moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Polskie Bryzy nad Afryką

Dwie Bryzy M28 pokonały 7,5 tys. km, by dotrzeć na miejsce. Międzynarodowe ćwiczenia „Flint Lock ‘18” odbyły się w tym roku w Burkina Faso. Polscy piloci szkolili się tu razem z żołnierzami wojsk specjalnych, sił powietrznych i lądowych z kilkunastu państw. Na wypadek zamachów terrorystycznych ćwiczyli lądowanie na pustkowiach Afryki, przerzut zespołów bojowych i wzywanie MEDEVAC.

Ćwiczenia „Flint Lock” organizują w Afryce od 2005 roku stacjonujące tam siły US Army. Co roku biorą w nich udział żołnierze m.in. z Włoch, Francji, Niemiec, Holandii, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii oraz z państw afrykańskich: Algierii, Burkina Faso, Czadu, Mali, Mauretanii, Maroko, Republiki Nigru, Nigerii, Senegalu oraz RPA.

Obecność sojuszników w tym regionie ma wzmocnić ochronę mieszkańców przed atakami terrorystycznym. Po raz pierwszy w manewrach wzięli udział także żołnierze z 33 Bazy Lotnictwa Transportowego. Piloci i technicy polecieli do Burkina Faso dwoma samolotami M28 Bryza. – Naszym zadaniem było zabezpieczanie działań jednej z jednostek specjalnych – wyjaśnia „Sobieś”, dowódca załogi M28.

Tym razem bez lotniska

Scenariusz ćwiczeń zakładał, że w rejonie działania wojska dochodzi do zamieszek i ataków terrorystycznych. Zadaniem pilotów z Bryz było m.in. przetransportowanie zespołów bojowych wojsk specjalnych w miejsce rozpoczęcia operacji. Trudność polegała na tym, że samoloty musiały wylądować w rejonie, w którym nie było lotnisk i pasów startowych. – Na szczęście Bryzy są przystosowane do lądowania na nieprzygotowanych lub tylko częściowo przygotowanych pasach startowych – wyjaśnia „Sobieś”.

Podczas „Flint Lock ’18”za przygotowanie takich stref byli odpowiedzialni Amerykanie. – W armii amerykańskiej istnieje specjalna komórka, która się tym zajmuje – wyjaśnia pilot. Dodaje, że osoby, które wykonują taką pracę, są wyposażone w sprzęt między innymi do badania nośności gruntu. Wszystkie informacje zdobyte przez żołnierzy opracowywane są w jednym dokumencie, który trafia do załóg samolotów, to tzw. Landing zone survey (instrukcja lądowania). Takie dokumenty powstają za każdym razem, gdy ktoś używa lądowiska, przygotowany materiał może służyć wojsku przez kilka lat. – Mamy w nim zdjęcia, nazwę lądowiska, współrzędne, długości i odległości niezbędne do lądowania. Są także szczegóły, które dla zwykłego człowieka mogą być nieistotne, a dla załogi statku powietrznego mają ogromne znaczenie, na przykład średnica żwiru w przypadku, gdy chodzi o teren szutrowy albo informacja, czy rosną tam wysokie trawy – opowiada „Sobieś”. – To wszystko może mieć wpływ na przebieg operacji.

Lądowisko w Burkina Faso pozbawione jest roślinności czy żwiru, to najczęściej ziemia spalona słońcem, tu jednak żołnierze mieli inny problem. – Zagrożeniem dla nas była ludność cywilna, bo okoliczni mieszkańcy nie wiedząc, co się dzieje, przychodzą w rejon lądowiska, gdy tylko słyszą huk silnika. Pewnego dnia ktoś z pobliskiej wioski wjechał rowerem na lądowisko. W ostatniej chwili musiałem wykonać manewr odejścia i dopiero kiedy człowiek zszedł z lądowiska, jeszcze raz podejść do lądowania – wyjaśnia lotnik.

Gdy maszyna zbliża się już do ziemi, w czasie lądowania kluczową rolę odgrywa kontroler, tzw. Landing zone officer. – To on wyznacza nam pas, sprawdza kierunek wiatru. Informacje otrzymujemy drogą radiową tuż przed lądowaniem. Na ich podstawie załoga decyduje, w jaki sposób wykona manewr – wyjaśnia oficer.

Organizatorzy „Flint Lock ‘18” zadbali o to, aby piloci nie mieli łatwego zadania. Polscy lotnicy ćwiczyli nocą. – Księżyc niemal w ogóle nie dawał światła, w okolicy paliło się dosłownie kilka punktów, w pojedynczych domach – opowiada jeden z nich. Wówczas lotnicy polegali tylko na żołnierzach, którzy byli na ziemi. – Ląduje się wtedy według zasady „box plus jeden” – mówi oficer. Oznacza to, że żołnierze ustawiają na ziemi cztery lampki, które tworzą kwadrat lub prostokąt (z ang. box). Ten obszar to strefa przyziemienia, w której ma wylądować samolot. Natomiast piąta lampka (plus jeden) wskazuje koniec pasa. – To bardzo trudny manewr. Lampki świecą w podczerwieni, więc ich światło jest widoczne tylko dla nas, ponieważ mamy noktowizję. Trzeba jeszcze dodać, że noc w Afryce jest bardzo ciemna, zupełnie inna niż w krajach europejskich – mówi „Sobieś”.

Dwanaście międzylądowań

Lądowanie w trudnym terenie poza lotniskiem to nie jedyne zadanie, które czekało na żołnierzy. Polscy piloci ćwiczyli także transport zespołów bojowych, podejmowanie ich albo desantowanie na spadochronach. Piloci latali bardzo nisko, tak, by desant i działania specjalsów były trudne do wykrycia. Wszystkie zadania musiały być wykonywane szybko i precyzyjnie. Kiedy samolot ląduje, żeby zabrać na pokład żołnierzy, na ziemi pozostaje zaledwie kilkadziesiąt sekund. Im dłużej trwa ten manewr, tym większe ryzyko, że przeciwnik namierzy lotników i specjalsów. –Trenowaliśmy również wzywanie MEDEVAC, podejmowanie rannego z nieznanego terenu bądź lotniska i przetransportowanie go do większej bazy, gdzie może otrzymać pomoc medyczną – wyjaśnia pilot.

Wszystkie zadania piloci wykonywali w bardzo wysokich temperaturach, nawet 40 stopni Celsjusza w cieniu. – To test nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla naszych Bryz. Ich producent zakłada, że będą działały w temperaturach do 50 stopni. Sprawdziliśmy to, rzeczywiście działają – mówi oficer.

Piloci zwracają uwagę, że sama podróż do Burkina Faso była dla nich częścią szkolenia. Trasa, którą Bryzy pokonały po raz pierwszy w historii liczyła 7,5 tys. km. – Lecieliśmy pięć dni, a po drodze wykonaliśmy aż 12 międzylądowań, m.in. w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Mauretanii, na Mali, w Maroko – opowiada pilot. W Senegalu polskie załogi musiały skorzystać z zapasowego lotniska. – Kiedy znajdowaliśmy się nad oceanem, dostaliśmy informację, że cofnięto nam zgodę na lądowanie. Trzeba było szybko zdecydować, czy zawracamy, czy lądujemy na lotnisku zapasowym – wspomina oficer. – Nie powiem, żeby to był jakiś wielki kryzys, ale trochę nerwów było.

Piloci musieli również wziąć pod uwagę specyfikę lotów nad Afryką. – Wiedzieliśmy, że nad kontynentem afrykańskim jest duży problem z łącznością. Ale i tak, gdy przez kilkanaście minut nikt nie odpowiadał nam na radiowe komunikaty, czuliśmy się lekko zaniepokojeni. Choć ostatecznie zawsze udawało się nam nawiązać łączność – mówi „Sobieś”.

„Sobieś” podkreśla, że „Flint Lock” to dla polskich lotników przede wszystkim test działania z wojskami specjalnymi. – Sprawdziliśmy procedury, schematy, warianty działań, które w Polsce trenujemy – wyjaśnia „Sobieś”.  – Na temat naszej współpracy nie mogę wiele mówić. Ale mamy już pierwsze wnioski dotyczące sprzętu, w jaki chcielibyśmy wyposażyć nasze samoloty, żeby być bardziej kompatybilnym we współdziałaniach z wojskami specjalnymi.

Ćwiczenia „Flint Lock ‘18” trwały od 9 do 20 kwietnia. Wzięło w nich udział ponad 1,5 tys. żołnierzy z ośmiu państw Afryki, dwunastu państw Europy oraz ze Stanów Zjednoczonych. Szkolenie organizują United States Africa Command – siły amerykańskie stacjonujące w Afryce.

Ewa Korsak

autor zdjęć: arch. prywatne

dodaj komentarz

komentarze

~Scooby
1531545900
Do się z bryzy zrzucić MU-90 ? lub kilka sonarów stacjonarnych ?
DB-3F-9C-53

Klucz do przyszłości
Wojsko buduje drony
Husarz z kolejnym kamieniem milowym
Łyżwiarz przebił się z czwartej pozycji na pierwszą
Czekamy na pierwsze podium wojskowych
Ekstremalne zimowe nurkowanie
Taniec na „Orle”
Co nowego w przepisach?
Kierunek Rumunia
Bezzałogowa rewolucja u brzeskich saperów
Bojowy duch i serce na dłoni
Outside the Box
ŻW zatrzymała operatora drona, który spadł na teren wojskowy
Amerykanie zarobią na Duńczykach
Mistrzyni schodzi ze ścianki
Bądź gotowy dzięki nowej aplikacji
Z Ustki do kosmosu
POLSARIS, czyli oczy wojska
Ojciec chrzestny bojowego wozu piechoty Borsuk
Dwa razy po 10 km ze zmianą nart
Medal Honoru dla Ollisa
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
Szef SKW odpowiada na rosyjskie oskarżenia
Buzdygan Internautów – głosowanie
Abramsy zaparkowały u pancerniaków z Wesołej
Trzymajcie kciuki za Biało-Czerwonych!
Rosyjskie inwestycje wojskowe na kierunku północnym
Premier wojenny
Weterani razem przełamują bariery
Polak szefem jednego z dowództw NATO
„Horyzont” (dla) bezpieczeństwa
Miliardy euro na polskie bezpieczeństwo
Czarne Pantery odsłaniają swoje tajemnice
Vespa, czyli jak wykorzystać drony na polu walki
Maj polskich żywych torped
HIMARS-y w Rumunii
Armia ma liczyć pół miliona!
W Sejmie o zmianach w ASzWoj-u
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Żołnierze zdominowali zapaśniczą imprezę mistrzowską
Ulgi dla mundurowych coraz bliżej
Rośnie pancerna pięść Sił Zbrojnych RP
Ostatnia minuta Kutschery
Przez uchylone okno
Nie tylko przemyt, także ataki hybrydowe
Kolejne nominacje w wojsku
Trójkąt Warszawa–Bukareszt–Ankara
Kolejne Husarze prawie gotowe
Together on the Front Line and Beyond
Bez medalu na torze łyżwiarskim w Mediolanie
Kosiniak-Kamysz o strategii na 2026 rok
Gorąco wśród lodu
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
ORP „Garland” w konwoju śmierci
Szef MON-u o wzmacnianiu NATO
„Wicher” rośnie w oczach
Oko na Bałtyk
To nie mogło się udać, ale…
Żołnierz z zarzutami gwałtu. Jest reakcja resortu
Podwyżki coraz bliżej
SAFE: szansa i wyzwanie dla zbrojeniówki
Tusk: Ukraina nie może pozostać sama
Polscy oficerowie obejmą prestiżowe stanowiska
Invictus, czyli niezwyciężony

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO