Dwa miesiące po odebraniu pierwszych bojowych wozów piechoty Borsuk żołnierze 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej ruszyli na poligon w Orzyszu, by rozpocząć szkolenie ogniowe. Zawiszacy razili m.in. cele opancerzone znajdujące się w odległości 1200 m, to ogromny przeskok w porównaniu z odchodzącymi na emeryturę wozami BWP-1, dla których ten dystans jest krótszy o połowę.
Na strzelnicy czołgowej pod Orzyszem otworzyły wczoraj po raz pierwszy ogień bojowe wozy Borsuk, w które wyposażony został 1 Batalion Zmechanizowany 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. Kilkanaście załóg (kierowca, dowódca, operator uzbrojenia) z 3 kompanii zmechanizowanej, która jest już w pełni wyposażona w nowe bewupy, wykonywało strzelanie w miejscu z systemów uzbrojenia. – Jest to ćwiczenie przygotowawcze do strzelania szkolnego numer 1, które polega na likwidacji dwóch celów. Pierwszy, opancerzony, przeznaczony dla armaty kal. 30 mm, znajduje się w odległości 1000–1200 m. Drugi pojawia się w odległości 400–600 m i jest likwidowany z użyciem karabinu maszynowego – mówi por. Robert Wiciński, zastępca dowódcy 3 kompanii zmechanizowanej.
BWP Borsuk wyposażony jest w wieżę ZSSW-30 (zdalnie sterowany system wieżowy) z armatą automatyczną Bushmaster II Mk 44S kalibru 30 mm, karabinem UKM-2000C kalibru 7,62 mm oraz wyrzutnią ppk Spike LR. Dzięki ZSSW-30 dowódca i działonowy mogą niezależnie wykrywać cele, wskazywać je i zwalczać. Ponadto każdy z nich może samodzielnie przejąć kontrolę nad uzbrojeniem.
Mjr Andrzej Seweryniak, dowódca 1 Batalionu Zmechanizowanego Szwoleżerów Mazowieckich 15 BZ zaznacza, że ćwiczenia w Orzyszu nie były dla załóg Borsuków pierwszą okazją do strzelania z ZSSW-30. Żołnierze poznali ten system w zeszłym roku podczas tzw. strzelania eksperymentalnego, gdy w Hucie Stalowa Wola uczyli się obsługi Borsuków. – Polegało ono na sprawdzaniu, jak działa system kierowania ogniem, jak zachowuje się wieża, nowy karabin UKM, różne rodzaje amunicji – tłumaczy mjr Seweryniak. Teraz na poligonie żołnierze przygotowują się do strzelania szkolnego, rażąc m.in. cele opancerzone na znacznych odległościach.
Dowódca batalionu tłumaczy, że ćwicząc strzelanie z BWP-1, można razić cele z odległości 600–700 m. Podczas szkolenia załóg Borsuków pierwszy cel (transporter opancerzony) pojawia się w odległości 1000–1200 m. – Nasi żołnierze dopiero poznają nowy sprzęt, ale widzę na niektórych stanowiskach, że po pierwszym chybionym strzale z działa dwa następne są już w celu – mówi mjr Seweryniak.
Strzelanie w miejscu to pierwszy etap szkolenia ogniowego dla załóg BWP Borsuk z 15 BZ. Kolejny rozpocznie się w marcu, kiedy załogi będą ćwiczyć strzelanie na tzw. krótkich przystankach, a następnie w ruchu. Dużym wyzwaniem tak dla załóg Borsuków, jak i dowództwa, będzie zaplanowany na czerwiec marsz po drogach publicznych (ok 130 km), realizowany w ramach ćwiczeń pod kryptonimem „Dzielny Dzik ‘26”. Giżyckie Borsuki czeka również pierwsze pływanie w jeziorze, które prawdopodobnie nastąpi w maju.
15 Giżycka Brygada Zmechanizowana jest pierwszą jednostką wyposażoną w BWP Borsuk. Zawiszacy od grudnia 2025 roku posiadają 15 wozów. Po dostawach, które zakończą się w 2027 roku, nowe pojazdy mają być już w całym batalionie i zastąpią BWP-1. Wojsko Polskie zakontraktowało w ubiegłym roku 111 Borsuków za około 6,5 mld złotych (wraz z pakietem szkoleniowym i logistycznym). Dostawy wszystkich kupionych od HSW bewupów mają potrwać do 2029 roku. Płk Grzegorz Polak, rzecznik prasowy Agencji Uzbrojenia, poinformował niedawno, że wojsko zamierza kupić kolejnych 146 Borsuków.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze