Przygotowanie stanowiska ogniowego, zajęcia z mapą, długie marsze i pokonywanie pętli taktycznej, a wszystko podczas siarczystych mrozów. Ochotnicy dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej rozpoczęli pierwszy w tym roku turnus szkolenia podstawowego na Dolnym Śląsku. Wielu z nich już planuje szkolenie specjalistyczne, by wstąpić do armii zawodowej.
W 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej w Świętoszowie na szkolenie podstawowe stawiło się 29 osób, w tym siedem kobiet. Są to głównie młodzi ludzie, dwudziestolatkowie. Ochotników, którzy zgłosili się do jednostki na pierwszy turnus w tym roku jest mniej niż w latach ubiegłych. – Najprawdopodobniej surowa zimowa aura, jaką mamy obecnie, przełożyła się na mniejsze zainteresowanie – przyznaje st. sierż. Marek Pauszek z 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Podoficer podkreśla, że znacznie więcej chętnych rozpoczyna szkolenia wiosną, a w Świętoszowie rekord frekwencji na jednym turnusie wyniósł 150 osób.
Od zaprawy po marsze na azymut
Zajęcia zaczynają się wcześnie rano. Pobudka jest o 5.30. Następnie ochotnicy stają do zaprawy. Ze względu na mróz zamieniono długi bieg na krótszy dynamiczny trening wydolnościowy. Potem do wieczora czekają wszystkich zajęcia z musztry, nauka regulaminu wojskowego, szkolenia strzeleckie, taktyczne czy z zakresu posługiwania się mapą oraz z medycyny pola walki. – Najwięcej trudności ochotnikom sprawia taktyka, a więc takie kwestie, jak np. podejście skryte do przeciwnika, wykonanie stanowiska ogniowego pojedynczego lub stanowiska dla broni zespołowej, orientowanie się w terenie czy zagadnienia z SERE, czyli szeroko rozumianej sztuki przetrwania – wymienia sierż. Pauszek.
Dodaje, że ochotnicy odbywali też zajęcia z terenoznawstwa, a więc poruszania się na azymut przy użyciu kompasu i mapy. Musieli wykazać się tu umiejętnością czytania mapy i podawania swojej pozycji.
Z myślą o armii zawodowej
W szkoleniu w Świętoszowie bierze udział m.in. 32-letnia Nannette Popp, która przyjechała z województwa z lubuskiego. – Do tej pory wychowywałam w domu dzieci, teraz zdecydowałam się, by zmienić coś w swoim życiu. Chcę się sprawdzić po dłuższym czasie przerwy w pracy zawodowej – mówi ochotniczka. Deklaruje, że chce zostać w armii i w przyszłości służyć w Żaganiu, skąd będzie miała blisko do domu. – Na pewno sprawdziłabym się w strzelaniu. Zajęcia strzeleckie poszły mi bardzo dobrze, co jest też zasługą instruktorów, którzy to świetnie wytłumaczyli – mówi szer. elew Popp. Podkreśla, że na szkoleniu ważne jest także psychiczne nastawienie, dzięki temu łatwiej poradzić sobie z wysiłkiem fizycznym. – Przygotowałam się i pod tym względem, więc z konfrontacji z realiami żołnierskiego życia wychodzę z tarczą – opowiada. – Największy problem miałam z dyscypliną, ale i z tym sobie poradziłam – zapewnia.
25-letni Nikodem Jaślanek przyjechał na szkolenie do świętoszowskiej brygady z Żar. Skłoniła go chęć zmiany pracy, a w armii dostrzegł szansę na stabilizację zawodową. Jak mówi, wojsko oferuje dobre wynagrodzenie za służbę dla kraju i obywateli. Wszystko ma już zaplanowane: po ośmiomiesięcznym szkoleniu specjalistycznym chciałby zostać jako żołnierz zawodowy w brygadzie świętoszowskiej. – Zastanawiam się nad szkoleniem w grupie rozpoznawczej albo nad służbą w czołgu jako ładowniczy – deklaruje Nikodem Jaślanek.
Jak sobie radził na szkoleniu? Największym wyzwaniem były dla niego zajęcia w terenie, zwłaszcza przygotowanie stanowiska ogniowego. – Wykopać na leżąco saperką, w pełnym umundurowaniu, głęboki na kilkadziesiąt centymetrów rów to naprawdę spore wyzwanie, zwłaszcza na mrozie, gdy ziemia jest bardzo twarda – przyznaje szeregowy elew. I dodaje: – Zajęcia poligonowe, tu w Świętoszowie, są dość wymagające, ale poradziłem sobie. Jestem osobą aktywną fizycznie i sprawną, więc nie obawiałem się wyzwań.
Przyszłych żołnierzy czekają teraz egzaminy: teoretyczny i z WF-u, a potem pętla taktyczna, czyli sprawdzian, podczas którego ochotnicy będą musieli wykazać się m.in. umiejętnością rzutu granatem, nawiązaniem łączności czy wykonaniem stanowiska ogniowego w terenie. Kursanci, by zdać egzamin muszą zdobyć minimum 90 na 155 punktów. Elewi, którzy którym się powiedzie, złożą wkrótce przysięgę wojskową.
44 tysiące wstąpiło do armii zawodowej
Żołnierze, którzy ukończą szkolenie podstawowe w ramach dobrowolnej zasadniczej służby zawodowej, mogą przejść do rezerwy lub rozpocząć 11-miesięczne szkolenie specjalistyczne. Podczas nauki uzyskują nie tylko nowe kompetencje do służby w armii, lecz mają także możliwość skorzystania z darmowych kursów i zdobycia np. prawa jazdy kat. C, C+E, D, uprawnień: operatorów sprzętów i maszyn, nurka czy skoczka spadochronowego. Po zakończeniu kursu specjalistycznego uzyskują status żołnierza zawodowego.
O powołanie do dobrowolnej zasadniczej służby zawodowej może ubiegać się osoba, która ukończyła 18 lat, ma polskie obywatelstwo, wykształcenie co najmniej podstawowe, zdolność fizyczną i psychiczną do pełnienia służby wojskowej, nieposzlakowaną opinię i nie była karana za przestępstwo umyślne. Obecnie żołnierze DZSW otrzymują minimalne wynagrodzenie w wysokości 6300 zł brutto.
Od 2023 roku, gdy na mocy ustawy o obronie ojczyzny powołano dobrowolną zasadniczą służbę wojskową, tę ścieżkę wstąpienia do armii zawodowej wybrało 44 tys. osób.
autor zdjęć: st. szer. spec. Natalia Wyczesany, 10 BKPanc

komentarze