort obrony ogłosił, że samoloty sowieckiej produkcji [MiG-29 i Su-25] nie będą wycofywane ze służby, dopóki F-16 nie osiągną wstępnej gotowości operacyjnej. Oznacza to konieczność utrzymania ich w stanie nadającym się do użycia przynajmniej jeszcze w latach 2028–2030. To będzie nie lada wyzwanie logistyczne, w sytuacji, gdy z powodów polityczno-militarnych nie jest możliwa współpraca wojskowo-techniczna z Rosją. Podobny problem dotyczy kooperacji z Białorusią posiadającą licencjonowany serwis MiG-ów.
Bułgaria kupiła 22 myśliwce MiG-29, które zostały dostarczone w latach 1989–1990. Jednak informacje o tym, ile jest ich obecnie w siłach powietrznych i ile jest w stanie wykonywać loty, są jedną z najlepiej strzeżonych tajemnic bałkańskiego kraju. Według bułgarskich mediów najprawdopodobniej maszyn jest 15, gdyż część mogła już zostać poświęcona na rezerwuar części. Jednak sprawnych do lotu może być zaledwie… sześć.
Dlatego Bułgarzy dostrzegli w polsko-ukraińskim sporze o przekazanie do Kijowa samolotów MiG-29 szansę dla swoich sił powietrznych. Tym bardziej, że mają już pozytywne doświadczenie we współpracy z Polską w tym obszarze. W sierpniu 2023 roku podpisano ostatnią dużą umowę na remont główny w Wojskowych Zakładach Lotniczych Nr 2 S.A. w Bydgoszczy sześciu silników turboodrzutowych RD-33 stanowiących napęd samolotów MiG-29. Władze w Sofii są zainteresowane dalszą współpracą z polską firmą. O wadze, jaką do tego przykładają, świadczy fakt, że w lipcu delegację WZL Nr 2 przyjął sam premier Bułgarii Rumen Radev. W oświadczeniu opublikowanym po spotkaniu podano, że podziękował Polakom za długoletnią współpracę i profesjonalizm w naprawach oraz konserwacji bułgarskich myśliwców MiG-29. Radev podkreślił, że dalszy wkład bydgoskiej firmy jest niezbędny dla utrzymania zdolności operacyjnych bułgarskich sił powietrznych. Zaś przedstawiciele WZL Nr 2 wyrazili gotowość do dalszej pomocy przy obsłudze technicznej bułgarskich samolotów. Z punktu widzenia polskiej firmy jest to szansa na wykorzystanie z zyskiem zdolności do serwisowania odrzutowców MiG-29, na które po wycofaniu tego typu maszyn z naszego lotnictwa wojskowego nie będzie zapotrzebowania w kraju.
Polski MIG-29
z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego w trakcie misji PKW ORLIK6
Równolegle z kontaktami przemysłowymi Bułgarzy podjęli temat na szczeblu rządowym. Przedstawiciele delegacji bułgarskiej rozmawiali o MiG-ach ze stroną polską podczas niedawnego szczytu NATO w Ankarze. O ile maszyn chodzi, nie podano. Natomiast wiadomo, że od kilku miesięcy Polska wyrażała gotowość do przekazania Ukrainie do dziewięciu tych samolotów. Bułgaria chciałaby pozyskać kluczowe części z polskich MiG-ów, a zwłaszcza ich silniki. Gdyby doszło do takiej transakcji, Bułgarzy mieliby szansę na dalsze użytkowanie swoich myśliwców co najmniej do końca obecnej dekady.
Polskie zasoby są kluczowe w tym aspekcie, bo przez dekady po zakończeniu zimnej wojny ten typ sowieckiego odrzutowca stał się w Europie rzadkością. Po kolei rezygnowały z niego państwa byłego Układu Warszawskiego. Gdy Polska skończy użytkować myśliwce MiG-29 (maszyny mają być stopniowo wycofywane, zgodnie z upływem resursów), to obok Bułgarii – poza obszarem dawnego Związku Sowieckiego – będzie je miała w linii tylko sąsiednia Serbia.
Ta w 2024 roku kupiła jeden samolot MiG-29 od Węgier, które w grudniu 2010 roku po pozyskaniu szwedzkich Gripenów odstawiły 25 maszyn MiG-29B/UB do rezerwy. Władze w Budapeszcie podjęły potem kilka nieudanych prób ich sprzedaży. Hipotetycznie więc węgierski zasób samolotów MiG-29 też może stanowić jakieś wsparcie dla bułgarskiej floty. Nie wiadomo jednak, w jakim są one stanie, czy nie sprzedano kluczowych elementów, np. silników.
autor zdjęć: st. chor. sztab. mar. Arkadiusz Dwulatek

komentarze