BIESZCZADZKI TYGIEL

Wszyscy byli upaprani w błocie, zmęczeni, głodni, ale szczęśliwi, że coś się dzieje.

Na niewielkim obszarze liczącego ledwie około 300 hektarów ośrodka szkolenia górskiego w bieszczadzkim Trzciańcu wrzało tego dnia jak w garnku. Szkolił się tam 1 Batalion Strzelców Podhalańskich wraz ze swoimi gośćmi, zespołami zwiadowców i specjalsów z renomowanych jednostek.


Pierwsza kompania zmechanizowana na bojowych wozach piechoty prowadziła trzydobowe ćwiczenia, a zespół ISAF, przygotowujący się do trzynastej, wiosennej zmiany w Afganistanie, rozgrywał epizody taktyczne i łączył je z ratownictwem pola walki oraz doskonaleniem się w SERE, procedurach dotyczących przetrwania na wypadek izolacji od sił własnych.

Budowanie wizerunku

Między pododdziałami, niczym wilki wśród owiec, działały zespoły rozpoznawcze, zarówno własne, jak i kawalerii powietrznej oraz desantu. Później do działań włączyli się operatorzy i snajperzy GROM, którzy zademonstrowali najwyższy kunszt podczas opanowywania obiektów Trzciańca – opuszczonego gospodarstwa rolnego, służącego dziś jedynie do wojskowych ćwiczeń. Z nimi właśnie gospodarze będą współpracować na zbliżającej się misji.

Jakby tego było mało, z Rzeszowa przyjechał autobus wypełniony po brzegi publicznością – studentami politechniki. Współpraca z uczelniami i szkołami regionu to już tradycja, a pokazywanie prawdziwej żołnierki, prozy wojskowego życia, jakiej młodzi ludzie nie zobaczą w telewizji, stanowi najskuteczniejszy sposób pozyskiwania kandydatów do górskiej jednostki.

Zaproszono również dziennikarzy, aby pokazali światu, że wojsko się szkoli i nie marnuje czasu. Nad wszystkim, ze wzgórza „VIP-a”, z którego doskonale było widać okolicę, czuwał sztab 1 Batalionu Strzelców Podhalańskich. Dla niego koordynacja wydarzeń była również pracowitym ćwiczeniem.

Dowodzący batalionem, a zarazem gospodarz ćwiczeń major Rafał Iwanek zapewniał, że tak niespotykana różnorodność i dynamika działań, a także udział w nich żołnierzy innych formacji, w znaczniej mierze są zasługą ludzi odpowiadających w jednostce za bezpośrednie szkolenie, czyli podoficerów: „W tych zajęciach w większości wypadków podoficerowie brali na siebie główny ciężar szkolenia, prowadzili zajęcia specjalistyczne. Oficerowie zaś najczęściej występowali bardziej w charakterze rozjemców, czuwali nad procedurami i bezpieczeństwem”.

Widać to było na każdym kroku, gdyż podoficerowie dowodzili działaniami zespołów. Byli również, jak kaprale Alan Sztorc i Tomasz Szczyrek, bardzo kompetentnymi przewodnikami, wprowadzającymi obserwujących zdarzenia gości w istotę zdarzeń.


Starszy chorąży Jerzy Kowalski, pomocnik dowódcy do spraw podoficerów, podkreślał, że współpraca batalionu, a tym samym brygady, z żołnierzami innych jednostek, między innymi 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, 6 Brygady Powietrznodesantowej, a także coraz częściej z żołnierzami formacji specjalnych oraz rozpoznawczych, ma już swoją tradycję i spory dorobek: „Na szkolenia wymienne jeżdżą zazwyczaj niewielkie zespoły, mniej więcej w sile drużyny. Z aeromobilnymi przerabiamy u nas «tematy górskie», u nich ćwiczymy taktykę z użyciem śmigłowców lub działania nieregularne. Dzięki kolegom z 16 Tczewskiego Batalionu Saperów z Niska przeprowadziliśmy też bardzo realistyczne forsowanie Sanu”.

Zderzenie doświadczeń

Żołnierze batalionu trenowali w najlepszych ośrodkach Europy – w Szwajcarii uczyli się snajperki, w Niemczech, w ośrodku szkolenia 7 Armii USA, odbywali kursy podoficerskie. Doświadczenia zimowe chorążowie Szczepan Pietraszek (dziś już podporucznik), Karol Możdżeń i Janusz Paziewski zdobywali w norweskiej szkole przetrwania.

Cały ten dorobek, wszystkie umiejętności trzeba, według dowódcy batalionu, w czasie planowania szkolenia połączyć w całość, a potem, w Bieszczadach, sprawdzić, jak to działa. Podczas obserwowanych przez studentów i dziennikarzy ćwiczeń wykorzystał on zgrupowanie rozpoznawcze i szkolenie ISAF jako elementy pozorujące, podgrywające przeciwnika dla ćwiczącej kompanii porucznika Rafała Forysia. Zwiadowcy i misjonarze wykonywali swoje zadania zupełnie nieświadomi tego, że stanowią element pozoracji dla ćwiczącego pododdziału.

Wzmożona czujność

Żołnierze czuli na plecach oddech przeciwnika, wiedzieli, że został wysadzony desant, z którym mieli walczyć, więc nie mogli, zdaniem majora Rafała Iwanka, pozwolić sobie na jakikolwiek luz w działaniu: „Nie stosujemy tutaj żadnego precyzyjnego scenariusza, nie wymuszamy sztucznie kontaktu, monitorujemy jedynie zdarzenia. Wystarczy, żeby żołnierze widzieli siebie w różnych momentach ćwiczeń, ponieważ to wymusza czujność, wnosi poczucie realizmu. Dowódca kompanii wystawia ubezpieczenie, a jego żołnierze meldują, że coś się rzeczywiście wokół nich dzieje, że wykryli działania przeciwnika na jakimś kierunku. O tym się dyskutuje później, w czasie omawiania ćwiczeń”.

Major nie ukrywał satysfakcji z tego, że ze swymi ludźmi i z partnerami wykonał w bieszczadzkim ośrodku kawał dobrej roboty, a jeszcze przy okazji połączył to z promocją batalionu i całej formacji:

„Mamy, oczywiście, w takich działaniach wsparcie dowództwa 21 Brygady Strzelców Podhalańskich. Ogromne znaczenie ma również przyjazny wojsku klimat stworzony przez gospodarzy terenu – gminę Bircza i tutejsze nadleśnictwo. Nadleśniczy Zbigniew Kopczak oraz łowczy Józef Czwerenko są bowiem pasjonatami wojska. W rejonie Trzciańca, zakątku odległym od głównych szlaków turystycznych, mamy idealne drogi do zajęć patrolowych, piękne usytuowanie terenu, umożliwiające ćwiczenie zasadzek. Jest to jedyny ośrodek górski, w którym możemy manewrować wozami bojowymi. Stąd większe zainteresowanie Trzciańcem również innych jednostek – coraz częściej przyjmujemy gości”.

Piotr Bernabiuk

autor zdjęć: Piotr Bernabiuk





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO