moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Ratownik nie może się uczyć na wojnie

Wojna zmienia nasze życie, determinuje przyszłość już w momencie, w którym stawiamy pierwszy krok w środowisku zagrożenia. Tak było w moim przypadku. Dzięki misjom pracuję w Wojskowym Instytucie Medycznym i mogę też przenosić zdobytą wiedzę na grunt ratownictwa cywilnego – mówi Tomasz Sanak, ratownik medyczny, uczestnik trzech misji w Afganistanie.

Trzykrotnie służyłeś w Afganistanie. Wziąłeś udział w I, VI i IX zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego pod Hindukuszem. I chociaż pracowałeś z żołnierzami, sam nigdy żołnierzem nie byłeś. Jak to się stało, że cywil pojechał na wojnę?

Tomasz Sanak: Mój Afganistan zaczął się w 2007 roku. Stojąc w korku samochodowym w Warszawie zobaczyłem ogłoszenie w prasie mówiące o tym, że centrala misji wojskowych poszukuje tłumaczy, lekarzy i ratowników medycznych do zabezpieczenia Polskich Kontyngentów Wojskowych. Powiedziałem sobie wtedy: „Muszę tam być, muszę tam pojechać. Jestem gotowy, by zmienić swoje życie”. Teraz, z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że była to najlepsza decyzja w moim życiu.

Co przesądziło o tym, że to właśnie ciebie wojsko wybrało do służby w Afganistanie? Jakim doświadczeniem medycznym mogłeś się wówczas pochwalić?

Przeszedłem kwalifikacje. Myślę, że moim atutem było to, iż pracowałem wówczas jako instruktor zaawansowanych zabiegów ratujących życie w jednej z prywatnych firm. Byłem wtedy przekonany, że jestem gotowy do pracy na misji. Ale na miejscu, już w Afganistanie okazało się, że nie tak do końca. Ratownictwo taktyczne, czyli medycyna pola walki nie jest symetryczna z tą, którą uprawiamy w warunkach cywilnych. Bo w Polsce ratownik medyczny czy żołnierz nie pozwolą sobie na udzielanie pomocy w środowisku niebezpiecznym. A na misji trzeba jej udzielać nawet wtedy, gdy ryzyko kontaktu ogniowego jest bardzo duże.

W jakim stopniu udział w trzech misjach wojskowych wpłynął na twoje dotychczasowe życie zawodowe? Dziś jesteś przecież pracownikiem Zakładu Medycyny Pola Walki w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Pracujesz także w Zakładzie Medycyny Katastrof i Pomocy Doraźnej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Wojna zmienia nasze życie. Determinuje naszą przyszłość w momencie, w którym stawiamy pierwszy krok w środowisku zagrożenia. Tak było w moim przypadku. Dzięki misjom pracuję w WIM-ie, uczę o ratownictwie taktycznym na Uniwersytecie Jagiellońskim. Gdyby nie misje, nie byłoby tego przenoszenia wiedzy z medycyny taktycznej na medycynę cywilną.

Co dla ratowników medycznych jest największym wyzwaniem na misji?

Przede wszystkim pacjenci. Wyzwaniem jest każdy poszkodowany, szczególnie polski żołnierz. Dlatego ratownicy powinni być dobrze przygotowani do pracy, zanim wyjadą w rejon konfliktu. Bo to nie jest miejsce na naukę. Jeszcze przed wyjazdem trzeba sobie zdać sprawę z tego, jakich pacjentów mogę się spodziewać. Najczęstszą przyczyną zgonów na polu walki są masywne krwotoki, a można tej śmierci zapobiec. Dlatego w pierwszej kolejności ratownicy zajmować się będą poszkodowanymi z krwotokami. Drugą przyczyną zgonów w środowisku taktycznym są urazy klatki piersiowej powikłane odmą prężną, to też tzw. przyczyna odwracalna. Na trzecim miejscu natomiast jest niedrożność górnych dróg oddechowych. Ratownik, który zabezpiecza patrol, musi więc zdawać sobie sprawę, czego należy oczekiwać. Bo przecież nie ostrych stanów wieńcowych, tak jak to się dzieje w cywilnym pogotowiu ratunkowym.
Poza tym, dla cywilnego ratownika medycznego wyzwaniem jest to, by dobrze pracować z żołnierzami. Jako cywil musiałem poświęcić dużo energii, by zdobyć ich zaufanie. Bo prawda jest taka, że dla żołnierzy taki ktoś jak ja – cywil bez broni – jest po prostu „plecakiem”, który oni muszą nosić i o który trzeba dbać.

Jak wygląda praca ratowników medycznych na wojnie? Czy będąc na misji znalazłeś się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia? Czułeś strach?

Lęk i strach to reakcje fizjologiczne, zupełnie naturalne. Powiedziałbym nawet, że jeśli się nie boimy, to wówczas nie powinniśmy jechać na misję. Podczas służby w Afganistanie większość czasu ratownicy spędzają poza bazą. Zabezpieczenie medyczne patrolu i konwoju to 90% naszych obowiązków. Praktycznie każdy dzień wyglądał tak, że wyjeżdżaliśmy z plutonem w teren. Wykonywaliśmy zadania o charakterze podwyższonego ryzyka.

Jakie cechy, poza odpornością psychiczną, powinien mieć ratownik, który służy na misji?

To jest trudne pytanie, ponieważ nasz charakter i naszą odporność na stres kształtujemy indywidualnie. Ale żeby pacjent miał szansę przeżyć, to ratownicy powinni być przede wszystkim profesjonalnie wyszkoleni. W sytuacji, kiedy mamy rannego pacjenta na polu walki, już nie mamy czasu, by się bać. Musimy zająć się poszkodowanym według określonych procedur, które wcześniej wyćwiczyliśmy podczas treningu.

Ale poza patrolami i różnymi konwojami podczas misji afgańskiej pracowałeś także w wojskowym szpitalu.

Tak, i to było niezwykłe doświadczenie. Przede wszystkim dlatego, że pracowałem z lekarzami, pielęgniarkami, ratownikami medycznymi – ludźmi przepełnionymi pasją do wykonywanego zawodu. Mój szef, dr Robert Brzozowski, potrafił operować pacjentów po kilkanaście godzin na dobę. I w takcie pracy nigdy nie widziałem go zmęczonego. W szpitalu opiekowaliśmy się polskimi żołnierzami, żołnierzami koalicji oraz pracownikami cywilnymi, a także miejscową ludnością.

Czy kiedykolwiek próbowałeś policzyć, ilu osobom pomogłeś na misji?

Odpowiedź jest złożona. Nie mogę powiedzieć, że uratowałem komuś życie. To byłoby nieskromne i nie w porządku wobec żołnierzy, którzy tam służyli. Podczas trzech zmian PKW pomocy w realnym środowisku udzieliłem żołnierzom trzy lub cztery razy, po wybuchu miny pułapki. Ale większość moich pacjentów to byli żołnierze, którzy na pokładzie Medevaców byli transportowali z pola walki. W szpitalu natomiast pracowałem w składzie tzw. trauma teamów, czyli zespołów urazowych. Tam również nie byłem sam.

Jakie wyposażenie ma ratownik medyczny, który wyjeżdża na patrol z żołnierzami?

To, jak powinien być wyposażony plecak medyka, regulują wytyczne komitetu naukowego do spraw taktyczno-bojowej opieki nad poszkodowanym. Skład plecaka jest ustalany na podstawie analizy urazów czy zgonów, do jakich dochodziło na polu walki. Generalnie każdy plecak medyka powinien być zaopatrzony w taki sposób, by móc zabezpieczyć urazy klatki piersiowej, niedrożność dróg oddechowych czy masowe krwotoki. Ale najważniejsze jest to, że to nie wyposażenie ratuje życie, ale nasze ręce.

W jakim stopniu umiejętności lekarzy i ratowników medycznych działających w ramach medycyny polowej można wykorzystać w ratownictwie i lecznictwie cywilnym? Które procedury medyczne już wprowadzono albo można wprowadzić do opieki medycznej dla pacjentów?

Przede wszystkim nie wolno nam zapomnieć o zdobytych tam doświadczeniach. Dzisiaj bowiem widać, że to, czego uczyliśmy się w Iraku i Afganistanie, procentuje. Umiejętności i wiedza tam zdobyte przenoszone są do ratownictwa cywilnego. Przykłady? Ratownictwo wojskowe, moim zdaniem, jest najlepsze w tamowaniu masywnych krwotoków, a cywilni ratownicy podpatrują sposoby działania medyków w mundurach. W cywilnym ratownictwie korzystamy już ze środków hemostatycznych i używamy określonych leków, np. kwasu traneksamowego. Widzimy, że np. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe korzysta z opatrunków hemostatycznych i leków stosowanych przy masywnych krwotokach. Zatem ta transmisja wiedzy z misyjnych doświadczeń do cywila jest widoczna.

O zadaniach medyków pracujących na misjach Tomasz Sanak opowiadał szerzej podczas spotkań z „Polską Zbrojną”, organizowanych w tym roku podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.

Rozmawiała Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: arch. Tomasza Sanaka

dodaj komentarz

komentarze


Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Wirtualna wojna na AWL-u
Abordaż z polskim wsparciem
Mocne wsparcie dla Homara-K
Uniewinniony za strzał na granicy
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Constans historii
Kormoran in the West
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Uratowali życie koledze z NATO
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Musimy powstrzymać agresora
Ares kontra drony
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Gorący lipiec PKW Łotwa
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Flanka pod strażą
Mural na 65-lecie komandosów
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Drugie rozdanie SAFE
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Drużyna Invictusa na starcie
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Dwie dekady na polskim niebie
Wojna na satelitarnym łączu
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Lotnicze „drzwi” transportowe
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
„Horyzont” przedłużony
Rowerowe upamiętnienie poległych
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Wsparcie z morza
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Rusza mały przegląd strategiczny
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Nocny ogień na Łotwie
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Cywilne drony na służbie
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
„Zdrzałka” na pustyni
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Syreny wyją. Co robić?
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Ratunek pod ogniem
Wsparcie z powietrza
Artylerzyści z Wielbarku
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Morscy lotnicy w akcji
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Ukraina kontra odrzutowe drony
Bombowiec na dnie Bałtyku
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Wojna o dane
MON zmienia system gotowości obronnej

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO