moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Pożegnanie z bronią, czyli 12 lat szeregowych

Od kilku miesięcy w mediach pojawia się temat konieczności zwolnienia z armii szeregowych zawodowych, którzy mają na koncie 12 lat służby. Jest to zgodne z obowiązującą ustawą, która zakłada 12 lat jako maksymalny czas służby w tym korpusie. Pojawiła się nawet informacja, że w latach 2016–2022 z wojskiem pożegna się 34 tysiące szeregowych. To prosta konsekwencja bardzo krótkiego czasu, w jakim przeprowadzono uzawodowienie armii. Czy jednak rzeczywiście zwolnienia będą tak duże? I jak rozwiązać problem odchodzących z wojska doświadczonych szeregowych? – zastanawia się ppłk Andrzej Łydka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, miłośnik i znawca historii.

Na pewno kwestia zwolnień ze służby szeregowych wywołuje protesty w tym korpusie osobowym. Zdania komentatorów są, jak zwykle, podzielone. Każdy medal ma dwie strony. Z jednej mamy interes szeregowych, którzy postanowili związać zawodowe życie z armią, z drugiej – potrzeby sił zbrojnych oraz obowiązujące prawo. Prawa nikt nie zamierza łamać czy naginać.

To nie są jedynie „wymusztrowane, malowane żołnierzyki”

W interesie każdej armii leży posiadanie wyszkolonych i sprawdzonych w działaniu żołnierzy. Do walki zaś najlepiej przygotowuje... sama walka. W ciągu ostatnich kilkunastu lat udział pododdziałów i oddziałów SZRP w misjach zmienił oblicze wojska oraz zweryfikował dotychczas stosowane procedury i zasady działania. W armii pojawiło się kilkanaście tysięcy żołnierzy z doświadczeniem bojowym – jak to się kiedyś mówiło – ostrzelanych. Ich profesjonalizm stał się faktem. To nie są jedynie „wymusztrowane, malowane żołnierzyki”. Są tymi, którzy brali już udział w wojnie.

Nie widzę w korpusie szeregowych zawodowych jednorodności. Uważam, że można w nim wyodrębnić kilka grup różniących się pod względem, nazwijmy to, dalszej przydatności dla armii. Od razu zaznaczam, że moje spojrzenie na temat różni się od spojrzenia ustawowego, traktującego wszystkich szeregowych jednakowo.

Jak każda grupa zawodowa, tak i korpus szeregowych przypomina trochę szklankę mleka, oczywiście takiego prosto od krowy, nie z kartonu. To, co najlepsze, czyli śmietanka zbiera się na samej górze.

Po kilkunastu latach udziału Sił Zbrojnych RP w misjach bojowych żołnierzy można podzielić na dwie podstawowe grupy: tych, których umiejętności zweryfikowano podczas misji bojowej, i tych, których umiejętności weryfikowano jedynie na poligonach. Oczywiście, w ramach tych grup można wyodrębnić podgrupy charakteryzujące się podobnym podejściem do służby, wykonywania zadań, osobistego rozwoju itp. W tym komentarzu pozwolę sobie na osobisty, subiektywny podział korpusu szeregowych na grupy, zaczynając właśnie od tych na samej górze.

Żołnierz „misyjny”…

Pierwsza grupa to szeregowi z kilkoma okuciami na wstążkach Gwiazdy Iraku czy Gwiazdy Afganistanu, którzy kosztem wysiłku intelektualnego i finansowego uzupełnili wykształcenie, tzn. ukończyli szkoły średnie lub studia I albo II stopnia oraz podyplomowe. Zweryfikowali również swoją znajomość języka angielskiego według STANAG-u 6001 i mają stosowne certyfikaty na poziom 2.2.2.2 lub 3.3.3.3. Są wśród nich również logistycy, którzy podczas służby zdobyli pokaźny fragment alfabetu różnych uprawnień (prawo jazdy kat. A, B, C, C+E, D, uprawnienia do obsługi różnego rodzaju sprzętu przeładunkowego itd., itp.).

Oni wszyscy zawierzyli ustawie i informacjom, że najlepsi będą mogli zostać w wojsku w służbie stałej. Nie wiem, ilu jest takich w całym wojsku. Kilkunastu miałem okazję poznać swego czasu w Camp Echo czy FOB Ghazni. Są naturalnymi kandydatami na podoficerów i oficerów. Oczywiście egzamin wstępny do szkoły podoficerskiej to osobne, dość gęste sito i każdy kandydat staje do niego osobiście. Zaznaczam, że nie mam informacji, jaki procent nowo mianowanych w ciągu ostatnich lat kaprali stanowią byli szeregowi zawodowi z doświadczeniem bojowym zdobytym w dwóch i więcej misjach oraz z wykształceniem powyżej wymaganego w ustawie.

Druga grupa to również weterani dwóch i więcej misji, którzy jednak nie podnosili podczas swojej służby kwalifikacji. Uznali, że wykszałcenie, które mają, w zupełności powinno im wystarczyć.

Trzecia grupa to weterani jednej misji. W tej grupie znajdziemy ludzi, którzy po raz drugi nie dali się wysłać na misję (z różnych powodów), oraz tych, którzy chcieli, ale na przykład nie otrzymali zgody od przełożonych (byli „niezastąpieni” w jednostkach lub dowódcy nie chcieli „hodować misjonarzy”).

… i żołnierz poligonowy

Następna grupa to żołnierze, których umiejętności oraz odporność psychiczną i fizyczną weryfikowano wyłącznie na poligonach. Podczas wykonywania zadania bojowego na misji przeciwnik jest realny i może być wszędzie. Podczas ćwiczenia poligonowego ten realny „przeciwnik” zwykle znajduje się z tyłu. Są nim rozjemcy czy grupa kontroli ćwiczenia. Pole tarczowe nie stanowi realnego zagrożenia. W tej grupie są zarówno szeregowi, którzy inwestowali w swoją edukację, jak i ci, którzy jej nie kontynuowali. Są również ci, którzy chcieli wyjechać na misję, ale według przełożonych byli „niezastąpieni” w koszarach, oraz ci, którzy nie zamierzali wyjechać.

W ostatniej grupie umieszczam szeregowych (bez względu na wykształcenie), którzy, służąc w jednostce wojskowej wystawiającej komponent do PKW, po zgłoszeniu się i zakwalifikowaniu na misję oraz po podpisaniu z nimi przez dowódcę nowego kontraktu na następne trzy lata zameldowali, że zmienili zdanie i rezygnują z wyjazdu.

Na wymieniony podział nakłada się oczywiście siatka ocen ze szkolenia bojowego, specjalistycznego i ogólnowojskowego, uzyskiwanych przez poszczególnych żołnierzy podczas permanentnego szkolenia.

12 lat minęło i co dalej?

Nie wiem, czy armia skorzysta z posiadanych aktywów, czyli kadrowych atutów, które uzyskała dzięki udziałowi w misjach. Rozumiem, że nie ma wolnych etatów podoficerskich, że brak pieniędzy na te etaty. Z drugiej strony pewne możliwości są. Oto przykład. We wnętrzu czołgu Leopard, użytkowanego w Bundeswehrze, mieści się czterech członków załogi, w tym dwóch podoficerów – dowódca i kierowca. W tym samym czołgu, po przyjęciu go do Sił Zbrojnych RP, wnętrze się na tyle kurczy, że może się w nim zmieścić (wśród czteroosobowej załogi) tylko jeden podoficer. Kierowca jest szeregowym z wymaganym ustawą wykształceniem na poziomie gimnazjum. Obecnie coraz częściej mówi się o organizowaniu Obrony Terytorialnej, której, jak sądzę, będzie potrzebna pokaźna liczba podoficerów-instruktorów.

Ostatnio pojawiły się informacje o przyjęciu na roczne studia oficerskie do WSOWLąd 15 szeregowych zawodowych z wyższym wykształceniem. Ci szeregowi bez wątpienia mają dużą przewagę nad absolwentami uczelni cywilnych, którzy w takim samym czasie zdobywają oficerskie gwiazdki. Być może w kolejnych latach limity przyjęć na studium oficerskie dla szeregowych będą zwiększane. Z korzyścią dla armii.

ppłk Andrzej Łydka
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych

dodaj komentarz

komentarze

~sniper7
1438448340
Dlaczego jest tylko mowa o szeregowych?skoro jest duże grono podoficerów którzy nie byli na żadnej misji z racji posiadanej "służby stałej",a są wyróżniani,awansowani itp.w chwili obecnej na kurs podoficerski nie kieruje się szeregowych po misji-nie ważne jednej czy dwóch czy pięciu,teraz idą Ci którzy mogli wypłynąć na plecach gdy byliśmy w Afganistanie,nie jest ważne że żołnierz ma 10 lat służby,kursy,specjalistyczny etat,misje i ostatni kontrakt nawet wspomniane wykształcenie idą Ci którzy potrafili "urobić" przełożonych.druga sprawa to są pododdziały które były tworzone trakcie misji i nikt z nich nie miał szansy wyjechać ale teraz dowódca po 4-5 latach służby uważa iż jego żołnierz zasługuje na skierowanie na kurs więc go wysyła zabierając w ten sposób szanse włąśnie dlatego Weterana-jeszcze jest inny aspekt a ujmując to dosłownie rozpoczął się wyścig gdzie nie obowiązują żadne zasady...no i przyjmowanie na podoficerów ludzi po NSR.......
31-B2-4C-2A
~Barcio
1438417920
Jest jeszcze inne rozwiązanie a mianowicie "system amerykański". Tam jest podział na kaprali i specjalistów (bo to nas głównie interesuje). Kapral dowodzi np sekcją drużynom a specjalista jak sama nazwa mówi jest specjalistą od np. karabinu maszynowego , granatnika ppanc. Wiadomo musi znać swoją broń "na wylot" umieć sobie z nią radzić i wykorzystać w działaniu. Co istotne to też jest podoficer. więc może tym kierunkiem powinniśmy się zainteresować ?? zrobić z tych specjalistów np. celowniczych podoficerów ?? mogą to również być kierowcy radiotelefoniści nie muszą dowodzić ale jakieś umiejętności muszą posiadać na to stanowisko. Może się mylę ale jest to jakieś rozwiązanie i pomysł moim zdaniem warty uwagi.
63-DF-79-49
~MinionRPS
1438350600
Panie Pułkowniku, i lepiej nie można opisać problemu szeregowych. To nie te 12 lat, o którym głośno się huczy. To kwestia limitów na szkoły podoficerskie i oficerskie, to także przyjmowanie na podoficerów ludzi z różnych innych źródeł- po kursach na studiach, po NSR, takich którzy dostali stopień podoficerski jeszcze za czasów zasadniczej służby zawodowej. No i też kwestia uparcia się, że podoficer musi koniecznie kimś dowodzić, a przecież wspomniany przez Pana kierowca czołgu nie dowodzi nikim, chyba że "w wypadku wypadku". Konsekwencją tego jest z jednej brak etatów dla szeregowych, a z drugiej rozmaitość zadań i doświadczenia wymaganego od szeregowego, i tak szeregowy to może być człowiek, który ładuje amunicję w armatohaubicy czy moździerzu, to może być pomoc kuchenna, pomocnik celowniczego PK i RPG noszący na plecach skrzynki i granaty, ale też to może być kierowca Rosomaka, Leoparda 2A4, Celowniczy moździerza, wyrzutni rakietowej, rachmistrz, topograf, celowniczy RPG, PPK, GROM, na których to etatach doświadczenie zdobywa się latami. I mało że taki ma więcej nauki, "zadań domowych", to ma pensję taką jak zwykły "strzelec kbk BERYL/AKMS", musi ukończyć kursy, to jeszcze gdy otworzy mu się droga awansu, to jego lata doświadczenia idą w zapomnienie, bo po szkole oficerskiej dostanie etat "dowódcy drużyny", czyli to co zdobył dotąd, mu się niewiele przyda.
B8-98-D0-A8

Jak wyszkolić pilota F-16?
 
Byk i lew, czyli hiszpańsko-brytyjska światowa corrida
NATO na północnym szlaku
Marcin Gortat z wizytą u sojuszników
Zmiany w dodatkach stażowych
Centrum szkolenia dla żołnierzy WOC-u
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
Mundury w linii... produkcyjnej
Jeśli nie Jastrząb, to…
Wieczna pamięć ofiarom zbrodni katyńskiej!
Wojna w świętym mieście, część pierwsza
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
W Ramstein o pomocy dla Ukrainy
Wojna w świętym mieście, epilog
Mjr rez. Arkadiusz Kups: walka to nie sport
Sportowcy podsumowali 2023 rok. Teraz czas na igrzyska olimpijskie
Ocalały z transportu do Katynia
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Przygotowania czas zacząć
Wojna w świętym mieście, część druga
25 lat w NATO – serwis specjalny
Kurs z dzwonem
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Potężny atak rakietowy na Ukrainę
Święto wojskowego sportu
Weterani i bokser „Master”
Inwestycje w bezpieczeństwo granicy
Szpej na miarę potrzeb
Odstraszanie i obrona
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Zapomniana Legia Cudzoziemska
V Korpus z nowym dowódcą
Cena wolności
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
Animus Fortis, czyli mężny duch
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
Ogień w podziemiu
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Wojsko inwestuje w Limanowej
Zbrodnia made in ZSRS
Hiszpański palimpsest
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Choć odeszli, trwają w naszych myślach
Stoltenberg: NATO cieszy się społecznym poparciem
Kolejni Ukraińcy gotowi do walki
Prezydent Andrzej Duda w Forcie Stewart
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Optyka dla żołnierzy
Rakiety dla Jastrzębi
Głos z katyńskich mogił
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Psiakrew, harmata!
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Prawda o zbrodni katyńskiej
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO