moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Stocznia na dwóch barkach

Początki były więcej niż skromne. Oto w niewielkim porcie puckim zacumowano dwie barki warsztatowe sprowadzone z Modlina. Na jednej mieściły się kuźnia, ślusarnia i stolarnia, na drugiej – magazyn, biuro, kajuty pracowników i kuchnia. Obok basenu portowego wybudowano jeszcze jeden warsztat ślusarski oraz kuźnię i to wszystko nazwano Warsztatami Marynarki Wojennej.

Port morski w Pucku. Kutry rybackie i okręty wojenne stojące w porcie w Pucku. Pośrodku, zacumowany przy nabrzeżu, stoi okręt hydrograficzny ORP „Pomorzanin”, obok niego z prawej kanonierka ORP „Generał Haller”. W tle ORP „Komendant Piłsudski”.

Najpierw był dekret Naczelnego Dowódcy Wojsk Polskich Józefa Piłsudskiego: „Z dniem 28 listopada 1918 roku rozkazuję utworzyć marynarkę polską, mianując jednocześnie pułkownika marynarki Bogumiła Nowotnego szefem Sekcji Marynarki przy Ministerstwie Spraw Wojskowych”. Oznaczało to, że Naczelnik Państwa miał do dyspozycji ludzi, którzy mogli szybko przystąpić do pracy nad jednym z priorytetów odrodzonego państwa polskiego: uzyskaniem i zabezpieczeniem własnego dostępu do morza. Istotnie, do służby pod banderą Rzeczypospolitej zgłosiło się wielu marynarzy mających za sobą służbę we flotach dotychczasowych zaborców Polski. Przejmowano także część pozostałego po nich sprzętu, początkowo przede wszystkim flotylli rzecznych.

Decyzją traktatu wersalskiego Polska odzyskiwała od Niemców dokładnie 147 km morskiego brzegu. Do zabezpieczenia wybrzeża wysłano m.in. Batalion Morski. Część jego marynarzy płynęła statkiem uzbrojonym Flotylli Wiślanej „Wisła”, a pozostali maszerowali lewym brzegiem Wisły, zajmując kolejno porty rzeczne między Toruniem a Tczewem. 10 lutego 1920 roku marynarze dotarli do Pucka, gdzie gen. Józef Haller dokonał symbolicznych zaślubin Polski z Bałtykiem. Tym samym Rzeczpospolita obejmowała we władanie część wybrzeża morskiego z dwoma małymi portami rybackimi: Helem i Puckiem, biorąc na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo żeglugi na swoich wodach terytorialnych i za ich obronę.

Na lotnych piaskach

Pierwszy krok został zrobiony, drugim była rozbudowa marynarki wojennej, która odziedziczyła sprzęt zaborczych flotylli rzecznych oraz kilka trałowców i torpedowców niemieckiej marynarki wojennej. W sumie niewiele, a i to było już często zużyte i wymagało remontów. Do naprawy przeznaczono wspomniane wyżej dwie barki warsztatowe zacumowane w Pucku. Pierwszym kierownikiem Warsztatów Marynarki Wojennej został por. mar. inż. Emil Retinger. Jego dziełem była kolejna rozbudowa warsztatów. Jesienią 1922 roku rozpoczęto budowę slipu (pochylni do wodowania lub wyciągania statków i okrętów) i montaż dźwigu torowego. Pierwszym natomiast wyremontowanym tu okrętem był torpedowiec ORP „Mazur”.

Port Marynarki Wojennej w Gdyni. Torpedowiec ORP „Kujawiak” w doku w porcie gdyńskim. 1932 r.

W październiku 1923 roku por. Retingera zastąpił kpt. mar. inż. Franciszek Bomba. Wówczas w warsztatach pracowało około 150 osób. Mimo dalszego rozwoju zakład nie był w stanie przeprowadzać wszystkich, zwłaszcza bardziej skomplikowanych remontów. Z tego powodu część okrętów kierowano do stoczni gdańskich. W końcu zdecydowano o rozbudowie warsztatów, ale już nie w Pucku, lecz w Gdyni, blisko powstającego tam portu wojennego. Pierwsze prace adaptacyjne pod nowe warsztaty na Oksywiu rozpoczęto w 1926 roku, a już 1 września następnego roku rozpoczęły one normalną pracę. W kolejnych miesiącach Warsztaty Portowe Marynarki Wojennej w Gdyni – bo tak teraz nazywało się przedsiębiorstwo – zyskały dział kadłubowni, motorowy, kotlarni, blacharski, elektryczny i precyzyjny.

Na Oksywiu też jednak początki wcale nie były łatwe. Mieczysław Filipowicz, jeden z pracowników warsztatów, wspominał, że na początku w halach i magazynie nie było ani jednej suwnicy i cały transport maszyn oraz materiałów odbywał się za pomocą ręcznych wózków, co w tym miejscu nie było rzeczą prostą: „Najczęściej pchano je poprzez teren piaszczysty, ponieważ na terenie WPMW i miejscami w porcie nie było ulic brukowanych. Ogromnie uciążliwe były też lotne piaski na terenach budującego się portu i miasta. W okresie lata, a szczególnie podczas suchej jesieni, przy silniejszym podmuchu wiatru, tumany miałkiego piasku unosiły się w powietrzu i wciskały wszędzie. Piasek zasypywał oczy i zgrzytał w zębach, a co gorsze dostawał się do siłowni okrętowych, permanentnie niszcząc mechanizmy”.

Rozwój przerwany wojną

Z czasem poradzono sobie z lotnymi piaskami i innymi problemami trapiącymi warsztaty. Pod koniec 1932 roku oddano tu do eksploatacji pierwszy wybudowany od podstaw w Polsce dok pływający o nośności 350 t, powiększonej następnie do 500 t. W tym samym roku skończono budowę żurawia pływającego o udźwigu 25 t. Znacznie rozbudowano też hale warsztatowe, co korelowało z rozwojem floty polskiej marynarki wojennej. W latach trzydziestych powiększyła się ona m.in. o kontrtorpedowce, jak nazywano wówczas niszczyciele, i okręty podwodne.

Port Marynarki Wojennej w Gdyni. Budowa pływającego doku (o nośności 500 ton) warsztatów Marynarki Wojennej w Gdyni. 1938 r.

W warsztatach można było wówczas dokować i budować okręty o wyporności do 400 t, budowano również urządzenia i elementy kadłubów do większych jednostek. Naprawiano m.in. maszyny parowe, silniki spalinowe i elektryczne, działały też odlewnie i spawalnie. W 1934 roku ruszyła kolejna rozbudowa warsztatów, która miała zmienić je w stocznię zdolną do budowy wielkich jednostek pływających. W listopadzie 1938 roku oddano do użytku dok o nośności 5000 t. Do 1939 roku wybudowano halę obróbki materiałów na kadłuby. Jej wyposażenie – nowoczesne obrabiarki – sprowadzono z Niemiec.

Równocześnie z rozbudową warsztatów rozwijało się biuro konstrukcyjne, zatrudniające najlepszych konstruktorów w kraju. Stocznia pod koniec lat trzydziestych wyrosła na jeden z największych zakładów w Polsce, w którym było zatrudnionych kilkuset pracowników. Oprócz zamówień dla marynarki wojennej realizowano w niej wiele prac stoczniowych dla innych przedsiębiorstw państwowych i prywatnych. Pierwszym poważnym zamówieniem dla stoczni była budowa dwóch niszczycieli, co miało zapoczątkować uniezależnienie się od stoczni zagranicznych. Niestety, wybuch II wojny światowej zahamował te ambitne plany.

Bibliografia:

M. Borowiak, „Polskie flotylle rzeczne 1918–1939”, Oświęcim 2019
M. Filipowicz, „Ludzie, stocznie i okręty”, Gdańsk 1985

Piotr Korczyński

autor zdjęć: NAC

dodaj komentarz

komentarze


Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Ciężki BWP będzie nosił nazwę Niedźwiedź
Putin eskaluje. Tusk: Musimy być gotowi na najgorsze warianty
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
W Birczy o historii i bezpieczeństwie
Orlik z nowymi możliwościami
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Hanwha ze statuetką „Dumny Weteran”
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Krok w krok za Jastrzębiami
Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Flanka pod strażą
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Abordaż z polskim wsparciem
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
Kanada – wiodący kraj MSPO
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
Pomorze ma potencjał
Patriotyzm gospodarczy na MSPO
Prezydencka wizyta na MSPO
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Pokazać ludzki wymiar służby na misji
Battalions of the Future
„Horyzont” przedłużony
PZL Mielec w planach MON-u
Radar P-18 PL i Gladius 2 z nagrodami MSPO
Siła lądówki
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Priorytetem WOT jest dziś mobilność
Lekarz i żołnierz. Promocja oficerska na WAM-ie
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Army Days – by lepiej poznać Wojsko Polskie
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Technologie druku 3D dla wojska
Autonomia w kosmosie
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Testy dronów dalekiego zasięgu. Można je usłyszeć lub zobaczyć
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Od mikrodronów po daleki zasięg
Gorący lipiec PKW Łotwa
Z prądem i pod prąd
Pioruny do 2030 roku
Robot z Piorunami w Kielcach
„Wielka ucieczka” okiem historyka
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Centrum zarządzania kryzysowego na kołach na MSPO

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO