moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Olimp w Paryżu

Takie imprezy jak olimpiada wymagają nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa. Nic więc dziwnego, że oprócz licznego grona polskich sportowców w Paryżu swoich reprezentantów mają też Siły Zbrojne RP. Dbają o to, by podczas igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich nie doszło do niebezpiecznych incydentów.

Najważniejsza sportowa impreza czterolecia stanowi ogromne wyzwanie organizacyjne i logistyczne. Także w kwestiach ochrony, bo tysiące sportowców i miliony kibiców, spędzających czas na dziesiątkach aren muszą mieć poczucie bezpieczeństwa. Dlatego przedstawiciele francuskich władz tuż przed rozpoczęciem XXXIII Letnich Igrzysk Olimpijskich informowali, że w kwestii zabezpieczenia największego sportowego wydarzenia na świecie współpracują z 40 krajami.

 

Bezpieczne Igrzyska

Wśród licznych sił bezpieczeństwa działających podczas igrzysk są również przedstawiciele Sił Zbrojnych RP. Polski Kontyngent Wojskowy „Olimp” rozpoczął swoją misję pod koniec czerwca. Jest on odpowiedzialny nie tylko za bezpieczeństwo podczas igrzysk olimpijskich, lecz także w czasie XVII Letnich Igrzysk Paraolimpijskich, które również odbędą się na paryskich arenach. – O wsparcie zabezpieczenia tych dwóch imprez wystąpiła strona francuska. To ogromne przedsięwzięcie, dlatego organizatorzy często zwracają się z prośbą o pomoc do swoich sojuszników. Nikt bowiem nie posiada takich sił, żeby użyć ich raz na cztery lata do jednej operacji. Stąd pojawiły się międzynarodowe grupy zadaniowe, które dbają o bezpieczeństwo w Paryżu – tłumaczy ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

W polskim kontyngencie, stacjonującym w stolicy Francji, tak jak wśród sportowców, którzy rywalizują o olimpijskie medale, znaleźli się najlepsi z najlepszych. Główną siłę stanowią żołnierze z 2 Mazowieckiego Pułku Saperów i przedstawiciele Żandarmerii Wojskowej.

Dobrze przygotowani

– Wybieraliśmy spośród ponad 30 żołnierzy i psów służbowych wyszkolonych w zakresie poszukiwania materiałów wybuchowych. Szansę na wyjazd do Francji otrzymało ostatecznie kilkunastu wojskowych i osiem psów. To wybitni specjaliści, którzy gwarantują, że wszystkie zadania zostaną wykonane na najwyższym poziomie – mówi ppłk Damian Zalewski, dowódca PKW „Olimp”. – Nasze zespoły pracowały już przy największych wydarzeniach. Niektóre zabezpieczały Światowe Dni Młodzieży, doświadczenie zdobywały w kraju i poza jego granicami. Kryterium umiejętności i profesjonalizmu było dla nas tym najważniejszym – przyznaje ppłk Zalewski.

Wybrańcy przygotowania do misji rozpoczęli długo przed wyjazdem do stolicy Francji. Codzienną służbę przeplatały ćwiczenia, które miały pomóc zgrać zespoły i wypracować schematy potrzebne w codziennej pracy podczas igrzysk. – Polegały głównie na wyszukiwaniu (zapachów) różnych materiałów wybuchowych w obiektach sportowych o zróżnicowanej wielkości. Dlatego zajęcia odbywały się m.in. na stadionie Legii Warszawa, stadionie miejskim we Wrocławiu, ale też na stadionie w Nowym Dworze Mazowieckim – tłumaczy ppłk Zalewski. Żołnierze przeszli także szkolenia w Wojskowym Ośrodku Farmacji i Techniki Medycznej w Celestynowie

Nieocenione podczas przygotowań okazało się doświadczenie polskich żołnierzy, którzy brali udział w natowskiej misji „Distinguished Games” podczas igrzysk olimpijskich w Atenach, dokładnie 20 lat temu. To dzięki ich wskazówkom następcy mogli poznać specyfikę pracy podczas tego rodzaju sportowej imprezy. – Wiedzieliśmy, że nie jedziemy tam się uczyć, tylko wykonywać zadania bojowe. Dlatego zrobiliśmy wszystko, by jak najlepiej przygotować się do tej misji. Mieliśmy świadomość, że nawet najmniejszy błąd może kosztować bardzo dużo, stąd przygotowania musiały być odpowiednio zaplanowane i wieloaspektowe – mówi młodszy chorąży z Żandarmerii Wojskowej (na prośbę ŻW nie podajemy nazwisk żołnierzy pełniących służbę na misji), który pracował ze swoim poprzednim psem podczas XI zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie.

W międzynarodowym składzie

Polacy na co dzień współpracują z żołnierzami z kilkunastu państw NATO, które również przysłały nad Sekwanę zespoły z psami służbowymi. Pierwsze zadania realizowali wspólnie w wiosce olimpijskiej i w miejscach, gdzie gromadzi się najwięcej kibiców. – Sprawdzaliśmy apartamenty przygotowane dla sportowców. Następnie obiekty, na których rywalizują, aż w końcu flotę samochodową, która służy wszystkim, poczynając od sportowców, a na VIP-ach zaproszonych na igrzyska kończąc. Wykonywaliśmy też zadania w samym sercu francuskiej stolicy, m.in. na placach Zgody, Warszawskim czy na nabrzeżu Sekwany – zaznacza młodszy chorąży.

– Wszystkie zadania wykonujemy w mniejszych grupach, w międzynarodowym składzie. Przeważnie współpracujemy z żołnierzami francuskimi, z którymi jesteśmy na co dzień zgrupowani – opowiada żołnierz z 2 Mazowieckiego Pułku Saperów. Część zadań polski kontyngent realizował wspólnie z żołnierzami z Legii Cudzoziemskiej. – Sprawdzali miejsca i zakamarki, które wskazały nasze psy, lub te, w które nie mogły one dotrzeć. Co ciekawe, wśród żołnierzy Legii Cudzoziemskiej spotkaliśmy kilku Polaków, którzy wybrali taką właśnie służbę – opowiada ppłk Damian Zalewski.

Specyfika służby

Polski kontyngent przyjechał do Francji z psami, głównie owczarkami belgijskimi, które potrafią wykrywać materiały wybuchowe. Specyfika ich pracy sprawia, że codzienne zadania muszą być dostosowywane do wielu czynników, chociażby pogodowych. – Każdy przewodnik wie najlepiej, na co stać konkretnego psa. W naszym przypadku inaczej będziemy pracować w cieniu, przy temperaturze 20°C i z wiatrem, a inaczej w bezwietrznej przestrzeni przy temperaturze 35°C, w pełnym słońcu. Dlatego odpowiednio dawkujemy pracę. Często pracujemy w półgodzinnych turach i robimy przerwę. W teamie jest jednak pięć–sześć psów, więc gdy jedne odpoczywają, do akcji wkraczają kolejne – wyjaśnia młodszy chorąży.

Zanim jednak polscy żołnierze rozpoczęli jakiekolwiek działania, ich czworonożnym towarzyszom potrzebna była aklimatyzacja. – Nie mogliśmy od razu przystąpić do wykonywania zadań. Nasze psy musiały przywyknąć do warunków panujących we Francji, oswoić się ze specyfiką klimatu i zapachów. To było niezbędne, by później mogły odpowiednio działać. Na miejscu mieliśmy więc szkolenia przyzwyczajające je do miejsca, w którym spędzą kolejne tygodnie – tłumaczy żołnierz z Żandarmerii Wojskowej.

100 metrów jak 10 kilometrów

Polski kontyngent od początku misji stacjonuje w bazie wojskowej Saint-Germain-en-Laye. Tu żołnierze przebywają na co dzień ze swoimi podopiecznymi. – Nasze psy wykonują codziennie ogrom zadań, dlatego muszą mieć odpowiednie miejsce do odpoczynku. Mają one tu zapewnioną całodobową opiekę weterynaryjną w pełnym zakresie – opisuje starszy kapral. Żołnierze przyznają, że olimpijska misja daje się czworonogom mocno we znaki. Nie chodzi o warunki pogodowe, bo one są podobne do tych w Polsce. – Męczące są natomiast same zadnia. Często pies, który przeszukał około 100-metrowy apartament, jest tak zmęczony, jakby przebiegł przynajmniej 10 km, a takich mieszkań musi przeszukać dziennie wiele. Każdy dzień pracy psy odczuwają bardzo mocno, co widać, kiedy są po służbie. Wtedy w zasadzie tylko śpią w kojcach i nie mają ochoty na żadną zabawę – mówi młodszy chorąży. Żołnierze podkreślają, że specyfika ich działań sprawia, że są na służbie 24 godziny na dobę. – Pracujemy w systemie zmianowym, czasem od rana, czasem od popołudnia do godzin późnowieczornych. Generalnie jednak połowę czasu poświęcamy na działania bojowe, a kolejną na opiekę nad psami – mówi ppłk Damian Zalewski. Dowódca Polskiego Kontyngentu Wojskowego „Olimp” przyznaje też, że żołnierze czuwają nad odpowiednim dawkowaniem codziennych zadań. – Każdy żołnierz zna swojego psa najlepiej i wie, co w danym momencie będzie dla niego najwłaściwsze. To on decyduje, czy potrzebny jest dłuższy odpoczynek, czy pies może podjąć służbę i w odpowiedni sposób wypełni powierzone mu zadania – tłumaczy ppłk Zalewski.

Żołnierze nie zapominają o polskich sportowcach. Przyznają, że po służbie zamieniają się w kibiców i ściskają kciuki za Biało-Czerwonych. – Zapewniamy bezpieczeństwo wszystkim sportowcom, ale kibicujemy oczywiście Polakom. Z racji naszych działań nie mamy zbyt wielu możliwości, żeby osobiście wspierać rodaków, ale cieszymy się z każdego sukcesu. Szczególną radość sprawiają nam jednak dobre wyniki sportowców żołnierzy, których w naszej kadrze olimpijskiej przecież nie brakuje – podkreślają jednogłośnie członkowie PKW „Olimp”.

Piotr Raszewski

autor zdjęć: Damian Zalewski/ PKW Olimp

dodaj komentarz

komentarze


Bliski Wschód: wojna bez wyjścia, stawka rośnie
Twarde na poligonie
NATO i USA o Iranie
Pierwszy dom dla Husarzy gotowy
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Syndrom Karbali
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Koniec niemieckiej misji powietrznego wsparcia
Architekci pola walki
Jelcz coraz silniejszy
Pomnik gen. Rozwadowskiego stanie przed Sztabem Generalnym
Polski sukces w Duńskim Marszu
Terytorialsi zdobyli amerykańskie ostrogi
Donald Trump: Jesteśmy bardzo blisko
Przyszłość polskich Czarnych Panter
Apache w polskich rękach
Adaptacja i realizm
Były żołnierz WOT-u z zarzutami szpiegostwa
Głos żołnierzy ma znaczenie
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Zabójczy team nad Anglią
Logistyczna rewolucja w Opolu
Pierwsze szkolenie Legionu Medycznego
Zbrodnia i kłamstwo
View from Outer Space
W Sejmie o wyższym szkolnictwie wojskowym
Wyróżnienia za sportowe sukcesy
Absolwenci do wojska. Nabór trwa
Mała Orka?
Nowe zasady finansowania szkolenia żołnierzy-medyków
Jubileuszowa i rekordowa Setka Komandosa
Pasja i fart
Rosomaki na lądzie i morzu
Marynarze po raz trzeci z rzędu najlepsi w wieloboju żołnierskim
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Lotnicy NATO kontra drużyna Gortata
Kolarskie gwiazdy na legendarnym okręcie
Debata o bezpieczeństwie
Zbrodnia bez kary
Our Only One
WAM wraca do Łodzi
Wzmocnienie polskiej tarczy powietrznej
Nie udostępniamy nieba do ataków na Rosję
Początek wielkiej historii
Grzmoty zamiast Goździków
Pytania o „chińczyki” w jednostkach
Marynarz w koreańskim tyglu
Fińska armia luzuje rygory
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Zmiany kadrowe na szczycie PGZ-etu
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Studia dla żandarmów
Pamięci ofiar zbrodni katyńskiej
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Nieszczęśliwy wypadek na strzelnicy
Większe możliwości Nitro-Chemu
Ruszyły Wojskowe Targi Służby i Pracy
54 sekundy próby
Na pierwszej linii wojny i pokoju
Wypadek w PKW UNIFIL
Finansowanie szkolenia wojskowych medyków
Bądź bezpieczny w sieci
Psiakrew, harmata!
Polska i Norwegia zacieśniają współpracę
Szef MON-u Człowiekiem Roku 2025
Pierwsze loty

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO