moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Układy ze skazą

Zachodni alianci zamierzali doprowadzić do rozejmu Polski z sowiecką Rosją, nawet za cenę zmiany rządu w Warszawie i skrajnie niekorzystnych dla Rzeczpospolitej rozwiązań politycznych oraz terytorialnych. Rychło okazało się jednak, że ich propozycjami nie jest zainteresowana żadna ze stron konfliktu.


Członkowie Międzysojuszniczej Misji w Polsce (1920). W pierwszym rzędzie od lewej: Edgar Vincent D’Abernon, Jean Jules Jusserand, Maxime Weygand, Maurice Hankey.

Latem 1920 roku Armia Czerwona znalazła się o krok od Warszawy. – Francuski premier Alexandre Millerand przekonywał, że nad Wisłą zapanował chaos. Międzysojusznicza misja miała pomóc w jego okiełznaniu, a co za tym idzie ocalić byt Rzeczpospolitej – zaznacza prof. Marek Kornat, historyk z Polskiej Akademii Nauk. – Tyle że diagnoza Milleranda nie do końca odpowiadała prawdzie. Sytuacja Polski stała się niezwykle trudna, ale nie było tak, że władze całkowicie straciły nad nią kontrolę. Polska armia, mimo klęsk na froncie nie rozpadła się. Najbliższe dni miały pokazać, że jest w stanie odskoczyć od przeciwnika i skonsolidować się przed decydującą bitwą – dodaje. I choć przyjazd alianckich dyplomatów opinia publiczna przyjęła życzliwie, to wśród polskich władz panowały mieszane uczucia. Wyrazem tego była chociażby postawa naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego. – Ile dywizji pan przywiózł? – fuknął na widok francuskiego generała Maxime'a Weyganda, jednego z członków misji, który niebawem został doradcą w Sztabie Generalnym polskiej armii. Piłsudski w tym momencie mógł oczekiwać przede wszystkim wsparcia wojskowego. Zachód wiele w tej kwestii uczynić nie mógł. Dlatego rozwiązania konfliktu skłonny był szukać raczej przy negocjacyjnym stole. A przy tym promował rozwiązania, które Polakom trudno było zaakceptować.

 

Trudne warunki w uzdrowisku

Pomysł wysłania do Polski dyplomatycznej misji zrodził się w połowie lipca 1920 roku. Wówczas to w belgijskim kurorcie Spa przedstawiciele ententy zebrali się, by dyskutować nad niemieckimi opóźnieniami w realizacji postanowień traktatu wersalskiego. Do Belgii pojechał też ówczesny premier polskiego rządu, Władysław Grabski. Chciał prosić o pośrednictwo w negocjacjach z bolszewikami. Nie wszyscy nad Wisłą odnosili się do jego misji z entuzjazmem. Sceptycznie podchodził do niej na przykład Piłsudski. Wszyscy jednak zgadzali się, że sytuacja Polski jest niezwykle poważna, zaś jej przyszłość stanęła pod wielkim znakiem zapytania.

Ostatecznie przedstawiciele ententy przystali na apel Grabskiego. Jednak warunki, które przedstawili polskiej delegacji były niezwykle trudne do zaakceptowania. Jednym z nich było wycofanie polskich wojsk na tak zwaną linię Curzona, co w praktyce oznaczało wyrzeczenie się przez Rzeczpospolitą ziem wschodnich. Mało tego, Grabski miał przystać na oddanie Litwie Wilna oraz niekorzystne dla Polski rozporządzenia dotyczące przyszłości Śląska Cieszyńskiego i Gdańska, których losy zostały całkowicie złożone w ręce aliantów.

Głównym autorem tej koncepcji był brytyjski premier David Lloyd George. – Oczywiście nie pałał on sympatią do nowych rosyjskich władz. Sądził jednak, że należy wypracować jakiś model współistnienia z Sowietami, by ci nie zbliżyli się zanadto do Niemiec – tłumaczy prof. Kornat. Brytyjczycy zaczęli właśnie negocjować z bolszewikami umowy handlowe. Niespełna rok później miały one zaowocować traktatem, który otworzył porty Rosji dla brytyjskich okrętów. – Lloyd George przekonywał, że ziemie za linią Curzona nie są etnicznie polskie, więc pozostawienie ich przy Rzeczpospolitej stanie się w przyszłości zarzewiem konfliktu – podkreśla historyk. Francja od lat była Polsce bardziej przychylna niż Brytyjczycy. Widzieli w niej sojusznika, który pozwoli trzymać w szachu Niemców. Ale niezbyt podobała im się polityka, którą Warszawa uprawiała na wschodzie kontynentu. – Francuzi ciągle jeszcze brali pod uwagę, że komunizm rychło upadnie, zaś w Rosji ponownie nastanie władza jej sprzyjająca – podkreśla prof. Kornat. W Spa Francuzi próbowali łagodzić brytyjskie stanowisko wobec Polski. Ostatecznie jednak to Lloyd George grał tam pierwsze skrzypce.

10 lipca Grabski z ciężkim sercem zaakceptował propozycję, za co w kraju zapłacił stanowiskiem. W zamian Polska miała otrzymać dostawy broni i wsparcie wspomnianej już misji dyplomatycznej. Bardzo szybko miało się jednak okazać, że oferta ententy kompletnie nie przystaje do rzeczywistości.

Telegram od Lenina

11 lipca do Moskwy został wysłany telegram. Lloyd George przedstawił w nim propozycję pośrednictwa w negocjacjach. W odpowiedzi usłyszał, że rząd sowiecki nie godzi się na to, by „grupa mocarstw mianowała się sądem najwyższym nad wszystkimi państwami świata”. Dzień później Włodzimierz Lenin w telegramie do Józefa Stalina grzmiał: „Chcą nam wydrzeć zwycięstwo z rąk za pomocą oszukańczych obietnic”. Bolszewicy byli tak pewni zwycięstwa nad Polską, że negocjować nie zamierzali. Już wówczas było jasne, że przyszłość Rzeczpospolitej, a w dalszej perspektywie całej zachodniej Europy rozstrzygnie się na polu bitwy. Dyplomatyczna gra nie została jednak zakończona.

25 lipca członkowie Misji Międzysojuszniczej do Polski pojawili się w Warszawie. Na czele grupy stał Edgar Vincent d'Abernon, brytyjski ambasador w Berlinie. Jej członkowie mieli doprowadzić do wygaszenia konfliktu. Nieoficjalnie: nawet za cenę wymuszenia wymiany polskich władz na takie, które będą bardziej skłonne do przyjęcia oferty zachodnich polityków. – Dziś można się zastanawiać, co by się stało, gdyby jednak wojna została zakończona jeszcze przed Bitwą Warszawską. W pewnym momencie bolszewicy przedstawili swoje warunki zawarcia pokoju. Była w nich mowa nie tylko o wytyczeniu granicy na linii Curzona, ale też o zredukowaniu polskiej armii do 50 tysięcy żołnierzy i przekazaniu broni milicjom ludowym, które miały powstać w Polsce – wyjaśnia prof. Kornat. – Odpowiedź wydaje się prosta: byłby to wstęp do rozniecenia w Polsce rewolucji. A to najlepszy dowód na to, że Sowieci pokoju nie chcieli – dodaje.

W swoich rachubach jednak się przeliczyli. 13 sierpnia rozpoczęła się wielka bitwa na przedpolach Warszawy. Jak po latach przyznał d'Abernon – jedna z najważniejszych w dziejach świata. Ofensywa bolszewicka załamała się. Teraz to Armia Czerwona znalazła się w odwrocie. Ostatecznie komuniści ponieśli sromotną klęskę, która na lata zastopowała plany poniesienia ognia rewolucji na zachód Europy.

Bibliografia:

Małgorzata Gmurczyk-Wrońska, „Polska, bolszewicy i „biała” Rosja – z wschodniej polityki Francji (1918-1921)”, w „Studia z dziejów Rosji i Europy środkowo-wschodniej”, tom XLIX, z. 1
Norman Davies, „Orzeł biały. Czerwona gwiazda”, Kraków 2006

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Ukraina kontra odrzutowe drony
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Constans historii
Wirtualna wojna na AWL-u
Ares kontra drony
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Gorący lipiec PKW Łotwa
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Cywilne drony na służbie
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Wsparcie z morza
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Rusza mały przegląd strategiczny
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Działajmy razem!
„Zdrzałka” na pustyni
Wojna na satelitarnym łączu
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Drużyna Invictusa na starcie
Cios w plecy
Morscy lotnicy w akcji
Cyfrowy strażnik
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Musimy powstrzymać agresora
Syreny wyją. Co robić?
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Ratunek pod ogniem
Rowerowe upamiętnienie poległych
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Mural na 65-lecie komandosów
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Bombowiec na dnie Bałtyku
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Wsparcie z powietrza
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
Abordaż z polskim wsparciem
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
„Horyzont” przedłużony
Dwie dekady na polskim niebie
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Flanka pod strażą
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Lotnicze „drzwi” transportowe
Wojna o dane
MON zmienia system gotowości obronnej
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Uratowali życie koledze z NATO

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO