moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Kaman – domknięcie historii

Dwie dekady temu śmigłowce SH-2G otworzyły zupełnie nowy rozdział w dziejach polskiego lotnictwa morskiego i przecierały nieznane dotąd szlaki. Teraz ten rozdział powoli się domyka. Za kilka dni pierwsze polskie śmigłowce pokładowe zostaną ostatecznie wycofane ze służby. Mieliśmy okazję brać udział w jednym z ostatnich lotów tego typu maszyny.


Płyta, koło, drzwi. Z trudem przeciskam się przez wnętrze śmigłowca i sadowię się w kącie kabiny. Jest tak ciasno, że nogą dotykam siedzącego obok nawigatora. Drugiego mam niemal na wyciągnięcie ręki. Zza jego ramienia widzę migający na zielono obraz z radaru. Piloci robią ostatnie notatki. Przez moment trwamy we względnej ciszy, szybko jednak maszyna ożywa. Komendy w słuchawkach gęstnieją, uruchomiony wirnik nabiera tempa, kabina zaczyna wibrować.

Wreszcie śmigłowiec odrywa się od płyty i wykonuje zwrot. Wyglądam na zewnątrz. Rozległa przestrzeń lotniska w mgnieniu oka przechodzi w pas drzew, ten ustępuje miejsca wąskiej kresce plaży, jeszcze kilka sekund i jesteśmy nad morzem. Mijamy ruiny starej torpedowni, przelatujemy w sąsiedztwie zabudowań Rewy i Pucka, gdzieś pod nami prześlizguje się Cypel Rewski, a w oddali majaczą sylwetki statków zmierzających do Gdyni i Gdańska.

Chwila jest szczególna. Oto bowiem bierzemy udział w jednym z ostatnich lotów szkoleniowych na pokładowym SH-2G. Jeszcze tylko kilka startów i lądowań dziś, jeszcze współpraca z fregatą w początkach listopada i… definitywny koniec. Kamany, które w polskiej marynarce przecierały nieznane dotąd szlaki, zakończą trwającą przeszło dwie dekady misję.

Kaman, Kaman

Wszystko zaczęło się jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Polska była wówczas świeżo upieczonym członkiem NATO, zaś wojsko w miarę możliwości starało się odnawiać swoje zasoby. Symbolem nowego otwarcia w marynarce wojennej miały stać się dwie podarowane przez Amerykanów fregaty Oliver Hazard Perry. Okręty otrzymały nazwy ORP „Gen. T. Kościuszko” i ORP „Gen. K. Pułaski” – na cześć bohaterów, którzy przed laty połączyli obydwa kraje.

Dar wymagał jednak dopełnienia. Obydwie fregaty zostały przecież przystosowane do przenoszenia śmigłowców pokładowych. Bez nich traciły część swojej wartości. I dlatego właśnie w 2001 roku Polska podpisała z USA kolejną umowę. Porozumienie zakładało, że do Gdyni w krótkim czasie trafią cztery maszyny Kaman SH-2G Super Seasprite.

– Dla nas była to absolutna nowość. Polska nigdy wcześniej nie korzystała z amerykańskiego sprzętu. Ale co jeszcze ważniejsze, nigdy wcześniej nie mieliśmy śmigłowców przeznaczonych do prowadzenia operacji bezpośrednio z okrętu – podkreśla kpt. pil. rez. Adam Pojawa. Oficer znalazł się w grupie skierowanej na szkolenie do USA. Wspomina trzystopniowy kurs z języka angielskiego, wyśrubowane normy zdrowotne, którym musieli sprostać piloci, ekscytację i stres związany z pierwszymi lotami.

– Kiedy ruszałem za ocean, na koncie miałem całkiem pokaźne doświadczenie. Latałem w dzień i w nocy. Na Mi-2, W-3, Mi-17… ale dopiero kiedy poleciałem w morze, by po raz pierwszy wylądować na okręcie, zrozumiałem, że wchodzę w zupełnie inny świat – wspomina.

No bo tak: lądowisko na fregacie OHP ma wymiary 11 x 15 m. Dla porównania – średnica wirnika nośnego SH-2G to 13 m. Podczas samej operacji okręt porusza się z prędkością około 15 w., zaś śmigłowiec – 100–140 km/h. Do tego dochodzi falowanie. – Pół biedy, kiedy maszyna ląduje za dnia. Ale w nocy? Kiedy nie widać horyzontu, a jedynym punktem odniesienia pozostają światła sygnalizacyjne na okręcie? – uśmiecha się kpt. pil. rez. Pojawa.

Piloci zgodnie powtarzają: podczas takich manewrów naprawdę może przybyć na głowie siwych włosów. – Czasem żartujemy, że nawet w dzień przy złej pogodzie, kiedy solidnie buja, to na dwie–trzy sekundy przed lądowaniem trzeba po prostu zamknąć oczy i liczyć, że się uda – przyznaje kpt. pil. Maciej Mieszkowski, jeden z pilotów, który zasiada za sterami SH-2G podczas naszego lotu.

Polowanie na okręty

Żarty żartami, ale przez ponad 20 lat użytkowania Kamana w polskich siłach zbrojnych nie doszło do żadnego poważnego wypadku. A lotów było całe mnóstwo. – Realizowaliśmy zadania na Bałtyku, Morzu Północnym, Atlantyku, Morzu Śródziemnym – wylicza kmdr ppor. Krzysztof Szkrobol, nawigator-oficer taktyczny w załodze SH-2G.

Załogi zaliczyły certyfikację w prestiżowym ośrodku FOST, należącym do Royal Navy. Wraz z fregatami chodziły na misje w składzie natowskich zespołów SNMG1 i SNMG2, które należą do sojuszniczych Sił Odpowiedzi.

Zespoły na co dzień patrolują kluczowe dla żeglugi szlaki wokół Europy i ćwiczą, aby zachować gotowość do działania w razie kryzysu bądź wojny. Jeśli do nich dojdzie, niemal od ręki mogą bowiem zostać wysłane we wskazany rejon. SH-2G zostały też wysłane na antyterrorystyczną misję Active Endeavour, aktywowaną w reakcji na uderzenia w World Trade Center i Pentagon.

Załogi Kamanów patrolowały newralgiczne obszary Morza Śródziemnego, wypatrując między innymi statków podejrzewanych o przemyt ludzi i broni. – Na dzień dobry musieliśmy zgrać się z zespołami fregat. Wzajemnie się poznać, zrozumieć – opowiada kmdr ppor. Szkrobol. Jak przyznaje, początkowo zdarzały się sytuacje, że okręt po tym, jak śmigłowiec wystartował, oddalał się tak bardzo, że na pokład wracali dosłownie na oparach paliwa. – Ale mankamenty szybko udało się wyeliminować. Bez przesady mogę powiedzieć, że współpraca zaczęła układać się wzorowo – zaznacza kmdr ppor. Szkrobol.

– Dla fregaty śmigłowiec pokładowy jest czymś w rodzaju dodatkowego oka. Zasięg radarów, którymi dysponuje okręt nie wykracza poza linię horyzontu, a z powietrza można przekazać na pokład informacje o tym, co dzieje się poza tą granicą – tłumaczy kpt. pil. Mieszkowski. Załoga SH-2G odpowiada więc za prowadzenie rozpoznania, w razie potrzeby wskazuje też okrętowej artylerii cele będące w jej zasięgu, a niewidoczne z pokładu.

Do tego dochodzą zadania transportowe, łącznikowe, ratownicze. Przede wszystkim jednak SH-2G to maszyna przeznaczona do poszukiwania i zwalczania okrętów podwodnych. – Śmigłowiec został wyposażony w wyrzucane do morza sonoboje i detektor anomalii magnetycznych – tłumaczy kmdr ppor. Szkrobol. Sonoboje zbierają rozchodzące się pod powierzchnią dźwięki, detektor zaś rejestruje odkształcenia w polu magnetycznym Ziemi. – Jeśli w ten sposób uda nam się namierzyć okręt podwodny, sami możemy wyprowadzić przeciw niemu atak. SH-2G potrafią przenosić torpedy MU-90, a to broń sprawdzona i skuteczna – zaznacza oficer.

Śmigłowiec na takie polowanie zazwyczaj nie wyrusza samodzielnie. W operacji bierze też udział załoga fregaty, często inne okręty i samoloty. Wspólnie można objąć poszukiwaniami większy obszar i skuteczniej zacisnąć pętlę wokół okrętu podwodnego. A rolę SH-2G w takim przedsięwzięciu trudno przecenić. Śmigłowiec jest daleko bardziej mobilny niż fregata. Do tego trudno z nim walczyć, bo przecież okręt podwodny nie strzeli do niego torpedą…

Czekając na Kondora

Tymczasem robimy kolejny krąg nad Zatoką Pucką. Śmigłowiec w szybkim tempie zmienia wysokości, wykonuje zwroty, po chwili staje w zawisie, zaś jeden z nawigatorów otwiera właz i wyrzuca do morza świecę dymną. – SH-2G to maszyna bardzo wdzięczna w pilotażu. Potrafi wybaczyć wiele błędów, ale przede wszystkim jest bezpieczna – mówi kpt. pil. Mieszkowski. Jak wylicza, układ napędowy śmigłowca został skonstruowany tak, że w sytuacji awaryjnej wszystkie zadania może wykonywać na jednym silniku i potrafi się obejść bez instalacji hydraulicznej.

Czasem aż trudno uwierzyć, że już za chwilę SH-2G nie będzie w Brygadzie Lotnictwa MW. Ale czas jest nieubłagany. Amerykanie zakończyli produkcję Kamanów jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Dziś prócz Polski z maszyn tego typu korzystają już tylko marynarki wojenne Peru, Nowej Zelandii i Egiptu. O części zamienne coraz trudniej. A choć SH-2G mają swoje atuty, pod wieloma względami trudno je nawet porównywać z produkowanymi dziś śmigłowcami morskimi.

Jednak lotnicy zgodnie podkreślają, że niełatwo się z Kamanami żegnać. – Śmigłowce doskonale wywiązały się ze swojej roli. Przyniosły lotnictwu morskiemu i szerzej marynarce wojennej zupełnie nowe zdolności, które teraz tracimy. Miejmy nadzieję, że nie na długo – zaznacza kpt. pil. Mieszkowski.

W gdyńskiej Stoczni Wojennej trwa już budowa nowych fregat w ramach programu „Miecznik”, które do służby powinny wejść na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych. Wraz z nimi w Brygadzie Lotnictwa MW mają się pojawić następcy Kamanów. Program „Kondor” zakładający kupno ośmiu śmigłowców pokładowych został zainicjowany sześć lat temu. Do ogłoszonego przez resort obrony dialogu technicznego przystąpiło dziewięciu producentów. Na razie jednak nie wiadomo, kiedy maszyny uda się pozyskać.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: bsmt Michał Pietrzak, Marian Kluczyński, bosm. Grzegorz Waletko

dodaj komentarz

komentarze


Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Brąz płotkarza na mistrzostwach Europy
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Ogień w dziale montażu w zakładzie Grupy WB
Pogrzeb ofiar zbrodni wołyńskiej w Ostrówkach
Flanka pod strażą
Test testu
Sonda dla Jastrzębia
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Battalions of the Future
Nowa era polskiego lotnictwa
Jakie limity dla przyszłych oficerów?
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Polacy przejmą wszystkie szkolenia na Abramsach
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Pantera przejdzie do historii
Nigdy więcej wojny
Walka w dwóch światach
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Zmarł gen. Mirosław Różański
Kolejne nominacje w strukturach armii
Dekada Tygrysa. Kulisy, pasja i najwyższa cena za miłość do latania
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
CEPS – strategiczny projekt NATO się rozwija
„Wielka ucieczka” okiem historyka
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Abordaż z polskim wsparciem
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Prezent chodziarki na Święto Wojska Polskiego
„Mewa” na północnym szlaku
Trwa nabór do szkół podoficerskich
„Horyzont” przedłużony
Pół eskadry Husarzy już w Polsce
Sojusznicze samoloty ćwiczyły nad Polską. To były planowane manewry
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Kolejne F-35 lecą do Polski
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
„Slab”: pilot, który rozkochał Polskę w F-16
Premiery Grupy WB na targach zbrojeniowych
Dwa marzenia spełnione naraz
Prawie 9 tys. osób wybrało „Wakacje z wojskiem”
Lancaster PA163 nie dotarł do Szczecina
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Przyszłością wojsk pancernych jest działanie różnych środowisk
Coraz więcej Alpha Scramble
Wojsko szuka tłumaczy, psychologów i BHP-owców na misje
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Z prądem i pod prąd
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Wybuchowe szkolenie podchorążych z WAT-u
Bitwa Warszawska, dzień szósty: Bitwa wygrana!
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Gorący lipiec PKW Łotwa

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO