Iks pisze historię

Marynarze z Polski po raz pierwszy w historii stanęli na czele natowskiego zespołu przeciwminowego, który będzie działał na morzach: Śródziemnym, Czarnym i Egejskim. Czeka ich półroczna misja w jednym z najbardziej zapalnych punktów świata.

 

Podmuchy wiatru sprawiają, że marznę do szpiku kości. Na termometrze kilka kresek poniżej zera, portowe nabrzeże skute lodem, na morzu niespokojnie. „Dziś rano była mocna czwórka przechodząca w piątkę. Będzie bujało”, mówi kmdr por. Piotr Adamczak. Za kilka godzin wraz z 70 marynarzami zaokrętowanymi na pokładzie ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki” opuści port wojenny w Świnoujściu i skieruje się na Morze Śródziemne, by dołączyć do Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO numer 2 (Standing NATO Mine Counter-Measures Group 2 – SNMCMG2). Adamczak będzie jego rzecznikiem i w ten sposób dołoży swoją cegiełkę do historii polskiej marynarki wojennej.

SNMCMG2 to ostatni natowski zespół, w którym jeszcze nie służył okręt pod biało-czerwoną banderą. A ORP „Czernicki” na pół roku stanie się jednostką flagową. Mało tego – poczynaniami zespołu pokieruje rozlokowany na jego pokładzie sztab pod polskim dowództwem. I na to dowództwo właśnie czekamy.

 

Gorące południe, mroźne pożegnanie

O kmdr. por. Aleksandrze Urbanowiczu wszyscy mówią tutaj „Com”. Com, czyli commander. Dowódca. To właśnie on stanie niebawem na czele zespołu. Na rozmowę godzi się chętnie, ale będzie ona możliwa za kilkanaście minut. Teraz musi iść na odprawę, omówić ostatnie szczegóły, odebrać meldunki. Siadam więc w mesie, czekam i obserwuję gorączkową krzątaninę na pokładzie. Kiedy wreszcie możemy na chwilę porozmawiać, kilkakrotnie przerywa nam trzeszczący głos z interkomu: ten marynarz ma się stawić tam, a tamten przyjść tutaj. „I jak tam będzie?”, pytam. „Na pewno dużo cieplej”, uśmiecha się kmdr por. Urbanowicz.

Dla załogi ORP „Czernicki” misja stanowi zwieńczenie trzyletniego cyklu szkoleniowego. Przez cały 2016 rok okręt pełnił dyżur w ramach Sił Odpowiedzi NATO. W każdej chwili mógł zostać wysłany tysiące mil od macierzystego portu. Na wojnę, z misją bojową lub humanitarną. Dyżur upłynął spokojnie, za to teraz marynarzy czeka prawdziwy maraton. „16 stycznia planujemy pojawić się na Morzu Śródziemnym, pięć dni później okręty zespołu spotkają się w porcie Cagliari na Sardynii”, zapowiada kmdr por. Urbanowicz. W skład SNMCMG2 wejdą niszczyciele min z Niemiec, Hiszpanii, Turcji i Rumunii. „Ale na czas ćwiczeń, w których będziemy brali udział, dołączą do nas kolejne jednostki”, informuje dowódca zespołu. Podstawowe zadanie SNMCMG2 wiąże się z zapewnieniem bezpieczeństwa statkom na szlakach żeglugowych. „Przeprowadzimy m.in. kilka operacji przeciwminowych, które będą polegały na monitorowaniu i niszczeniu zalegającej na morskim dnie amunicji z czasów II wojny światowej. W tych działaniach mają wziąć udział dodatkowe siły z Hiszpanii oraz okręty z Włoch”, zaznacza komandor porucznik.

Misja to również okazja do demonstracji bander – zarówno narodowych, jak i natowskiej. Okręty zespołu będą wchodziły do portów nad morzami: Śródziemnym, Czarnym i Egejskim. Odwiedzą przede wszystkim państwa należące do sojuszu, ale nie tylko. „W planach mamy na przykład wizytę w Czarnogórze. Najprawdopodobniej pojawimy się też w Barze”, opowiada dowódca.

Na czas misji ORP „Czernicki” dostał status polskiego kontyngentu wojskowego. Dowódca zespołu podkreśla, że spora część marynarzy zdobyła doświadczenia w czasie służby w Stałym Zespole Sił Obrony Przeciwminowej NATO numer 1, który działa przede wszystkim na Bałtyku i Morzu Północnym, ale też północnej części Oceanu Atlantyckiego. „Czernicki” dwukrotnie pełnił w nim funkcję okrętu flagowego. „Teraz jednak będziemy operować na akwenach o zupełnie innej specyfice. Liczba państw, wysp i cieśnin, rozkład głębokości... Różnic jest mnóstwo”, wylicza dowódca zespołu. Najważniejsza wiąże się jednak z panującą w tamtym rejonie sytuacją geopolityczną. Basen Morza Śródziemnego z przyległościami to przestrzeń opleciona misterną siecią wzajemnych zależności, często sprzecznych interesów, gdzie nawet najdrobniejszy incydent może naruszyć kruchą równowagę. A teraz nastał tam wyjątkowo gorący czas.

 

Układanka z niewiadomą

Ale na początek kilka liczb. Państwa Unii Europejskiej posiadają łącznie aż 1200 portów handlowych. Wymiana towarowa między członkami wspólnoty w 40% jest prowadzona właśnie drogą morską. Rocznie między unijnymi portami wędrują ładunki o masie 3,5 mld t. Do tego dochodzi 400 mln pasażerów. W sektorze gospodarki morskiej pracuje 5,5 mln osób, a w ciągu roku wytwarza on wartość dodaną w kwocie 500 mld euro. A to zaledwie początek. Drogą morską dociera do Europy 15% konsumowanego przez nią gazu i 40% ropy naftowej. W sumie statki przewożą aż 90% wszelkiego rodzaju towarów sprowadzanych na Stary Kontynent.

Morze Śródziemne stanowi w tej układance kluczowy element. Tutaj krzyżują się szlaki handlowe między Europą, Afryką, Bliskim i Dalekim Wschodem. Tylko przez Cieśninę Gibraltarską każdego roku przepływa 100 tys. statków. Zakłócenie żeglugi na tym akwenie może zatem doprowadzić do kryzysu gospodarczego i politycznego na skalę globalną.

Dlatego NATO od lat prowadzi na południu Europy działania, które mają zapobiec komplikacjom, a jednocześnie zabezpieczyć interesy państw członkowskich. W tej części świata operują dwa natowskie zespoły: pierwszy skupia fregaty i niszczyciele, drugi – jednostki przeciwminowe. W następstwie ataków terrorystycznych na World Trade Center w 2001 roku na Morzu Śródziemnym została też zainicjowana operacja „Active Endeavour”. Okręty biorące w niej udział dostały zadanie monitorowania szlaków żeglugowych i poruszających się nimi jednostek. Cel: ochrona statków cywilnych oraz udaremnienie przemytu ludzi i broni. W przedsięwzięcie włączyły się też polskie okręty, m.in. fregata ORP „Gen. K. Pułaski”, jednostki podwodne OORP „Kondor” i „Bielik” czy „Czernicki”. Na szczycie NATO w Warszawie zapadła decyzja o przekształceniu „Active Endeavour” w operację „Sea Guardian”. Sojusz bowiem zamierza ściśle współdziałać z Unią Europejską, by zastopować kryzys migracyjny.

Tymczasem sytuacja na styku trzech kontynentów gmatwa się z każdym rokiem. Lista przyczyn jest długa: rosyjska aneksja Krymu i konfrontacyjna polityka wobec Zachodu, wojna w Syrii, niestabilna sytuacja w większości państw północnej Afryki, rosnąca aktywność organizacji terrorystycznych. Na to wszystko nakłada się jeszcze niesłabnąca fala nielegalnych imigrantów, którzy usiłują przedostać się na Stary Kontynent.

O tym, jak wiele dzieje się na Morzu Śródziemnym, mógł się przekonać choćby kapitan marynarki Oskar Draus, który przez trzy lata służył w NATO Shipping Centre. To natowski ośrodek odpowiedzialny za monitorowanie oraz analizę sytuacji na morzach i oceanach. Polski oficer był tam szefem sekcji w pionie służby dyżurnej. „Pewnego dnia kapitan norweskiego drobnicowca poinformował nas, że zabrał na pokład 60 osób, które na prymitywnej barce usiłowały przedostać się z Afryki do Europy. Skontaktował się z Fronteksem, czyli Europejską Agencją Straży Granicznej i Przybrzeżnej”, opowiada kpt. Draus. „I wtedy podjęci z łodzi ludzie zaczęli grozić załodze. Norwegowie usłyszeli: »albo płyniecie z nami do Włoch, albo stanie się coś złego«”. Dyżurni NATO zaalarmowali jeden z włoskich okrętów. Ostatecznie imigranci trafili do ośrodka na wyspie Lampedusa. Innym razem z natowskim centrum skontaktowała się załoga statku, który miał płynąć pod banderą Korei Północnej. „Wyszedł z opanowanej przez rebeliantów części Libii, a marynarze w pewnym momencie zaczęli alarmować, że ktoś ich goni. Twierdzili, że to terroryści. My jednak podejrzewaliśmy, że to po prostu libijska straż przybrzeżna”, wspomina kpt. Draus. Korea Północna do statku się nie przyznała, a kiedy osiągnął on wody międzynarodowe, łączność została zerwana. „Wysłaliśmy za nim amerykański okręt”, wyjaśnia kpt. Draus. „Kiedy żołnierze wkroczyli na pokład, żadnych terrorystów nie zastali. Spotkali za to żonę kapitana, która wytłumaczyła im, że wyskoczyli oni za burtę i uciekli. Ostatecznie statek został odholowany do Libii”.

Podobne doświadczenia na Morzu Śródziemnym zebrała załoga fregaty ORP „Kościuszko”. Okręt we wrześniu wrócił z misji w zespole SNMG-2 (Standing NATO Maritime Group 2). Jego podstawowym zadaniem było monitorowanie szlaków nielegalnej imigracji oraz próba jej przeciwdziałania. Ostatecznie Polakom udało się namierzyć 11 łodzi, w których z Turcji do Grecji usiłowało się przedostać łącznie około 300 osób. Informacje o nich przekazali strażom przybrzeżnym obydwu państw oraz Fronteksowi. „Zdajemy sobie sprawę z tego, w jak specyficznym regionie będziemy operować. Dlatego jesteśmy przygotowani na wszelkie zadania, które postawi przed nami NATO”, twierdzi kmdr por. Urbanowicz.

 

Naczynia połączone

Zanim ORP „Czernicki” opuścił port wojenny w Świnoujściu, odczytano list, który skierował do marynarzy prezydent Andrzej Duda. Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP podkreślał, jak wielkie znaczenie dla polskiej obronności, a także gospodarki ma rozpoczynająca się misja. W podobnym tonie wypowiadał się wiceminister obrony narodowej Bartłomiej Grabski: „Przede wszystkim pokazujemy naszym sojusznikom, że jesteśmy gotowi współdziałać z nimi w najbardziej newralgicznych rejonach świata”.

Szeroko pojęte bezpieczeństwo to przecież zespół naczyń połączonych, troska zaś o jego utrzymanie ani się nie zaczyna, ani nie kończy na Bałtyku. Swoją obecność na południu Europy polska marynarka w ostatnim czasie zaznacza coraz wyraźniej. „Nie mamy zbyt wielu okrętów zdolnych do wykonywania tego rodzaju misji, ale nasz potencjał powinien być efektywnie wykorzystywany”, podkreśla gen. bryg. Sławomir Wojciechowski, dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych. „Dlatego chcemy kierować jednostki na Morze Śródziemne czy Morze Czarne, oczywiście zgodnie z potrzebami NATO i naszymi możliwościami”. Potwierdza też, że są czynione przymiarki do ponownego wysłania na południe polskiej fregaty. „Na razie jednak trudno mówić o konkretach”.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Marcin Purman/8 FOW





Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO