moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

„Krwawa niedziela” na Wołyniu

78 lat temu bojówki Ukraińskiej Powstańczej Armii i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów zrównały z ziemią 99 polskich wiosek na Wołyniu. W kilkanaście godzin, w brutalny sposób, zostało zamordowanych prawie osiem tysięcy osób. Dzień ten przeszedł do historii pod nazwą „krwawej niedzieli” i stanowił część antypolskiej akcji prowadzonej na wschodnich kresach.

Zbrodnie na Polakach mieszkających na wschodnich kresach II Rzeczypospolitej rozpoczęły się w pierwszych miesiącach 1943 roku, a zakończyły na początku 1944 roku. Przez ten czas bojówki Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), wspierane przez ukraińskich chłopów, zamordowały na Wołyniu od 50 do 60 tysięcy Polaków. Najwięcej osób zginęło w niedzielę 11 lipca 1943 roku. W drugiej połowie 1943 roku ukraińscy nacjonaliści rozpoczęli też mordy na Polakach mieszkających we wschodniej Małopolsce, w województwach lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim. Potem ich ofiarami stali się także polscy mieszkańcy Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny.

Ostatnia dużą akcję sotnie UPA przeprowadziły w maju 1945 roku – upowcy napadli na kilka wsi w okolicach Lublina.

W sumie z rąk ukraińskich nacjonalistów śmierć poniosło od 100 do 150 tysięcy Polaków. Zabijano także, choć na mniejszą skalę, obywateli innych narodowości: Rosjan, Żydów, Ormian i Czechów.

Skoordynowane uderzenia na polskie wsie

Inicjatorami rzezi wołyńskiej były najprawdopodobniej trzy osoby z kierownictwa (OUN), a szczególnie jej odłamu pod wodzą Stepana Bandery (OUN-B): Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur”, dowódca okręgu UPA-Północ, Wasyli Iwachow i Iwan Łytwynczuk. Pierwszego masowego mordu na ludności polskiej ukraińscy nacjonaliści dokonali 9 lutego 1943 roku w kolonii Parośla. Oddział UPA Hryhorija Perehijniaka „Dowbeszki-Korobki” w okrutny sposób zabił od 149 do 173 Polaków. Natomiast w nocy z 22 na 23 kwietnia oddział UPA dowodzony przez Łytwynczuka zabił około 600 osób w osadzie w Janowej Dolinie.

Na początku lata 1943 roku Klaczkiwski wpadł na pomysł, aby zamiast pojedynczych akcji zorganizować jedno skoordynowane uderzenie na polskie wsie. „Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. (…) Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi” – napisał w tajnej dyrektywie. Na dzień skoordynowanego uderzenia Klaczkiwski wybrał niedzielę 11 lipca, aby móc zaskoczyć jak najwięcej Polaków podczas mszy w kościołach. W trakcie akcji bojówki UPA napadły na wsie, głównie w powiatach włodzimierskim i horochowskim. W ciągu kilkunastu godzin upowcy spalili 99 polskich wiosek i zabili prawie osiem tysięcy ludzi.

Ukraińscy nacjonaliści kontynuowali skoordynowane uderzenia również w następnych dniach lipca i w sierpniu. Największą masakrę urządzili w Woli Ostrowieckiej, gdzie zabili 620 Polaków.

Jedną z wiosek, które zostały zaatakowane 11 lipca 1943 roku przez ukraińskich nacjonalistów, był Poryck. Tuż przed mszą pod kościół zajechały furmanki z upowcami, którzy otoczyli budynek. „Dwoma bocznymi drzwiami do kościoła weszło dwóch Ukraińców z karabinami i każdy z nich, idąc obok rzędów ławek, zaczął strzelać osobno do każdego człowieka. Zabijali pomału, z dokładnością, aby trafić w każdą osobę” – opisywała ocalona z masakry Julia Gruszczyńska. W „krwawą niedzielę” w Porycku zamordowano ponad 200 Polaków.

Z kolei w Kisielinie upowcy zaatakowali ludzi wychodzących z kościoła z przedpołudniowej mszy. Części wiernych udało się przedostać na plebanię. Zabarykadowali się na piętrze, a potem przez kilkanaście godzin z powodzeniem odpierali ataki bojówkarzy. Natomiast wiernych, którym nie udało się uciec, upowcy wywlekli na przykościelny plac, gdzie pozabijali ich strzałami z karabinów i bagnetami.

Dmytro Klaczkiwski w swojej dyrektywie pisał o likwidowaniu całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. Nacjonalistyczne bojówki jednak nie przestrzegały tych zaleceń. Upowcy nikogo nie oszczędzali. Ze szczególnym okrucieństwem zabijali też kobiety, dzieci i starców. Polacy rzadko ginęli od kul, gdyż bojówki nie miały zbyt wiele broni i amunicji. Dlatego mordując używali narzędzi gospodarczych, które mieli pod ręką: siekier, wideł, kos, pił oraz noży. Upowcy swoje ofiary często przed śmiercią brutalnie torturowali, np. odrąbywali im części ciała i wykłuwali oczy.

Reakcja na rzeź

W ciągu niemal roku masowych mordów na ludności polskiej ukraińscy nacjonaliści zniszczyli blisko dwa tysiące miejscowości. Mordowali Polaków w bestialski sposób, aby zastraszyć innych mieszkających na Wołyniu. I to im się udało. Pod koniec 1943 roku wołyńskich Polaków można było spotkać już tylko w miastach. Uciekali bowiem z wiosek za Bug, a ci, którzy pozostali na Wołyniu, byli przez Niemców wywożeni w głąb okupowanej Polski do obozów koncentracyjnych bądź na roboty do Austrii i Niemiec.

W niektórych miejscowościach Polakom udawało się zorganizować skuteczną samoobronę. Symbolem zwycięskiego oporu Polaków stało się Przebraże. Miejscowość, która przed wojną liczyła około tysiąca mieszkańców, w 1943 roku rozrosła się co najmniej dziesięciokrotnie. A to dlatego, że przybyli do niej uciekinierzy z innych unicestwianych polskich wiosek. Mieszkańcy Przebraża i nowo przybyli do tej miejscowości utworzyli specyficzny system obronny z okopami, bunkrami i zasiekami z drutu kolczastego. Dla swojej ochrony zorganizowali też gniazda karabinów maszynowych. Na czele samoobrony stał komendant wojskowy oraz komendant cywilny. Każdy mieszkaniec miał przydzielone określone zadania – żołnierze w dzień pracowali, w nocy pełnili warty. Bojówki UPA, które zostały ściągnięte do rozbicia tej samoobrony, kilkakrotnie przewyższały liczbę uzbrojonych mieszkańców Przebraża. Mimo to Polacy przez kilka miesięcy odpierali ataki. Kiedy kończyły im się zapasy amunicji, wysłali z oblężonej osady gońca, aby dotarł do partyzantki sowieckiej z prośbą o pomoc. Misja udała się i upowcy zostali zaatakowani z dwóch stron jednocześnie – przez Sowietów i polskich obrońców Przebraża. Walka skończyła się 31 sierpnia 1943 roku rozgromieniem ukraińskich nacjonalistów.

Na mordy upowców odpowiedziało też dowództwo Armii Krajowej. W reakcji na rzeź AK powołała oddziały partyzanckie, których celem była ochrona ludności polskiej. Na bazie tych oddziałów w styczniu 1944 roku utworzono 27 Wołyńską Dywizję Piechoty AK, która walczyła z Niemcami i oddziałami UPA na Wołyniu i Polesiu. Jednostka została rozbrojona przez Sowietów 25 lipca 1944 roku na Lubelszczyźnie.

W 2016 roku Sejm ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu. „Ojczyzna nigdy nie zapomni o swoich wiernych obywatelach, zamordowanych jedynie za to, że byli Polakami. Jako Prezydent Rzeczypospolitej w imieniu państwa i narodu polskiego pochylam dzisiaj głowę na znak hołdu dla ich męczeństwa. Głęboko wierzę, że niepodległa Polska odtąd już zawsze będzie z najwyższą czcią wspominać naszych poległych Rodaków. Śmierć dziesiątków tysięcy ludzi – mężczyzn i kobiet, dzieci i starców – nierzadko zadana w bestialski sposób, mimo upływu ponad 70 lat nadal przeraża ogromem okrucieństwa. Rzeź wołyńska pozostaje wciąż bolesną raną w naszej polskiej pamięci, tym bardziej że bardzo długo była przemilczana i nieobecna” – napisał prezydent Andrzej Duda w 2017 roku w liście skierowanym do Polaków w rocznicę „krwawej niedzieli”.

SZUS

autor zdjęć: Piotr Korczyński

dodaj komentarz

komentarze


PZL P.11c – Pościgowy taran!
Kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Nowy hełm dla polskich żołnierzy
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Przeciwlotnicy i terytorialsi w Brzesku
Flanka pod strażą
Polska wzmacnia ochronę nieba
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Walka w dwóch światach
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
San nabiera kształtów
Polska bliżej Turcji
„Zielona lista” już za miesiąc
Bezzałogowe wsparcie na lądzie
Kanada – wiodący kraj MSPO
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Powstanie „Agencja Uzbrojenia 2.0”
Gorący lipiec PKW Łotwa
Nowa odsłona Wizjera
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Toczki na miny, radary na granicę
Zobacz nowoczesny sprzęt polskiego wojska
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Wyrok po tragedii w Krzekowie
„Model 44”. Mniej wozów, więcej dronów
Nowości z „Łucznika”
Pod okiem Chronosa
Karaluch pokazał się na MSPO
Hity MSPO 2026: polski CBWP, Gladius 2 i systemy antydronowe
Premiery MSPO ‘26: system Gladius 2
„Horyzont” przedłużony
Hercules PL za półtora roku
PZL Mielec w planach MON-u
Laserowy Rosomak
Pole wokół Baobaba
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Eksportowy Rosomak
Bezzałogowy myśliwiec przyleci z Polski?
Europejski debiut Iryda+ X1
Battalions of the Future
Pomorze ma potencjał
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
Wspólne zakupy z SAFE
Naprawianie Jelcza
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Borsuk z unikatowym Rakiem na MSPO
Prezydencka wizyta na MSPO
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Rekordowa licytacja „Kasku weterana”
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Najpierw poligon, potem studia
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
„Zielona lista” to przełom w przepisach mundurowych
Abordaż z polskim wsparciem
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Fachowcy od zadań specjalnych
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Z prądem i pod prąd
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Antydronowe ponczo z Polski
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Ważka, czyli bezzałogowce w wirtualnym świecie
Pomerania Has Potential
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Drony „przewodowe”
Polska stal dla K2PL
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO