Adolf Hitler niewątpliwie był geniuszem politycznej manipulacji. Niektórzy jego biografowie wręcz przypisują mu zdolności paranormalne, gdyż trudno jest z dzisiejszej perspektywy w pełni zrozumieć, jak ten życiowy nieudacznik mógł tak oczarować i skierować na drogę wojny i zbrodni społeczeństwo niemieckie uważane za jedno z najbardziej racjonalnych na świecie. Znamienne, że pod jego urokiem zdają się dziś być niektórzy publicyści historyczni, także w naszym kraju…
Najczęściej ten ogromny sukces niespełnionego „artysty” i jego dość operetkowej, skrajnej partii historycy tłumaczą wyjątkową sytuacją, jaka zrodziła się po klęsce Niemiec w I wojnie światowej. Hitler i jego przyboczni wykorzystali koncertowo poczucie narodowego upokorzenia oraz kryzys gospodarczy i społeczny targający Republikę Weimarską, wskazując Niemcom winnych tej sytuacji, głównie Żydów, i od razu podsuwając receptę, która zalecała powrót na imperialną drogę. A kierunek na tej drodze był jeden i wyraźny: na wschód, gdzie po zdobyciu Lebensraum – przestrzeni życiowej – już żadne zachodnie mocarstwo nie będzie mogło kwestionować i zagrażać pozycji „tysiącletniej” Rzeszy.
„Czarodziej tłumów” – Adolf Hitler przemawia na nazistowskim wiecu. Hitler konsekwentnie wskazywał na Polskę jako wroga nr 1.
Efekty tego myślenia znamy wszyscy – mamy je wręcz w genach: najstraszniejsza jak dotychczas wojna, Holokaust, podział Europy żelazną kurtyną, a przede wszystkim miliony ofiar, których znaczącą częścią stali się obywatele Rzeczypospolitej. Nieprzypadkowo, gdyż to właśnie Polska była według Hitlera główną przeszkodą na drodze do urzeczywistnienia marzenia o Lebensraum… Dziś, kiedy patrzy się na archiwalne kroniki filmowe z nazistowskich mitingów, na których Führer wrzeszczy i gestykuluje w ekstazie, jeszcze trudniej zrozumieć, jak ten „klaun w mundurze” mógł tak zaczarować tłumy. Zresztą już wtedy ów groteskowy potencjał został zauważony i obrócony przeciw Hitlerowi przez tak wielkich artystów jak Charlie Chaplin, który bezlitośnie sparodiował go w „Dyktatorze”, i nasz Ludwik Sempoliński w kabaretowej piosence „Wąsik, ach ten wąsik” (z jej powodu artysta w czasie wojny był poszukiwany przez gestapo).
Honor istotnie jest bezcenny
Tym bardziej szokuje więc, że niektóre z kłamstw tegoż politycznego manipulatora i zbrodniarza wciąż traktowane są jako poważne argumenty w dyspucie historycznej, a czasem (o zgrozo) i politycznej. Mamy i w Polsce tego jaskrawy przykład, bo gdy zbliża się kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej, niezawodnie pojawia się teoria o zaprzepaszczonej przez władze II Rzeczypospolitej szansie oddalenia widma wojny. A miało nią być przyjęcie proponowanego przez Hitlera sojuszu, by wespół z Wehrmachtem pomaszerować na Związek Sowiecki… Przypomnijmy, że z dziedzictwem takich sojuszy do dziś borykają się te państwa, które stały się satelitami III Rzeszy. Węgrów, Rumunów, Słowaków, Chorwatów czy Włochów wcale nie ominęły okropności wojny. Wręcz przeciwnie, front wschodni pochłonął tysiące żołnierzy tych i innych narodowości, a część z nich doświadczyła później jeszcze komunistycznego zniewolenia. Lecz to nie wszystko, bo kolejne pokolenia owych narodów muszą mierzyć się z odpowiedzialnością za współudział w nazistowskich zbrodniach, z Holokaustem włącznie. Czy jednak Hitler na poważnie brał możliwość sojuszu z Polską, tak jak czynił to w wypadku innych państw swej osi – Włoch, Japonii, Węgier czy choćby Rumunii?
Często dziś czyta się krytykę lub nawet kpiny ze słynnego sejmowego przemówienia ministra Józefa Becka z 5 maja 1939 roku. Przypomnijmy ten najbardziej znamienny fragment: „Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja skrwawiona w wojnach na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Ostatnie zdanie często przywołuje się jako przejaw „polskiego romantyzmu” i rozmijania się naszych elit z rzeczywistością. Nic bardziej mylnego. Przemówienie Becka było odpowiedzią na wrzaski Hitlera w Reichstagu 28 kwietnia 1939 roku, które były reakcją na m.in. odnowienie przez Francuzów i Brytyjczyków gwarancji niesienia pomocy zbrojnej Polsce. Wtedy to Hitler wypowiedział polsko-niemiecki pakt o nieagresji z 1934 roku. Beck, mówiąc o honorze, wskazywał też na katastrofalną politykę ustępstw i pokoju za wszelką cenę, jaką wobec Niemiec prowadziły państwa zachodnie, czego efektem był układ monachijski i premier Chamberlain zapewniający wszystkich, że oto swymi ustępstwami zapewnił wieczysty pokój w Europie…
Hermann Göring był przed wojną dość częstym gościem w Polsce. Jako zapalony myśliwy brał udział m.in. w polowaniach, ale nigdy podczas tych wizyt nie zdołał przekonać polskich elit do planów Hitlera. Na zdjęciu Göring w towarzystwie prezydenta RP Ignacego Mościckiego na jednym z polowań, 1938.
Wciąż ten sam trup w szafie – sojusz z Hitlerem…
Hermann Göring podczas swej wizyty w Polsce w styczniu 1935 roku, za wiedzą Hitlera, zaproponował tajny układ, który ustaliłby strefy wpływów obu państw na wschodzie (Polsce miała przypaść Ukraina i ewentualnie Litwa). Marszałek Józef Piłsudski zdecydowanie odrzucił tę propozycję, słusznie rozumując, że po ewentualnym podboju wschodu, kolejną ofiarą Hitlera byłaby Polska łącznie z przyobiecanymi jej Ukrainą i Litwą. Następcy Piłsudskiego w kolejnych latach konsekwentnie odrzucali niemieckie propozycje sojuszów, w tym paktu antykominternowskiego z lat 1936–1937 wymierzonego w Związek Sowiecki. Ile ten pakt w istocie był wart dla Hitlera, okazało się pod koniec sierpnia 1939 roku, kiedy „brunatny ogień z czerwoną wodą” pogodziły się w pakcie Ribbentrop-Mołotow… Można politykom i wojskowym II Rzeczypospolitej zarzucić wiele błędów i zaniechań, które pogłębiły katastrofę września 1939, ale jedno należy im oddać, a zwłaszcza ministrowi Beckowi właśnie, że w tym morzu klęski odniósł jedno zdecydowane zwycięstwo. Mianowicie dzięki podpisaniu 25 sierpnia 1939 roku układu sojuszniczego z Wielką Brytanią odsunięte zostało widmo izolacji Polski w konflikcie z Niemcami. Mówiąc inaczej, przekreślone zostało dążenie Hitlera, by wojna z Polską pozostała konfliktem lokalnym. Marszałek Piłsudski powtarzał Beckowi wielokrotnie, że jedyną naszą szansą w konfrontacji z Niemcami i Sowietami jest wojna światowa i taka została ogłoszona 3 września 1939 roku, kiedy po stronie Polski przystąpiły do niej Francja i Wielka Brytania. Prawda, wtedy francuscy i brytyjscy żołnierze nie przyszli nam z pomocą, ale mimo klęski nie udało się ani Hitlerowi, ani Stalinowi wymazać Polski trwale z mapy Europy. Co znamienne, wielu niemieckich oficerów (na przykład adm. Wilhelm Canaris, szef Abwehry) tegoż 3 września 1939 roku zrozumiało, że właśnie Niemcy przegrały kolejną wojnę...
„Bądźcie brutalni i bezwzględni” – zalecał Hitler swym generałom przed inwazją na Polskę. Na zdjęciu cywile przed gruzami swych domów po nalocie Luftwaffe.
Powróćmy tutaj do zadanego wyżej pytania, czy Führer na poważnie myślał o trwałym sojuszu z Polską i odpowiedzmy na nie jego własnymi słowami. Hitler był kłamcą i mitomanem, ale jednocześnie człowiekiem bardzo konsekwentnym w swych przekonaniach i działaniu (to też później przyczyniło się do klęski III Rzeszy). W rozmowie ze swymi współpracownikami czy generałami nie krył też, co naprawdę myśli. W sprawie Polski jego zdanie było niezachwiane. Na odprawie z generałami 25 maja 1939 roku Führer zapewniał ich, że Polska zawsze będzie wrogiem Rzeszy, „nie ma więc – perorował – mowy o oszczędzaniu Polski, zostaje tylko decyzja uderzenia na Polskę przy pierwszej okazji. Nie możemy oczekiwać powtórzenia afery czeskiej. Będzie wojna”. Na odprawie 22 sierpnia sformułował to jeszcze dobitniej: „Pamiętajcie, że w naszych planach zniszczenie Polski stoi na pierwszym miejscu. Celem jest eliminacja sił żywych, a nie dojście do jakichś linii. Nawet gdyby potęgi zachodnie wzięły odwet i wybuchła z nimi wojna, Polska pozostałaby naszym pierwszym celem. Ale musicie być szybcy. Co do prowadzenia wojny, nie miejcie żadnej litości. Atakujcie i osiągajcie swoje cele brutalnie. […] Całkowite zniszczenie Polski jest naszym celem!”.
I może cytat tutaj najbardziej wymowny w kontekście „sojuszu” z Hitlerem. Dyktator wypowiedział się o nim zupełnie szczerze w rozmowie ze swym ministrem uzbrojenia Albertem Speerem: „Czy myślisz, że byłoby dobrze, gdybyśmy wzięli Polskę bez walki, po uzyskaniu Austrii i Czechosłowacji w ten sposób? Wierz mi, nawet najlepsze wojsko tego znieść nie może. Zwycięstwa bez rozlewu krwi są demoralizujące”. Nic dodać, nic ująć – tą zasadą kierują się i dziś następcy Hitlera i Stalina, jak chociażby obecny włodarz Kremla. Warto ten cytat pamiętać w tym kontekście i w kontekście dyskusji na temat „paktu z diabłem”…
Bibliografia
Cz. Brzoza, Polska w czasach niepodległości i drugiej wojny światowej (1918–1945), Kraków 2001; W. Dobrzycki, Historia stosunków międzynarodowych w czasach nowożytnych 1815–1945, Warszawa 1996; J.Z. Kędzierski, Dzieje Anglii 1485–1939, tom 2, Wrocław 1986.
autor zdjęć: NAC

komentarze