moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Czarna Dywizja zdobywa Ypres

Po krwawej bitwie pod Falaise w Normandii, gdzie polska 1 Dywizja Pancerna jak korek w butelce zamknęła oddziały pancerne SS, żołnierze gen. Stanisława Maczka nie mieli wiele czasu na wypoczynek. Już po kilku dniach ruszyli w pościg za uciekającym nieprzyjacielem. Efekty przeszły wszelkie oczekiwania.

Dokładnie tydzień – od 23 do 30 sierpnia 1944 roku – musiał wystarczyć Polakom na uzupełnienie strat poniesionych w ludziach i sprzęcie w walkach w Normandii. Już 30 sierpnia 1 Dywizja Pancerna jako czołowa jednostka 1 Armii Kanadyjskiej ruszyła w kierunku Rouen, a następnie przez Pas de Calais do północnej Belgii. Twardy i suchy grunt, teren lekko falisty i słabo zalesiony znakomicie służył polskim czołgistom, którzy ruszyli do szarży przez niemal całą Francję. Nawet rzeki, choć biegnące poprzecznie do osi działań dywizji i bronione przez Niemców, nie opóźniały zbytnio postępów w wyzwalaniu kolejnych francuskich miejscowości.

Charakter tych działań trafnie oddał w swych wspomnieniach rotmistrz Zygmunt Kłodziński z 10 Pułku Strzelców Konnych: „Na przeprawie stoi dowódca dywizji, uśmiechnięty jak zawsze. Na nasz sprężysty «salut» odpowiada przyjacielskim kiwaniem i uśmiechem. Po drugiej stronie «dajemy w gaz» i jednym tchem łapiemy rozwidlenie szos, skąd już działać: rozpoznawać, szukać, spychać. Jesteśmy szwadronem czołowym. Skąpe wiadomości o nieprzyjacielu mówią, że jest go mało, że w nocy wycofał się na północ. Żeby nie tracić czasu, idziemy tylko jednym plutonem w szpicy w przód, na boki wysyłając doraźne, krótkie sondy. I połykamy przestrzeń wielkimi haustami. Francuzi witają nas gromadnie, wrzeszcząc i machając chorągiewkami. Sypią na nas kwiaty, owoce; czasami wyciągnięta z czołgu ręka w przebiegu, jak pałkę sztafety, uchwyci podawaną butelkę wina lub koniaku”. Jakąż satysfakcję mieli polscy pancerniacy w 5. rocznicę Września ’39, kiedy swymi pancernymi zagonami przepędzali z Francji niedoszłych „panów Europy”. I to w tempie zawrotnym: Polacy w dziewięć dni walk pościgowych pokonali 400 km!

Na pobojowiskach wielkiej wojny

Po południu 6 września 1944 roku 1 Dywizja Pancerna przekroczyła belgijską granicę. Polskie czołgi wjechały dosłownie w morze krzyży. Przed Polakami rozpostarło się pobojowisko z czasów I wojny światowej pod Ypres, które po zakończeniu działań wojennych w 1918 roku zmieniono w wielki cmentarz wojenny. Samo miasto, o które w sumie stoczono trzy krwawe bitwy, na zawsze przeszło do historii wojen jako miejsce, w którym Niemcy po raz pierwszy użyli gazu bojowego – od nazwy miasta nazwanego iperytem. Teraz zadanie zdobycia Ypres otrzymał 9 Batalion Strzelców ppłk. Zdzisława Szydłowskiego z 3 Brygady Strzelców. Wiadomości o nieprzyjacielu polscy żołnierze mieli skąpe. Wiedzieli jedynie, że główny punkt oporu Niemcy zorganizowali w rejonie dworca kolejowego. Kiedy strzelcy dowiedzieli się, że wszystkie wyjścia z miasta zostały obstawione przez czołgi 2 Pułku Pancernego, ruszyli do walki. Główne zadanie opanowania dworca kolejowego otrzymała 4 kompania. Bez przeszkód dotarła do rynku, gdzie z zaskoczenia wzięła do niewoli niemiecki punkt opatrunkowy z stabsarztem (lekarzem) na czele. Nagle, w jednym momencie, cały rynek się zaludnił. To mieszkańcy, widząc polskich żołnierzy, ocenili, że to już koniec okupacji ich miasta. Jak wspomina kpt. Stefan Drożak: „na widok naszych «Polandów» wznosi się bezustanny okrzyk: Vive la Pologne! To, co się dzieje obecnie, przypomina jakiś kiermasz, czy zabawę ludową, ale nie wojnę totalną. Ogarnięci szałem radości śpiewają, krzyczą, tańczą, piją. Dziewczyny rozdają buziaki na prawo i lewo, nie zważając na nasze brudne, nieogolone, chropawe i słońcem spieczone twarze. Sypią się kwiaty jak na procesji Bożego Ciała. Mój carrier powoli zatraca groźny widok pancernej machiny wojennej, przypominając raczej jakiś przeładowany, ruchomy sklep z kwiatami”.

Dalszy ruch był niemożliwy. Ani prośby, ani groźby Polaków nie odnosiły skutku. W tej beznadziejnej sytuacji w sukurs żołnierzom przyszedł … nieprzyjaciel. Z niemieckiego cekaemu ustawionego na wieży kościelnej padła seria. Tłum rozpierzchnął się momentalnie. Huk strzałów zmieszał się z trzaskiem zamykanych drzwi i okiennic. Karnawał znowu zmienił się w wojnę. Belgowie jeszcze musieli chwilę poczekać na wyzwolenie. Ogień przybrał na sile, zginął od niego kpr. pchor. Wiktor Suchy i strz. Bernard Otręba. Kolejnych dwóch strzelców zostało rannych.

Ostatni akord

Siła ostrzału uświadomiła Polakom, że niemiecka obrona jest znacznie silniejsza niż sądzili i nie ogranicza się jedynie do dworca, lecz obejmuje także szkołę i cmentarz miejski. Strzelcy nie przerwali jednak akcji, odpowiedzieli ogniem broni maszynowej, a następnie podciągnęli bliżej niemieckich pozycji swoje granatniki. Kilka salw z piatów wystarczyło, by Niemcy wywiesili w oknach szkoły białe flagi. Skapitulowali pod warunkiem, że będą traktowani jak jeńcy wojenni i nie zostaną oddani w ręce belgijskich partyzantów. Polacy im to zagwarantowali i po chwili z podniesionymi rękami wyszło 72 żołnierzy niemieckich. Po kapitulacji tej kompanii poddał się również dowódca całego garnizonu Ypres w stopniu majora.

Kapitulacja dowódcy garnizonu nie oznaczała jednak końca walki. Nie było bowiem możliwości przekazania tej wiadomości innym dowódcom niemieckim utrzymującym w swoich rękach dworzec i cmentarz. Mimo to zdobycie szkoły odegrało pierwszoplanową rolę w dalszym przebiegu walki. Nie mogło być już mowy o zorganizowanej obronie. Polskie patrole przeniknęły w głąb, zaskakując raz po raz Niemców. Jedynie jeszcze z dworca dochodziły strzały, ale i tam opór był coraz słabszy. W czasie tego starcia doszło do zabawnego zdarzenia. Strzelec Smoliński, kryjąc się przed ogniem niemieckich moździerzy, wpadł na podwórze jakiegoś domu i – jak wspomina kpt. Drożak: „Ku swemu przerażeniu natyka się na kupę uzbrojonych Niemców. Na jego widok wszyscy podnoszą ręce do góry. Nie bardzo wiedząc, co z tym fantem zrobić, bez słowa Smoliński wykonuje w tył zwrot i Niemcy ruszają za nim dwójkami. Okazuje się, że Smoliński doprowadza 5 oficerów i 44 szeregowych”. Kiedy 4 kompania zdobyła wreszcie dworzec, cały batalion zebrał się z powrotem na rynku, prowadząc z sobą jeńców: 11 oficerów i 159 szeregowych. Belgowie znowu wylegli na ulice i karnawał rozpoczął się od nowa. Żaden wystrzał już go nie przerwał. Ypres było naprawdę wolne.

Żołnierze gen. Maczka nie świętowali jednak długo, mimo usilnych prób zatrzymania ich na dłużej przez mieszkańców, a zwłaszcza mieszkanki Ypres. Wsiedli do swych maszyn i ruszyli dalej, by wyzwalać resztę Belgii. 9 Batalion strzelców za walkę w tym kraju został nazwany flandryjskim.

Bibliografia

„1 Dywizja Pancerna w walce”, praca zbiorowa, Bruksela 1947.
J. Marowski, „Śladami gąsienic 1 Dywizji Pancernej”, Warszawa – Kraków 2014.
S. Kazimierczak, „Żołnierz losu nie wybierał”, Warszawa 1982.

Piotr Korczyński

autor zdjęć: Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Długa droga do domu
Koniec przerw w lataniu. Szkoła Orląt zmieni system szkolenia
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Latające oko dla polskich żołnierzy
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Z prądem i pod prąd
Alert RCB? Nie panikuj, działaj
Gry w wojnę w AWL-u
Silny gryf na Litwie
Nowi obrońcy polskiego nieba
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Amerykanie drugi raz wychodzą z Iraku
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Odpowiedź na rosyjską eskalację
„Rybitwa” wyszła na morze
Polska w koalicji antybalistycznej
Żołnierze Czarnej Dywizji orientowali się najlepiej
Sukces polskich żołnierzy na czempionacie szermierzy
Pierwszy „europejski” Husarz już w Polsce
Urzędnicy na poligonie
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
FA-50 na straży polskiego nieba
Polska Grupa Zbrojeniowa na MSPO 2026 – więcej niż premiery
Leopardy bez tajemnic
Offset za Apache'e
Kajakarka, pięcioboiści nowocześni i taekwondzistka na podium
Biatloniści „armii mistrzów” w medalowej formie
Gorący lipiec PKW Łotwa
Flanka pod strażą
„Horyzont” przedłużony
Inauguracja roku akademickiego na WAT
350 mln zł dla 86 firm, by były w gotowości
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Obrona powietrzna będzie strzelać szybciej
Latający miecz przy granicy
Co zrobić, gdy wybuchnie konflikt?
Medale strzelców z „armii mistrzów”
Delegacja MON-u z wizytą w Waszyngtonie
Pięściarka Wojska Polskiego z brązem
Abordaż z polskim wsparciem
Pentagon o stałej bazie US Army w Polsce
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Kłopotliwa pamiątka na dnie Bałtyku
Batalion Model 44 pokazał moc
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Dwie dekady Jastrzębi
Saperzy przesiadają się na nowe mosty PFM
Okoń z bezzałogowcami
Oni podjęli wyzwanie
Odeprzeć siły przeciwnika od rzeki
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Cios w plecy
Za kulisami zlotu tygrysich eskadr NATO
Konstelacja MikroGlob już w kosmosie
Wojsko wraca do Łowicza po 14 latach

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO