moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Armia Krajowa – fenomen okupowanej Europy

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Armii Krajowej obchodzimy oficjalnie od niedawna, gdyż data przemianowania Związku Walki Zbrojnej na Armię Krajową stała się świętem państwowym dopiero w minionym roku. Szkoda, że tak niewielu już weteranów podziemnego Wojska Polskiego doczekało tej chwili, ale niewątpliwie należy się cieszyć, że znalazła się ona w sztafecie pamięci pokoleń.

W istocie data 14 lutego 1942 roku, którą nosi rozkaz Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego o przemianowaniu Związku Walki Zbrojnej na Armię Krajową, ma o wiele większe znaczenie niż tylko wojskowe. Jest tym jednym z nielicznych w naszej historii kamieni milowych, które oznaczają autentyczną próbę wzniesienia się ponad podziały polityczne i zmobilizowania społeczeństwa wokół wspólnego i nadrzędnego celu – odzyskania niepodległego państwa. Działo się to na wielu poziomach, bo wpływ na powstanie AK miała zarówno sytuacja wewnętrzna w okupowanym kraju, jak i to, co działo się ówcześnie na frontach II wojny światowej. Chodzi zwłaszcza o front wschodni, gdzie dwa totalitarne państwa – III Rzesza i Związek Sowiecki – toczyły zacięte boje, w tym samym czasie zaś na terytorium sowieckim formowana była armia gen. Władysława Andersa.

Konsolidacja ZWZ-etu w zwartą, apolityczną organizację wojskową była więc koniecznością wobec wtedy jeszcze różnych scenariuszy, które mogły się wydarzyć na froncie wschodnim. Była też początkiem długiej drogi przed głównym celem, jaki postawiono polskiej konspiracji – przygotowania powstania powszechnego. Wreszcie – o czym się często zapomina – była końcem niedomówień i braku zaufania gen. Sikorskiego do dowództwa ZWZ-etu, które podejrzewał o „sanacyjność” i polityczną dywersję. Tymi podejrzeniami objęty był także gen. Stefan Rowecki „Grot”, co nie ułatwiało mu dowodzenia ZWZ-etem. Naczelny Wódz, a w polityce zdarza się to rzadko, przyznał się do błędu, że niesprawiedliwie oceniał gen. Roweckiego, i gdy podjął decyzję o mianowaniu go komendantem głównym AK, napisał do niego w depeszy m.in. tak: „Nadał Pan Generał działalności wojskowej w Kraju kierunek właściwy, zmierzający do zjednoczenia całokształtu poczynań wojskowych nad odbudową Sił Zbrojnych dla wywalczenia Niepodległości”. Generał „Grot” potwierdził te słowa w całej rozciągłości jako dowódca AK – integralnej części Polskich Sił Zbrojnych.

 

Statystyki i rankingi – „z lasu”

Warto dziś podjąć jeszcze jeden wątek. Mianowicie w kolejne rocznice powstania Armii Krajowej publicyści często piszą o niej jako o największej armii podziemnej w Europie i wówczas internet rozgrzewa się od komentarzy, że to nieprawda, gdyż najsilniejszą partyzantkę w Europie miał marsz. Josip Broz Tito w Jugosławii. Tu pada liczba około 800, a nawet 900 tys. partyzantów Narodowej Armii Wyzwolenia Jugosławii (stan z 1945 roku, kiedy formalnie była to już armia regularna, do której prowadzono pobór!) wobec około 360 – 390 tys. (stan z mobilizacji do „Burzy” latem 1944 roku) akowców.

Według tych rankingów drugie miejsce po partyzantce jugosłowiańskiej (tu także należy pamiętać o konkurencyjnym do sił komunistycznych Królewskim Wojsku Jugosłowiańskim w Ojczyźnie, czyli czetnikach gen. Dragoljuba Mihailovicia „Dražy”, których w 1943 roku było ponad 100 tys.) zajmuje partyzantka sowiecka szacowana w widełkach od 250 tys. do nawet 500 tys. ludzi (w tym około 12 tys. Polaków). Na drugim ex aequo lub na trzecim mielibyśmy więc Armię Krajową, a zaraz za podium, na czwartym, widnieje grecka ELAS – lewicowa Grecka Ludowa Armia Wyzwoleńcza, licząca w 1944 roku ponad 100 tys. partyzantów. Problem w tym, że to wszystko są dane szacunkowe, które trudno zweryfikować…

O rzeczywistej sile zbrojnej decydują też inne czynniki, a przede wszystkim stan uzbrojenia, i w tym aspekcie partyzantki jugosłowiańska, sowiecka, a w dużej mierze i grecka dystansują Armię Krajową, w której głód broni był do końca wojny niezaspokojony. Partyzanci Tity mieli swoje lotnictwo, marynarkę, artylerię, a nawet broń pancerną, i byli zasilani regularnymi dostawami zarówno przez zachodnich aliantów, jak i Sowietów. Partyzantka sowiecka otrzymywała zaopatrzenie i wyszkolonych ludzi (w większości specjalistów z Armii Czerwonej czy NKWD) z tzw. Wielkiej Ziemi, czyli nieokupowanej części ZSRS. AK mogła zaś liczyć na zrzuty z Zachodu w ograniczonym zakresie – spowodowane to było odległością od baz lotniczych oraz możliwościami i priorytetami dowództwa alianckiego. Dla planistów z Londynu i Waszyngtonu liczyło się przede wszystkim otwarcie drugiego frontu w Europie Zachodniej, czyli głównie ruch oporu we Francji, a po ustaleniach, że Polska znajdzie się w strefie sowieckiej, jej znaczenie zostało zminimalizowane jeszcze bardziej. W dyskusji o sile i liczebności polskiego podziemia zbrojnego należy oczywiście brać pod uwagę istnienie jeszcze formacji tworzonych przez poszczególne stronnictwa polityczne, a więc wymieniając w kolejności: Bataliony Chłopskie ruchu ludowego, Narodowe Siły Zbrojne obozu narodowego, Gwardię Ludową PPS-u (nie mylić z GL PPR) i Armię Ludową komunistów. Oprócz AL i skrajnych odłamów narodowców trzy pierwsze dzięki akcji scalania polskiego podziemia w większym lub mniejszym stopniu podporządkowywały się dowództwu AK i wchodziły w jej struktury.

A jednak największa armia podziemna

Z liczbami trudno dyskutować, ale deklasowanie AK bierze się – nazwijmy to – ze źle przyjętej optyki. Zacytujmy najpierw Aleksandra Kamińskiego, który w „Wielkiej grze” – swoim poradniku pracy konspiracyjnej wydanym w czasie okupacji dla harcerzy Szarych Szeregów – pisał: „Wcale nie zależy nam na tym, aby organizacje niepodległościowe były liczne. Wcale nie zależy nam na tym, aby przeszło przez nie jak najwięcej ludzi. Natomiast bardzo zależy nam na tym, żeby wokół organizacji niepodległościowej krążył nimb siły, zwartości, determinacji. Zależy nam na tym, aby ludzie uważali za zaszczyt dopuszczanie ich do organizacji”. Warto przypomnieć te słowa, kiedy w rocznicę powołania Armii Krajowej kolejny raz będzie eksponowana przede wszystkim jej masowość i liczebność i kiedy w odpowiedzi będą padały ironiczne komentarze na ten temat…

Armia Krajowa była istotnie fenomenem w Europie, ale nie dzięki swym zgrupowaniom partyzanckim, tylko całej organizacji wojskowej, która funkcjonowała pomimo spętania kraju dwiema niewyobrażalnie brutalnymi okupacjami (w porównaniu z okupacjami w innych częściach Europy) – niemiecką i sowiecką. Polskie Państwo Podziemne było bezprecedensowe, a jego wojsko – Armia Krajowa – ze swoim sztabem i poszczególnymi pionami: od bojowego poprzez szkoleniowy, propagandowy, kwatermistrzowski na produkcji broni i sądownictwie wojskowym skończywszy, była w istocie największą PODZIEMNĄ armią w Europie.

Pamiętajmy tutaj jeszcze o jednym aspekcie. W Jugosławii dzięki jej górzysto-lesistym przestrzeniom, trudnym lub wręcz niemożliwym do okupacyjnej kontroli, możliwe było tworzenie silnych i wielkich zgrupowań partyzanckich o całkiem regularnej strukturze i wyposażeniu (mundury, ciężka broń itp.). Konspiracji i podziemia było tam w istocie niewiele. Inaczej w Polsce. Stworzenie podziemnej armii w opanowanym zupełnie przez okupantów kraju, w większości równinnym i pozbawionym wielkich leśnych, bezludnych ostępów, to, zaznaczmy raz jeszcze, niepowtarzalny wyczyn… „Jak to: pozbawionych wielkich leśnych ostępów?!” – podniosą się w tym miejscu okrzyki. A Góry Świętokrzyskie – od wieków kraina partyzantów, a Podhale, a Puszcza Nalibocka na Kresach, a Polesie ze swoimi nieprzebytymi bagnami, a – idąc alfabetycznie – puszcze Augustowska, Białowieska, Kampinoska, Niepołomicka i tak dalej…

Odpowiedzmy na to znowu statystyką: przed II wojną światową pod względem lesistości II Rzeczpospolita zajmowała w Europie… 18 miejsce. Już samo to zadaje kłam poglądom o Polsce jako kraju bogatym w lasy. To głównie pokłosie zaborów i wielkiej wojny. Polskie lasy dla zaborców były nie tylko łupem, lecz także „wrogiem” sprzyjającym buntownikom wobec ich władzy – zwłaszcza w zaborze rosyjskim… Tak więc w latach 1939–1945 sytuacja w porównaniu chociażby z powstaniem styczniowym była nieco inna. Trudniejsza – a jednak po raz kolejny naród spętany brutalną – niemiecką i sowiecką – okupacją potrafił stworzyć Państwo Podziemne i jego konspiracyjne wojsko – Armię Krajową.


 

Źródła cytatów:

„Armia Krajowa w dokumentach 1939–1945”, tom II, praca zbiorowa, Wrocław 1990.
Aleksander Kamiński, „Wielka gra”, Warszawa 2016.

Piotr Korczyński , p.o. redaktor naczelny kwartalnika „Polska Zbrojna. Historia”

autor zdjęć: Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

dodaj komentarz

komentarze


Flanka pod strażą
PZL P.11c – Pościgowy taran!
FPV po polsku
Bezzałogowiec u wybrzeży Polski
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
„Nieustraszony orzeł”
Gorący lipiec PKW Łotwa
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Defender dla StormRidera, C-Obry i QGebo
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Jak przetrwać kryzys?
Czołgi K2 będą naprawiane w Poznaniu
Pamięć o amerykańskim bohaterze
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Strażnicy lotniska
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Abordaż z polskim wsparciem
Leopardy pokonały rzekę
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Belma na MSPO: tu rozmowy zamieniają się w projekty
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Cios w plecy
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Od hełmów po ponczo antydronowe. Wyposażenie osobiste na MSPO 2026
Army Days – by lepiej poznać Wojsko Polskie
Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Dron z Bałtyku był uzbrojony
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Samorządy filarem odporności państwa
Polska w koalicji antybalistycznej
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Czołgi, drony i... Francuzi
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Z prądem i pod prąd
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Kolejni gunnerzy na horyzoncie
„Czarny obrońca” zabytków
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
„Horyzont” przedłużony
Defendery dla najlepszych z najlepszych
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Gotowi na wszystko
Współpraca i technologia – rusza „Czarny Obrońca”
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Koniec okularów w służbie?
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
„Czarny obrońca” na Bałtyku
Rój dronów wesprze walkę z okrętem podwodnym
Żołnierze z medalami w kurash
Po medale na nartorolkach i w kajaku

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO