Przećwiczyć obronę Islandii i szlaków żeglugowych na północnym Atlantyku – taki jest cel rozpoczętych właśnie ćwiczeń „Northern Viking 2026”. W manewrach organizowanych przez 6 Flotę Stanów Zjednoczonych bierze też udział polski niszczyciel min ORP „Mewa”. 1 lipca okręt dołączył do SNMCMG1, czyli pierwszego ze stałych zespołów sił przeciwminowych NATO.
Lista zadań, z którymi zmierzą się uczestnicy „Northern Viking 2026”, jest długa. Wśród nich znalazły się: walka z okrętami podwodnymi, poszukiwanie i niszczenie min, prowadzenie akcji ratowniczych na morzu. – Będziemy realizować precyzyjne uderzenia, zamierzamy też ćwiczyć obronę przed szybko rozprzestrzeniającymi się systemami bezzałogowymi. Sięgniemy po narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, by integrować strumienie danych w czasie rzeczywistym i dbać o to, aby nasze struktury dowodzenia były zdolne do podejmowania decyzji w tempie odpowiadającym realiom przyszłych konfliktów – wylicza gen. Alexus Grynkewich, naczelny dowódca sojuszniczych sił w Europie.
Ćwiczenia formalnie rozpoczęły się 22 sierpnia. Na morze wyszły okręty z kilku państw NATO. Wśród nich znalazły się jednostki tworzące dwa stałe zespoły Sojuszu – SNMG1 i SNMCMG1. W pierwszym operują duże okręty bojowe, zaś obecnie na jego czele stoi kanadyjska fregata HMCS „Ville de Québec”. Drugi skupia jednostki przeciwminowe. Od kilku tygodni funkcję okrętu flagowego pełni w niej litewski LNS „Jotvingis”, a towarzyszą mu niszczyciele min z Kanady, Niemiec i Polski. Ten ostatni to ORP „Mewa” – nowoczesny okręt typu Kormoran II, wyposażony w szereg pojazdów podwodnych do poszukiwania, identyfikacji i zwalczania min, nowoczesną armatę OSU-35K, a także system zarządzania walką SCOT-M. Jednostka właśnie zalicza pierwszą misję w swojej krótkiej historii.
Z okrętami ściśle współpracują Islandzka Straż Przybrzeżna i stacjonujące w bazie Keflavik lotnictwo NATO. W manewrach biorą też udział pododdziały lądowe, a ściślej jednostki inżynieryjne US Navy. Realizują one zadania z zakresu tzw. budownictwa ekspedycyjnego. Polegają one na budowie i utrzymaniu wojskowych obozowisk oraz schronów w trudnym arktycznym klimacie.
Ćwiczenia „Northern Viking” są organizowane co dwa lata, a ich znaczenie trudno przecenić. Islandia nie posiada własnej armii, jednak leży w kluczowym miejscu dla bezpieczeństwa całego NATO. W jej pobliżu przebiegają szlaki żeglugowe łączące USA i Kanadę z Europą Zachodnią. Tamtędy też wiedzie najkrótsza morska droga z północno-zachodniej Rosji, gdzie stacjonują m.in. atomowe okręty podwodne, do Ameryki Północnej.
W myśl porozumienia z 1951 roku odpowiedzialność za obronę Islandii przejęły Stany Zjednoczone. Amerykanów wspierają państwa Europy, które od lat posyłają na wyspę samoloty w ramach misji „Icelandic Air Policing”, a w ubiegłym roku włączyły się w misję „Arctic Sentry”. Ma ona wzmocnić bezpieczeństwo Arktyki.
– Siedemdziesiąt pięć lat dwustronnej współpracy w dziedzinie obronności stanowi świadectwo nierozerwalnej więzi łączącej Stany Zjednoczone i Islandię – podkreślił podczas uroczystości inaugurującej manewry wiceadm. Jeffrey T. Anderson, dowódca 6 Floty USA. – Ćwiczenia „Northern Viking” są też dowodem na nasze zaangażowanie w zbiorową obronę obszaru północnego Atlantyku – dodał.
Manewry potrwają do początku września.
autor zdjęć: DORSZ

komentarze