Od operacji „Pustynna Burza” po misje w Iraku i Afganistanie – polscy żołnierze od lat współpracują z armią USA. Wystawa plenerowa Centrum Weterana „Wspólna Służba Ramię w Ramię” pokazuje tę historię przede wszystkim poprzez zdjęcia. Jak wyglądały te wspólne patrole, rozbrajanie ładunków wybuchowych, szkolenia i przyjaźnie, opowiadają nam polscy uczestnicy misji zagranicznych.
Gdyby sięgnąć głębiej do historii, można powiedzieć, że współpracę polsko-amerykańską zapoczątkowali gen. Tadeusz Kościuszko i gen. Kazimierz Pułaski. Byli oni pierwszymi polskimi misjonarzami, którzy brali udział w walce o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Ponad 200 lat później bliskie kontakty żołnierzy z USA i z Polski pokazuje wystawa przygotowana przez Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa.
– Hasło wystawy „Ramię w ramię” oddaje charakter polsko-amerykańskiej współpracy wojskowej. To współdziałanie oparte na zaufaniu, gotowości do niesienia wzajemnego wsparcia i odpowiedzialności za wspólne bezpieczeństwo – mówi ppor. rez. Mariusz Sybilski, kurator wystawy. Ekspozycję przygotował kierowany przez niego Zespół Edukacji i Tradycji Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa.
Tomasz Jasionek, kustosz sali tradycji Centrum Weterana, dodaje, że jeszcze przed wstąpieniem Polski do NATO okręty ORP „Wodnik” i ORP „Piast” wzięły udział w operacji „Pustynna Burza” prowadzonej w latach 1990–1991 w Zatoce Perskiej pod wodzą Amerykanów. Celem było wyzwolenie zajętego przez Irak Kuwejtu. – Przez minione 73 lata polscy żołnierze uczestniczyli w ok. 100 misjach zagranicznych. W co drugiej operacji współpracowali z żołnierzami amerykańskimi – podkreśla Tomasz Jasionek.
Wystawa pokazuje, jaką drogę przeszła Polska, zanim została członkiem NATO. Obrazuje, jak polscy żołnierze ramię w ramię z amerykańskimi brali udział w operacjach sojuszniczych na Bałkanach (IFOR, SFOR, KFOR), w misji stabilizacyjnej na Haiti, jak walczyli podczas operacji bojowych w Iraku i Afganistanie.
Gramy do jednej bramki
Na misjach żołnierze polscy i amerykańscy uczestniczyli w operacjach bojowych, a także patrolach. Mł. chor. Szymon Wilczyński, instruktor WAT-u, w 2011 roku służył na X zmianie PKW w Afganistanie. Jako żołnierz ówczesnej 2 Mazowieckiej Brygady Saperów w Kazuniu Nowym patrolował drogi w prowincji Ghazni oraz teren wokół bazy, na którym afgańscy rebelianci mogli rozmieścić ładunki wybuchowe.
W bazie mieszkali także żołnierze amerykańscy. Razem jeździli na patrole, wspólnie rozbrajali lub neutralizowali budowane przez Afgańczyków bomby. W ten sposób zapewniali także bezpieczeństwo miejscowej ludności. Zebrane na wystawie fotografie dokumentują również momenty codziennego życia w bazach. – W czasie wolnym rywalizowaliśmy podczas gry w piłkę. Natomiast podczas służby byliśmy jedną drużyną i graliśmy do jednej bramki – wspomina mł. chor. Wilczyński.
Kontakty na różnych szczeblach
O współpracy z amerykańskimi żołnierzami ppłk rez. Jacek Uliński może opowiadać godzinami. Łącznościowiec z wykształcenia, kontakty z nimi nawiązał już podczas swojej pierwszej misji w latach 1996–1997 w Bośni i Hercegowinie. W międzynarodowym sztabie Brygady Nordycko-Polskiej (NORDPOLBDE) odpowiadał za łączność radiową UKF.
Z sojusznikami zza Oceanu współpracował przez kolejne lata służby, m.in. w 1998 roku w ośrodku szkolenia U.S. Army Signal Corps w Fort Gordon, Georgia, w USA. – Moje kontakty z amerykańskimi żołnierzami nie dotyczyły tylko sfery służbowej, ale miały także charakter osobisty – mówi oficer. Na kursie dla wyższych oficerów, na który zaprosili go Amerykanie, każdy z uczestników miał amerykańskiego opiekuna. – Jim nie tylko pomagał mi patrzeć na świat strategicznie, ale został także moim przyjacielem. Mamy kontakt do dziś, wymieniamy się informacjami w mediach społecznościowych – dodaje ppłk Uliński. Oficer przyznaje, że z podziwem patrzył, jak amerykańska armia pomaga żołnierzom w ich indywidualnym rozwoju, a także dba o ich rodziny.
Wiedzę zdobytą na kursach ppłk Uliński miał okazję sprawdzić w praktyce w latach 2001–2002 podczas ćwiczeń „Victory Strike” na poligonie w Wędrzynie. Brały w nich udział polskie wojska obrony przeciwlotniczej oraz amerykańska jednostka śmigłowców szturmowych AH-64 Apache. Był to sprzęt nieosiągalny wówczas dla polskiej armii. – Amerykańscy dowódcy byli zaskoczeni, że starszy technologicznie sprzęt polski, czyli wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych Osa-AK oraz Grom mogą strącić ich nowoczesne maszyny – opowiada podpułkownik.
To było dla armii Stanów Zjednoczonych cenne doświadczenie przed misją w Iraku, gdzie wojska Saddama Husajna atakowały siły międzynarodowej koalicji starym sprzętem wojskowym. – Raz byłem podwładnym żołnierzy armii USA, kiedy indziej ich przełożonym, jak np. na IV zmianie PKW Irak, gdy byłem szefem łączności Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe – mówi oficer.
Ostatnim etapem wojskowej służby ppłk. Ulińskiego było Połączone Centrum Analiz i Zbierania Doświadczeń (Joint Analysis and Lessons Learned Centre, JALLC) w Lizbonie. Placówka ta przygotowuje analizy związane z działalnością NATO (np. ćwiczeń) i opracowuje wnioski dla Sojuszu. – Rozsyłaliśmy nasze wnioski do państw członkowskich, podkreślając dobrze wykonane zadania, a także wskazując na niedociągnięcia, aby uczyć się na błędach – wyjaśnia oficer.
Pomagali miejscowej ludności
Żołnierze uczestniczący w misjach nie tylko brali udział w operacjach bojowych, ale także pomagali miejscowej ludności. Pomoc humanitarna, zapewniana przez sekcje współpracy cywilno-wojskowej (CIMIC), była ważnym elementem działań naszych wojsk. Współpracą w zespole łącznikowo-monitorującym zajmowała się podczas misji w Kosowie w 2016 roku ppłk dr Katarzyna Rzadkowska, dyrektor Centrum Weterana. – Polskie i amerykańskie zespoły działały w różnych gminach, wymieniały się informacjami i doświadczeniami – wspomina oficer.
Na kolejnej zmianie ppłk Rzadkowska objęła stanowisko oficera analizy w Regionalnym Dowództwie Połączonym – Południe. Bliżej współpracowała wówczas z żołnierzami amerykańskimi. – Mieliśmy podobne zadania, odpowiadaliśmy za projekty na rzecz gmin na południu Kosowa, np. za zakupy sprzętu dla szkół czy współpracę z organizacjami pozarządowymi – opowiada dyrektor Centrum.
Amerykanie prowadzili w szkołach lekcje języka angielskiego, Polacy wspierali zajęcia sportowe zapewniając instruktora. Żołnierze polscy i amerykańscy jeździli także na rekonesanse przed różnymi wydarzeniami, przygotowywali ćwiczenia, podczas których wspólnie zabezpieczali np. lądowanie śmigłowca. – Odpowiadaliśmy także za sprawdzenie wszystkich raportów spływających do sztabu od zespołów łącznikowo-monitorujących – zaznacza ppłk Rzadkowska.
Dziennie wpływało kilkanaście takich pism opisujących na kilkunastu stronach, czym zajmowały się zespoły. – Aby sprawniej przebiegało ich czytanie, opracowałam prezentację, na co zwracać uwagę. Korzystali z niej również oficerowie amerykańscy. Raporty trafiały do dowództwa misji KFOR – dodaje oficer. Współpracę z ppłk Rzadkowską docenili Amerykanie. Otrzymała wyróżnienie – medal od gubernatora stanu Arkansas.
– Nasza wystawa pokazuje historie ludzi połączonych służbą, współpracą, doświadczeniem, którzy wzajemnie się wspierają – podsumowuje Sybilski. Aby obejrzeć ekspozycję, która potrwa co najmniej kilka miesięcy, wystarczy odwiedzić Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa w Warszawie przy ul. Puławskiej 2. Wystawa plenerowa dostępna jest na ogrodzeniu instytucji, a także w wersji online na stronie Centrum Weterana.
autor zdjęć: Centrum Weterana Działań poza Granicami Państwa

komentarze