moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Żołnierze wyklęci przywracani pamięci

Funkcjonariuszom UB nie wystarczyła śmierć żołnierzy wyklętych. Skazano ich jeszcze na zapomnienie. Dlatego zwłok zabitych nie wydawano rodzinom. Chowano ich w dołach kloacznych i torfowych, a na miejscach pochówków stawiano śmietniki i publiczne toalety – pisze mjr Andrzej Łydka z 10 Opolskiej Brygady Logistycznej, znawca historii wojskowości, publicysta portalu polska-zbrojna.pl.

Na terenie dzisiejszej Polski znajduje się około 550 miejsc terroru komunistycznego (są to byłe obiekty zajmowane przez agendy Urzędu Bezpieczeństwa, Informacji Wojskowej, Naczelnej Prokuratury Wojskowej, wojskowych sądów rejonowych, NKWD oraz więzienia i miejsca dokonywania egzekucji). Ocenia się, że w latach 1944–1956 w tych miejscach pozbawiono życia około 30 – 50 tysięcy ludzi (w tym około 2800 po orzeczeniu kary śmierci przez sądy), których z różnych powodów uznano za wrogów Polski Ludowej. Straty te były porównywalne z poniesionymi przez Armię Krajową w walce z niemieckim okupantem. Przez więzienia „przeszło” około 250 tysięcy żołnierzy podziemia niepodległościowego (prawie 20 tysięcy zmarło), a ponad 50 tysięcy wywieziono na wschód. Podczas okupacji niemieckiej żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego mieli status „bandytów”. W czasie starć partyzanci nie byli brani do niewoli. Jedynym wyjątkiem, który sprzymierzeni wymusili na Niemcach, było uznanie za jeńców wojennych żołnierzy AK kapitulujących po Powstaniu Warszawskim. Z kolei gen. broni Michał Rola-Żymierski, Naczelny Dowódca Wojska Polskiego, wydał w 1945 roku rozkaz, aby w toku walk nie brać do niewoli partyzantów, lecz ich rozstrzeliwać. Do odpowiedzialności karnej zaś pociągać wszystkich, którzy udzielali partyzantom jakiejkolwiek pomocy, nie wyłączając członków najbliższej rodziny. Innymi słowy, po wyparciu Niemców z terytorium RP przez Armię Czerwoną status żołnierzy AK jako „bandytów” nie uległ zmianie i taki pozostał w zasadzie do 1956 roku.

Piszę „w zasadzie”, ponieważ wielu żołnierzom AK, którzy odsiedzieli wyroki, aż do końca lat osiemdziesiątych XX wieku odmawiano przyznania statusu kombatanta, nie wspominając o utrudnieniach w podjęciu i utrzymaniu pracy. Od 1993 roku żołnierzy podziemia niepodległościowego z lat 1944–1963 określa się mianem „żołnierzy wyklętych”. Obecnie coraz częściej używa się określenia „żołnierze niezłomni”. Kilkanaście dni temu Instytut Pamięci Narodowej poinformował o wynikach badań identyfikacyjnych kolejnych szczątków żołnierzy podziemia niepodległościowego, których ekshumowano z terenu dawnego śmietnika cmentarza powązkowskiego, tzw. Łączki. Do tej pory na Powązkach udało się wydobyć szczątki 194 osób zakopanych w jamach grobowych przez funkcjonariuszy ówczesnego państwowego aparatu represji. Wcześniej udało się zidentyfikować siedem ofiar. Obecnie ujawniono imiona i nazwiska następnych dziewięciu żołnierzy, którzy zostali zamordowani za działalność niepodległościową. Wśród nich był mjr Hieronim Dekutowski ps. „Zapora” i mjr Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko”. Dwa lata wcześniej zakończono prace ekshumacyjne na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Odnaleziono tam szczątki około 350 ofiar terroru. Podczas badań identyfikacyjnych udało się przywrócić imiona i nazwiska prawie 280 z nich.

Żołnierze wyklęci jako „bandyci” byli skazani na zapomnienie, dlatego zwłok zabitych w walce czy zamordowanych nie wydawano rodzinom. Chowano ich w dołach kloacznych i torfowych. Na miejscach pochówków stawiano śmietniki i publiczne toalety, tak jak na cmentarzu Bródnowskim w latach sześćdziesiątych, które funkcjonowały jeszcze do lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Przez kilkadziesiąt lat specjaliści od propagandy przyprawiali żołnierzom gębę „faszystowskich bandytów”, określali ich mianem „zaplutych karłów reakcji” czy „płatnych agentów Andersa". Proces przywracania zbiorowej pamięci żołnierzy wyklętych przez realizację różnego rodzaju projektów edukacyjnych i kulturalnych trwa od ponad dwudziestu lat.

Dziś niektórzy z zamordowanych przez UB i IW „żołnierze niezłomni” powracają do przestrzeni publicznej i świadomości młodego (i nie tylko młodego) pokolenia jako ostatni żołnierze walczący z bronią w ręku o niepodległość kraju. Generał Emil Fieldorf „Nil” jest patronem Jednostki Zabezpieczenia Wojsk Specjalnych, sanitariuszka Danuta Siedzikówna „Inka” i rtm. Witold Pilecki „Witold” zostali patronami wielu liceów i gimnazjów, stając się wzorcami osobowymi dla wojska i młodzieży. Te wymienione postacie łączy wspólny mianownik. Jako żołnierze wyklęci zostali tytułowymi bohaterami filmu i spektakli teatralnych TV, co pozwoliło im „przebić się” do świadomości społecznej. W kolejce czeka sierż. Mieczysław Dziemiaszkiewicz „Rój” – bohater filmu „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”. Film ten, mimo kilku lat pracy, nie został ukończony, a jego powstanie zablokowały działania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i TVP. W związku z tym powstała społeczna inicjatywa „Ratujmy Roja” (również na Facebooku). Jej organizatorzy samodzielnie zbierają środki na dokończenie produkcji. Życiorysy majorów Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, Mariana Bernaciaka „Orlika” czy pułkownika Łukasza Cieplińskiego „Pługa” wciąż czekają na scenarzystów i producentów. Atmosferę tamtych dni oraz wybory żołnierzy podziemia niepodległościowego po zakończeniu wojny możemy poznać z emitowanego na ekranach TV 6 sezonu serialu „Czas honoru”.
 
Z zupełnie innych powodów po 1956 roku wielu byłych funkcjonariuszy UB i IW nie chwaliło się swoją przeszłością i rolą, jaką odegrali „w walce z bandami reakcyjnego podziemia”. W latach pięćdziesiątych w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego służyło kilkaset tysięcy funkcjonariuszy, w tym około 35 tysięcy w Urzędzie Bezpieczeństwa. Procesy kilku „kozłów ofiarnych” w osobach płk. Józefa Różańskiego czy płk. Anatola Fejgina jako tzw. sprawców „błędów i wypaczeń” miały przekonać społeczeństwo, że rządzący wyciągnęli wnioski i ukarali jedynych winnych. Większość pozostałych funkcjonariuszy zmieniła adresy i zawody. Do końca istnienia PRL pracowali w różnych instytucjach państwowych jako dyplomaci, literaci czy dziennikarze. Sędziowie i prokuratorzy zostali uznanymi adwokatami (np. płk Różański) czy radcami prawnymi. Jedynie kilku z nich stanęło przed sądami III RP. Reszta nie niepokojona dożywa swoich dni. W Polsce, w odróżnieniu od innych byłych krajów demokracji ludowej, nie ma muzeum ofiar zbrodni komunistycznych mimo ogromnej ich skali oraz faktu, że ofiary dyktatury stanowiły elitę narodu. Miejsca tych zbrodni powinny być traktowane z takim samym szacunkiem jak miejsca zbrodni nazistowskich. Jednak nie sądzę, by takie muzeum mogło powstać w dającej się przewidzieć przyszłości.

Przypominając postacie „żołnierzy niezłomnych” w ramach rozlicznych inicjatyw społecznych (nadawanie ich imion ulicom i placom oraz placówkom szkolnym, upamiętnianie miejsc spoczynku, działalność wydawnicza, aktywność w Internecie), należy również przypominać nazwiska i twarze sprawców ich mordów sądowych, od oficerów śledczych z Urzędu Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej przez prokuratorów po sędziów wojskowych sądów rejonowych. Pozwoli to zrozumieć i uzmysłowić sobie, przeciwko komu i czemu „żołnierze niezłomni” walczyli. Jest to praca ciągła i raczej daleka do ukończenia.

Ostatnio opublikowana przez Justynę Klimasarę na jej blogu „Piszę co wiem” ocena żołnierzy wyklętych (pisownia oryginalna): „Zdrajcy i bandyci. Jakim prawem atakowali ludność cywilną, napadali na ludzi. Chcieli niby walczyć z komunizmem, kto dał im prawo atakowania ludzi, nawet wobec ich idei jest to wstyd czcić takich ludzi tfu” – świadczy nie tylko o skuteczności propagandy z lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku, która, jak można sądzić, jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, lecz pokazuje także słabość naszego systemu edukacyjnego w przedmiocie historii najnowszej. Justyna Klimasara nie tłumaczy, kogo i w jaki sposób mieli zdradzić „wyklęci”, którzy walkę o niepodległość zaczęli w 1939 roku. Najprawdopodobniej przyjmuje tezy propagandy za informację. Nie można siedzieć na barykadzie, podobnie jak na odwróconym taborecie w pokoju przesłuchań. W tym sporze Justyna Klimasara staje się fanką Chimczaka, Humera, Supruniuka (odznaczonego jako „wzór patrioty” w 1999 roku orderem Polonia Restituta, a dwa lata później pozbawionego tego orderu w atmosferze skandalu), Graffa, Gurowskiej, Andrejewa i Wolińskiej. Mam nadzieję, że w przyszłym roku na maturze nie będzie zdawała historii. Nie jest to łatwy przedmiot. I można sądzić, że w jej przyszłej aktywności zawodowej (i nie tylko) zupełnie niepotrzebny. Niektórzy już wcześniej „datowali” Powstanie Warszawskie na 1988 rok. Jak wspomniałem, przywracanie pamięci o żołnierzach wyklętych to proces ciągły. Jest realizowany w różny sposób, między innymi przez pośmiertne nadawanie im orderów (Order Orła Białego i Polonia Restituta) oraz mianowanie na wyższe stopnie wojskowe, jak np. Jana Piwnika „Ponurego” czy Łukasza Cieplińskiego „Pługa”. Być może celowe byłoby również rozważenie zmodyfikowania decyzji ministra obrony narodowej z 2004 roku, dotyczącej kultywowania tradycji przez uwzględnienie w niej możliwości przejmowania i kontynuowania tradycji formacji podziemia niepodległościowego po II wojnie światowej. Byłoby to symboliczne włączenie „żołnierzy niezłomnych” z powrotem w szeregi WP.

ppłk Andrzej Łydka
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych

dodaj komentarz

komentarze

~binio
1393683240
Moj wojek byl wartownikiem w suzbie zasadniczej w UBw bydgoszczy.Opowiadal nam jak maltretowano Polakow-Chrzescian.W latach 1948-1950r.Do konca zycie nie zapomnialwidoku modlacych sie Naszych Chlopakow.
60-0E-DD-27

MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
MON zmienia system gotowości obronnej
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Drugie rozdanie SAFE
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Constans historii
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Artylerzyści z Wielbarku
Uratowali życie koledze z NATO
Musimy powstrzymać agresora
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Rusza mały przegląd strategiczny
Wsparcie z powietrza
„Horyzont” przedłużony
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Bombowiec na dnie Bałtyku
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Odporni na kryzys
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Wojna o dane
Wirtualna wojna na AWL-u
Kormoran in the West
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Ukraina kontra odrzutowe drony
Mural na 65-lecie komandosów
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Virtuti Militari czasu pokoju
Mocne wsparcie dla Homara-K
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Gorący lipiec PKW Łotwa
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Wsparcie z morza
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Cywilne drony na służbie
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
Nocny ogień na Łotwie
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Abordaż z polskim wsparciem
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Wojna na satelitarnym łączu
Ratunek pod ogniem
Syreny wyją. Co robić?
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
„Zdrzałka” na pustyni
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Ares kontra drony
Lotnicze „drzwi” transportowe
Morscy lotnicy w akcji
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Flanka pod strażą
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Drużyna Invictusa na starcie
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Serce Rosomaka
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Rowerowe upamiętnienie poległych
Uniewinniony za strzał na granicy
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Dwie dekady na polskim niebie
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO