Polska nadal będzie wspierać Ukrainę ze względów humanitarnych i we własnym interesie – zapowiedział dziś w Sopocie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Do zadań priorytetowych zaliczył zakupy bezzałogowców i systemów antydronowych dla wojska. Mały przegląd strategiczny ma zaś pokazać najpilniejsze programy modernizacyjne.
– Dzisiaj najważniejszym tematem dla Polski jest bezpieczeństwo. Ostatnia noc to kolejne ataki na Ukrainę; nieprzerwany, wielogodzinny atak – powiedział minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, gdy otwierał w piątek w Sopocie Europejskie Forum Nowych Idei (EFNI). Zwrócił uwagę, że w nalotach z użyciem dronów odrzutowych Rosja wykorzystuje sposoby naprowadzania mające zmylić ukraińską obronę powietrzną, atakuje także cele położone tuż przy granicy z Polską.
Szef MON-u zapewnił, że rozumie zmęczenie informacjami o wojnie i alertami ogłaszanymi w związku z atakami na Ukrainę. Zaznaczył jednak, że dla polityków nie może to być powodem do budowania antyukraińskich nastrojów i zamykania oczu na to, co się dzieje za wschodnią granicą. – Niektórzy w Polsce próbują nie widzieć i nie słyszeć tego, co się tam dzieje. Nie brakuje też środowisk, które zbijają kapitał polityczny na tym, żeby nie pomagać walczącej Ukrainie – mówił minister. Podkreślił, że w ostatnich miesiącach rosyjskie ataki powodują najwięcej ofiar cywilnych, podobnie jak na początku inwazji.
Rosja musi się zużywać
Wicepremier powtórzył, że Ukrainie trzeba pomagać zarówno z powodów humanitarnych, jak i praktycznych. – W naszym interesie jest, by Federacja Rosyjska się zużywała – podkreślił. Nawiązał też do zarzutów formułowanych przez opozycję w związku ze wsparciem Ukrainy, także w formie dostaw sprzętu z zasobów polskiego wojska: – Zostaliśmy jako cały rząd brutalnie zaatakowani kilka tygodni temu. Toczyła się wielka debata na temat kilku rakiet do baterii Patriot, które uratowały wiele istnień. Wolę, żeby te rakiety nie leżały w magazynie, tylko żeby strącały pociski, które nigdy do Polski nie dolecą – oświadczył i zadeklarował, że będą kolejne donacje sprzętu dla armii ukraińskiej. Zaznaczył też, że granicę pomocy wyznacza bezpieczeństwo Polski, a zasoby niezbędne, by je zapewnić, wskazują dowódcy z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Jak wskazał Kosiniak-Kamysz, „Ukraina dzielnie się broni”, ale jest zrujnowana gospodarczo i demograficznie, a każda wojna ma niszczycielski wpływ na wspólnotę. – To jest przyczyna, dla której czasem musimy jechać nawet na granicy ostrożności, jeśli chodzi o wszystkie długi i deficyty. Dzisiaj każda inwestycja w bezpieczeństwo jest po to, żebyśmy nie musieli podnosić z ruin nie tylko państwa, lecz także gospodarki – powiedział szef MON-u. – Podjęliśmy w rządzie decyzję, że będziemy korzystać z każdej możliwości inwestowania w polski przemysł zbrojeniowy i w zakupy dla polskiej armii, dlatego tak walczyliśmy o program SAFE – dodał.
Priorytet: drony i systemy do ich zwalczania
Wicepremier zadeklarował otwartość na zakupy sprzętu spoza Europy. – Walczymy nie tylko o to, żeby była tu baza amerykańska, ale by także inwestował tu amerykański przemysł – powiedział. Powołał się na rozmowy z ambasadorami USA w Polsce i przy NATO. – Jesteśmy orędownikami otwarcia Europy na te zdolności, których Unia Europejska nie jest w stanie wytworzyć – stwierdził minister obrony i wskazał na technikę wojskową z USA i Turcji.
Absolutny priorytet w zakupach dla wojska przyznał dronom i systemom antydronowym – z uwzględnieniem bezzałogowców odrzutowych, których niszczenie wymaga nowych środków: niskokosztowej broni precyzyjnej dalekiego zasięgu oraz sztucznej inteligencji. Dodał, że zarządzony w tym tygodniu mały przegląd strategiczny ma wskazać najpilniejsze potrzeby i „pokazać te, nawet już zawarte kontrakty, które można odsunąć w czasie”.
autor zdjęć: MON

komentarze