moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Szorstka przyjaźń będzie trwać

Turcja często mówi innym głosem niż NATO, z szeregu jednak nie występuje. Na pewno też nie zostanie z niego wypchnięta. Gwarancje Sojuszu zapewniają Ankarze spokój tak ważny w realizacji jej mocarstwowych ambicji. Z kolei NATO doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele znaczy strategiczne położenie Turcji i jak ważny jest potencjał jej armii, stanowiącej drugą siłę w Sojuszu. Czekające Turków wybory, niezależnie od wyniku, rewolucji we wzajemnych stosunkach raczej nie przyniosą. Przyjaźń pozostanie szorstka, ale będzie trwać.

Turcja będzie mogła kupić pakiet wyposażenia i oprogramowania, który pozwoli jej na modernizację samolotów F-16 – poinformował kilka dni temu amerykański Departament Stanu. Decyzja, wcześniej skutecznie blokowana przez Kongres, ucieszyła zapewne nie tylko Turków, ale też wszystkich orędowników rozszerzenia NATO. Według ekspertów to właśnie ślimacząca się kwestia tureckich efów była jednym z powodów, dla których Ankara do tej pory nie ratyfikowała wniosku akcesyjnego Szwecji. Krok po kroku zbliżamy się więc do wyjścia z impasu, choć droga do tego ciągle jeszcze daleka. Co więcej, nawet ostateczne przyjęcie Szwecji w szeregi Sojuszu nie sprawi, że napięcia na linii Ankara – NATO znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wydaje się, że w najbliższych latach niestety jesteśmy na nie skazani. Ale skazane na siebie są również Turcja i Sojusz.

Bliżej Rosji, ale w NATO

W styczniu brytyjski „Economist” alarmował, że polityka zagraniczna prowadzona przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana coraz bardziej zbliża ten kraj do Rosji, a obiekcje wobec rozszerzenia NATO o Szwecję i Finlandię to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Erdogan jako jedyny przywódca Sojuszu utrzymuje regularne kontakty z Władimirem Putinem. Co więcej, prowadzi z nim interesy, i to w czasie, kiedy Zachód nakłada na Rosję kolejne sankcje. Rosyjscy turyści są witani w Turcji z otwartymi rękoma, biznesmeni z Moskwy i Sankt Petersburga na potęgę rejestrują tam firmy, zaś w tureckiej prowincji Mersin rosyjska spółka Rosatom buduje elektrownię jądrową. Turcy nadal chętnie korzystają też z rosyjskiego gazu. Jednocześnie nader często dystansują się od Zachodu. Czasem przybiera to radykalne formy. Przykład? Wiosną ubiegłego roku, kiedy Ankara znalazła się pod ostrzałem za stopowanie natowskich aspiracji Szwecji i Finlandii, Devlet Bahceli, lider wspierającej Erdogana Partii Narodowego Działania zasugerował, że Turcja powinna rozważyć opuszczenie Sojuszu. Jeszcze dalej poszedł Ethem Sancak, wiceszef Partii Ojczyzny, który w styczniu stwierdził, że kraj może opuścić euroatlantyckie struktury w ciągu pięciu–sześciu miesięcy. Tutaj jednak reakcja Erdogana była ostra. – To wykluczone – stwierdził na antenie CNN jego rzecznik. I trudno przypuszczać, by było inaczej.

Ankara nie ma interesu, by opuszczać NATO. Członkostwo w Sojuszu oznacza dla niej stabilność i bezpieczeństwo w pełnym zagrożeń regionie. Pozwala jej zyskać przewagę nad rywalami, którzy mogliby zablokować jej mocarstwowe ambicje – Iranem, a przede wszystkim Rosją. Bo choć Erdogan potrafi się z Moskwą układać, to interesy obydwu państw są na wielu płaszczyznach trudne do pogodzenia. Państwa te od wieków rywalizowały o prymat w basenie Morza Czarnego i do dziś niewiele się tutaj zmieniło. Turcja coraz odważniej buduje też sieć powiązań wśród państw dawnego ZSRS z Azerbejdżanem na czele. Występowanie z NATO byłoby nierozważne także z innego powodu. Skomplikowana sytuacja międzynarodowa sprawiła, że znaczenie Turcji w Sojuszu znacząco wzrosło. Ankara po prostu może pozwolić sobie teraz na więcej niż jeszcze dziesięć czy piętnaście lat temu. I skwapliwie to wykorzystuje.

Ankara: gracz twardy i uważny

Zachód potrzebuje Turcji z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze: tamtejsza armia jest drugą siłą w NATO. Tureckie wojsko liczy blisko pół miliona żołnierzy, a do dyspozycji ma ponad trzy tysiące czołgów, setki wielozadaniowych samolotów F-16 i bojowych śmigłowców, kilkanaście fregat i okrętów podwodnych. Posiada realne doświadczenie bojowe wyniesione choćby z operacji przeciwko kurdyjskim bojownikom, a do tego nieustannie się modernizuje. Do tureckich wojsk lądowych właśnie trafiły pierwsze czołgi Altay, które uchodzą za jedne z najnowocześniejszych na świecie, zaś do służby w marynarce wojennej kilka dni temu wszedł pierwszy lotniskowiec. TCG „Anadolu” to okręt unikatowy, ponieważ z jego pokładu operuje skrzydło lotnicze złożone z bezzałogowych statków powietrznych. Silną pozycję konsekwentnie buduje też turecki przemysł zbrojeniowy, którego znakiem firmowym są bojowe drony Bayraktar, znane chociażby z frontu na Ukrainie.

O znaczeniu Turcji decyduje też jej położenie. W myśl konwencji z Montreux to właśnie ona reguluje ruch przez cieśniny Bosfor i Dardanele. W uproszczeniu – władze w Ankarze mogą zamknąć szlak dla okrętów państw, które biorą udział w wojnie bądź stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Turcji. Mogą też w poważnym stopniu ograniczyć ruch floty handlowej. Na tym oczywiście nie koniec. Obecność Turcji w NATO daje Sojuszowi poważną przewagę nad Rosją w basenie Morza Czarnego. Turcja wreszcie to wysunięty przyczółek w gorącym regionie Bliskiego Wschodu.

Ankara czuje swoją siłę i dlatego twardo walczy, by zrealizować swoje ambicje. A dotyczą one odbudowy wpływów z czasów Imperium Osmańskiego. Turcja chce być regionalnym mocarstwem. Bez wahania angażuje się więc w wojny poza swoimi granicami – w Syrii czy Libii. Szachuje NATO w sprawie Szwecji, a wcześniej także Finlandii, chcąc wymusić na Amerykanach zgodę na modernizację swoich F-16 (z sukcesem) i zakup nowych maszyn tego typu (na razie bez skutku). Ogłasza się mediatorem w konflikcie Rosji z Ukrainą i szerzej – Zachodem (tutaj może się pochwalić choćby wynegocjowaniem umowy zbożowej). Słowem, kiedy tylko może, demonstruje swoją polityczną niezależność. Często balansuje na cienkiej linie, ale... bardzo uważa, by z niej nie spaść. Dlatego właśnie Erdogan potępił rosyjską inwazję i kilkukrotnie nawoływał do zachowania terytorialnej integralności Ukrainy. Dlatego Turcy postanowili zamknąć cieśniny czarnomorskie przed rosyjskimi okrętami. Dlatego wreszcie Turcja dostarcza Ukraińcom broń, zaś tamtejsze banki ostatecznie wycofały się z rosyjskiego systemu płatniczego Mir. W styczniu ambasador Ukrainy w Ankarze, Wasyl Bodnar stwierdził nawet, że postawa Ankary wobec wojny w ciągu kilku ostatnich miesięcy znacząco się zmieniła. Erdogan nadal mówi o pokoju, ale nie dąży już do niego za wszelką cenę. Nie kosztem Ukrainy. Wielce znamienna jest też wydana w ostatnich tygodniach zgoda na wstąpienie do NATO Finlandii. W rozmowie z portalem Politico, Asli Aydintasbas, pochodzący z Turcji ekspert Instytutu Brookingsa zauważył: „To bardzo sprytny ruch. Pokazuje, że blokowanie rozszerzenia o Szwecję nie jest efektem zabiegów Rosji. To wyłącznie kwestia interesów Ankary”. Dla Kremla przecież przyjęcie do Sojuszu Finlandii, która bezpośrednio graniczy z Federacją jest o wiele bardziej kłopotliwe. A na to przecież Erdogan przystał...

Co zmienią wybory?

Tymczasem już za kilkanaście dni Turków czekają wybory prezydenckie i parlamentarne. W zgodnej opinii komentatorów – najważniejsze od dekad. W szranki z Erdoganem i jego partią stanął tym razem kandydat zjednoczonej opozycji Kemal Kilicdaroglu, zwany „tureckim Ghandim”. Ostatnie sondaże dają mu wyraźną przewagę. Kilicdaroglu zapowiada odwrót od autorytarnych rządów, ponowne zbliżenie do Europy i zapalenie zielonego światła dla członkostwa Szwecji w NATO. Ale jednocześnie kandydat opozycji zapewnia, że Turcja wciąż będzie odgrywała rolę mediatora pomiędzy Rosją a Ukrainą. Można zatem założyć, że ewentualna zmiana na stanowisku prezydenta nie zmieni jednego: Turcja nadal będzie się w NATO rozpychać, funkcjonując trochę na zasadzie wolnego elektronu i grając przede wszystkim na siebie. A to wieszczy kolejne napięcia.

Łukasz Zalesiński , dziennikarz portalu polska-zbrojna.pl

autor zdjęć: Republic of Turkiye Ministry of National Defence

dodaj komentarz

komentarze


Żandarmeria Wojskowa bada sprawę śmierci żołnierza na granicy
Okręt skrojony na Bałtyk
Powrót Iksa
Wojsko przeszkoliło dzieci w całej Polsce
Priorytety na szczyt NATO
Kolejna operacja hybrydowa Rosji
Na straży odporności Polski
Poznański gen wolności
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
US Army zaprasza do świętowania
Kolejne nominacje w Wojsku Polskim
Airbus A330 MRTT
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Dywizja za dywizję – Amerykanie w Polsce rotują
Równanie z „Iksem”
Pamiętamy o bohaterach powstań śląskich
Sprawdzian charakteru
Szefowie MON i MSZ o priorytetach na szczyt Sojuszu
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Marynarka świętuje i zaprasza na pokłady
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Nowa siła na północno-wschodniej flance NATO
W oktagonie o Pas Ministra Obrony Narodowej
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
Szermierze i pięściarki na podium
Wojna pod lupą
Bez zmian w emeryturach
Królowa wspinaczki kończy karierę
Pobudka 5:30 i ostra taktyka. Przetrwasz te 27 dni?
Medale za typowo wojskowe dyscypliny
Twardy ma moc
Nowy dowódca Czarnej Dywizji
Jarzębina i nowe miny przeciwpiechotne
Chirurgia pod ostrzałem. Ukraińscy medycy szkolą się w Krakowie
Ramię w ramię z Amerykanami
Szkolenia załogi okrętu podwodnego – już w sierpniu
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
Apetyt Smoka rośnie
Promocja oficerska na WAT
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce
Śmierć w sercu Azji
Wsparcie ma znaczenie
Więcej pieniędzy dla żołnierzy niezawodowych
Zatrzymać drona
Sojusznicza medycyna pola walki
Podróż w ciemność
Orka dobiła do brzegu
Wszystko o Grocie, czyli „GROTowisko-26”
Szkolenie pilotów F-35 nabiera tempa
Od dronów po lufy armatnie
Zbrodnicza farsa
Zmiany w zarządzie PGZ-etu
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
USA i Iran z porozumieniem ws. pokoju w Zatoce
Ważne decyzje w Brukseli
Zmiana na szczytach US Army w Europie
Sportowe jubileusze
Mewa pisze historię
Polskie Apache'e wkraczają do akcji
SKON o budżecie MON-u
Terytorialsi ćwiczyli z Gwardią Narodową z USA
Warszawa i Praga stawiają na dalszą współpracę wojskową
Miliardy na odbudowę i ukraińskie drony z Polski
Zasadzka w leśnych ostępach
Spotkanie ministrów obrony V4 w Budapeszcie
PKW Irak zostaje w Jordanii
Gdańsk centrum dyskusji o odbudowie Ukrainy
Polski wkład w operację „Overlord”
Kajakarze i pięcioboista na medal!
Mundur, medale i duma
Niebo bez dominacji

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO