moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces

Złoto i srebro igrzysk olimpijskich w Tokio, liczne medale z mistrzostw świata i Europy – lista sportowych sukcesów Justyny Święty-Ersetic jest długa, a ona sama ciężko trenuje, by dopisać do niej kolejne. Od siedmiu lat jej życie zawodowe toczy się dwutorowo – na bieżni i w mundurze. Jako żołnierz Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego wkrótce rozpocznie kurs podoficerski.

– Nie wiem, czy byłabym w tym miejscu, w którym jestem, gdyby nie przypadek i dużo szczęścia – mówi Justyna Święty-Ersetic. Jako dziecko nie marzyła nawet o tym, że kiedyś stanie na olimpijskim podium. – Po prostu byłam jednym z tych dzieciaków, które nie potrafią usiedzieć w miejscu, kochałam ruch – wspomina. Wysportowana uczennica często była typowana do reprezentowania podstawówki na różnych zawodach. Na jednych z nich, gdy zajęła drugie miejsce w biegu 8 × 50 m, dostrzegł ją trener Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Raciborzu. Zaczęła jeździć na treningi lekkoatletyczne i na poważnie wciągnęła się w bieganie. Na tyle, że już na etapie wyboru gimnazjum była zdecydowana na szkołę sportową. – Jestem dowodem na to, że sam talent to za mało. Dziecko potrzebuje kogoś, kto dostrzeże predyspozycje i będzie umiał pokierować, zachęcić do treningów – podkreśla. To jednak dopiero początek. Dalej zaczyna się codzienna, żmudna praca.

– W gimnazjum trenowałam codziennie, w tym trzy razy w tygodniu miałam po dwa treningi. Ponadto obozy, starty w zawodach, do tego dochodziła nauka – mówi lekkoatletka. Sporym ułatwieniem było wsparcie nauczycieli – w szkole sportowej uczniowie mogą liczyć na indywidualne terminy zaliczeń dostosowane do kalendarza treningów i zawodów. Jednak, jak przyznaje Justyna Święty-Ersetic, i tak wymagało to ogromnej dyscypliny i wielu wyrzeczeń. Te przychodziły jej jednak z łatwością. – Treningi to była dla mnie przyjemność, uwielbiałam rywalizację, ścigałam się z kolegami i miałam satysfakcję, jak udało im się utrzeć nosa – wspomina. Ogromną motywacją były też pierwsze sukcesy. W 2009 roku jako 17-latka pojechała na pierwsze mistrzostwa świata juniorów młodszych. Choć wróciła bez medalu, zająwszy wraz z drużyną szóste miejsce w sztafecie, sam fakt startu w prestiżowych zawodach uznała za ogromne osiągnięcie. – To był kamień milowy, który do dziś pamiętam, choć potem zaczęłam już przywozić z zawodów medale – podkreśla.

REKLAMA

Niełatwo jest zdobyć medal

Dziś jej życie to głównie zgrupowania sportowe, na których przygotowuje się do startów w kolejnych zawodach. – Mogłabym wykonać trening, nie wyjeżdżając na zgrupowanie, ale tam mam całkowicie wolną głowę. Moim jedynym zadaniem jest skupienie się na sporcie, mam zapewnione posiłki, regenerację – tłumaczy. W czasie zgrupowań trenuje dwa razy dziennie. To nie tylko ćwiczenia na bieżni, lecz także treningi na siłowni. – Wiele osób, oglądając zawody lekkoatletyczne, myśli, że my trenujemy tylko bieganie. W rzeczywistości przygotowania bazują na bardzo różnorodnych ćwiczeniach, musimy wypracować skoczność, siłę, wytrzymałość, robimy ćwiczenia, które zapobiegają kontuzjom – wyjaśnia. Po całym dniu na zgrupowaniu jest tak zmęczona, że siły wystarcza tylko na relaks przy książce czy filmie. – W tym momencie nie ma w moim życiu miejsca na inne formy ruchu, nawet rekreacyjnie. A mam swoje małe marzenie – chciałabym jeździć na nartach. Zazdroszczę znajomym, którzy każdej zimy jadą na stok, ale wiem, że ryzyko kontuzji jest zbyt duże, żeby ryzykować – wyznaje.

To niejedyne wyrzeczenie, którego wymaga osiągnięcie poziomu mistrzowskiego. Odbywa się to także kosztem życia prywatnego i rodzinnego. – To bywa przykre, kiedy siostrzeńcy pytają: ciociu, znowu cię nie będzie? – mówi szczerze. Wsparcie znajduje u męża, który jako były zapaśnik doskonale rozumie ten specyficzny tryb życia. Pracuje też z psycholog sportową, bo – jak podkreśla – sama sprawność fizyczna to nie wszystko. – Jeśli głowa nie współpracuje na zawodach, to nic z tego nie ma. Stres zawsze jest, ale nauczyłam się przekuwać go w motywację – mówi biegaczka, która w sztafecie 4 × 400 m zawsze biegnie na najbardziej wymagającej, ostatniej zmianie.

Musiała też nauczyć się, jak radzić sobie z presją ze strony kibiców, którzy zawodnika stającego na podium kochają, ale wystarczy jedna porażka, by sympatia zupełnie się odwróciła. – To przykre, bo ludzie nie rozumieją, że my chcemy być najlepsi i ciężko na to pracujemy, ale nie da się z każdych zawodów wracać z rekordem i medalem i być stale w życiowej formie. Dlatego staram się nie czytać komentarzy w internecie, bo kilka z tych, na które się natknęłam, było naprawdę krzywdzących. Na przykład o tym, że się skończyłam i zabieram miejsce młodszym. A ja nikomu żadnego miejsca nie zabrałam, musiałam je wywalczyć, zakwalifikować się. Młodsi też dojdą do tego etapu – tłumaczy. Jak zaznacza, kibice nie zdają sobie zwykle sprawy z poziomu wysiłku i ilości pracy, jaką wykonują sportowcy.

– Treningi to są hektolitry potu, to jest walka z własnymi możliwościami, nieraz z bólem, ogromnym zmęczeniem. Nie zawsze schodzę z bieżni z uśmiechem. Zdarza się, że popłyną łzy – przyznaje. Jedną z najtrudniejszych chwil w karierze przeżyła po kontuzji tuż przed mistrzostwami świata. – Przez dwa miesiące codziennie walczyłam o to, żeby wystartować, i codziennie płakałam. Wszyscy mówili, żebym dała sobie spokój, że wrócę za rok. Wystartowałam i przywiozłam swój pierwszy medal – brąz w sztafecie. Gdybym miała przejść tę drogę jeszcze raz, znów bym płakała w poduszkę, ale to, co dzieje się na mecie, wszystko rekompensuje – wspomina.

Mundur nosi z dumą

Żelazna dyscyplina, pokonywanie własnych ograniczeń, znoszenie dyskomfortu, ogromny wysiłek fizyczny – to elementy życia sportowca, które dobrze znane są również żołnierzom. Justyna Święty-Ersetic należy do tego grona od siedmiu lat. – Nigdy nie przypuszczałam, że będę miała ten zaszczyt reprezentować nasz kraj jako sportowiec, a teraz od kilku lat także jako żołnierz Wojska Polskiego. To dla mnie ogromna duma i dodatkowa mobilizacja – przyznaje. Szkolenie podstawowe przechodziła w Mrzeżynie, w 36 Dywizjonie Rakietowym Obrony Powietrznej, a od marca 2019 roku pełniła służbę w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu. Obecnie ma stopień starszego szeregowego specjalisty i służy w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym. Głównym zadaniem żołnierzy z CWZS-u jest reprezentowanie Polski i polskiej armii na stadionach lekkoatletycznych, ale nie zwalnia to ich z realizowania innych obowiązków związanych z noszeniem munduru.

– Regularnie jesteśmy powoływani na ćwiczenia, trenujemy strzelanie, musztrę, mamy zajęcia medyczne – mówi Justyna Święty-Ersetic. Podkreśla, że zdaje sobie sprawę z obowiązków, jakie przyjęła na siebie, składając przysięgę wojskową. – W razie potrzeby będę przede wszystkim żołnierzem – zaznacza. O tym, że wojsko traktuje poważnie, świadczą jej plany dalszego rozwoju w armii. Jesienią rozpoczyna kurs podoficerski. Nie wyklucza, że w przyszłości, już po zejściu z bieżni, będzie kontynuowała służbę wojskową. – Kariera zawodowego sportowca nie jest długa, zdaję sobie sprawę, że ja jestem już u schyłku moich możliwości. Czas powoli zastanawiać się nad tym, co dalej – mówi lekkoatletka. Jeszcze nie podjęła decyzji, jaką drogą będzie chciała pójść, ale zostanie podoficerem otwiera furtkę do jednej z nich.

Anna Pawłowska-Jarmoła

autor zdjęć: Tomasz Kasjaniuk, Marek Biczyk/ PZLA

dodaj komentarz

komentarze


Drużyna Invictusa na starcie
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Syreny wyją. Co robić?
Wojna o dane
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Constans historii
Kormoran in the West
Nocny ogień na Łotwie
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Rusza mały przegląd strategiczny
„Zdrzałka” na pustyni
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Wsparcie z morza
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Mural na 65-lecie komandosów
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Flanka pod strażą
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Skąd nadleciał ukraiński dron?
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Dwie dekady na polskim niebie
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Ukraina kontra odrzutowe drony
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Bombowiec na dnie Bałtyku
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Uniewinniony za strzał na granicy
Ratunek pod ogniem
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Uratowali życie koledze z NATO
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Ares kontra drony
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Morscy lotnicy w akcji
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
„Horyzont” przedłużony
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Drugie rozdanie SAFE
Wirtualna wojna na AWL-u
Musimy powstrzymać agresora
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
MON zmienia system gotowości obronnej
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Abordaż z polskim wsparciem
Artylerzyści z Wielbarku
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Wsparcie z powietrza
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Rowerowe upamiętnienie poległych
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Cywilne drony na służbie
Mocne wsparcie dla Homara-K
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Lotnicze „drzwi” transportowe
Gorący lipiec PKW Łotwa
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Wojna na satelitarnym łączu
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO