Medycy na start

Ratownicy w mundurach coraz częściej uczestniczą w zawodach medycyny pola walki. Podczas zmagań nie chodzi jednak o zwycięstwo, lecz o praktyczne wykorzystanie wiedzy, którą zdobywają w trakcie szkoleń, i skoordynowanie działań z funkcjonariuszami innych służb.

 

Załogi bojowych wozów piechoty wpadły w zasadzkę. Jeden BWP wjechał na minę przeciwpancerną, drugi został ostrzelany z granatnika. Polała się krew. Na miejsce zdarzenia wezwano zespół ratowników, którzy muszą odnaleźć i opatrzyć wszystkich rannych, by można ich było ewakuować z pola walki. 

Podczas oględzin miejsca zdarzenia ratownicy odkrywają, że cztery osoby z pierwszego pojazdu – kierowca, dowódca i dwaj żołnierze desantu – nie żyją. Ocalał tylko działonowy, ale nie może sam opuścić BWP-a, bo ma uszkodzony kręgosłup. W drugim pojeździe zginął jeden żołnierz. Pozostali są ciężko ranni w klatkę piersiową, uda i ramię. Jeden z żołnierzy ma otwarte zranienie powłoki brzucha i wypchnięte na zewnątrz jelita. To stany bezpośredniego zagrożenia życia…

To tylko jeden ze scenariuszy, według których rozgrywano zawody medycyny pola walki (TCCC lub TC3) na terenie garnizonu Chełm. Ich organizatorem był 1 Batalion Zmechanizowany 1 Warszawskiej Brygady Pancernej. Do rywalizacji przystąpiło pięć czteroosobowych drużyn z chełmskiej jednostki wojskowej oraz ekipy straży granicznej i organizacji proobronnej Strzelec. 

 

Poligon pełen niespodzianek

Uczestnicy zawodów musieli sprawdzić się w siedmiu różnych sytuacjach. Organizatorzy stawiali im zadania dotyczące nie tylko ewakuacji rannych z pola walki. Każda drużyna musiała także zabezpieczyć wizytę generała w jednostce (ochrona VIP-ów), odbić zakładników z oblężonego budynku, rozpoznać teren przed przejazdem kolumny zmechanizowanej (poszukiwanie ewentualnych zagrożeń, w tym ładunków wybuchowych) oraz wykazać się celnością na strzelnicy. Każdy epizod był rozgrywany w innym miejscu, nieznanym wcześniej uczestnikom. Dostawali tylko współrzędne GPS lokalizacji, w której powinni się znaleźć. Tam czekali na nich instruktorzy, którzy informowali drużyny, jaki jest scenariusz działań. Na wykonanie każdego zadania zespoły miały dziesięć minut. Po upływie tego czasu oceniano rezultaty. Za realizację każdego z epizodów drużyna mogła otrzymać maksymalnie dziesięć punktów – pięć za działania taktyczne i pięć za prawidłowe udzielenie pomocy rannym.

Zanim zawodnicy przystąpili do rywalizacji, przez trzy dni szkolili się z zasad udzielania pierwszej pomocy na polu walki. Zajęcia prowadzili funkcjonariusze policyjnego Biura Operacji Antyterrorystycznych. „Najważniejszym elementem kursu było poznanie sposobów opatrywania rannych na polu walki, ponieważ te pokazane przez instruktorów znacznie różnią się od metod, jakich uczymy się na tradycyjnych szkoleniach z udzielania pierwszej pomocy”, mówi por. Jacek Wójcik. „Trzeba pamiętać, że ta dziedzina, tak jak samo pole walki, cały czas ewoluuje, a my musimy za tymi zmianami nadążyć”, wyjaśnia st. kpr. Kamil Słowik.

 

Wzmocnienie zdolności

Ppłk Sławomir Kułaga, dowódca chełmskiego batalionu, podkreśla, że sama rywalizacja nie jest ważna, liczą się umiejętności, które dzięki niej zdobędą żołnierze. „Niektórym ta wiedza może się wydawać banalna, ale zwykły pododdział zmechanizowany zazwyczaj nie realizuje takich zadań podczas szkolenia. Cieszę się, że moi żołnierze nabrali nowych umiejętności”, mówi. „Wierzę, że ci, którzy wzięli udział w szkoleniu, wrócą do swoich pododdziałów i przekażą nową wiedzę kolegom. Dzięki temu znacznie wzmocnimy zdolności naszego batalionu. Wiadomo przecież, że formacja jest tak silna, jak mocne jest jej najsłabsze ogniwo”, zaznacza dowódca.

Inicjatorem przedsięwzięcia był por. Stanisław Wysocki, żołnierz służący w batalionie. Skąd taki pomysł? „We wrześniu nasza ekipa uczestniczyła w zawodach medycyny pola walki Paramedyk. Przekonaliśmy się, że musimy się jeszcze wiele nauczyć”, tłumaczy. „Poznaliśmy tam funkcjonariuszy policji – instruktorów TC3, którzy zaproponowali, że do nas przyjadą i przekażą swoją wiedzę. Postanowiliśmy więc skorzystać z tej propozycji”, dodaje koordynator zawodów.

 

Oblężenie Ergo Areny

Policja, a konkretnie Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny Policji w Gdańsku, jest organizatorem Paramedyka – jednych z największych zawodów medycyny taktycznej, które odbywają się w Polsce. W tym roku przeprowadzono dziewiątą edycję wydarzenia. Co ciekawe, zadania, którym musieli sprostać zawodnicy, były odwzorowaniem sytuacji rzeczywistych. Jeden z epizodów przygotowanych przez funkcjonariuszy z Komendy Głównej Policji w Warszawie nawiązywał do mających miejsce kilka lat wcześniej zdarzeń w podwarszawskiej Wólce Kosowskiej. Wówczas w przepełnionym ludźmi centrum handlowym doszło do ataku na konwojentów, którzy przyjechali do banku. Napastnicy otworzyli do nich ogień, ranili przy tym przypadkowe osoby. To zdarzenie zostało odtworzone w gdańskiej Ergo Arenie. Zawodnicy musieli wyłonić z tłumu, a później obezwładnić napastników i udzielić pomocy osobom, które zostały ranne podczas strzelaniny. Poza tym musieli przeprowadzić interwencję w nielegalnej fabryce narkotyków, udzielić pomocy płetwonurkom z urazami ciśnieniowymi oraz ewakuować rannych z oblężonej posesji.

Do rywalizacji w Trójmieście przystąpiło 20 drużyn z jednostek specjalnych policji, straży granicznej oraz służby więziennej. Wojsko reprezentowały ekipy z 1 Batalionu Zmechanizowanego oraz Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej. To właśnie żołnierze z tej ostatniej jednostki stanęli na podium. Nie był to jednak najważniejszy aspekt uczestnictwa w zawodach. „Mimo że Paramedyka nazywamy zawodami, naszym celem nie jest rywalizacja. Tu nie ma wygranych i przegranych”, podkreśla podkomisarz Michał Sienkiewicz, z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. „To raczej rodzaj warsztatów. Uczestnicy zdobywają doświadczenie, które mogą później wykorzystać w warunkach bojowych”, zaznacza. 

 

Nowy program szkolenia

Ale organizacja zawodów to nie tylko korzyść dla samych uczestników szkolenia. Podczas zawodów TCCC, które w październiku zorganizowała 17 Brygada Zmechanizowana, sędziami byli przedstawiciele Wojskowego Centrum Kształcenia Medycznego z Łodzi, gdzie szkolą się ratownicy w mundurach. „To bardzo ważne, aby wprowadzać realne elementy szkolenia do jednostek. Każdy żołnierz bez względu na sytuację powinien być zdolny do udzielenia pomocy sobie lub komuś, kto jej potrzebuje”, mówi pułkownik lekarz Zbigniew Aszkielaniec, komendant WCKMedu.

„Przyłączyliśmy się do tego przedsięwzięcia, aby zobaczyć, jak poszczególne zadania wykonywane są przez jego uczestników. Dzięki obserwacji zmagań żołnierzy, chcieliśmy przekonać się, jak zmodyfikować program naszych szkoleń, aby był jeszcze bardziej skuteczny”, dodaje. Zapowiada także, że od 2017 roku w siłach zbrojnych zostanie wprowadzony nowy program szkolenia z zakresu medycyny pola walki.

Magdalena Miernicka

autor zdjęć: Jarosław Wiśniewski





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO