moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Dyplomatyczne szachy, czyli Polska wraca nad Bałtyk

Elity odradzającej się Polski traktowały dostęp do Bałtyku w kategoriach racji stanu. Według nich był to warunek niezbędny do budowania silnej gospodarki. Pozostawało pytanie, jak wielki fragment wybrzeża uda się wywalczyć. Część polityków w granicach Rzeczpospolitej widziała Gdańsk. Czy jednak rzeczywiście było to optymalne rozwiązanie?

„Dzisiaj od wiernego Kaszuby strażnika tego Bałtyku odbiera morską straż polski marynarz. Na znak ślubu Bałtyku z Rzeczpospolitą wrzucam jeden z pierścieni danych mi przez polską ludność Gdańska w nurty Bałtyku” – mówił 10 lutego 1920 roku w Pucku gen. Józef Haller. Następnie wjechał konno na pokryty cienką warstwą deszczówki lód i dokonał symbolicznego aktu. Wśród obywateli odradzającego się państwa, niezależnie od politycznych sympatii, zapanowała euforia. Nie umniejszał jej nawet fakt, że Polacy, którzy przez ostatnie lata uparcie walczyli o dostęp do morza, ostatecznie dostali mniej niż oczekiwali. Najtrafniej chyba sformułował to płk Paul Allegrini, goszczący w Pucku przedstawiciel francuskiej armii: „Brzeg obecnie odzyskany jest tylko połową okna, jaką sobie Polska na świat szeroki otworzyła – ale po otwarciu tej połowy, otwarcie drugiej nastąpić musi”.

 

Czesi patrzą na Triest

„Rzeczpospolita musi sięgać Bałtyku” – wśród orędowników niepodległości trudno było znaleźć choćby jeden głos, który sprzeciwiłby się takiemu postulatowi. W dostępie do morza polskie elity widziały nieomal warunek przetrwania państwa. – Polacy nie byli w takiej postawie odosobnieni – zauważa prof. Krzysztof Kubiak, historyk z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Kraje, które po I wojnie światowej odzyskiwały niezależność, robiły wszystko, by wydrzeć dla siebie skrawek morskiego wybrzeża. Czesi na przykład postulowali w Wersalu, by oddać im w zarząd Triest, albo chociaż uczynić go wolnym miastem ze znaczącymi wpływami czeskimi – podkreśla historyk. Transport morski nie bez racji był postrzegany jako fundament gospodarki. – W przypadku Polski dostęp do morza dawał niezależność od niemieckich portów i alternatywę wobec prowadzących przez Niemcy szlaków kolejowych na zachód Europy. Oczywiście, w skrajnych sytuacjach można by próbować transportu surowców poprzez porty na Adriatyku. Ale i to nie było dobre rozwiązanie, choćby ze względu na dystans. Poza tym rychło miało się okazać, że granicząca z Polską od południa Czechosłowacja również nie jest jej przychylna – wyjaśnia prof. Kubiak.

Polskie wizje zaczęły nabierać realnych kształtów w styczniu 1918 roku. Wówczas to prezydent Stanów Zjednoczonych, Woodrow Wilson, przedstawił Kongresowi 14-punktowy plan, który miał na długie lata zapewnić światu pokój. Dokument zawierał wzmiankę o niepodległej Polsce, która sięga wybrzeży Bałtyku. Szanse na realizację projektu znacząco wzrosły, kiedy państwa centralne ostatecznie przegrały wojnę. Tyle że sprawa nie była prosta. W obozie zwycięzców rozpoczęły się dyplomatyczne szachy. Francja chciała wyrwać dla Polski jak najwięcej, by osłabić Niemcy – swojego odwiecznego rywala na kontynencie. Stanowisko Wielkiej Brytanii było daleko bardziej zachowawcze. Londyn nie chciał zbytnio pognębić przegranych, by ich kosztem nie wzmacniać zanadto Francji. Liczył przy tym na poparcie Stanów Zjednoczonych. Ale za oceanem Polacy też mieli coś do powiedzenia. Swoją znajomość z prezydentem Wilsonem starał się wykorzystywać Ignacy Jan Paderewski, zaś współpracujący z nim Roman Dmowski sprawę stawiał jasno: Rzeczpospolita ma otrzymać solidny kawałek wybrzeża wraz z Gdańskiem.

Skrawek z potencjałem

Drogę nad Bałtyk Polacy torowali sobie na politycznych salonach. Z drugiej jednak strony całkiem poważnie rozważali, czy nie zagrać va banque. – Na Pomorzu zawiązała się konspiracyjna organizacja, która zamierzała wywołać antyniemieckie powstanie. Wspomóc je miała powracająca z Francji Armia Hallera. Spiskowcy liczyli, że wyląduje w Gdańsku i pomoże opanować miasto, które następnie zostanie przyłączone do Polski – wyjaśnia Marek Adamkowicz z Muzeum Gdańska. Zryw miał nastąpić po koniec 1918 roku i objąć cały zabór pruski. Niemcy zdołali się jednak zorientować w tych planach i zablokowali możliwość powrotu hallerczyków przez Gdańsk. Ostatecznie do Polski dotarli oni koleją. Stało się to wiosną 1919 roku. Konspiracyjne plany trzeba było zweryfikować. W tym momencie stało się jasne, że Polacy mogą liczyć wyłącznie na ścieżkę dyplomacji.

Siedziba Wysokiego Przedstawiciela Ligi Narodów w Wolnym Mieście Gdańsku. Fot. Wikipedia

Ostatecznie podczas konferencji w Wersalu zwyciężyła opcja bliska brytyjskiej. Polsce przypadł 140-kilometrowy odcinek wybrzeża, pozbawiony znaczących miast oraz infrastruktury. Gdańsk stał się wolnym miastem pod zarządem Ligi Narodów. Dziś można przyjąć, że Polska miała raczej niewielkie szanse na jego przejęcie. – Miasto w znaczącej części zamieszkiwane było przez Niemców. Jeszcze podczas I wojny światowej pojawiały się wśród nich słabe głosy, że miasto niekoniecznie musi się ściśle wiązać z Niemcami, że ze względu na swoją specyfikę może zachować pewną niezależność, ale do Rzeczpospolitej nie chcieli – tłumaczy Adamkowicz. – Polska mniejszość w Gdańsku miała z kolei niewielką siłę przebicia. Była słaba ekonomicznie i niemalże pozbawiona inteligencji – dodaje. Tymczasem jak przekonuje prof. Kubiak, fakt, że Gdańsk pozostał poza Polską, niekoniecznie musiał być dla niej niekorzystny. – Gdański port wymagał w tym czasie inwestycji, a ze względu na położenie u ujścia rzeki stosunkowo trudno było go rozbudować – wyjaśnia historyk. – Pod władzą Prus miasto zostało odcięte od polskiego zaplecza eksportowego i straciło na znaczeniu. W skali cesarstwa Gdańsk był ośrodkiem prowincjonalnym. Sieci wodociągowej doczekał się na przykład dopiero po 1870 roku, kiedy niemiecki skarb został zasilony pieniędzmi z kontrybucji po zwycięskiej wojnie przeciwko Francji. Dla Niemców większe znaczenie miały porty nad Morzem Północnym – dodaje. Ale na tym nie koniec. – Jeśli Gdańsk zostałby włączony do Polski, niemiecka większość w mieście w pewnym momencie mogłaby stać się źródłem konfliktu. Nietrudno sobie wyobrazić, że po dojściu do władzy Hitlera, naziści zaczynają organizować tam antypolski pucz, albo serię prowokacji, które mają uderzyć w wizerunek Polski na międzynarodowej arenie. Wystarczy spojrzeć, co stało się z Kłajpedą. Okręg także był administrowany przez Ligę Narodów, Litwini zdołali go jednak przejąć. Ale tuż przed II wojną światową utracili go na rzecz III Rzeszy – zaznacza prof. Kubiak. Można też założyć, że po przyłączeniu Gdańska rząd w Warszawie raczej nie zdecydowałby się na budowę portu w Gdyni. – Wydatków w odradzającym się państwie było aż nadto – podkreśla prof. Kubiak. W efekcie główny polski port mógłby się znajdować w mieście trawionym przez narodowościowe napięcia. – Fragment wybrzeża, który Polska przejęła w 1920 roku, zapewne nie spełniał do końca jej oczekiwań. Tkwił w nim jednak pewien rozwojowy potencjał. Budując Gdynię, Polacy ten potencjał wykorzystali po mistrzowsku – podsumowuje prof. Kubiak.

Wypowiedź gen. Allegriniego zacytowana za pracą Adama Szulczewskiego i Bogdana Zalewskiego, „Pomorze w granicach Polski odrodzonej”, Zeszyty naukowe Akademii Marynarki Wojennej, rok XLX, nr 1 (176) 2009

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: NAC, Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Polska w koalicji antybalistycznej
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Kajakarka, pięcioboiści nowocześni i taekwondzistka na podium
Gry w wojnę w AWL-u
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Alert RCB? Nie panikuj, działaj
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Pięściarka Wojska Polskiego z brązem
Bezzałogowy skrzydłowy dla F-35
Koniec przerw w lataniu. Szkoła Orląt zmieni system szkolenia
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Oni podjęli wyzwanie
Żołnierze z medalami w kurash
Patrioty sojuszników będą nadal chronić Jasionkę
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Pancerniacy i spadochroniarze
Wojsko wraca do Łowicza po 14 latach
CMI – szybka odpowiedź na atak dronów
Coraz więcej Abramsów w Wojsku Polskim
Delegacja MON-u z wizytą w Waszyngtonie
Odeprzeć siły przeciwnika od rzeki
Bartoszyccy zmechanizowani górą w Korei!
FA-50 na straży polskiego nieba
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Silny gryf na Litwie
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Medale w skokach na celność lądowania
Zawsze gotowi, zawsze blisko
Abordaż z polskim wsparciem
Serwis silników do śmigłowców Apache w Dęblinie
Moriana – nawodny dron
Ogień z Czarnych Panter w Orzyszu
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Nominacje na nowe stanowiska
Medale strzelców z „armii mistrzów”
Koniec okularów w służbie?
Z prądem i pod prąd
Tarantula z plecaka
„Horyzont” przedłużony
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Flanka pod strażą
Jak przetrwać kryzys?
Gorący lipiec PKW Łotwa
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Ukraińska pięść na rosyjskie drony
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Samorządy filarem odporności państwa
Odpowiedź na rosyjską eskalację
Cios w plecy
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Batalion Model 44 pokazał moc
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Ocean dronów
Ukraińska tarcza antydronowa
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Żołnierze Czarnej Dywizji orientowali się najlepiej
Co zrobić, gdy wybuchnie konflikt?
Studia w mundurze
Pojazdy jak żywe

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO