moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

„Różaniec” w rozsypce

20 czerwca 1982 roku wojska brytyjskie odbiły z rąk Argentyńczyków wyspy Sandwich Południowy. Tym samym przypieczętowały miażdżące zwycięstwo w batalii o Falklandy. Krótka, ale niezwykle intensywna wojna kosztowała życie ponad 900 żołnierzy. I choć podobny scenariusz jest dziś mało prawdopodobny, konflikt wokół niewielkiego archipelagu przez cały czas się tli.

Kryzys gospodarczy, niezadowolenie mieszkańców, niskie notowania rządzących – u progu lat osiemdziesiątych sytuacja Argentyny stawała się coraz bardziej dramatyczna. Sprawująca władzę junta potrzebowała sukcesu, który pozwoliłby wygasić wewnętrzne napięcia. Wojskowi postanowili rzucić rękawicę Wielkiej Brytanii. Celem rozgrywki miały się stać Falklandy – niewielki archipelag 500 km od argentyńskich wybrzeży.

Przedstawiciele reżimu nawet nie przypuszczali, że zbrojna utarczka o skrawki lądu gdzieś na końcu świata przerodzi się w krwawą wojnę, która w kilka tygodni zmiecie ich z politycznej sceny.

Przeciąganie Ameryki

Status położonych na Oceanie Atlantyckim wysp od wieków był przyczyną sporów i dyplomatycznych przepychanek. Archipelag jeszcze w XVI stuleciu został odkryty przez Anglików, ale jako pierwsi kolonię założyli tam Francuzi. W 1768 roku wyparli ich stamtąd Hiszpanie, którzy jednak trzy lata później oddali terytoria Brytyjczykom. Na początku XX wieku na arenę wkraczają Argentyńczycy. – Zaczynają sobie rościć pretensje do wysp jako spadkobiercy hiszpańskiego Wicekrólestwa La Platy – tłumaczy dr Paweł Korzeniowski, historyk wojskowości z Uniwersytetu Rzeszowskiego, autor książki „Wojna o Falklandy 1982”. Argentyna przez krótki czas instaluje nawet na Falklandach wojskowy garnizon. Ostatecznie jednak archipelag zostaje zasiedlony przez anglojęzycznych osadników. – Podczas II wojny światowej miał on dla Londynu spore znaczenie – zauważa dr Korzeniowski. Na wyspach znajdowała się baza zaopatrzeniowa Royal Navy, która ułatwiała walkę z Niemcami na południowym Atlantyku. – Po 1945 roku Imperium Brytyjskie zaczęło się jednak kurczyć, a wraz z nim malała jego strategiczna rola – tłumaczy historyk. –W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Brytyjczycy byli nawet skłonni dogadać się z Argentyną na temat jakiejś formy wspólnego zarządu nad terytorium, które przecież generowało dla Londynu niepotrzebne koszty – dodaje. Na takie porozumienie niechętnie spoglądali jednak nieliczni mieszkańcy Falklandów, zwani Kelperami. A potem rządzący Argentyną gen. Leopoldo Galtieri rozpoczął swoją grę.

Na co liczyła junta? – Argentyńczycy chcieli po prostu zająć wyspy, ponieważ nie spodziewali się większego oporu. Brytyjski garnizon na Falklandach składał się zaledwie z kilkudziesięciu żołnierzy. Zjednoczone Królestwo było daleko, w dodatku, podobnie jak Argentyna, borykało się z kryzysem społecznym i gospodarczym. Obejmował on także wojsko, zwłaszcza marynarkę wojenną. Royal Navy zamierzała wycofać ze służby sporą liczbę okrętów, nie cierpiała też na nadmiar lotniskowców i jednostek zaopatrzeniowych. Obydwie armie dysponowały zbliżonym potencjałem. Poza tym Wielka Brytania przygotowywała się raczej do zbrojnej konfrontacji Zachodu ze Wschodem – wylicza historyk. Argentyńczycy oczekiwali też przychylnego splotu okoliczności na arenie międzynarodowej. – Przede wszystkim liczyli na neutralność Stanów Zjednoczonych. W sojuszu z Waszyngtonem pozostawali przecież nie tylko Brytyjczycy, ale także oni. Sprzeciw ZSRR raczej wykluczali, zaś państwa Afryki i Azji miały przyklasnąć wypieraniu „kolonizatorów” z Ameryki Południowej – tłumaczy dr Korzeniowski.

Słowem wszystko miało pójść lekko, łatwo i przyjemnie.

Królestwo bez precedensu

Operacja „Różaniec” ruszyła 2 kwietnia 1982 roku. Na Falklandach wylądowało tysiąc argentyńskich żołnierzy, którzy szybko złamali opór Brytyjczyków. Tego samego dnia obrońcy wysp wraz z brytyjskim gubernatorem Reksem Huntem odlatują do Montevideo. Nazajutrz Argentyńczycy zajmują Georgię Południową i Sandwich Południowy. ONZ nakazuje juncie wycofać wojska, ale ta ignoruje żądanie. Zwłaszcza, że na ulice Buenos Aires wylega niesiony entuzjazmem tłum. Wydaje się, że junta dopięła swego.

Jednak Brytyjczycy postanawiają działać. – Londyn nie mógł przymknąć oka na inwazję. Podobny status jak Falklandy miał Gibraltar, czy Hongkong, czyli terytoria o znaczeniu nieporównanie większym. Brytyjczycy nie chcieli okazać słabości, bo to stworzyłoby niebezpieczny precedens – tłumaczy historyk. Decyzja o odbiciu wysp zapadła jeszcze 2 kwietnia wieczorem. Do operacji „Paraquat” Wielka Brytania przygotowywała się przez ponad trzy tygodnie. Wcześniej zapewniła sobie przychylność Stanów Zjednoczonych, które zezwoliły ich armii na korzystanie z bazy na Wyspie Wniebowstąpienia.

25 kwietnia po szybkiej akcji brytyjscy komandosi i oddziały piechoty morskiej odbiły Georgię Południową. 1 maja rozpoczęły się bombardowania stolicy Falklandów, Stanley. Junta zaczęła się łamać. Wtedy jednak brytyjski okręt podwodny HMS „Conqueror” zatopił krążownik ARA „General Belgrano”. Zginęło ponad 300 argentyńskich marynarzy. Wcześniej Brytyjczycy wyznaczyli wokół wysp strefę i ostrzegli, że wszystkie jednostki, które w nią wejdą, będą zatapiane. „General Belgrano” granicy nie naruszył, dlatego Argentyńczycy protestowali, po czym mocno usztywnili swoje stanowisko. W następnych dniach posłali na dno między innymi niszczyciel rakietowy HMS „Sheffield” i fregatę HMS „Antelope”, ale losów wojny nie byli w stanie odwrócić. 28 maja 2 Batalion Pułku Spadochroniarzy po ciężkich walkach odbił wzgórza Darwin i Goose Green. Trzy dni później Argentyńczycy poddali Stanley. Ostatnim akordem batalii stało się zajęcie przez Brytyjczyków wyspy Sandwich Południowy.

Wojna o Falklandy trwała 73 dni. Kosztowała życie 649 argentyńskich i 255 brytyjskich żołnierzy. Zginęło także trzech mieszkających na wyspie cywilów. Argentyna straciła sześć okrętów i 100 statków powietrznych. Wielka Brytania – siedem okrętów i 24 statki powietrzne. Mimo niemałych strat – osiągnęła swój cel.

Klęska junty była absolutna.

Książę podgrzewa atmosferę

– W wojnie o Falklandy starły się dwie armie o podobnym potencjale. Pomijając nawet sytuację międzynarodową, Argentyna przegrała, ponieważ popełniła całą masę błędów – uważa dr Korzeniowski. Pierwszym z nich było nieracjonalne rozłożenie oddziałów. – Na Falklandzie Zachodnim stacjonowały dwa tysiące argentyńskich żołnierzy, którzy w ogóle nie wzięli udziału w walkach. Wojska Argentyny były pasywne, przez większość czasu czekały, co zrobią Brytyjczycy, a jeśli już wykazywały się inicjatywą, dobór celów ataku był bardzo dyskusyjny – przekonuje historyk. Lotnictwo skoncentrowało się na przykład na atakowaniu okrętów wojennych, nie zaś jednostek, które zaopatrywały brytyjską piechotę. – A przecież najważniejsze dla losów wojny starcia odbywały się właśnie na lądzie – podkreśla dr Korzeniowski. Do tego dochodzi przygotowanie walczących o Falklandy żołnierzy. –Argentyńczycy najlepsze oddziały mieli na granicy z Chile. Ale nie zdecydowali się ich posłać do boju, bo woleli pilnować sąsiada, z którym rywalizowali o kontrolę nad Ziemią Ognistą. W inwazji wzięli udział żołnierze na co dzień pełniący służbę na północy kraju, gdzie jest spokojniej i panuje zupełnie inny klimat. Jakby tego było mało, Argentyńczycy mieli w swoich szeregach sporą liczbę poborowych, podczas gdy Brytyjczycy korzystali z armii zawodowej – wyjaśnia dr Korzeniowski.

Za porażkę junta zapłaciła olbrzymią cenę. – Na ulice Buenos Aires znów wyległy tłumy. Tylko że towarzyszące protestom hasła były zupełnie inne niż kilka miesięcy wcześniej. Gdyby Argentyną rządzili cywile, mogliby zrzucić odpowiedzialność na wojskowych. Problem w tym, że u steru pozostawali żołnierze, zdawać by się mogło, biegli w wojennym rzemiośle – podkreśla historyk. Wkrótce junta upadła, a w Argentynie rozpoczęły się demokratyczne przemiany. – Utraciła ona jednak rolę państwa, które rywalizuje z Brazylią o polityczny prymat na kontynencie.

Na przeciwnym biegunie znalazła się Wielka Brytania. Zdecydowana odpowiedź na agresję, a co więcej militarny sukces wzmocniły pozycję ówczesnej premier Margaret Thatcher. Z drugiej strony chyba na dobre przywiązała Zjednoczone Królestwo do archipelagu. Brytyjczycy rozbudowali tamtejszy garnizon. Dziś wysp pilnuje 1200 żołnierzy, kilka okrętów i samolotów. Tyle że Falklandy nie są już skrawkiem lądu bez strategicznego znaczenia. W pobliżu wysp zostały odkryte pokaźne złoża ropy i gazu.

Tymczasem konflikt brytyjsko-argentyński co pewien czas odżywa. Tak stało się chociażby w 2012 roku, kiedy służbę pilota śmigłowca ratowniczego rozpoczął na Falklandach książę William, wnuk Elżbiety II. – Książę przyjedzie w mundurze konkwistadora – brzmiało wówczas oficjalne oświadczenie MSZ Argentyny. Z kolei dwa lata temu Brytyjczycy zapowiedzieli, że dodatkowo wzmocnią bazę. Była to reakcja na zdementowaną potem informację, z której wynikało, że Argentyna kupi od Rosji 12 bombowców dalekiego zasięgu Su-24.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Imperial War Museums

dodaj komentarz

komentarze


Samorządy filarem odporności państwa
„Horyzont” przedłużony
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Żołnierze z medalami w kurash
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
FPV po polsku
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Koniec okularów w służbie?
Dron z Bałtyku był uzbrojony
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Gry w wojnę w AWL-u
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Pamięć o amerykańskim bohaterze
Medale strzelców z „armii mistrzów”
Jak przetrwać kryzys?
Gorący lipiec PKW Łotwa
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
Czołgi K2 będą naprawiane w Poznaniu
„Nieustraszony orzeł”
Ukraińska pięść na rosyjskie drony
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Czołgi, drony i... Francuzi
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Defendery dla najlepszych z najlepszych
Pancerniacy i spadochroniarze
Z prądem i pod prąd
Coraz więcej Abramsów w Wojsku Polskim
Ocean dronów
Kolejni gunnerzy na horyzoncie
Flanka pod strażą
Leopardy pokonały rzekę
Medale w skokach na celność lądowania
Belma na MSPO: tu rozmowy zamieniają się w projekty
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Polska w koalicji antybalistycznej
„Czarny obrońca” na Bałtyku
Rój dronów wesprze walkę z okrętem podwodnym
Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Abordaż z polskim wsparciem
Wojska dronowe z nowym dowódcą
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Strażnicy lotniska
Cios w plecy
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Drony i roboty na MSPO 2026
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Gotowi na wszystko
„Czarny obrońca” zabytków
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO